piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 17 - Ja też tęskniłam

BARCELONA - 2 miesiące później

VIOLETTA
Minęły już 2 miesiące od mojej ostatniej rozmowy z Leonem. Przez ten czas z moimi najlepszymi przyjaciółkami rozmawiałam wiele razy. Janie miałam odwagi do niego napisać a on nie odzywał się bo... No właśnie dla czego? Nikt oprócz niego tego nie wie. Dzisiaj rodzice mają dla mnie jakąś niespodziankę kazali mi spakować moją walizkę na miesięczny wyjazd. Znów się przeprowadzamy. Ciekawe gdzie tym razem. Tak jak kazali mi rodzice posłusznie spakowałam walizkę i udałam się z nią po schodach do gabinetu taty. Kazał zostawić mi walizkę przy wyjściu i udać się na śniadanie. Tak też zrobiłam. Zjadłam śniadanie, i przy okazji próbowałam wypytać gdzie tym razem się wybieramy.Jedyne co mi się udało wydobyć z mamy to Włochy. Kolejna przeprowadzka i kolejne smutne dni. Z dala od przyjaciół i prawdziwego domu. Po godzinie byliśmy już na lotnisku a tata powiedział pani bileterce że zamawiał prywatny samolot. Ta skierowała nas w odpowiednim kierunku. Wsiedliśmy do samolotu i  ja zajęłam miejsce przy oknie, wysłałam dziewczynom szybko sms-a że znów się przeprowadzam i że odezwę się jak będę na miejscu a następnie spojrzałam na zegarek i wyłączyłam telefon. Wsadziłam słuchawki do uszu i zaczęłam słuchać piosenek ze Studio.
Mijały godziny a my nadal lecieliśmy ponad chmurami. Chwilka lecimy już 5 godzin i nadal nie jesteśmy na miejscu przecież z Hiszpanii do Włoch leci się około 2 godzin. Pomyślałam że tata chce mnie wywieść jeszcze dalej. No i w końcu po około 14 godzinach wylądowaliśmy. Ale kompletnie nie wiedziałam gdzie jesteśmy.


BUENOS AIRES


VIOLETTA
Wyszliśmy z samolotu i skierowaliśmy się w stronę holu na lotnisku a tam zobaczyłam na ścianie wielki napis BUENOS AIRES. Tak! W końcu jestem w domu, koło moich przyjaciół, koło Leona... Już nie mogłam się doczekać kiedy ich zobaczę. Kiedy zobaczę i przytulę mojego najlepszego przyjaciela Leona.

LEON
Od ostatniej i za razem pierwszej kłótni mojej i Lary nie spotykamy się prywatnie. Spotykamy się tylko na torze. Tak, rozstaliśmy się. Nie miałem zamiaru się oszukiwać. Kocham jedynie Violettę i będę na nią czekał. Dziś jest niedziela, co oznacza że mam już ostatnie kilka godzin wolnego przed jutrzejszym dniem w szkole. Ten tydzień znów będzie nudny. Ale na poprawę humoru dokładnie w piątek po zajęciach poproszę rodziców o adres państwa Castillo i zrobię sobie kilku dniowe wakacje. Po dłuższym czasie moich rozmyślań udałem się do łazienki aby się umyć a następnie położyłem się spać.


VIOLETTA
Jest rano a obudził mnie nikt inny jak mój budzik którego mi tak bardzo brakowało. Chciałam dzisiaj pójść do Studio. Tak dawno mnie tam nie było. Ciekawie czy ktoś jeszcze mnie pamięta.Nie zamierzam zostawać na zajęcia. Jeżeli  jeszcze będą mnie tam chcieli to udam się na nie jutro. A dziś po protu chcę się ze wszystkimi przywitać. Z uśmiechem wstałam z łóżka i podreptałam do łazienki,tam szybko się umyłam. Następnie udałam się do garderoby gzie się ubrałam, a później umalowałam. Zeszłam na śniadanie które szybko zjadłam niestety w samotności ponieważ rodzice już gdzieś wyszli. Po chwili i ja wyszłam. Po godzinie 8 byłam już w Studio. Wiedziałam że trwają teraz zajęcia, moja klasa miała aktualnie muzykę z Pablo, dyrektorem szkoły więc postanowiłam im troszeczkę przeszkodzić. Zapukałam a po chwili usłyszałam słowo "Proszę" dobiegające z za drzwi, więc weszłam.
-Dzień dobry Pablo, mogę na chwilkę - weszłam i zapytałam dyrektora bo jak by nie patrzeć przeszkadzałam im w lekcji.
-Violetta, witaj! - i w tedy cała klasa na mnie spojrzała - Tak wchodź. Kiedy wróciłaś?
-Wczoraj, dziękuję - weszłam dalej. Po chwili zaczęły podchodzić do mnie dziewczyny.
-Cześć Violetta - powiedziała Fran i mnie przytuliła, następnie Naty i Camila
-Witaj kochana Violetto, chyba wyrosłaś - powiedziała do mnie Ludmi - Leon za tobą tęsknił - Lu wyszeptała mi w ucho a ja spojrzałam na Leona który kierował się w moją stronę.
-Aha, jasne. Już nie wymyślaj - powiedziałam i wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem
-Ale to prawda - powiedziała Fran... - chciała powiedzieć coś jeszcze ale nie zdążyła bo podszedł Leon.
-To my zostawimy Was samych - powiedziała Lu i raptem wszystkie zniknęły. Ja zostałam sam na sam z Leonem. Spojrzałam w jego czekoladowe oczy i odpłynęłam. Jednak po kilku sekundach zeszłam na ziemię.
-Cześć Viola - przywitał się ze mną. Po czym mnie przytulił i pocałował w policzek.
-Cześć Leon - uśmiechnęłam si,ę promiennie. Próbowałam być wyluzowana ale nie dałam rady. Nie przy nim.
-Czemu się nie odzywałaś do mnie przez te 2 miesiące? - zadał mi pytanie, a ja kompletnie nie wiedziałam co mam odpowiedzieć
-Mogłabym zapytać o to samo - powiedziałam po troszeczkę dłuższym namyśle
-No tak. - powiedział - Mogłem się odezwać a nie odezwałem - przyznał mi rację i posmutniał a mi zrobiło się smutno.
-Coś się stało? - zapytałam bo nie do końca wiedziałam o co chodzi
-Tęskniłem i to cholernie - przyznał się w końcu. A mi zrobiło się tak cieplutko na serduchu,i poczułam motylki w brzuchu.
-Ja też - powiedziałam krótko
-Ty też co? - uśmiechną się do mnie.
-Ja też tęskniłam - uśmiechnęłam się i przytuliłam wysokiego bruneta
Pogadałam jeszcze z dziewczynami i chłopakami, dowiedziałam się że Fran jest teraz z Tomasem. Ludmi i Fede też mają się ku sobie a Naty i Maxi również są  parą. No i oczywiście Broduey zdobył serce Cami. Około 1 4 wróciłam do domu. Zajęłam i prawie cały dzień ale Pablo nie miał nic przeciwko. Gdy weszłam do domu Olga od razu skierowała mnie do jadalni abym zjadła obiad. Po czym udałam się do pokoju i uzupełniłam pamiętnik. Nim się obejrzałam była 19. Udałam się do łazienki i wzięłam długą i relaksacyjną kąpiel, później ubrałam piżamę i położyłam się spać. Długo nie mogłam usnąć aż w końcu pomyślałam o Leonie i o tych jego pięknych czekoladowych oczach po czym zasnęłam.

