piątek, 12 września 2014

Rozdział 64 - Czyli to wtedy po weselu Lu i Fede?

VIOLETTA
Wstałam  rano a Leona obok mnie nie było. Obróciłam się na drugi bok i wstałam wsuwając na stopy kapcie stojące przy łóżku. Usłyszałam że mój ukochany jest w łazience co oznacza że mam kilka minut dla siebie. Wyciągnęłam z torby kupione wczoraj ubranka i zaczęłam je oglądać.  Po chwili położyłam je na łóżku a sama skierowałam się na dół aby wziąć szklankę wody. Weszłam ponownie do pokoju i zobaczyłam że w pokoju jest Leon. Po kilku minutach odwrócił się w stronę łóżka. Ja cały czas stałam w drzwiach.
-Kochanie co to jest? - Zadał pytanie przyglądając się śpioszkom i bucikom
-Miałam ci dzisiaj powiedzieć - Zaczęłam a uśmiech z mojej twarzy momentalnie znikł.
-Ale co miałaś mi powiedzieć?- Zadał pytanie patrząc na mnie. Był lekko zdenerwowany.
-Leon spokojnie- Powiedziałam podchodząc do niego.
-Kochanie - Powiedział i spojrzał w moje oczy - Ja jestem spokojny - Dodał po chwili z uśmiechem na ustach.
-Bo ty ... - Zaczęłam niepewnie. - Będziesz tatą - Powiedziałam a swój wzrok wlepiłam w dywan.
-Możesz powtórzyć? - Zadał pytanie a ja nie mogłam nic wyczytać z jego zachowania.
-Będziesz tatą - Powiedziałam spokojnie. Nie chciałam patrzyć na niego więc unikałam jego wzroku. Po chwili chwycił mój podbródek po czym mnie pocałował.
-Będę tatą - Powiedział spokojnie z wielkim uśmiechem na ustach. Po chwili wziął mnie na ręce i okręcił nas wokół własnej osi.
-Nie jesteś zły?- Zadałam pytanie
-Nie no coś ty -Powiedział z wielkim uśmiechem. - Będę tatą - Powiedział po raz kolejny z wielkim uśmiechem. Po chwili obydwoje usiedliśmy na łóżku. Leon zaczął przyglądać się bucikom.
-Który to tydzień? - Zadał pytanie kładąc dłoń na moim brzuchu
-Początek czwartego - Powiedziałam kładąc głowę na kolanach Leona.
-Czyli to wtedy po weselu Lu i Fede? - Zadał pytani spokojnie z uśmiechem gładząc moje włosy
-Na to wygląda - Powiedziałam wtulając się w jego brzuch. - Mam tu gdzieś zdjęcie USG -Powiedziałam podnosząc się. Podeszłam do torebki i zaczęłam szukać zdjęć z mojego pierwszego USG.
-Jest - Powiedziałam z uśmiechem po czym wróciłam do Leona. Ponownie położyłam głowę na jego kolanach a on oglądał zdjęcia.
-Nic tu nie widzę - Powiedział zrezygnowany po kilku minutach.
-Oj Leon - Powiedziałam zabierając mu zdjęcia - Ta biała plamka to nasza mała fasolka -Powiedziałam uśmiechnięta po czym poczułam usta Leona na swoich.
-To będzie chłopiec - Powiedział pewny siebie
-To się jeszcze okaże- Powiedziałam uśmiechnięta
-Viola - Zaczął Leon.
-Yhmm? - Zapytałam i czekałam na odpowiedź
-Kto jeszcze wie że jesteś w ciąży? - Zadał pytanie gładząc mnie po głowie.
-Lu, Fran, Naty i Cami i jeszcze mama - Powiedziałam z uśmiechem ale jak zobaczyłam minę Leona to od razu spoważniałam.
-Szkoda że nie dowiedziałem się pierwszy - Powiedział smutny.
-Kochanie przepraszam. Ale ty byłeś w Barcelonie a ja potrzebowałam się komuś wygadać. - Powiedziałam lekko zdenerwowana i usiadłam patrząc w jego oczy.
-Nic się nie stało - Powiedział i musnął moje usta. Uśmiechnęłam się lekko.
-Dziś robimy sobie wolne i zostajemy w domu - Powiedział kładąc się na łóżku.
-Leon - Powiedziałam udając złą
-No co? - Zadał pytanie - W końcu dowiedziałem się że będę tatą. To nie zdarza się codziennie - Powiedział spokojnie po czym posłał mi ciepły uśmiech.
-Mogę jedno zdjęcie? - Zadał pytanie. lekko kiwnęłam głową i byłam ciekawa po co mu. Wziął je i schował do portfela.
-No tak - Powiedziałam spokojnie -Dumny tatuś - Powiedziałam z wielkim uśmiechem
-Zbieraj się. Teraz idziemy na spacer a później pooglądamy jakieś filmy.  - Powiedział stanowczo.

Właśnie spacerujemy sobie po parku. Jest ciepło słońce ślicznie chowa się za horyzont. Trzymamy się za dłonie i jest idealnie.

LEON
Spacerujemy sobie po parku. Jest idealnie. Zostanę tata. Marzyłem o tym.  Trzymam moją ukochaną za rękę. W pewniej chwili poczułem jak jeszcze mocniej chwyta mnie za dłoń. Spojrzałem w jej stronę. Była cała blada i trzymała się mnie.
-Viola co ci jest? - Zadałem pytanie a ona nic nie odpowiedziała tylko przymknęła lekko oczy. Wziąłem ją na ręce i razem z nią usiadłem na ławce.
-Kochanie - Powiedziałem przerażony.
-Wszystko w porządku - Powiedziała po kilku minutach.
-Właśnie widzę - powiedziałem lekko zdenerwowany.
-Naprawdę wszystko jest już w porządku - Powiedziała - Po prostu źle się poczułam - Dodała po chwili
-Wracamy do domu? - zadałem pytanie a ona pokiwała głową. Byłem gotowy nieść ją całą drogę do domu ale kazała się postawić. Powoli zaszliśmy do domu. Kazałem Violi się położyć do łóżka. Poszedłem i zrobiłem herbatę. Po kilku minutach była gotowa. Chwyciłem kubek i kilka filmów z salonu i ruszyłem do naszej sypialni. Viola leżała pod kołdrą. Postawiłem kubek z ciepłą cieczą na szafce a sam obszedłem łóżko do około zatrzymując się na chwile przy telewizorze który wisiał na ścianie. Włączyłem film i położyłem się obok mojej kruszynki. Przytuliła się do mnie więc objąłem ją mocno i tak leżeliśmy cały wieczór oglądając filmy.

czwartek, 11 września 2014

Rozdział 63 - Wróciłem!

