czwartek, 14 sierpnia 2014

Rozdział 50 - Zostaw Leona w świętym spokoju dobrze ci radzę

Dedykacja dla Tinity :** Dziękuję że jesteś <3 Życzę miłej i spokojnej podróży i udanych wakacji :D

LEON
Budzik który stał na szafce uporczywie dzwonił. Trąciłem go dłonią i urządzenie się wyłączyło. Podniosłem się do pozycji siedzącej i przetarłem oczy.
-Nie kocham cię już - Te słowa przypomniały mi się jako pierwsze ze wczorajszego dnia. Chyba też powinienem się w końcu odkochać. Wstałem z łóżka i skierowałem się do łazienki. Rozebrałem się i wszedłem pod prysznic. Umyłem się dokładnie a następnie wyszedłem z pod prysznica i owinąłem się ręcznikiem. Wysuszyłem włosy po czym ułożyłem je na żelu. Wytarłem ciało i ubrałem się we wcześniej przygotowane ubrania. Wyszedłem z łazienki i włożyłem buty po czym skierowałem się na dół. Zobaczyłem że przy stole siedzi już prawie cała rodzinka. Brakowało mamy i mnie.
-Dzień dobry - Przywitałem się i zająłem swoje miejsce przy stole.
-Czes Leon - Powiedziała moja młodsza siostra
-Hej mała - Powiedziałem i w tym czasie chwyciłem kromkę chleba.
-Przyjdzie dziś do nas Viola? - Zadała pytanie. I co mam jej powiedzieć?
-Nie wiem. Jak chcesz to musisz sama się jej zapytać - Powiedziałem obojętnie i zjadłem kanapkę. Lucia nie była zadowolona z mojej odpowiedzi. Nalałem sobie soku który po chwili znajdował się już w moim brzuchu. Podziękowałem i chwytając kask wyszedłem z domu. Wsiadłem na motor i ruszyłem do Studio. Najpierw szkoła później trening. Taki jest mój dzisiejszy plan. Już po kilku minutach byłem pod szkołą. Zdjąłem kask z głowy i ruszyłem do środka. Po drodze minąłem Lu i Violettę a później Fede. Nie miałem ochoty z nikim gadać więc tylko ich wyminąłem i wszedłem do środka. Poszedłem do swojej szafki i zostawiłem tam kask i wziąłem nuty. Ruszyłem do głównej sali. Za chwilę ma przyjść Pablo i reszta uczniów. Pomyślałem że póki ich nie mato mogę sobie poćwiczyć. Usiadłem przy pisaninie, rozłożyłem nuty i zacząłem grać.