LEON
Violetta wróciła o tak! Verdas ty to masz szczęście. Te jej piękne oczy. I to jak powiedziała że za mną tęskni. Wpadłem jak śliwka w kompot. Jest 23:34, może powinienem do niej napisać. Nie na bank już śpi i ja też powinienem. Może przyjdzie jutro do Studio. Pablo jej to proponował ale powiedziała że odzwyczaiła się już od szkoły i musi to przemyśleć .

*********
No to ten... Tego... Mam nadzieję że nie było aż tak źle jak ostatnio.

czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 16 - Gratulacje mój mistrzu

BARCELONA

VIOLETTA
Wczoraj na czacie napisał do mnie Leon. To dziwne uczucie pisać z nim po takim czasie. Chciałabym już wrócić do Buenos Aires. Do przyjaciół, do domu, do Leona... Nie nie Violetta ogarnij się nie możesz tak myśleć.Chwila gdzieś mi telefon dzwoni. Gdzie on jest? No tak nigdy go nie mogę znaleźć. O jest! To Fran.
-Halo?
-Cześć Violetta. Co słychać?
-Witaj Fran. U mnie wszystko w porządku. A co u ciebie? Co w Buenos Aires?
-U nas też w porządku. Pogoda piękna. Wiesz już może kiedy wracasz?
-Nie, niestety ale nie wiem. Nie wiem czy w ogóle kiedyś wrócę. Bardzo za Wami tęsknię
-My też bardzo za tobą tęsknimy. Wracaj do nas szybko
-Dobrze postaram się.
-Niestety muszę już kończyć bo Gregorio woła mnie na zajęcia.
-Dobrze. Trzymaj się kochana.
-Ty też i wracaj do nas szybko.
Fran się rozłączyła bo musiała lecieć na zajęcia a ja zostałam znowu sama. W końcu postanowiłam się położyć na łóżku, po dłuższej chwili pogrążyłam się w myślach. Zastanawiałam się nad tym czy nie wrócić do Buenos Aires, do moich, przyjaciół, szkoły, do domu. Chciałabym wrócić ale wiem że rodzice się nie zgodzą.To na marne...

BUENOS AIRES
LEON
Dziś mam kolejny wyścig. Od wczoraj jestem z Larą. Nie czuje się przy nie tak jak przy Violettcie ale bardzo mnie wspiera. Chciałbym aby tutaj przyjechała, albo żebym ja mógł do niej pojechać. Ale Violetta nie podała nikomu adresu. Adres do państwa Castillo znają tylko moi rodzice a ja nie chcę ich prosić. Idę do szatni aby się przebrać i na tor. Jedno, drugie.... aż w końcu dziesiąte okrążenie i znów wygrana.
-Gratulacje mój mistrzu - podeszła do mnie Lara i zaczęła mi gratulować po czym złączyła nasze usta w pocałunku. Odwzajemniłem go chociaż i tak tego nie chciałem.
-Dziękuję - powiedziałem i uśmiechnąłem się po oderwaniu. - Zabieram cię na spacer.
-Naprawdę? To wspaniale - uśmiechnęła się promiennie - To ty idź się przebrać a ja tu na ciebie poczekam.
-Okej - Udałem się do szatni i się przebrałem. Podszedłem do Violetty... Nie nie do Lary i złapałem jej dłoń i ruszyliśmy do parku na spacer. W oddali zobaczyłem na naszym miejscu spotkań całą naszą paczkę i postanowiłem do nich podejść.
-Chodź tam - wskazałem na moich przyjaciół - Przedstawię cię komuś
-Ale komu? Leon może lepiej nie?
-Kochanie wszystko będzie dobrze - pocałowałem policzek mojej dziewczyny. Ruszyliśmy w stronę moich przyjaciół i po chwili byliśmy na miejscu/
-Cześć. - Uśmiechnąłem się - Co robicie?
-O Leon! - krzyknęła Fran
-Siema stary - przywitali się ze mną chłopaki
-Chciałem Wam kogoś przedstawić - powiedziałem i wskazałem na Larę - To jest Lara, moja dziewczyna.
-Miło nam cię poznać - powiedzieli chórkiem bez przekonania
-Leon możemy chwilkę porozmawiać - zapytała mnie Fran i Lu
-Jasne - odpowiedziałem - Poczekaj na mnie chwilkę - zwróciłem się do Lary. odeszliśmy kawałek od reszty i stanęliśmy pod drzewem. Po czym dziewczyny zaczęły rozmowę.
-Czyś ty do reszty zwariował Leon? - zaczęła z podniesionym tonem  Ludmiła
-Nie. A dla czego?
-Wydawało mi się ostatnio że tak inaczej patrzyłeś na Violettę - stwierdziła Fran
-Nie wydawało ci się. Tęsknie za Violettą i to cholernie. Ale co mogę zrobić jak jej tu nie ma?
-Czyli jednak zakochałeś się we Violi?
-Może... - wolałem im nie mówić bo za chwilę cała paczka by o tym wiedziała.
-Aha. Leon kocha Violettę - przedrzeźniała mnie Lu
-Ale nikomu tego nie mówcie. Nie chcę aby kto kol wiek inny o tym wiedział.
-No dobra. Nikomu nic nie powiemy - przytaknęły dziewczyny, po czym wróciliśmy do reszty.
-Kochanie idziemy już? - zapytała mnie lara po czym pocałowała mój policzek.
-Tak możemy iść. - Powiedziałem -No to do zobaczenia jutro w Studio.
-Pa Leon - pożegnali się ale tylko ze mną. Widać nie lubią Lary i wcale im się nie dziwię. 