TRZY DNI PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Obudziłam się rano. Sama. Już trzeci raz. Chwila. Jednak nie sama. Z moim malutkim dzidziusiem. Spojrzałam na wyświetlacz. Wiadomość.


Miłego dnia kochanie. Widzimy się wieczorem - Całuję Leon

Odłożyłam telefon po czym wstałam. Wzięłam z garderoby ubrania i weszłam do łazienki. Wzięłam szybko prysznic. Wyszłam i ubrałam się. Następnie się ubrałam i ułożyłam włosy zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół i weszłam do kuchni. Otworzyłam lodówkę i przejrzałam jej zawartość. Zrobiło mi się nie dobrze więc zrezygnowana zamknęłam lodówkę i chwyciłam torebkę. Wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu.

Po kilku minutach drogi znajdowałam się pod domem Fran. Zadzwoniłam dzwonkiem i już po chwili Fran wpuściła mnie do siebie. Były u niej już dziewczyny.
-Hej - Przywitałam się z uśmiechem
-Cześć - Odpowiedziały wszystkie zadowolone.
-Co ty taka wesoła Violu? - Zadała pytanie Lu
-Dziewczyny jestem w ciąży - Powiedziałam wesoła
-To wspaniale - Przytuliły mnie wszystkie na raz
-Który to tydzień? - Zadała pytanie Lu
-Początek czwartego - Powiedziałam siadając na kanapie.
-Poczekaj czy wy...? - Zadała pytanie po chwili zastanowienia
-Tak Lu - Powiedziałam  - My to zrobiliśmy po waszym ślubie - Powiedziałam i uśmiechnęłam się na samo wspomnienie.
-A mówiłam że miłego godzenia - Powiedziała zadowolona.
-Tak tak. Mówiłaś - Powiedziałam po czym ja przytuliłam.
-A kiedy powiesz Leonowi? - Zadała pytanie Cami
-Boje się - Powiedziałam spokojnie - A co jeśli on... - Nie dokończyłam.
-Przecież Leon to cudowny facet i na pewno się ucieszy - Powiedziała Naty wyprzedzając moje pytanie.
-Może macie rację - Powiedziałam z lekkim uśmiechem
-No pewnie że mamy - Odpowiedziała Fran
-Dzisiaj wieczorem wraca z Barcelony więc pewnie będzie zmęczony. - Powiedziałam - Powiem mu to jutro - Powiedziałam uśmiechnięta.
-Trzymamy cię za słowo - Powiedziały również uśmiechnięte dziewczyny. Porozmawiałyśmy jeszcze chwilę i musiałam uciekać.
-Oj dziewczyny ja już będę szła - Powiedziałam spokojnie
-Już? - Zadały pytanie dziewczyny
-Tak umówiłam się z mamą - Powiedziałam z uśmiechem

Wyszłam od Fran i skierowałam się do mojej ulubionej kawiarenki. Umówiłam się tam z mamą. Weszłam i rozejrzałam się w środku.
-Cześć mamo - Podeszłam do stolika przy którym siedziała moja mam i się z nią przywitałam
-Witaj córeczko - Powiedziała uśmiechnięta. Usiadłam na przeciwko mojej mamy i położyłam torebkę obok siebie.
-To o czym chciałaś ze mną rozmawiać? - Zadała pytanie uśmiechnięta
-Chciałam ci powiedzieć że jestem w ciąży - Powiedziałam uśmiechnięta
-Gratulacje córciu - Powiedziała zadowolona
-Leon już wie? - Zadała pytanie po chwili
-Nie jeszcze nie - Powiedziałam spokojnie.
-A co u was? - Zadałam pytanie zmieniając temat
-U nas wszystko w porządku - Powiedziała mama jakby wymijając temat. Nie chciałam o nic więcej dopytywać więc dopiłyśmy zamówione wcześniej soki. Ja wróciłam do domu a mama pojechała na zakupy. Wracając do domu mijałam sklep z ubrankami dla małych dzieci. postanowiłam do niego wejść. Kupiłam w nim dwie pary śpioszek i dwie pary bucików. Jeden komplet był dla dziewczynki a drugi dla chłopca.

Weszłam do domu i czułam się strasznie zmęczona więc położyłam się na kanapie w salonie i zasnęłam.

2 GODZINY PÓŹNIEJ
LEON
Wszedłem do domu i postawiłem walizkę koło drzwi.
-Wróciłem! - Krzyknąłem aby Viola mnie usłyszała. Zero odpowiedzi.
-Dziwne - pomyślałem i zajrzałem do kuchni. Nie było jej tu. Wszedłem w głąb salony i zobaczyłem że moja mała kruszynka śpi na kanapie. Usiadłem w fotelu na przeciwko kanapy i przyglądałem się jej. Po kilku minutach zaczęła się budzić.
-Kochanie jesteś już - Powiedziała zaspana
-Jestem - Powiedziałem z uśmiechem a Violetta zaczęła siadać. Wstałem i zmieniłem miejsce. Usiadłem obok mojej dziewczyny i przytuliłem ją mocno do siebie.
-Ale tęskniłam - Powiedziała wtulając się jeszcze mocniej we mnie.
-Ja bardziej - Powiedziałem z uśmiechem
-Chcesz się kłócić z kobietą w... - Zaczęła mówić ale urwała
-W...? - Ciekawy zadałem pytanie
-Nie ważne - Powiedziała z uśmiechem - Chcesz się kłócić z kobietą?  - Powtórzyła pytanie
-Nie chcę - Powiedziałem posyłając jej ciepły uśmiech. - Mam dla ciebie prezent - Dodałem po chwili.
-Dla mnie? - Zadała pytanie zdziwiona
-Nie -Odpowiedziałem - Dla sekretarki - Dodałem po chwili
-Aha - Powiedziała smutna - To jedź do niej - Dodała po chwili
-Oj przestań - Powiedziałem - Jasne że dla ciebie - Dodałem po sekundzie. Po kilku minutach wróciłem do niej z małym pudełeczkiem. Usiadłem obok i podałem jej pudełeczko.
-Co to takiego? - Zapytała biorąc do rąk pudełeczko.
-Otwórz i zobacz - Powiedziałem z uśmiechem. Viola otworzyła pudełeczko i się uśmiechnęła. W pudełeczku był naszyjnik z przewieszką w kształcie serca a w sercu widniała literka L .
-Dziękuję - Powiedziała uśmiechnięta
-Nie masz za co - Powiedziałem chwytając jej dłoń. Po chwili odwróciła się w moją stronę i pocałowała mnie bardzo namiętnie. Po kilku minutach poszliśmy do sypialni. Zasnęliśmy wtuleni w siebie.

