Dedykacja dla Tinity :** Dziękuję że jesteś <3 Życzę miłej i spokojnej podróży i udanych wakacji :D
LEON
Budzik który stał na szafce uporczywie dzwonił. Trąciłem go dłonią i urządzenie się wyłączyło. Podniosłem się do pozycji siedzącej i przetarłem oczy. LEON
-Nie kocham cię już - Te słowa przypomniały mi się jako pierwsze ze wczorajszego dnia. Chyba też powinienem się w końcu odkochać. Wstałem z łóżka i skierowałem się do łazienki. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Umyłem się dokładnie a następnie wyszedłem z pod prysznica i owinąłem się ręcznikiem. Wysuszyłem włosy po czym ułożyłem je na żelu. Wytarłem ciało i ubrałem się we wcześniej przygotowane ubrania. Wyszedłem z łazienki i włożyłem buty po czym skierowałem się na dół. Zobaczyłem że przy stole siedzi już prawie cała rodzinka. Brakowało mamy i mnie.
-Dzień dobry - Przywitałem się i zająłem swoje miejsce przy stole.
-Czes Leon - Powiedziała moja młodsza siostra
-Hej mała - Powiedziałem i w tym czasie chwyciłem kromkę chleba.
-Przyjdzie dziś do nas Viola? - Zadała pytanie. I co mam jej powiedzieć?
-Nie wiem. Jak chcesz to musisz sama się jej zapytać - Powiedziałem obojętnie i zjadłem kanapkę. Lucia nie była zadowolona z mojej odpowiedzi. Nalałem sobie soku który po chwili znajdował się już w moim brzuchu. Podziękowałem i chwytając kask wyszedłem z domu. Wsiadłem na motor i ruszyłem do Studio. Najpierw szkoła później trening. Taki jest mój dzisiejszy plan. Już po kilku minutach byłem pod szkołą. Zdjąłem kask z głowy i ruszyłem do środka. Po drodze minąłem Lu i Violettę a później Fede. Nie miałem ochoty z nikim gadać więc tylko ich wyminąłem i wszedłem do środka. Poszedłem do swojej szafki i zostawiłem tam kask i wziąłem nuty. Ruszyłem do głównej sali. Za chwilę ma przyjść Pablo i reszta uczniów. Pomyślałem że póki ich nie mato mogę sobie poćwiczyć. Usiadłem przy pisaninie, rozłożyłem nuty i zacząłem grać.
VIOLETTA
Dzisiaj Leon zachowuje się strasznie dziwnie. Rozumiem że wyminął mnie bez słowa. Ale nie przywitał się ani z Lu, Fede też wyminął bez słowa. Dziwne to jest jakieś. Pewnie chodzi mu o moje wczorajsze słowa. -Cześć kotku - Usłyszałam głos obok siebie. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Diego. Uśmiechnęłam się lekko a on musnął mój policzek
-Hej - Odpowiedziałam i spojrzałam na Lu. No tak czego ja się spodziewałam. Nie podoba jej się to że jestem z Diego.
-Idziemy do środka? - Zadałam pytanie - Zaraz przyjdzie Pablo - Dodałam po chwili. Lu lekko kiwnęła głową. Diego chwycił moją dłoń i ruszyliśmy do szkoły. Wchodząc do środka usłyszałam śliczną melodie graną na pianinie. Podniosłam wzrok i spojrzałam na wprost. Siedział tam Leon. Po chwili skończył grać i zebrał nuty. Wstał i usiadł na krześle przed sceną. Weszliśmy do środka i również zajęliśmy miejsca na krzesłach. Czekaliśmy aż zjawi się Pablo. Nie musieliśmy długo czekać.
-Witajcie dzieciaki - Powiedział wchodząc do sali. Usiadł na scenie.
-Chciałem Wam pogratulować wczorajszego występu było idealnie. - Chwalił nas nauczyciel. W tym czasie do sali wszedł Gregorio.
-Dziękujemy Pablo - Odezwała się Lu. Wszyscy przytaknęli i się uśmiechnęli. Pablo również posłał nam ciepły uśmiech.
-Teraz kolejna sprawa - Powiedział i spojrzał na Gregorio.
-Szkoła z Londynu podobna do naszej zaprasza 4 uczniów aby zobaczyli jak funkcjonuje u nich taka szkoła. - Powiedział i wszyscy zaczęli się uśmiechać. - Wy również przygotujecie jakiś układ który tam przedstawicie i coś zaśpiewacie - Dokończył.
-Fajnie - Powiedział Diego - Wiadomo już kto jedzie? - Zadał pytanie po chwili
-Tak - Odpowiedział Pablo - Wraz z Gregorio zadecydowaliśmy że pojadą dwie pary - Dodał po chwili.