LARA
Postanowiłam zapytać Leona o czym rozmawiał z Fran i Ludmi.
-Leon, o czym rozmawiałeś z dziewczynami.
-Nie ważne, nic ważnego - zbył mnie tak jak sądziłam
-No to skoro nic ważnego to powiedz mi o czym - uśmiechnęłam się do niego
-O Violettcie. - w końcu mi powiedział a ja byłam zaskoczona
-A...ha. A możesz mi powiedzieć do jasnej cholery o czym konkretnie? - zapytałam już wściekła
-A to już raczej nie twoja sprawa - odpowiedział tak jak bym go wcale nie obchodziła
-Jak możesz Leon! Jestem twoją dziewczyną - powiedziałam krzycząc
-Jak widać zbyt mocno zazdrosną dziewczyną.
-A nie mam o co?
-Nie! Nie masz. I wiesz co Ci powiem? Ta twoja zazdrość jest chora - wykrzyczał i odszedł. A ja zostałam sama. Płakałam

**************************
Powiedzcie mi że ten rozdział nie jest beznadziejny :) Nie mam już weny... Nie wiem kiedy będzie kolejny :( Buziaki :**

Rozdział 15 - Czy to znaczy że my... Jesteśmy razem? -

BARCELONA

VIOLETTA
Jesteśmy już od 2 godzin w naszym nowym domu. Jest tu bardzo ładnie ale nie to co w Buenos Aires bo brakuje mi dziewczyn a przede wszystkim Leona. mam do niego numer telefonu więc mogłabym zadzwonić ale chyba się nie odważę to dla mnie zbyt trudne. Przecież on ma teraz dziewczynę. Powinien zająć się sobą i Larą a nie mną. Właśnie wychodzę na spacer po Barcelonie. Byłam tu całkiem niedawno więc pewnie nic się nie zmieniło ale muszę się czymś zająć bo zwariuję. Prawdopodobnie jest tez tutaj szkoła muzyczna podobna do Studio 21. Może uda mi się tutaj zapisać. Szłam uliczkami i oglądałam wystawy sklepowe, podziwiałam różne zakamarki Barcelony i mijałam zakochanych. Jakie to dziwne uczucie kiedy jest się zakochanym i nie można powiedzieć tej osobie prosto w oczy że ją się kocha, a nawet nie można na nią popatrzeć. Mam nadzieję że nie długo wrócimy do Buenos Aires. Moglibyśmy wrócić już, dzisiaj, teraz, zaraz. Ale przecież dopiero co przyjechaliśmy, a wyjedziemy stąd może dopiero 3 lata. Oby nie. To tylko moje przypuszczenia. O widzę właśnie tą szkołę muzyczną. Podejdę bliżej i zobaczę jak to tam wygląda. Akademia muzyki i tańca w Barcelonie. Jakoś tu dziwnie pusto nie to co w Studio. Wejdę do środka może się czegoś dowiem. Weszłam do środka ale szybciej wyszłam niż weszłam. Tam się nic nie dzieje. Uczniowie są pozamykani w salach nie śpiewają ani nie tańczą. Nie podoba mi się tutaj. Na pewno się nie  zapiszę do Akademii. Może szybciej poszłabym do zwykłej szkoły niż do takiej.