**************
Jak myślicie jak Leon zareaguje na wiadomość o tym że Vilu jest w ciąży??
Kolejny rozdział już za nami :D Zostały tylko 2 :( Ajjj :/ Ale będę tęsknić :( Już nie przedłużam :D Czekam na wasze komcie :) Buziolki :****

wtorek, 9 września 2014

Rozdział 62 - Początek czwartego tygodnia

DWA DNI PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Obudziłam się rano i nie było przy mnie Leona. Rozejrzałam się po pokoju i nigdzie go nie było. Przymknęłam oczy, po chwili usłyszałam jak drzwi do pokoju się otwierają. Ponownie otworzyłam oczy i zobaczyłam ubranego Leona z jakimiś dokumentami. Przeciągnęłam się leniwie. Leon stał tyłem do mnie i pakował coś jeszcze do walizki. No tak dziś wyjeżdża. Momentalnie posmutniałam.
Przewróciłam się na bok i leżałam myśląc o tym co będę robiła przez te trzy dni. W pewnej chwili poczułam jak Leon kładzie się za mną i przytula mnie do siebie. Lekko się uśmiechnęłam.
-Będę tęsknił - Wyszeptał mi do ucha
-Musisz jechać? - Zadałam pytanie smutna.
-Przecież wiesz że muszę - Powiedział kładąc głowę na moim ramieniu
-Będę tęskniła - Powiedziałam smutna
-Ja bardziej - Powiedział z uśmiechem
-Wcale że nie - Odpowiedziałam - Obiecaj że zadzwonisz jak dolecisz - Powiedziałam z nadzieją w głosie.
-Obiecuję -Powiedział po czym pocałował mnie bardzo namiętnie.
-Muszę ju jechać - Powiedział po naszym oderwaniu -Na dole masz śniadanie - Dodał z uśmiechem 
-No dobrze - Odpowiedziałam - Dziękuję za śniadanko - Dodałam kiedy już wychodził. Zniknął za drzwiami a ja wstałam z łóżka. Weszłam do łazienki gdzie wzięłam prysznic. Następnie udałam się do garderoby. Tam się ubrałam. Ułożyłam włosy a następnie zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół i spojrzałam na śniadanie które stało na stole. Raptem zrobiło mi się nie dobrze i biegiem skierowałam się do toalety.

Po kilku minutach wyszłam z toalety. Nadal jest mi nie dobrze. Boli mnie też brzuch. Od kilku dni spóźnia mi się też okres.
-Zrobię test ciążowy - Powiedziałam sama do siebie. Na pewno nie jestem ale chcę mieć pewność. Jak pomyślałam tak też zrobiłam. Skierowałam się do toalety.

Już minął odpowiedni czas. Właśnie spoglądam na test.
-Jestem w ciąży - Wyszeptałam po czym złapałam się za głowę.
-To nie możliwe - Pomyślałam spokojnie. To bardzo możliwe Violetta co ty paplasz. Chwyciłam telefon i wykręciłam numer do Fran.
-Halo? - Odezwała się Włoszka po kilku sygnałach.
-Fran - Powiedziałam zadowolona
-Tak to ja - Odpowiedziała zdezorientowana
-Co tam? - Zadałam pytanie lekko zdenerwowana
-Viola co się dzieje? Jesteś zdenerwowana - Powiedziała moja przyjaciółka. Za dobrze mnie zna.
-Nie nic - Powiedziałam bez przekonania.
-Już ci wierzę - Odpowiedziała spokojnie Włoszka - Przyjeżdżaj do mnie. Są dziewczyny więc pogadamy - Dodała szybko.
-Dobrze niedługo będę - Powiedziałam po czym się rozłączyłam. Wzięłam torebkę i nałożyłam buty po czym wyszłam z domu. Wsiadłam do auta i ruszyłam w kierunku centrum.

Po trzydziestu minutach drogi znalazłam się pod drzwiami domu Fran i Marco. Zapukałam nie pewnie.
-Viola -Powiedziała ucieszona Fran
-Cześć - Przywitałam się i zostałam wciągnięta do środka. W salonie zobaczyłam siedzące już Cami i Naty oraz Ludmi. Dosiadłam się i wbiłam swój wzrok w gazetę leżącą na stoliku.
-Viola co się dzieje? - Zadała pytanie Lu
-Jestem w ciąży - Powiedziałam szybko po czym schowałam twarz w dłoniach.
-To wspaniale - Powiedziała Naty
-Nie rozumiecie - Powiedziałam patrząc na nie
-Czego nie rozumiemy? - Zdały pytanie
-Leon nic nie wie. I lepiej żeby nie wiedział - Powiedziałam spokojnie
-I tak będziesz musiała mu powiedzieć - Uświadomiła mnie Fran
-Wiem - Odpowiedziałam - Ale na razie go nie ma i nie chcę mu nic mówić - Dodałam po chwili.
-A gdzie jest? - Zadała pytanie Lu
-Poleciał do Barcelony w sprawach biznesowych - Odpowiedziałam spokojnie.
-A byłaś już u lekarza? - Zadała pytanie Cami
-Jeszcze nie -Odpowiedziałam
-No to musisz iść - Powiedziała Fran. Posiedziałam z nimi jeszcze kilka minut i postanowiłam udać się do lekarza. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam w kierunku szpitala w którym przyjmowała moja pani doktor.

Jestem już w domu. Byłam u pani doktor i wszystko się potwierdziło. Jestem w ciąży. Z moich rozmyślań wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu.
-Tak słucham? - Odebrałam
-Cześć kochanie - Usłyszałam głos Leona.
-Cześć - Powiedziałam obojętnym głosem
-Jak się czujesz? - Zadał pytanie
-Dobrze a jak mam się czuć? - Zadałam pytanie lekko zdenerwowana
-Spokojnie - Powiedział - Tylko zapytałem - Dodał po chwili
-Przepraszam - Powiedziałam smutna
-Wszystko w porządku? - Zadał pytanie
-Tak - Odpowiedziałam spokojnie - Brakuje mi ciebie - Dodałam po chwili
-Wracam za trzy dni -Powiedział spokojnie.
-Będę tęsknić - Powiedziałam
-Ja też. Kocham cię - Powiedział - Śpij dobrze - Dodał po chwili.
-Też cię kocham mocno - Odpowiedziałam
-Dobranoc
-Dobranoc - Powiedziałam po czym się rozłączyłam. Wyjęłam z torebki zdjęcie USG. Spojrzałam na nie.
-Początek czwartego tygodnia - Pomyślałam. To nie możliwe. Ciekawe jak zareaguje. Położyłam zdjęcie na stoliku i poszłam na górę. Położyłam się na łóżku.
-Łóżko bez ciebie jest takie nie wygodne, twarde i zimne - Pomyślałam po czym zamknęłam oczy i zasnęłam.