VIOLETTA
Dzisiaj Leon zachowuje się strasznie dziwnie. Rozumiem że wyminął mnie bez słowa. Ale nie przywitał się ani z Lu, Fede też wyminął bez słowa. Dziwne to jest jakieś. Pewnie chodzi mu o moje wczorajsze słowa.
-Cześć kotku - Usłyszałam głos obok siebie. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Diego. Uśmiechnęłam się lekko a on musnął mój policzek
-Hej - Odpowiedziałam i spojrzałam na Lu. No tak czego ja się spodziewałam. Nie podoba jej się to że jestem z Diego.
-Idziemy do środka? - Zadałam pytanie - Zaraz przyjdzie Pablo - Dodałam po chwili. Lu lekko kiwnęła głową. Diego chwycił moją dłoń i ruszyliśmy do szkoły. Wchodząc do środka usłyszałam śliczną melodie graną na pianinie. Podniosłam wzrok i spojrzałam na wprost. Siedział tam Leon. Po chwili skończył grać i zebrał nuty. Wstał i usiadł na krześle przed sceną. Weszliśmy do środka i również zajęliśmy miejsca na krzesłach. Czekaliśmy aż zjawi się Pablo. Nie musieliśmy długo czekać.
-Witajcie dzieciaki - Powiedział wchodząc do sali. Usiadł na scenie.
-Chciałem Wam pogratulować wczorajszego występu było idealnie. - Chwalił nas nauczyciel. W tym czasie do sali  wszedł Gregorio.
-Dziękujemy Pablo - Odezwała się Lu. Wszyscy przytaknęli i się uśmiechnęli. Pablo również posłał nam ciepły uśmiech.
-Teraz kolejna sprawa - Powiedział i spojrzał na Gregorio.
-Szkoła z Londynu podobna do naszej zaprasza 4 uczniów aby zobaczyli jak funkcjonuje u nich taka szkoła. - Powiedział i wszyscy zaczęli się uśmiechać. - Wy również przygotujecie jakiś układ który tam przedstawicie i coś zaśpiewacie - Dokończył.
-Fajnie - Powiedział Diego - Wiadomo już kto jedzie? - Zadał pytanie po chwili
-Tak - Odpowiedział Pablo - Wraz z Gregorio zadecydowaliśmy że pojadą dwie pary - Dodał po chwili.
-Pierwszą parę tworzyć będą Violetta i Leon a drugą Ludmiła i Diego. Par nie można zmieniać a układ ma być w parach w jakich was przydzieliłem - Powiedział stanowczo Gregorio. Świetnie jestem w parze z Leonem. Będzie ciężko ale jakoś dam radę. Gregorio wyszedł z sali a Pablo rozdał nam zgody na wyjazd aby podpisali je rodzice.
-Kochanie mam nadzieję że się nie gniewasz za to że jestem z Leonem - Odezwałam się do Diego wtulając się w niego
-No co ty - Powiedział i się uśmiechnął. Widziałam jak Leon stoi i podpiera ścianę przez kilka minut patrząc w naszą stronę. Po chwili ruszył w naszą.
-Violetta możesz na chwilkę - Zapytał dość zły
-No mogę - Powiedziałam obojętnie. Wygramoliłam się z objęć Diego i odeszłam kawałek dalej.
-Kiedy zaczynamy próby? - Zdał pytanie zły. Albo smutny. Nie wiem dokładnie
-Obojętnie. Kiedy ci pasuje - Powiedziałam obojętnie przyglądając się swoim paznokciom
-Bądź dzisiaj o 16 w sali Gregorio - Powiedział obojętnie i odszedł.
-Świetnie - Szepnęłam i wróciłam do Diego i reszty. Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę i korzystając z tego że nie mamy dziś lekcji ruszyłam do domu. Dałam rodzicom zgodę do podpisania a później poszłam na górę. Spakowałam strój na próbę z Leonem i wyszłam z domu. Poszłam przejść się jeszcze po parku a później ruszyłam do Studio. Po drodze spotkałam Pablo więc od razu przekazałam mu zgodę. W sumie to myślałam że tata powie coś w stylu "Nigdzie nie pojedziesz młoda damo" ale on zgodził się bez problemu. Weszłam do sali Gregorio i zobaczyłam że Leon siedzi już na biurku nauczyciela.


LEON
Czekam na Violettę już kilka minut a jej nie ma. Mam nadzieję że nic się nie stało.
-Przepraszam długo czekasz? - Zdała pytanie wchodząc do sali
-Nie, kilka minut - Odpowiedziałem zgodnie z prawd. Odłożyłem gitarę na bok i stanąłem na środku sali przed lustrem. Czekałem aż Viola do mnie podejdzie. Pokazałem jej kawałek który wymyśliłem i zaczęliśmy ćwiczyć. Po chwili Violetta pokazała mi co wymyśliła i złączyliśmy to w jedną całość. Ćwiczyliśmy już ze dwie godziny i obydwoje byliśmy wykończeni.
-Nie Leon to nie tak - Powiedziała rozbawiona Violetta
-A jak? - Zapytałem zdziwiony z miną bezbronnego małego chłopca
-Może dajmy już sobie dziś spokój co? - Zdała pytanie i położyła się na podłodze.
-Może - Powiedziałem i położyłem się obok niej.
-Chcesz wody? - Zadałem pytanie kiedy chwilkę odetchnąłem.
-Poproszę - Odpowiedziała z uśmiechem. Podniosłem się i wyszedłem z sali kierując się po wodę. Po kilku minutach wracałem już z powrotem a w sali Gregorio usłyszałem czyjąś rozmowę.
-Zostaw Leona w świętym spokoju dobrze ci radzę - Usłyszałem głos Lary. Postanowiłem chwilę podsłuchać.
-Przecież nic munie robię - Odpowiedziała Violetta i zaczęła się podnosić z podłogi.
-Wiedzę jak na niego patrzysz - Odpowiedziała wściekła Lara
-Jak? - Zadała pytanie wściekła Vilu
-Jakbyś go kochała - Odpowiedziała zła Lara
-Przestań - Powiedziałem wchodząc do pomieszczenia
-O kochanie jesteś - Powiedziała milutko Lara i chciała dać mi buziaka w policzek ale ja się uchyliłem.
-Po co przyszłaś? - Zdałem pytanie zły i podałem butelkę wody dla Vilu. Ona lekko się uśmiechnęła
-Zabrać cię na tor - Powiedziała pewna siebie i chwyciła mnie za rękę
-Tylko że ja mem jaszcze próbę z Vilu a później idę do domu - Powiedziałem - Dziś nie ma mnie na torze - Dodałem po chwili. Lara się obraziła a my z Violettą zaczęliśmy się śmiać. Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę a później zaczęliśmy zbierać się do domu. Odprowadziłem Vilu do domu i wróciłem do siebie.