Tydzień później - BUENOS AIRES

LEON
Od kiedy Violetta wyjechała nie chce mi się nic robić. Opuszczam coraz więcej zajęć w Studio. Na motocrossie idzie mi coraz gorzej. Nawet nie pamiętam kiedy rozmawiałem z rodzicami. Tęsknię za Violettą i chciałbym ją teraz przytulić. Teraz cały czas snuję się po kontach i nic nie robię. Gdy była tutaj Violetta to przynajmniej mogłem na nią popatrzeć i to mnie uszczęśliwiało. Może powinienem porozmawiać z rodzicami i zapytać kiedy państwo Castillo wracają. Nie raczej nie. Właśnie idę na tor może uda mi się pojechać dobrze.
-Cześć Lara - przywitałem się z moim mechanikiem i przyjaciółką - Motor gotowy?
-Hej - odpowiedziała i dała mi buziaka w policzek - Tak gotowy, idź się przebrać
Poszedłem się przebrać i wziąłem motor. Jedno okrążenie, drugie, trzecie, ścigałem się z jakimś małolatem ale i tak to on wygrywał. W końcu przy czwartym okrążeniu wybiłem się i wyszedlem na prowadzenie. W końcu wygrałem pierwszy wyścig od tygodnia. Byłem szczęśliwy. Zszedłem z motoru i oddałem go dla Lary która odstawiła go na miejsce. Po czym podszedłem do niej i zdjąłem kask.
-Gratulacje mistrzu - Pogratulowała mi i pocałowała. Nie czułem z nią tego co czułem jak przytulałem się do Violetty ale to też było niesamowite. Całowaliśmy się dłuższą chwilkę. W końcu się od siebie oderwaliśmy i Lara się do mnie przytuliła. Nie byłem szczęśliwy ale było mi z nią dobrze.
-Dziękuję - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do niej
-Czy to znaczy że my... Jesteśmy razem? - zadała pytanie. Nie chciałem tego, ale z drugiej strony co mi lepszego pozostało
-Tak, jesteśmy -uśmiechnąłem się do niej. - Lara się ucieszyła i musnęła mnie w usta. Może z nią też będzie mi dobrze, chociaż i tak nigdy nie zapomnę o Violettcie. Po chwili poszedłem i się przebrałem. Później zabrałem Larę do kina chociaż nie czułem się z nią swobodnie aninawet szczęśliwy. No ale cóż życie musi się toczyć dalej. po kinie odprowadziłem Larę do domu a sam udałem się do się siebie. Nie witałem się z nikim tylko skierowałem się do siebie do pokoju. Włączyłem laptopa a następnie czat. Odszukałem na liście Violettę. Przy jej imieniu świeciła się zielona kropeczka co oznaczało że jest dostępna. zastanawiałem się czy napisać czy nie w końcu się odważyłem i napisałem.
-Cześć Violetta. Jak Ci leci w Barcelonie?
-Witaj. Dobrze. Ale ciężko bo nie ma tu Was.
-Rozumiem też byłoby mi ciężko - Verdas ogarnij się przecież nie możesz wiedzieć jak to by było bo to ona jest z dala od prawdziwego domu, od przyjaciół, szkoły i ode mnie.
-Tak. Może kiedyś wrócę - napisała a u mnie w głowie pojawiło się światełko nadziei.
-Na pewno tak
-A teraz wybacz Leon ale muszę już iść. Do usłyszenia
-Do usłyszenia - już nawet nie mam z nią o czym rozmawiać. To koniec.

***********
Kolejny nijaki rozdział którego nie potrafiłam skończyć.  Wem będziecie bić mnie za to że Lara i Leon są razem ale nie na długo. 






środa, 11 czerwca 2014

Rozdział 14 - Dobrze. A kiedy wyjeżdżamy?

VIOLETTA
-Wspólnie z państwem Verdas postanowiliśmy że to my... - zaczął mówić tata a ja przeczuwałam że nie ma do powiedzenia niczego fajnego.
-Że to my wyjedziemy do Barcelony. Muszę jechać tam w interesach i wyjedziemy całą rodziną. Zastanawialiśmy się czy lepiej żebyśmy to my wyjechali czy państwo Verdas i postanowiliśmy że nam będzie łatwiej.
-Dobrze. A kiedy wyjeżdżamy? -zadałam pytanie
-Myślę że jutro wieczorem lub w poniedziałek rano.
-Dobrze. W takim razie ja idę się pakować. - Tata powiedział że wyjeżdżamy. Dla mnie to żadna nowość. Jestem przyzwyczajona do podróżowania. A dla mnie toi lepiej. Dla tego się nie sprzeciwiałam. Przynajmniej zapomnę o Leonie. Nic mnie tutaj nie trzyma. No może oprócz moich najukochańszych przyjaciółek. Ale jakoś dam radę. Chciałam się z nimi pożegnać więc postanowiłam że napiszę im wiadomość.

"Jutro o 12:00 w parku. Proszę was o spotkanie. Do zobaczenia :)"

I wybrałam numery do naszej całej paczki. Nawet wysłałam to do Leona. Chociaż on to powinien wiedzieć o co chodzi. Następnie wyjęłam z szafy moją walizkę i zaczęłam pakować moje wszystkie ubrania, buty, kosmetyki, laptopa i inne potrzebne mi rzeczy. Wiedziałam że będzie mi ciężko o tym wszystkim zapomnieć. O Leonie, przyjaciołach, o Studiu. I o wszystkim innym. Ale już nie mam siły się sprzeciwiać rodzicom. Skoro tak postanowili tak musi być. Praktycznie wszystko już miałam spakowane, no ale jakby nie patrzeć jeszcze troszkę drobiazgów mi zostało. Było już późno więc kładę się spać. Jutro czeka mnie ciężki dzień.

LEON
Leżę teraz w łóżku i zastanawiam się nad sms-em od Violetty. Napisała że musimy się jutro spotkać. W dodatku z całą paczką. Myślę że to się wiąże coś z pracą mojego taty i taty Violetty. Kiedy byliśmy u nich na kolacji tata kazał mi wyjść do ogrodu i poczekać tam na nich bo oni muszą omówić jeszcze coś ważnego. Myślę że sms od Violetty wiąże się z tą rozmową. Tylko o co może chodzić?