*****
Aj :D I w końcu mamy Vilu w ciąży :D Znaczy będzie mały Verdas :D Okej :d To nie przedłużam :D
Czytajcie, komentujcie i wyczekujcie kolejnego :D

poniedziałek, 8 września 2014

Rozdział 61 - Może się umówimy na kawę panie prezesie?

VIOLETTA
Obudziłam się wtulona w Leona. Na samo wspomnienie wczorajszej nocy mimowolnie się uśmiechnęłam. Patrzyłam na mojego chłopaka który strasznie słodko spał. jak to pięknie brzmi "mój chłopak".
-Czemu mnie podglądasz kiedy śpię? - Zadał pytanie zaspany Leon
-A co nie mogę popatrzeć na mojego chłopaka? - Zadałam pytanie lekko smutna.
-Jasne że możesz - Powiedział z wielkim uśmiechem na ustach po czym pocałował mnie w nos.
-To dobrze - Powiedziałam po czym przytuliłam się do niego jeszcze bardziej.
-Ja idę zrobić śniadanie a ty idź się umyć - Powiedział Leon
-Nie ja zrobię śniadanie a ty idziesz się myć - Powiedziałam i już wstawałam ale Leon złapał mnie za rękę.
-Chcesz się kłócić? - Zadał pytanie z dziwną miną.
-Nie - Powiedziałam z uśmiechem po czym położyłam się z powrotem do łóżka. Leon musnął moje usta i wyszedł z pokoju kierując się do kuchni. Poleżałam jeszcze kilka minut i udałam się do łazienki w celu umycia się.

Po 20 minutach zeszłam na dół. Stanęłam w drzwiach do kuchni i przyglądałam się Leonowi. Smażył naleśniki. Podeszłam do niego od tyłu. Przytuliłam się a on lekko się wystraszył.
-Wystraszyłaś mnie - Powiedział z przerażeniem w głosie
-Przepraszam nie chciałam - Powiedziałam i podeszłam do niego od przodu. Ponownie się przytuliłam.
-Pomóc ci? - Zadałam pytanie
-Nie trzeba - Powiedział i zdjął kolejnego naleśnika z patelni
-Musimy dziś podjechać do firmy i oddać projekt - Powiedział nie odrywając wzroku od patelni.
-Dobrze - Powiedziałam z uśmiechem i wyminęłam chłopaka wstawiając wodę na kawę. Po kilku minutach siedzieliśmy przy stole i jedliśmy śniadanie.

Właśnie jedziemy do firmy aby oddać projekt. Leon nie odzywał się do mnie od śniadania. Nie wiem o co chodzi. Czy ja zrobiłam coś źle czy po prostu coś się stało. Nie mam pojęcia. Po kilku minutach dotarliśmy pod firmę. Wysiadłam z samochodu i ruszyłam w stronę firmy. Leon szedł za mną. Nie odzywał się, nic nie mówił. Wyprzedził mnie pod drzwiami i nawet nic nie powiedział. Weszłam do firmy i zobaczyłam że stoi koło windy. Przywitałam się z ochroniarzem i stanęłam pod windą obok Leona. Wsiedliśmy do windy i nacisnęłam odpowiedni guzik.
-Co zrobiłam? - Zadałam pytanie bo już nie wytrzymałam.
-Nic - Powiedział obojętnie.
-Aha. Czyli teraz nie będziesz się do mnie odzywał? - Zadałam pytanie zła
-Przepraszam - Powiedział i podszedł bliżej mnie. - Po prostu denerwuję się tym projektem - Dodał i przytulił mnie do siebie. Wyszliśmy z windy i skierowaliśmy w stronę naszego gabinetu. Leon chwycił mnie za dłoń. Przywitaliśmy się z sekretarką.
-Panie prezesie - Odezwała się blondynka stojąca za nami. Była z działu księgowości.
-Słucham - Odezwał się Leon. Chciałam puścić jego dłoń ale on złapał ją jeszcze mocniej.
-Są dokumenty do podpisania dla pana - Powiedziała spokojnie.
-To ja idę do gabinetu a ty podpisz i przyjdź - Skierowałam słowa do Leona. On lekko się uśmiechnął i musną moje usta po czym staną przy stoliku i zaczął podpisywać pliczek dokumentów a ja weszłam do gabinetu.

LEON
Tylko Violetta zniknęła za drzwiami a ta księgowa zaczęła się do mnie coś gadać.
-Może się umówimy na kawę panie prezesie? - Zadała pytanie
-Może jednak nie - Odpowiedziałem spokojnie
-Oj no ale panie prezesie - Powiedziała ponownie
-Bo zawołam panią prezes do podpisywania - Powiedziałem spokojnie nie odrywając wzroku od dokumentów.
-No ale panie prezesie - Powtórzyła po raz kolejny. W tym momencie zaczął dzwonić mój telefon. Spojrzałem na wyświetlacz Maxi.
-Stary nawet nie wiesz jak dobrze że dzwonisz - Powiedziałem odbierając telefon a drugą ręką nadal podpisywałem dokumenty.
-Coś się stało? - Zadał pytanie zdziwiony
-Później ci wyjaśnię - Powiedziałem - Po co dzwonisz? - Zadałem pytanie
-Chciałem zaprosić ciebie i Violettę na grilla do mnie i do Naty - Powiedział zadowolony
-Jasne wpadniemy - Powiedziałem z uśmiechem. Odłożyłem telefon i złożyłem ostatni podpis na dokumencie.
-To jak będzie z tą kawą panie prezesie? - Po raz kolejny zadała pytanie
-Kawę to może pani wypić sobie z koleżanką. - Powiedziałem i odszedłem od miejsca w którym staliśmy. Wszedłem do gabinetu i zobaczyłem że Viola leży na kanapie.
-Coś się stało? - Zadałem pytanie wystraszony
-Nie - Odpowiedziała spokojnie - Dlaczego? - Zadała pytanie po chwili
-Płakałaś - Stwierdziłem patrząc na moją kruszynkę
-Może troszkę - Powiedziała siadając.
-Widziałam jak patrzysz na tą księgową - Powiedziała ocierając łzy
-Jak? - Zadałem pytanie ciekawy
-Na mnie tak nie patrzysz - Powiedziała. Zdenerwowałem się ale starałem się tego nie pokazać.
-No bo na ciebie patrzę z miłością - Powiedziałem i ją przytuliłem. Usiadłem obok. Po chwili Viola położyła głowę na moich kolanach a ja gładziłem jej głowę.
-Mamy zaproszenie na grilla. - Powiedziałem uśmiechnięty
-Do kogo? - Zadała pytanie
-Do Maxiego i Naty -Powiedziałem
- Będę musiał wyjechać na kilka dni - Powiedziałem patrząc w oczy mojej kruszynki.
-I zostawisz mnie samą? - Zadała pytanie niezbyt zadowolona
-To tylko trzy dni - Powiedziałem dotykając jej nosa
-To aż trzy dni bez ciebie - Powiedziała smutna
-Dasz radę kochanie - Powiedziałem i pocałowałem moją kruszynkę. Po chwili przyjechał nasz klient. Odebrał projekt w którym wszystko się zgadzało. Po załatwieniu spraw w firmie wybraliśmy się do Maxiego i Naty. Tam spędziliśmy resztę dnia. Później się spakowałem i zamówiłem bilet. Za dwa dni lecę do Barcelony w sprawach służbowych.