                                                                      ******
                      Tak więc mamy już rozdział 50 :) Bardzo się cieszę że dotrwaliśmy
                            do tak dużej liczby rozdziałów razem :D Chcę podziękować
                                     wszystkim którzy mnie wspierają swoimi ciepłymi
                                                     słowami :) Dziękuję jeszcze raz :)

wtorek, 12 sierpnia 2014

Rozdział 49 - Nie zrobiłam tego dla ciebie

LEON
Dzisiaj jest przedstawienie i przyjeżdża sponsor. Powiedziałem dla Lary że będę na tym spotkaniu więc będę. Siedzę na torze już drugą godzinę a sponsora nadal nie ma. Jak tak dalej pójdzie będę musiał zadzwonić do Fede i powiedzieć że mnie nie będzie. Przynajmniej siedząc tutaj mam okazję pomyśleć. O wczorajszym pocałunku z Vilu. Jak ją całowałem to czułem się zupełnie inaczej niż z Larą. I o wczorajszej kolacji. Mogłem jej powiedzieć że ją kocham przynajmniej wiedziałaby o tym. Ale przecież to ja z nią zerwałem, to ja jej nie uwierzyłem. Głupi byłem.
-Kocham cię - Pomyślałem i kolejny raz rozejrzałem się po torze. Sponsora nadal nie było widać a ja nie miałem już czasu aby jechać na przedstawienie. Postanowiłem to odwołać. Może Studio, muzyka, przyjaciele i Viola nie są dla mnie. Chwyciłem telefon i przez chwilę zastanowiłem się do kogo zadzwonić.
-Stary gdzie jesteś? - Usłyszałem głos po drugiej stronie słuchawki.
-Tak, cześć Fede - Zacząłem spokojnie
-No cześć - Odpowiedział szybko - Gdzie jesteś? - Po chwili zadał pytanie.
-Na torze - Powiedziałem spokojnie
-Jak na torze? - Zdał pytanie
-Normalnie - Odpowiedziałem. - Czekam na sponsora - Dodałem po chwili ciszy
-Przecież za godzinę musisz być tutaj - Powiedział zdenerwowany Fede
-Nie będzie mnie - Powiedziałem szybko lekko zdenerwowany. Nie wiem czy robię dobrze rezygnując ze Studia, z przyjaciół z... Violi.
-Jak cię nie będzie Leon - Zaczął panikować Fede
-Rezygnuję ze Studio. Przepraszam stary - Powiedziałem i się rozłączyłem. Nie wiem czy zrobiłem do końca dobrze. Po rozłączeniu się odszukałem Larę i zobaczyłem że prowadzi sponsora. W końcu!! Czemu nie było go pół godziny temu? No cóż już teraz nic nie zmienię.
-Cześć Leon. Przepraszam za spóźnienie, wszędzie korki - Powiedział sponsor który wyciągnął dłoń w moim kierunku.
-Witam - Odpowiedziałem - Nic się nie stało - Dodałem po chwili. Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę i ruszyliśmy w stronę toru. Chwyciłem kask po czym telefon dałem swojej dziewczynie. Nałożyłem kask na głowę i ruszyłem na tor myśląc o Vilu.