NASTĘPNY DZIEŃ

VIOLETTA
wstałam dzisiaj późno. Miałam tylko 30 minut na ogarnięcie się i dojście do naszego miejsca spotkań w parku. Szybko pobiegłam do łazienki. Później ubrałam się i byłam gotowa do wyjścia. Wyszłam z domu i szybkim krokiem popędziłam do parku. Gdy dotarłam na miejsce widziałam że cała paczka już jest. Szybko przeprosiłam ich za spóźnienie i przywitałam się z każdym. Po czym stanęłam na przeciwko nich. Proponowali mi abym usiadła ale wolałam widzieć ich twarze.
-Muszę Wam powiedzieć coś ważnego. - Zaczęłam i skierowałam swój wzrok nie wiem czemu ale na Leona
-No to słuchamy Cię Viola - powiedziała Fran
-Nie będziecie szczęśliwi. Ale chciałam się z Wami pożegnać... - chciałam kontynuować ale Fede mi przerwał
-Jak to pożegnać? Chwila bo ja czegoś tutaj nie rozumiem.
-No normalnie. Kochani ja wyjeżdżam. Tak postanowili moi rodzice i nie mam prawa im się sprzeciwić. Chciałabym Wam  powiedzieć że jesteście najlepszym co mnie spotkało. Nigdy Was nie zapomnę i na pewno kiedyś wrócę. - Kiedy to mówiłam wszyscy już płakali. Nie chciałam takiego pożegnania. Chciałam zapamiętać ich bardzo wesołych. Jak wspólnie śpiewamy. Ale tak się nie dało. Po chwili pożegnałam się ze wszystkimi i skierowałam się do domu. Tam dopakowałam ostatnie potrzebne rzeczy i udałam się z walizką na dół po czym tata zapakował ją do samochodu. Odwróciłam się w stronę uliczki którą zawsze chodziłam do Studio i co zobaczyłam. Fran, Cami,Lu, Naty, Maxiego i Leona.
-Co wy tu robicie?- zapytałam przez łzy
-Chcieliśmy się jeszcze raz z tobą zobaczyć.
-Dziękuję kochani! Jak tylko zajadę to zadzwonię do Was. Będziemy w stałym kontakcie, będziemy dzwonić, i pisać ze sobą. - Później przytuliłam każdego z osobna. Miałam też dla nich prezenty. Dla Fran wisiorek który jej się bardzo podobał. Dal Cami książkę którą zawsze chciała przeczytać. Lu dostała szminkę która zawsze jej się podobała. Naty dostała ode mnie kilka lakierów do paznokci i bluzkę która będzie podkreślała jej osobowość. Dla Maxiego dałam moje stare słuchawki których już nie używała. A Leon dostał coś wyjątkowego. Dostał ode mnie gitarę i moje serce chociaż nie wiedział o tym. Z początku nie chcieli nic ode mnie wziąć ale zagroziłam im że się obrażę i podziałało. Później wsiadłam do samochodu pomachałam im i odjechaliśmy na lotnisko.
-Wszystko się ułoży zobaczysz. - powiedziała mama
-Tak wiem. Ale zostawiłam tam coś cenniejszego niż zwykłych przyjaciół. Zostawiłam tam całe moje życie. - powiedziałam po czym włożyłam słuchawki do uszu. Tata kierował się na lotnisko a ja płakałam coraz bardziej. Może kiedyś tu wrócę...

******************
No to teraz możecie bić za to co zrobiłam z Violettą. Wiem, wiem wredna ja.
Bijcie tylko nie zabijcie :)

Rozdział 13 - O czym chcieliście ze mną porozmawiać?

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

LEON
Po tym co Violetta mi powiedziała wtedy po wyścigu w ogóle ze sobą nie rozmawialiśmy. dzisiaj jest sobota a tata chce abym ponownie poszedł z nimi na kolację do państwa Castillo. Próbowałem go przekonać że nie chcę iść, później mówiłem że umówiłem się z Larą a na końcu że mam trening a on nadal nic. Chyba jednak będę musiał tam z nimi pójść chociaż nie chcę widzieć Violetty i nie chcę żeby więcej prze zemnie cierpiała. Dochodzi 17:30 co oznacza że musimy już wychodzić. Po 20 minutach byliśmy pod domem państwa Castillo. Tata zadzwonił dzwonkiem do drzwi a po chwili otworzył je tata Violetty. Przywitaliśmy się z Geramnem i Angie ale nigdzie nie było Violetty. Już miałem o nią pytać, ale wyprzedził mnie German.
-Violetta chodź na dół mamy gości! - po chwili Violetta zaczęła stąpać po schodach aby znaleźć się na dole.
-Jakich znowu gości tato? - zadała pytanie swojemu tacie a po chwili podniosła głowę
-A to ty! - spojrzała na mnie i powiedziała niechętnie.
-Cześć. - przywitałem się
-Witam państwa - zwróciła się do moich rodziców a mnie kompletnie zignorowała.Wiedziałem że tak będzie dla tego wcale nie chciałem iść. No ale cóż taki już mój los. I to wszystko przez Larę.

VIOLETTA
Zeszłam na dół i kogo zobaczyłam? Leona! Nie chciałam wcale jeść z nimi kolacji. Miałam ochotę wziąć swoja kolację i zamknąć się w pokoju. Więc postanowiłam szybko zjeść kolację i udać się do pokoju.
-Dziękuję ja już zjadłam - powiedziała - Pójdę już na górę
-Dobrze - powiedział tata. Ja udałam się na górę i usiadłam na łóżku. Odpaliłam swojego laptopa i weszłam na czat. Były akurat dostępne dziewczyny więc zrobiłam rozmowę grupową.
-Cześć dziewczyny - napisałam do nich
-Hej - odpisywały wszystkie po kolei
-Zgadnijcie kto u mnie jest na kolacji.
-No nie wiem - napisała Naty
-A ja myślę że Leon z rodzicami - napisała Ludmiła. Ona chyba najwięcej widziała
-Brawo Lu. Nie mam ochoty z nim gadać.
-A czemu? - pytanie od Fran
-Oj no. Najpierw nie odzywa się do mnie tydzień a dziś przychodzi do mnie jak nigdy nic i mówi zwykłe "Cześć" a później nie odzywa się cały wieczór.
-A jest jeszcze u ciebie? - zapytała ciekawska Cami. Ona zawsze wszystko musi wiedzieć.
-No jest. Ale co w związku z tym?
-No to może jeszcze się odważy i przyjdzie do Ciebie? - Wiadomość od Lu
Później rozmawiałyśmy jeszcze około 30 minut, a później ja udałam się na dół po sok. Kiedy zeszłam nie było już Leona. Nie przyszedł do mnie... Ale czego ja się mogłam spodziewać skoro to ja go unikałam przez ten cały tydzień.
-Poszedł. I nawet się nie pożegnał - Napisałam do dziewczyn
-A dziwisz się? To ty do go unikałaś. - napisała Lu
-No masz rację nie dziwie się.
-No właśnie. - Wyczerpująca wypowiedź Naty
-Dobra dziewczyny, muszę kończyć bo rodzice chcą ze mną rozmawiać. Pa, pa
-Trzymaj się kochana - Pożegnały się ze mną dziewczyny. Następnie wyłączyłam komputer i wyszłam z pokoju kierując się na dół.
-O czym chcieliście ze mną porozmawiać?
-Wspólnie z państwem Verdas postanowiliśmy że to my...