*******
No i mamy już rozdział 61 :D Ajjj :D Już niedługo koniec :( Dobra :P Kolejny rozdział niebawem :D
Buziaczki :***

piątek, 5 września 2014

Rozdział 60 - Jutro razem z Damienem wracasz do Włoch

VIOLETTA
Na swoim policzku poczułam silne uderzenie. Złapałam się za obolałe miejsce. patrzyłam na tatę z nienawiścią w oczach. Po chwili z góry zszedł Damien.
-Jutro razem z Damienem wracasz do Włoch - Wykrzyczał mój ojciec.
-Zapomnij - Powiedziałam po czym chwyciłam wypowiedzenie Leona które leżało na podłodze i wybiegłam z domu. Nie wiedziałam gdzie mam się udać ale wiedziałam że nie chce widzieć się z moim ojcem. Lu i Fede są w podróży poślubnej. Nie chcę martwić Fran i Cami. A Naty jest na swoim kursie tańca. Nie wiem czemu ale nogi niosły mnie do Leona. Nie jestem pewna czy powinnam tam iść. Zapukałam do drzwi.
-Mogę wejść? - Zapytałam kiedy Leon otworzył mi drzwi.
-Tak wchodź - Powiedział lekko niewyraźnie. Chyba coś pił. Weszłam do środka i po lewej stronie zobaczyłam walizki.
-Co to? - Zadałam pytanie wskazując na walizki.
-Moje walizki -Powiedział opierając się o drzwi.
-Aha - Powiedziałam odwracając się do niego moim podbitym policzkiem
-A to co? - Zadał pytanie lekko zły
-A to... - Dotknęłam swojego policzka
-Co to? - Zadał pytanie po raz kolejny. Podszedł do mnie i przyłożył swoją ciepłą dłoń do mojego obolałego policzka.
-Tata - Powiedziałam a z moich oczu popłynęło kilka łez.
-Spokojnie - Powiedział po czym mnie przytulił
-To - Wskazałam na kartkę w moich rękach - Już nie aktualne - Powiedziałam i podarłam kartkę
-Viola proszę cię nie utrudniaj - Powiedział spokojnie
-Nic nie utrudniam - Powiedziałam również spokojnie. - Nie chcę żebyś wyjeżdżał - Dodałam po chwili.
-Dobrze wiesz że to nie ma sensu - Powiedział wycierając moje łzy.
-Dlaczego? - Zadałam pytanie zrozpaczona
-Masz Damiena. I wasz ślub - Powiedział po czym usiadł na oparciu kanapy. Stanęłam na przeciwko niego.
-To też już nie aktualne. Nie ma ślubu - Powiedziałam i zdjęłam z palca pierścionek po czym wrzuciłam go do torebki.
-Jesteś tego pewna? - Zadał pytanie z nadzieją w oczach
-Tak - Odpowiedziałam - Kocham cię - Dodałam i  się do niego przytuliłam.
-Ja też cię kocham - Powiedział po czym przytulił mnie jeszcze mocniej.
-To co robimy z tymi walizkami? - Zadałam pytanie po kilku minutach
-Najpierw twoje oko - Powiedział z uśmiechem
-Przestań - Powiedziałam - Za kilka dni nie będzie nawet śladu.
-W takim razie bierzemy się za walizki - Powiedział zadowolony. Wziął walizki i udaliśmy się na górę.

Po około godzinie wszystkie walizki były rozpakowane. Leon położył się na łóżku a ja położyłam się obok niego wtulając się w niego.
-Będę już szła kochanie - Powiedziałam bawiąc się guzikami od jego koszuli.
-Ale gdzie? - Zadał pytanie zdenerwowany.
-No do domu - Powiedziałam smutna.
-Nigdzie nie pójdziesz - Powiedział stanowczo
-Ale Leon - Powiedziałam spokojnie nie odrywając się od niego
-Nie ma żadnego ale - Powiedział po raz kolejny stanowczo - Zostajesz tutaj - Powiedział pewny siebie.
-No dobrze- Powiedziałam uśmiechnięta
-No i na taką odpowiedź czekałem - Powiedział zadowolony.
-Ale... - Zaczęłam
-Co się znowu stało? - Zadał pytanie lekko zmartwiony
-Nie mam w czym spać - Powiedziałam spokojnie - I gdzie będę spała? - Szybko zadałam pytanie
-Dam ci jakąś swoją koszulkę -Powiedział spokojnie - Źle ci tu? Możesz spać ze mną - Dodał szybko
-Wiedziałam - Powiedziałam uśmiechnięta. Po chwili wstaliśmy i Leon podał mi jego koszulkę. Udałam się do łazienki gdzie szybko wzięłam prysznic.

Weszłam ponownie do pokoju. Leon już leżał w łóżku. Przeglądał coś w swoim telefonie. Stanęłam i oparłam się o futrynę. Odłożył telefon i spojrzał na mnie.
-Co się dzieje? - Zadał pytanie
-Chyba jednak powinnam wrócić do domu - Powiedziałam smutna
-O tej porze? - Zadał pytanie a ja kiwnęłam głową
-Chyba sobie żartujesz -Powiedział a ja pokręciłam głową na "nie"
-Chcesz mnie znów zostawić kochanie? - Powiedział a w moich oczach stanęły łzy.
-Przepraszam - Powiedziałam. Już miałam kierować się na dół po swoje rzeczy ale poczułam że Leon łapie mnie za nadgarstek.
-Nigdzie nie idziesz rozumiesz?- Powiedział stanowczo
-A teraz do łóżka - Powiedział spokojnie z uśmiechem. Mimowolnie się uśmiechnęłam i wskoczyłam do łóżka Leona. On po chwili położył się obok mnie. Wtuliłam się w jego ciało i zamknęłam oczy.
-Śpij dobrze myszko - Powiedział i pocałował mnie w usta.
-Ty też kochanie - Powiedziałam po naszym oderwaniu. Ponownie wtuliłam się w niego i zamknęłam oczy.