VIOLETTA
-Ale Leon zrezygnował rozumiecie to? - Usłyszałam przejęty głos Fede który właśnie  wchodził z chłopakami do garderoby. Spojrzałam zdziwionym wzrokiem na dziewczyny. One pokręciły lekko głowami a ja ruszyłam w stronę Fede.
-Możesz mi powiedzieć o czym mówisz? - Zdałam pytanie. Byłam dość zdziwiona. No bo z czego Leon mógł zrezygnować?
--Leon zrezygnował ze Studio - Powiedział niepewnie. - Powiedział że sponsor się spóźnia, że nie da rady dojechać na czas i że odchodzi. - Powiedział na jednym wdechu  po czym spojrzał na dziewczyny stojące za mną.
-Ale rezygnuje czy potrzebuje więcej czasu? - Zadałam pytanie a w głowie miałam już plan.
-Chyba chodzi o czas - Odpowiedział Fede. Chwyciłam swój telefon który leżał na stoliku i odeszłam kawałek od reszty. Wybrałam numer do Leona i czekałam na jakąkolwiek odpowiedź.
-Halo, Violetta tu Lara - Usłyszałam głos po drugiej stronie słuchawki
-Lara - Powiedziałam zdziwiona - Masz gdzieś tam obok Leona? - Zadałam pytanie
-Nie jest na torze -Odpowiedziała spokojnie a zarazem jakby obojętnie - Ale on już powiedział chłopakom że rezygnuje - Dodała zwycięsko
-Powiedz że opóźniamy koncert aby zdążył - Powiedziałam spokojnie - Niech zrobi swoje i tu przyjeżdża - Dodałam lekko zdenerwowana
-Ale... - Zaczynała coś mówić. Wiem że nie chce się zgodzić. No ale niech przyjedzie przynajmniej dziś a później już sobie odchodzi skoro musi.
-Niech sam zadecyduje - Powiedziałam smutna - Proszę... - Dodałam ze łzami w oczach.
-Dobra - Powiedziała obojętnie po czym się rozłączyła.
Kilka minut później przygotowania trwały w najlepsze. Przebieraliśmy się, czesaliśmy i malowaliśmy. Grupami siadaliśmy i ćwiczyliśmy słowa piosenek. Wiem że za chwilkę będę musiała zacząć działać aby tylko Leon zdążył. Wiem że dla niego byłabym w stanie zrobić wszystko.

KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Właśnie przebieramy się w swoje ubrania. Jesteśmy już po koncercie. Daliśmy z siebie wszystko. Zresztą jak zwykle. Leon zdążył na koncert z czego bardzo się ciesze.
-Chciałem ci podziękować że to dla mnie zrobiłaś - Usłyszałam za swoimi plecami głos Leona.
-Nie zrobiłam tego dla ciebie - Powiedziałam obojętnie odwracając się przodem do bruneta
-Zrobiłam to dla nas wszystkich - Dodałam po chwili. Leon patrzył głęboko w moje oczy. Staliśmy tak kilka minut ale w końcu postanowiłam to przerwać.
-Nie kocham cię już i nie zrobiłam czegoś takiego dla ciebie - Powiedziałam obojętnym tonem choć nie powinnam tak mówić. Skłamałam. A w jego oczach widziałam ból.
-Ale... - Zaczął mówić spokojnie
-Leon kochanie - Usłyszeliśmy głos Lary. Wywróciłam teatralnie oczami i wymijając zakochanych szłam przed siebie.
-Rozumiem nie kochasz mnie - Powiedział kiedy już odchodziłam.
-Gratulacje, byłeś świetny - Usłyszałam za swoimi plecami. Ruszyłam przed siebie szukając Diego. Później Diego odprowadził mnie do domu. Po ciężkim dniu postanowiłam się umyć i pójść spać tak też zrobiłam.

                                                               *****************
                                           Dzisiaj taki jakiś nijaki. Nie podoba mi się :/
                                                  Kolejny w czwartek :D Całuski :***

sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 48 - No to się pochwal!