**************
Czego dowie się Violetta? Tego jeszcze ja sama nie wiem... No cóż najkrótszy rozdział jaki napisałam. Bez sensu :( Buziakii :***


wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział 12 - Ale ja nadal nie wiem o co ci chodzi

VIOLETTA
Dziś był normalny dzień. Znowu miałam zajęcia w szkole i zaliczenie piosenek w parach. Leon napisał śliczną piosenkę którą zaśpiewamy w duecie. Właśnie jestem w drodze do Studia. Mam jeszcze trochę czasu do rozpoczęcia lekcji, ale postanowiłam pójść wcześniej bo może znajdę Leona i przećwiczymy jeszcze naszą piosenkę. Moje rozmyślania przerwały odgłosy muzyki które dobiegały ze Studia. Weszłam do środka i odszukałam sali do muzyki w której często przesiadywał Leon. I właśnie dzisiaj też tam był. Weszłam do środka
-Cześć Leon - szybko się przywitałam - Możemy przećwiczyć jeszcze naszą piosenkę ?
-Hej. Tak, jeżeli chcesz to możemy poćwiczyć.
-Okej no to zaczynajmy - Zaczęliśmy ćwiczyć. Zajęło nam to około 30 min. Było bardzo przyjemnie.

FRANCESCA
Umówiona byłam dziś w parku z Tomasem aby przećwiczyć jeszcze naszą piosenkę. Napisaliśmy bardzo śliczną piosenkę. A ja to się chyba w ogóle w nim zakochałam. Po prostu czuję coś niesamowitego podczas śpiewania z nim. No ale zobaczymy co czas przyniesie.
-Witaj Fran - przyszedł i się przywitał oraz ucałował mój policzek na przywitanie. Byłam bardzo zdziwiona zrobił to pierwszy raz.
-Cześć Tomas - powiedziałam krótko - Masz gitarę?
-Tak mam - uśmiechną się do mnie tym swoim promiennym uśmiechem
-No to co zaczynamy?
-Tak zaczynajmy - Tomas zaczął grac na gitarze a ja śpiewałam. Po chwili i on się do mnie dołączył.

LUDMIŁA
Dzisiaj jest zaliczenie na zajęciach u mamy Violetty a ja zamiast ćwiczyć piosenkę z Federico to spędziliśmy ten czas na kłótniach. To mi się nie podobał tekst to jemu. Nie wiem co zrobić niby mamy piosenkę ale nie do końca nam ona leży. No ale cóż. zabieramy się teraza ćwiczenia bo za 40 minut mamy zaliczenie. A jak z nim śpiewam to odpływam... Jego głos jest cudowny

NATY
Z Maxim mamy idealną piosenkę. Dogadaliśmy się od razu w jej sprawie i nawet nie musimy zbytnio ćwiczyć bo wychodzi nam to świetnie. Zakochałam się w nim ale nie wiem czy on we mnie też. Będziemy musieli porozmawiać ale może niech najpierw minie to wszystko między Leonem a Violettą. Te ich wielkie nieporozumienia.

CAMILA
Uwielbiamy z Broduayem się kłócić. To nam wychodzi najlepiej. W końcu wybraliśmy piosenkę Violetty bo nic nie napisaliśmy. Mam nadzieję że Viola się nie obrazi a Angie nam to wybaczy.

VIOLETTA
Przećwiczyliśmy piosenkę i udaliśmy się na zajęcia do mojej mamy wszyscy już byli. Podeszłam do dziewczyn.
-Hej dziewczyny - powiedziałam uśmiechnięta od ucha do ucha
-Cześć - powiedziały wszystkie po kolei
-A co ty taka wesolutka? - zapytała Naty
-A nic. Byłam tylko z Leonem poćwiczyć piosenkę.
-Tylko? - ciągnęła Ludmiła
-Tak, tylko
-No już dzieciaki siadamy na miejsca i zaczynamy zaliczenie. - Do sali wbiegła moja mam troszkę spóźniona. - Usiedliśmy na miejsca a mama wyczytała pierwszą parę którą byli Fran i Tomas. Ślicznie zaśpiewali piosenkę napisaną wspólnie. Miała tytuł "Tienes Todo"

          

Następna parą była Ludmiła z Federico. (Załóżmy że na filmiku poniżej jest Ludmiła i Federico)

           

Po Ludmi wystąpiłam ja i Leon.

           

Po nas wystąpili jeszcze Maxi i Naty. Którzy zaśpiewali Te esperare i Broduey i Cami którzy zaśpiewali En mi mundo. Wszyscy zaliczyli zadanie.

LEON
Na koniec piosenki Violetta się do mnie przytuliła i uśmiechnęła. To co czułem kiedy śpiewaliśmy to było coś niesamowitego. Po lekcji śpiewu mieliśmy jeszcze 2 godziny z Gregorio a później udałem się do domu. Miałem w końcu dziś wyścig na który mieli przyjść moi przyjaciele. Bardzo się cieszyłem. Gdy wracałem przez park do domu spotkałem Lare. Przytuliła się do mnie i pocałowała w policzek ale bardzo blisko ust. Nie wiem co chciała przez to zyskać. Jak na mnie to to nie robi żadnego wrażenia.