LEON
Obudziłem się rano a Violetta jeszcze spała. Uśmiechnąłem się sam do siebie na samą myśl o tym że moja mała kruszynka będzie teraz ze mną. Przytuliłem ją mocniej do siebie. Po chwili brunetka zaczęła się budzić.
-Witaj skarbie - Powiedziałem z uśmiechem
-Cześć - Powiedziała po czym przetarła oczy. Po chwili pochyliłem się i ją pocałowałem. Oddała mój pocałunek.
-Co dziś robimy? - Zadała pytanie.
-Ja muszę pojechać do firmy - Powiedziałem spokojnie.
-No tak trzeba jechać do pracy - Powiedziała niechętnie
-Nie, nie. - Zacząłem z uśmiechem - Ja jadę zostawiam dokumenty i wracam, a ty robisz sobie wolne i odpoczywasz. - Powiedziałem spokojnie
-No dobrze skoro tak mówisz - Powiedziała i uśmiechnęła się. Wstałem i udałem się do łazienki. Później się ubrałem i miałem już wychodzić z domu.
-Nie zapomniałeś o czymś? - Zadała pytanie uśmiechnięta Viola.
-O czym? - Zadałem pytanie
-O buziaku - Powiedziała i podeszłą do mnie kładąc swoje dłonie na mojej szyi. Pocałowałem ją delikatnie.
-Mogę wziąć sobie jakąś nową koszulkę? - Zadała pytanie z nadzieją w głosie.
-Jasne - Odpowiedziałem z uśmiechem - Wiesz gdzie jest garderoba - Dodałem po chwili  po czym ponownie musnąłem jej usta. Wyszedłem z domu i skierowałem się do firmy.

VIOLETTA
Leon powinien już nie długo wrócić. Nie ma go już około dwóch godzin. Po kilku sekundach usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam i skierowałam się w odpowiednim kierunku. Nie sprawdzając kto przyszedł otworzyłam drzwi.
-W końcu wróciłeś - Powiedziałam bez zastanowienia i dopiero teraz spojrzałam kto stoi przed drzwiami.
-Dzień dobry Violetto - Przywitała się ze mną mama Leona
-Dzień dobry - Powiedziałam z uśmiechem
-Nie wiedziałam że wróciliście ze do siebie. - Zaczęła mama Leona wchodząc do domu
-Bo nie wróciliśmy. - Powiedziałam obojętnie - Pracujemy tylko - Dodałam po chwili również obojętnie.
-Aha. - Powiedziała z uśmiechem - To dla tego ty jesteś w jego koszuli a jego nie ma w domu? - Zadała pytanie
-No dobrze jesteśmy razem - Powiedziałam uśmiechnięta
-No i dobrze Violu - Powiedziała - Pasujecie do siebie idealnie - Dodała po chwili. ja nic nie odpowiedziałam tylko się usmiechnęłam i usiadłam na przeciwko pani Verdas.

Po około 30 minutach naszych rozmów drzwi ponownie zaczęły się otwierać.
-Jestem kochanie - Usłyszałam głos Leona
-Fajnie - Powiedziałam - Mamy gościa - Dodałam po chwili.
-Tak a kogo? - Zadał pytanie wchodząc do salonu
-Twoja mama przyszła - Powiedziałam i posłałam mu ciepły uśmiech. Przywitał się ze swoją mama po czym przyszedł i usiadł blisko mnie. Chwycił moją dłoń i musnął moje usta.

Po wyjściu mamy Leona udaliśmy się do mnie do domu. Na szczęście nie było taty. Zabrałam swoje rzeczy. Pożegnałam się z Damienem który już dziś wraca do Włoch. Później wróciliśmy do domu. Rozpakowałam swoje ubrania a teraz leżymy z Leonem w łóżku i rozmawiamy.
-Obiecasz mi że już zawsze tak będzie? - zadałam pytanie z nadzieją
-Oczywiście - Powiedział z uśmiechem. Po chwili zaczął całować mnie po szyi. Jego dłonie błądziły po moich plecach.
-Chcesz? - Zadał pytanie z nadzieją w głosie
-Tak - Odpowiedziałam. Po chwili ponownie doszło do TEGO. Zasnęliśmy wtuleni w siebie.

**************
No i mamy już 60 rozdział :D Ale to szybko zleciało :) Zasmucę was teraz wiadomością że jeszcze tylko 5 rozdziałów i koniec opowiadania :P No ale trzeba żyć dalej. Kolejny znajdziecie na blogu kiedy pod tym rozdziałem znajdzie się 10 komentarzy :D Taki malutki szantażyk. Dziękuję za to że jesteście :) Buziaki :***

czwartek, 4 września 2014

Rozdział 59 - Wypowiedzenie

Trzy tygodnie później
LEON
Wstałem i przetarłem oczy. Spojrzałem na zegarek.
-Od godziny powinienem być w pracy - Pomyślałem. A nie jednak nie. Od dziś już tam nie pracuję. Wstałem i poczułem potworny ból głowy. No tak mogłem wczoraj tyle nie pić. Powolnym krokiem udałem się do łazienki. Wziąłem prysznic po czym się ubrałem. Umyłem zęby i ułożyłem włosy na żel. Wszedłem do sypialni i zabrałem telefon i portfel. Zszedłem na dół gdzie wypiłem jakieś proszki przeciwbólowe i wyszedłem do biura. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem przed siebie.