-Pierwszą parę tworzyć będą Violetta i Leon a drugą Ludmiła i Diego. Par nie można zmieniać a układ ma być w parach w jakich was przydzieliłem - Powiedział stanowczo Gregorio. Świetnie jestem w parze z Leonem. Będzie ciężko ale jakoś dam radę. Gregorio wyszedł z sali a Pablo rozdał nam zgody na wyjazd aby podpisali je rodzice.
-Kochanie mam nadzieję że się nie gniewasz za to że jestem z Leonem - Odezwałam się do Diego wtulając się w niego
-No co ty - Powiedział i się uśmiechnął. Widziałam jak Leon stoi i podpiera ścianę przez kilka minut patrząc w naszą stronę. Po chwili ruszył w naszą.
-Violetta możesz na chwilkę - Zapytał dość zły
-No mogę - Powiedziałam obojętnie. Wygramoliłam się z objęć Diego i odeszłam kawałek dalej.
-Kiedy zaczynamy próby? - Zdał pytanie zły. Albo smutny. Nie wiem dokładnie
-Obojętnie. Kiedy ci pasuje - Powiedziałam obojętnie przyglądając się swoim paznokciom
-Bądź dzisiaj o 16 w sali Gregorio - Powiedział obojętnie i odszedł.
-Świetnie - Szepnęłam i wróciłam do Diego i reszty. Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę i korzystając z tego że nie mamy dziś lekcji ruszyłam do domu. Dałam rodzicom zgodę do podpisania a później poszłam na górę. Spakowałam strój na próbę z Leonem i wyszłam z domu. Poszłam przejść się jeszcze po parku a później ruszyłam do Studio. Po drodze spotkałam Pablo więc od razu przekazałam mu zgodę. W sumie to myślałam że tata powie coś w stylu "Nigdzie nie pojedziesz młoda damo" ale on zgodził się bez problemu. Weszłam do sali Gregorio i zobaczyłam że Leon siedzi już na biurku nauczyciela.
LEON
Czekam na Violettę już kilka minut a jej nie ma. Mam nadzieję że nic się nie stało.-Przepraszam długo czekasz? - Zdała pytanie wchodząc do sali
-Nie, kilka minut - Odpowiedziałem zgodnie z prawd. Odłożyłem gitarę na bok i stanąłem na środku sali przed lustrem. Czekałem aż Viola do mnie podejdzie. Pokazałem jej kawałek który wymyśliłem i zaczęliśmy ćwiczyć. Po chwili Violetta pokazała mi co wymyśliła i złączyliśmy to w jedną całość. Ćwiczyliśmy już ze dwie godziny i obydwoje byliśmy wykończeni.
-Nie Leon to nie tak - Powiedziała rozbawiona Violetta
-A jak? - Zapytałem zdziwiony z miną bezbronnego małego chłopca
-Może dajmy już sobie dziś spokój co? - Zdała pytanie i położyła się na podłodze.
-Może - Powiedziałem i położyłem się obok niej.
-Chcesz wody? - Zadałem pytanie kiedy chwilkę odetchnąłem.
-Poproszę - Odpowiedziała z uśmiechem. Podniosłem się i wyszedłem z sali kierując się po wodę. Po kilku minutach wracałem już z powrotem a w sali Gregorio usłyszałem czyjąś rozmowę.
-Zostaw Leona w świętym spokoju dobrze ci radzę - Usłyszałem głos Lary. Postanowiłem chwilę podsłuchać.
-Przecież nic munie robię - Odpowiedziała Violetta i zaczęła się podnosić z podłogi.
-Wiedzę jak na niego patrzysz - Odpowiedziała wściekła Lara
-Jak? - Zadała pytanie wściekła Vilu
-Jakbyś go kochała - Odpowiedziała zła Lara
-Przestań - Powiedziałem wchodząc do pomieszczenia
-O kochanie jesteś - Powiedziała milutko Lara i chciała dać mi buziaka w policzek ale ja się uchyliłem.
-Po co przyszłaś? - Zdałem pytanie zły i podałem butelkę wody dla Vilu. Ona lekko się uśmiechnęła
-Zabrać cię na tor - Powiedziała pewna siebie i chwyciła mnie za rękę
-Tylko że ja mem jaszcze próbę z Vilu a później idę do domu - Powiedziałem - Dziś nie ma mnie na torze - Dodałem po chwili. Lara się obraziła a my z Violettą zaczęliśmy się śmiać. Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę a później zaczęliśmy zbierać się do domu. Odprowadziłem Vilu do domu i wróciłem do siebie.
******
Tak więc mamy już rozdział 50 :) Bardzo się cieszę że dotrwaliśmy
do tak dużej liczby rozdziałów razem :D Chcę podziękować
wszystkim którzy mnie wspierają swoimi ciepłymi
słowami :) Dziękuję jeszcze raz :)