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

VIOLETTA
Dzisiaj od samego rana trwają próby do przedstawienia które ma się odbyć za kilka dni.  Wszystko jest jeszcze w rozsypce.
-Ktoś wie gdzie jest Diego? -:Zadał pytanie Pablo który szukał czegoś w swoim notesie.
-Dziś go nie będzie - Powiedziałam zgodnie z prawdą - Powiedział że jutro zostanie dłużej żeby poćwiczyć.  - Dodałam to o co prosił mnie Diego.  Pablo jedynie kiwną głową. 
-Violetta szykuj się. Chcę usłyszeć twoją piosenkę -Odezwał się Pablo. Zgodnie z prośbą udałam się na scenę i ustawiłam się przed mikrofonem i czekałam na znak od Pablo.
-Znajdźcie Leon i powiedzcie że później jego kolej - Skierował prośbę do Maxiego i Fede. Po chwili otrzymałam znak od Pablo że mogę zaczynać więc włączyłam muzykę i zaczęłam śpiewać. Pi chwili w sali zjawił się Leon. Wszedł i stanął tuż obok sceny.
-Jak chcesz żebym cię kochała jeśli kocham cię a ty nie chcesz żebym cię kochała - Śpiewałam to patrząc na Leona. Bardzo brakowało mi jego silnych ramion które mnie przytulały.W pewnej chwili poczułam dziwne ukłucie w sercu i raptem zrobiło mi się słabo. Widziałam jakoś nie wyraźnie.
-Violetta wszystko w porządku? - Zapytał zaniepokojony Pablo.
-Nie, źle się czuję - Powiedziałam opierając się o stojak  z mikrofonem. Po chwili podbiegł do mnie Leon i Fede. Leon chwycił mnie w tali odprowadził na krzesło które przyniósł Federico. Usiadłam na krześle i zaczęłam głęboko oddychać, Leon ukucnął koło mnie i trzymał mnie za rękę. Po chwili Fran podała mi kubek wody. Po chwili czułam się już lepiej. Byłam wstanie dalej kontynuować próbę.
-Trzeba odwieźć Violę do domu - Odezwał się nasz nauczyciel muzyki.
-Nie Pablo wszystko jest okej - Powiedziałam i miałam nadzieję że się zgodzi abym została.
-Viola pojedź do domu odpocznij i wróć na próby jutro - Powiedział stanowczo Pablo więc postanowiłam nawet dalej nie drążyć tematu.
-Kto może odwieść Violettę? - Zdał pytanie i spojrzał na uczniów.
-Ja ją odwiozę - Odezwał się Leon po czym podał mi dłoń abym mogła wstać. Ruszyliśmy w stronę wyjścia.
-Powiedz że nie przyjechałeś motorem - Powiedziałam do Leona z uśmiechem na ustach.
-Nie, jestem samochodem - Powiedział spokojnie - Chociaż zaczynam żałować że nie przyjechałem motorem - Dodał już z szerokim uśmiechem  na ustach.
-Bardzo zabawne Leon - Powiedziałam uśmiechnięta i znaleźliśmy się przy czarnym BMW. Wsiadłam do samochodu i zapięłam pasy. Po chwili Leon uczynił to samo. Odpalił silnik i ruszyliśmy do mojego domu. Po kilku minutach byliśmy już pod moim domem. Odpięłam pasy, Leon zrobił to samo.
-Dziękuję za podwózkę - Powiedziałam z uśmiechem
-Nie ma nic za darmo - Powiedział z chytrym uśmiechem i nastawił policzek. Przysunęłam się do niego i miałam już pocałować jego policzek kiedy on nagle odwrócił głowę i trafiłam w jego usta. Zaczęliśmy się całować. Czułam się niesamowicie, inaczej niż z Diego. Nasze pocałunki były delikatne a za razem namiętne. Bardzo za tym tęskniłam ale nie mogłam. Oderwałam się od niego.
-My nie powinniśmy. Wybacz - Powiedziałam. Wiedziałam że zaraz nie wytrzymam i się rozpłaczę i przytulę do niego. Postanowiłam szybko wysiąść z auta.
-Przepraszam - Cicho wyszeptałam i otworzyłam drzwi. Chłopak chwycił moją dłoń i spojrzał w moje oczy. Pokręciłam głową i moje oczy zaszły łzami. Wyrwałam swoją dłoń z jego uścisku i wyszłam z samochodu. Weszłam do domu. Nie zwracając uwagi na nikogo udałam się do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Po chwili zasnęłam.