Po kilku minutach byłem pod wielkim budynkiem mojej firmy. Wszedłem do budynku i skierowałem się na odpowiednie piętro. Wszedłem do gabinetu i zobaczyłem Violettę.
-Cześć - Przywitałem się obojętnym głosem
-Hej - Odpowiedziała z uśmiechem. Położyłem się na kanapie która stała pod ściną. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i zacząłem go przeglądać.
-Zamierzasz dziś pracować? - Zdała pytanie lekko zdenerwowana Violetta po kilku minutach mojego leniuchowania.
-Nie - Powiedziałem zerkając na nią.
-Leon co ty odwalasz? - Zadała pytanie
-Nic - Powiedziałem spokojnie po czym podszedłem do swojego biurka. Wyjąłem dokumenty z szafki. Zabrałem najpotrzebniejsze i schowałem je do osobnej teczki. W śród dokumentów znalazłem również kartkę z napisem "Wypowiedzenie" patrzyłem na nią chwilkę. Po chwili położyłem ja na biurku, wpisałem datę i podpisałem się na dole. Chwyciłem teczkę ze swoimi dokumentami. Podszedłem do biurka Violetty i przed jej oczami położyłem swoje wypowiedzenie. Popatrzyła na kartkę i przeniosła swój wzrok na mnie.
-Chyba żartujesz - Powiedziała lekko zła wstając od biurka.
-Nie - Powiedziałem całkiem spokojnie.
-Zostawiasz mnie z tymi wszystkimi projektami samą? - Zapytała zła
-Nie samą - Powiedziałem - Jest jeszcze mój i twój tata. - Dodałem po chwili.
-No ale jak to? - Zadała pytanie
-Sama powiedziałaś że mnie nie kochasz. A ja powiedziałem że zniknę z twojego życia - Zacząłem. - Więc tak też robię - Powiedziałem nadal spokojnie.
-Po za tym nasza wczorajsza noc była pod wpływem alkoholu - Powiedziałem. Już miałem wychodzić ale pomyślałem że mogę to jeszcze sprawdzić. Podszedłem do Violetty i chwyciłem jej twarz w dłonie. Pocałowałem ją namiętnie.
-To też było pod wpływem alkoholu? - Zadałem pytanie z nadzieją.
-Nie ale to nie powinno się stać - Powiedziała smutna
-Skoro tak mówisz. - Zostawiłem ją tam i zabrałem dokumenty.
-Ale nie chcę abyś wyjeżdżał. - Powiedziała. W jej głosie można było wyczuć nutkę nadziei.
-Przykro mi - Powiedziałem - Ale jest już za późno - Dodałem i wyszedłem z gabinetu. Pożegnałem się jeszcze z naszą sekretarką i wyszedłem z budynku. Wsiadłem do samochodu i ruszyłem do sklepu. Tam zaopatrzyłem się w zapas piwa i pojechałem do domu.

VIOLETTA
Ten pocałunek był taki niesamowity. Ale my nie powinniśmy. Nie jesteśmy już razem. Złożył wypowiedzenie więc powinnam to uszanować. Nie mam ochoty już dziś na pracę więc zabieram się do domu. Zabrałam torebkę i wypowiedzenie Leona i wyszłam z gabinetu.
-Dzisiaj już mnie nie będzie - Powiedziałam do sekretarki i wyszłam z budynku. Wsiadłam do samochodu. Ruszyłam do domu.

Weszłam do domu po kilku minutach drogi. Już od progu zauważyłam że tata nie ma zbyt dobrego humoru. Zdjęłam buty i weszłam do salonu.
-Musimy porozmawiać - Powiedział zły tata.
-O czym? - Zadałam pytanie i się do niego odwróciłam.
-Co ty wyprawiasz? - Zadał pytanie krzycząc na mnie
-O czym mówisz? - Zapytałam zdezorientowana
-Wiem że przespałaś się z Leonem - Powiedział strasznie zły
-Skąd? - Zapytałam przestraszona
-Co ty sobie wyobrażasz? - Krzyczał na mnie.
-Nie będziesz mi układał życia tato - Również podniosłam głos
-Jak nie - Powiedział bardzo zdenerwowany
-Normalnie - Podeszłam bliżej niego - Nienawidzę cię - Powiedziałam ze łzami w oczach. On jedynie podniósł rękę która po chwili wylądowała na moim policzku tuż obok oka.

********
No i mamy już 59 :D Jest on nieco krótszy niż te pozostałe :) Niestety. Nie miałam na niego weny. Kolejny powinien pojawić się jutro bądź w sobotę. Jeszcze nie wiem. Postaram się dodać jak najszybciej ale mam mało czasu. Jak widzicie Leon złożył wypowiedzenie a Violetta miała sprzeczkę z tatą. Buziaczki :****

wtorek, 2 września 2014

Rozdział 58 - Przespałam się z Leonem

VIOLETTA
Dzisiaj jest ślub Lu i Fede. Właśnie się ubieram. Weszłam  na chwilkę do łazienki aby poprawić makijaż i ułożyć włosy. Wszystko jest w idealnym porządku. Utrwalam swoją fryzurę lakierem do włosów. Nakładam jeszcze na usta różową szminkę. Wychodzę z łazienki i nakładam na stopy swoje czarne szpilki. Wychodzę z pokoju i kieruję się na dół. Przy drzwiach czeka na mnie Damien, jego rodzice oraz moi. Zostali zaproszeni jedynie do kościoła z czego bardzo się cieszę. Biorę Damiena pod ramię i razem wychodzimy z domu. Po kilku sekundach wsiadamy do samochodu i ruszamy do kościoła.

-Ogłaszam Was mężem i żoną - Ksiądz skierował te słowa  do szczęśliwej Ludmiły i do Federico. Byłam tak samo szczęśliwa jak oni. Znów biorę Damiena pod ramię i wychodzimy z kościoła. Gdzieś w śród gości widziałam Leona. Ale nasze kontakty po moim ostatnim wyznaniu sporo się zmieniły. On przenosi swoją pracę do Londynu a ja zostaję tutaj. Tak jak powiedział po ślubie Fede i Lu znika z mojego życia. Sama tego chciałam więc nie mam co się dziwić.
-Wszystko w porządku? - Zadał pytanie Damien
-Tak, tak - Odpowiedziałam z uśmiechem po czym rozejrzałam się dookoła.
-Spokojnie. Rodzice już pojechali - Powiedział z uśmiechem na twarzy a mi momentalnie ulżyło. Ponownie dzisiejszego popołudnia wsiedliśmy do samochodu i skierowaliśmy się do restauracji gdzie ma się odbyć przyjęcie.