VIOLETTA
Wracałam do domu i przechodziłam obok parku. To co tam zobaczyłam to był szok dla mnie. Leon i Lara się przytulali. A Lara w dodatku pocałowała go w policzek ale tak blisko ust. Zabolało mnie to odrobinę. Ale tylko troszeczkę. W końcu dotarłam do domu. Drzwi otworzyłam kluczem i weszłam do środka.
-Cześć, jestem! - powiedziałam odrobinę głośniej wchodząc do domu.
-Witaj Violetta - odezwała się Olga
-A taty nie ma?
-Nie pojechał do Barcelony w interesach
-Znowu - zapytałam z nie dowierzaniem że tak często tam jeździ.
-Tak znowu. - Udałam się do pokoju gdzie przesiedziałam połowę dnia a następnie udałam się na tor. Miał być wyścig aja obiecałam Leonowi że będę chociaż w cale nie miałam na to ochoty. No i po 2 godzinach było już po wyścigu. Chciałam pogratulować Leonowi ale Lara była szybsza. Podeszłam do nich.
-Leon. Chciałam Ci pogratulować. - podszedł do mnie zostawiając Larę za sobą
-Dziękuję - pochylił się do mnie i chciał mnie pocałować ale ja odwróciłam głowę a po chwili dodałam coś czego będę żałowała.
-Gratuluję wygranej i nowej dziewczyny - widać że był zdziwiony
-O co Ci chodzi?
-O to że widziałam Cię dzisiaj z Larą. Ślicznie razem wyglądacie. - Dodałam z bólem serca
-Ale ja nadal nie wiem o co ci chodzi - kontynuował
-Widziałam Was dzisiaj w parku. Przytulaliście się i całowaliście. A Lara wczoraj mi powiedziała że mnie zniszczy i nie będzie już taka milutka. Więc postanawiam odpuścić. Lepiej w tej sytuacji jak zostaniemy zwykłymi znajomymi a nie przyjaciółmi. - powiedziałam szybko nie dopuszczając do głosu Leona
-Ale Violetta...
-Nie. Gratulacje Leon i życzę szczęścia - powiedziałam i odeszłam. A Leon tam stał i się patrzył a Lara do niego podeszła. Reszty nie widziałam. Powiedziałam tylko dziewczynom że idę już do domu i wyszłam z toru a następnie powolnym tempem skierowałam się do domu.

***************************
Kolejny post z serii nijakich. Ten mi się w ogóle nie podoba. Jest taki nijaki beznadziejny.
Całuję :****

Rozdział 11 - Pamiętaj że cię zniszczę! Od tej pory nie będę już milutka

VIOLETTA

Wstałam dzisiaj około 8 rano. Od razu zwlokłam się z łóżka i poczłapałam do łazienki aby się umyć. Następnie się ubrałam i zeszłam  na śniadanie. Była już 9 a o 9:30  byłam umówiona z Leonem w parku aby iść z nim na tor. Poszłam więc na górę i zabrałam torebkę następnie zeszłam z powrotem na dół zabrałam butelkę wody z kuchni którą spakowałam do torebki i ruszyłam do wyjścia ale z gabinetu wyszedł tata. Wiedziałam że nie będzie dobrze.
-Violetta a gdzie ty się wybierasz? - zapytał kiedy już miałam otworzyć drzwi i wyjść
-Wychodzę, umówiłam się
-Gdzie idziesz?
-Na tor motocrossowy - kiedy to powiedziałam tata mało co nie zemdlał
-Aaaale z kim?
-Z Leonem - powiedziałam a tata znów mało co nie zemdlał
-A po co ? - zadał kolejne pytanie
-Chce mi pokazać jak jeździ. A później jeszcze idziemy się spotkać z przyjaciółmi ze Studia. Nie czekajcie na mnie z obiadem. Paaa - rzuciłam szybko nie przerywając, otworzyłam drzwi i wyszłam. Wiedziałam że tata chciał jeszcze o coś zapytać ale jak by zaczął pytać to chyba nigdy bym nie wyszła z domu. Skierowałam się do parku a po około 10 minutach byłam na miejscu. Znaczy umówiliśmy się na ławce obok fontanny. Leona jeszcze nie bylo więc postanowiłam usiąść na ławce. Po chwili ktoś mi zakrył oczy.
-Zgadnij kto to - wyszeptał mi do ucha znajomymi głos
-Hmmm niech pomyślę... Tato to ty? Przecież mówiłam Ci że umówiłam się z Leonem - powiedziałam w żarcie.
-Czy ja jestem podobny do twojego taty? - momentalnie odsłonił mi oczy i z niby obrażoną miną staną na przeciwko mnie. Moim oczom ukazał się Leon.
-Nie no co ty. Chociaż może troszeczkę -pokazałam mu język
-Masz szczęście że nie mam czasu cię gonić. Chodź idziemy bo się spóźnię - podał mi dłoń abym mogła wstać i ruszyliśmy w stronę toru.

LEON
Ruszyliśmy w stronę toru. Szliśmy rozmawialiśmy na wszystkie możliwe tematy. Po około 15 minutach dotarliśmy na tor na którym pierwsze co rzuciło mi się w oczy to była lara patrząca na mnie. Już wiedziałem co zrobi. Tym bardziej że zobaczyła mnie z Violettą. Podbiegła do mnie.
-Cześć mistrzu - powiedziała. A ja się zdziwiłem że się na mnie nie rzuciła i nie zaczęła całować.
-Hej - powiedziałem a następnie pochyliłem się i dałem jej buziaka w policzek na przywitanie
-Poznajcie się. To jest Violetta moja przyjaciółka, a to Lara mój mechanik i przyjaciółka w jednym - przedstawiłem je sobie. Lara podała dłoń Violettcie a ona ją uścisnęła. Czułem że tonie wszystko ze strony Lary
-Uważaj na niego. On ma bardzo dużo przyjaciółek i nie zawsze jest z nimi grzeczny - powiedziała a ja rzuciłem jej groźne spojrzenie. W tedy Lara odeszła, ja się odwróciłem przodem do Violetty i widziałem jej smutny wyraz twarzy. Próbowała się na siłę uśmiechnąć.
-Tam jest ławka - wskazałem na białą ławkę przy mojej szatni - Usiądź tam sobie a ja się przebiorę a później pokażę ci jak jeżdżę - szepnąłem do jej ucha. Usiadła na ławce tak jak jej mówiłem a ja się przebrałem. Kiedy bylem w szatni modliłem się aby Lara nie nagadała niczego więcej dla Violetty. Wyszedłem z szatni, wziąłem kaski i motor i powiedziałem Violi aby stanęła przed barierką i na mnie poczekała. Zacząłem jeździć.