Przyjęcie trwa już dobre kilka godzin. Damien pojechał do domu pod pretekstem złego samopoczucia. Zostawił mnie tu samą jak palec. Siedzę właśnie z panią młodą i rozmawiamy.
-No to Viola powiedz co tam u ciebie -Powiedziała szczęśliwa Ludmiła patrząc na mnie.
-Lu  dziś jest twój wieczór więc nie rozmawiajmy o mnie - Powiedziałam również z uśmiechem - Pogadajmy o tobie - Dodałam po chwili.
-No to jak już wiesz od kilku godzin jestem szczęśliwą mężatką - Powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Zatańczysz? - Usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam Leona. Wystawił dłoń w moją stronę. Spojrzałam nie pewnie na Lu. Ona zdecydowanie kiwnęła głową na "tak". Odwróciłam się z powrotem do Leona.
-Z chęcią - Powiedziałam z uśmiechem na ustach. Chwyciłam jego dłoń i udaliśmy się na parkiet. On położył dłonie na mojej tali a ja swoje na jego szyi. Tańczyliśmy tak dość długo do wolnych piosenek. Chyba Leon załatwił to z Maxim bo to właśnie on był DJ. W pewniej chwili na swojej szyi poczułam oddech Leona. Po chwili czułam na niej również pocałunki.
-Leon - Wyszeptałam mu  do ucha
-No co? - Zadał pytanie wprost do mojego ucha - Nie mów że ci się nie podoba - Dodał po chwili.
-Podoba - Odpowiedziałam również po cichu. Leon powrócił do całowania mojej szyi. Cichutko pomrukiwałam wprost do jego ucha.
-Chcesz tego? - Zadał pytanie szepcząc mi w ucho
-Tak - odpowiedziałam zdecydowanie. Chwycił mnie za rękę a druga położył na mojej tali i skierowaliśmy się w kierunku Li i Fede.
-My będziemy już uciekać - Powiedział uśmiechnięty Leon
-Już? - Zadała pytanie smutna Lu
-Tak - Potwierdziłam słowa Leona - Widzimy się jutro kochana - Powiedziałam i przytuliłam Lu do siebie
-Udanego godzenia się - Wyszeptała zadowolona Lu
-Przestań - Powiedziałam rozbawiona po czym chwyciłam dłoń Leona i skierowaliśmy się do jego auta.

Od progu drzwi zaczęliśmy się całować. Leon rozpinał zamek w mojej sukience a ja odpinałam guziki w jego koszuli. Wziął mnie na ręce i nadal się całując skierowaliśmy się na górę do sypialni. Położył mnie na łóżku i powrócił do całowania mojego ciała. Nie pozostawałam dłużna i również go całowałam.
-Jesteś tego pewna? - Zadał pytanie
-Jak nigdy - Odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na ustach. Powrócił do całowania mnie. W końcu doszło do TEGO. Później zasnęliśmy wtuleni w siebie.

LEON
Obudziłem się rano i poczułem że ktoś się do mnie przytula. Odwróciłem głowę i zobaczyłem moją kruszynkę wtuloną we mnie. Na same wspomnienie dzisiejszej nocy się uśmiechnąłem. Violetta zaczęła się kręcić i powoli otwierać oczy.
-Witaj księżniczko - Powiedziałem i już miałem się nachylić i ją pocałować.
-Nie - Powiedziała odpychając mnie od siebie
-Co się stało? - Zadałem pytanie lekko zszokowany.
-Nie powinniśmy - Powiedziała zdenerwowana.
-Przecież sama tego chciałaś - Powiedziałem pewny swoich słów.
-To było pod wpływem alkoholu - Powiedziała spokojnie. - Ja byłam pijana i mówiłam głupoty. - Dodała po chwili. Zaczęła wstawać i zbierać swoje rzeczy. Po chwili zniknęła w łazience. Żałowałem że to zrobiłem. Mogłem ją odwieść do domu. Było by bez problemu. Położyłem się z powrotem na łóżku i zacząłem żałować tej nocy.

Po około 20 minutach Violetta ponownie zjawiła się w mojej sypialni. Była zapłakana. Czyli też żałuje.
-Violetta proszę cię - Powiedziałem spokojnie siadając na łóżku.
-Nie Leon - Powiedziała zapłakanym głosem. - Widzimy się jutro w pracy - Dodała szybko po czym wyszła z mojej sypialni. Po chwili słyszałem trzaśniecie drzwi.
-Wyjeżdżam - Powiedziałem sam do siebie. - Tak jak obiecałem wyjeżdżam do Londynu - Dodałem sam do siebie tym razem już szeptem. Postanowiłem że tak będzie najlepiej. Dla nas obojga. Po chwili położyłem się na kanapie w salonie włączyłem telewizję wziąłem piwo do ręki. Tak spędziłem resztę dnia.

VIOLETTA
Prosto od Leona udałam się do Fran. Miałam nadzieję że nie śpi i że będzie miała chwilkę na rozmowę zemną. zapukałam do drzwi.
-Violetta! - Krzyknął Marco - Co się stało? - Zapytał szybko wciągając mnie do środka.
-Jest Fran - Zadałam pytanie. Wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać
-Marco kogo ty do jasnej cholery przytulasz? - Zadała pytanie zdenerwowana Włoszka
-To tylko Viola - Powiedział spokojnie.
-A Viola - Powiedziała spokojnie - Co się stało? - zadała pytanie widząc mnie zapłakaną. Marco usunął się na górę a my usiadłyśmy na kanapie.
-Zrobiliśmy to - Powiedziałam szeptem
-Ale co? - Zadała pytanie zdezorientowana Fran
-Przespałam się z Leonem - Powiedziałam spokojnie wycierając łzy. Fran miała zszokowaną minę.
-To był mój pierwszy raz - Dodałam po chwili i na samo wspomnienie mimowolnie się uśmiechnęłam.
-I jak było? - Zapytała ucieszona Włoszka
-Wspaniale -Powiedziałam lekko uśmiechnięta - A później powiedziałam mu że to było jedynie pod wpływem alkoholu. - Dokończyłam a uśmiech z twarzy Fran momentalnie znikł.
-Co zrobiłaś?? - Zapytała zszokowana
-No to - Powiedziałam i się rozpłakałam. Fran mnie mocno przytuliła.
-Viola przecież go kochasz  Uświadomiła mi co zrobiłam. - Żałujesz tego?- Zadała pytanie
-Nie, gdybym mogła zrobiłabym to jeszcze raz - Powiedziałam spokojnie. - Przeżyłam swój pierwszy raz z osobą którą kocham nad życie - Powiedziałam z lekkim uśmiechem.

Pogadałyśmy jeszcze kilka godzin i w końcu zebrałam się. Ruszyłam w drogę powrotną do domu. Specjalnie wybrałam drogę pieszo aby przejść koło domu Leona. Stanęłam przy jego domu. Zobaczyłam świecące się światło. Widziałam jego cień.Stał w kuchni opierał się rękoma o szafki stojące pod oknami. Po chwili wziął do reki butelkę piwa i wypił jej zawartość. Odstawił szkło na szafkę. Przejechał dłonią po swoich włosach i gasząc świtało wyszedł z kuchni. Odwróciłam się plecami do jego domu i zaczęłam płakać. Po kilku minutach ruszyłam w dalszą drogę do domu.

*************
Hej kochani :D Jak szkoła? Hmm :D Mam już kolejny rozdział :) Kolejny zobaczycie już w czwartek :D Kocham Was mocno :D Buziaczki :**


Obserwatorzy

Polecamy

Dodaj Swojego bloga do spisów