VIOLETTA
Leon już jeździ a ta cała Lara dziwnie na mnie patrzy. Ciekawe czy to co mówiła było prawdą. Pewnie tak. Przecież to Leon. On może mieć każdą dziewczynę. Po jakiś 30 minutach jak Leon jeździ podszedł do mnie jakiś starszy pan.
-Przepraszam a panienka co tu robi?
-Czekam na przyjaciela. On chciał mi pokazać jak jeździ - powiedziałam wystraszona
-A wiesz młoda damo że nie możesz tu być?
-Ja nie wiedziałam. Przepraszam - powiedziałam jeszcze bardziej przestraszona
-Jak się nazywa twój przyjaciel?
-Leon Verdas proszę pana - powiedziałam niepewnie
-Dobrze już ja sobie z nim porozmawiam. A teraz proszę opuścić teren toru. - Powiedział już całkiem wkurzony. Ja spuściłam głowę i już miałam odchodzić kiedy ktoś chwycił mnie za ramie.
-Co się dzieje? - odezwał się znajomy dla mnie głos. To był Leon
-Ja muszę iść - powiedziałam bo właściciel toru spiorunował mnie wzrokiem
-Możesz powiedzieć mi prawdę?
-No dobra. - Podeszłam bliżej niego i zaczęłam mówić szeptem. - Podszedł do mnie tamten pan i powiedział że muszę opuścić tor bo nie mogę tutaj przebywać. Pójdę już - powiedziałam i miałam już odchodzić ale znów nie pozwolił mi Leon
-Zaczekaj chwilkę - powiedział wkurzony
-Nie Leon! Lepiej odpuść ! - powiedziałam błagalnym tonem

LEON
No to teraz się wkurzyłem. Wiem że to sprawka Lary. Jak przyprowadzałem tutaj rodziców lub moją kuzynkę to nie było problemu.
-Jaki jest problem z tym że nie może być tutaj Violetta? - zapytałem jak na razie całkiem spokojny
-Taki że nie jest zawodnikiem i nie będzie tutaj przychodzić! -podniósł głos prezes
-Ale jak przychodziła tutaj moja kuzynka to nie było problemu - powiedziałem już bardziej wkurzony.
-Ale to nie jest twoja kuzynka! Niech ona stąd wyjdzie Leonie!
-Jeżeli ona stąd wyjdzie to ja razem z nią ale w tedy straci pan najlepszego zawodnika.
-No dobrze niech zostanie. - w końcu zmiękł prezes
-Dziękuję.
Podszedłem do Violetty i powiedziałem że wszystko załatwione. Powiedziałem też żeby poczekała chwilkę i poszedłem się przebrać.

VIOLETTA
Leon poszedł się przebrać a ja zostałam na ławce przed jego szatnią. Po chwili podeszła do mnie wkurzona Lara.
-Pamiętaj że cię zniszczę! Od tej pory nie będę już milutka. - Patrzyłam na nią przestraszona. A ona po chwili odeszła. Z szatni wyszedł Leon. Ponownie podał mi dłoń abym mogła wstać i ruszyliśmy w stronę parku gdzie byliśmy umówieni z naszymi przyjaciółmi do których od niedawna należy też Broduey, Federico i Tomas. Zastanawiałam się czy mam powiedzieć Leonowi o tym co mówiła mi Lara. Nie skończyłam moich rozmyślań bo doszliśmy na miejsce gdzie siedzieli już na kocu nasi przyjaciele. Nie dosiadłam się do nich bo chciałam towarzyszyć Leonowi.
-Siadajcie - powiedziała Ludmiła
-Dziękuję ale postoję - uśmiechnęłam się do przyjaciół - Leon chce Wam coś powiedzieć

LEON
W końcu Violetta namówiła mnie żebym im powiedział o motocrossie. No cóż zgodziłem się. W końcu będą musieli poznać prawdę czemu nigdy nie mam dla nich czasu albo czemu znikam z zajęć.
-Tak, muszę Wam coś powiedzieć.
-No to mów - powiedział Fede
-Czekaj... daj mi chwilkę
-Leon ty zawsze jesteś taki wygadany mów że wreszcie - zdenerwowała się Fran
-Okej! Więc chciałem Was zaprosić na wyścig motocrossowy
-O fajnie - wszyscy się ucieszyli
-Ale chwilka kto będzie się ścigał? - zadał pytanie Maxi
-Leon będzie się ścigał - wyręczyła mnie w odpowiedzi Violetta
Uśmiechnąłem się do niej tylko. Wszyscy byli na mnie źli że wcześniej im tego nie powiedziałem, ale na szczęście po chwili im przeszło. A ja byłem zadowolony że oni już wszystko wiedzą. Posiedzieliśmy jeszcze z Violettą trochę a później ją odprowadziłem do domu. Pożegnaliśmy się i ja udałem się do domu. To był cudowny dzień. No poza tym incydentem na torze.

*****************************
Aha. No i mamy moje kolejne beznadziejne wypociny.

UWAGA!
Kończy mi się wena więc uważajcie bo możne być gorzej z rozdziałami.

Całuję Was mocno :***

Obserwatorzy

Polecamy

Dodaj Swojego bloga do spisów