LEON
Pocałowałem ją, tak zrobiłem to! Gdy się całowaliśmy czułem motyle w brzuchu i przyjemne ciepło na sercu. Brakowało mi tego. Tak bardzo za nią tęsknię.
-My nie powinniśmy - W mojej głowie nadal tkwiły jej słowa. Bez słowa wszedłem do domu. Nie miałem ochoty z nikim rozmawiać. Mam robiła coś w ogrodzie a tata siedział w salonie na kanapie.
-Dziś idziemy na kolację do państwa Castillo. Bądź gotowy na 17 - Powiedział tata nie odrywając  wzroku od gazety. Świetnie. I jeszcze teraz mam iść do niej na kolację. I co może udawać że nic się nie stało. Wszedłem na górę i mijając pokój Luci zauważyłem że się bawi. Na moje nieszczęście zobaczyła mnie.
-Leon dzisiaj idziemy do Violi - Powiedziała zadowolona swoim słodkim głosikiem
-Wiem - Powiedziałem zmarnowany i ruszyłem dalej do swojego pokoju. Wszedłem i usiadłem na łóżku. Chciałem chwilę się przespać. Rozdzwonił mi się telefon. Nie miałem ochoty z nikim rozmawiać ale wyciągnąłem telefon by sprawdzić kto dzwoni.
-Halo? - Zdałem pytanie odbierając telefon.
-Cześć kochanie - Odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki. Też wybrała sobie czas na dzwonienie.
-Cześć - Odpowiedziałem oschle. Nie miałem ochoty z nią rozmawiać.
-Zobaczymy się dzisiaj? - Zdała pytanie. Jak dobrze że nie mam dziś czasu.
-Nie mogę. Idę z rodzicami na kolację biznesową - Powiedziałem spokojnie.
-Do Castillo? - Zadała pytanie. Słyszałem że jest lekko zła.
-Tak do Violetty - Mówiłem nadal spokojnie. Niestety nie uzyskałem żadnej więcej odpowiedzi ponieważ Lara się rozłączyła. Nie rozumiem tej dziewczyny. Spojrzałem na zegarek. Mało czasu zostało. Zacząłem się zbierać aby rodzice nie narzekali.

                                              VIOLETTA
Spałam sobie spokojnie kiedy nagle do mojego pokoju wleciała Olga.
-Violu ty jeszcze nie gotowa? - Zaczęła wypytywać Olga tak głośno że aż się obudziłam.
-Na co mam być gotowa? - Zadałam pytanie zaspana i od razu przymknęłam oczy.
-To tata nic ci nie powiedział? - Zdała pytanie Olga
-Ale co miał mi powiedzieć - Ponownie odezwałam się swoim zaspanym głosem. Przetarłam oczy i wstałam do pozycji siedzącej.
-Dzisiaj... - Zaczęła Olga ale nie dane było jej skończyć.
-Viola chodź do nas - Usłyszałam głos taty dobiegający z dołu.
-Chwilka -Odkrzyknęłam
-Dobrze wyglądam? - Zadałam pytanie Oldze. Wiedziałam że ktoś do nas przyszedł. Gosposia lekko kiwnęła głową a ja wyszłam z pokoju i skierowałam się na dół. Zeszłam i zobaczyłam tam Leona wraz z jego rodzicami i Lucią oraz Lu z jej tatą. Nie byłam zadowolona z powodu Leona ale nic nie mogłam zrobić on też.
-Dzień dobry - Przywitałam się ze starszą częścią gości. Oni lekko pokiwali głowami i przyjaźnie się uśmiechnęli.
-Cześć Lu - Powiedziałam i podeszłam do przyjaciółki aby pocałować ją na przywitanie w policzek.
-Witaj kochana - Przywitała się blondynka
-Cześć Lucia - Powiedziałam po czym przykucnęłam przy malutkiej kopi Leona. No właśnie. Kopia Leona. Chciałabym mieć kiedyś taką malutką kopię razem z nim. Z rozmyślań wyrwała mnie Lucia przytulając mnie. Po chwili siedzieliśmy już przy stole i jedliśmy.
-Dziękuję - Powiedziałam po kilku minutach. Rodzice lekko się uśmiechnęli.
-Lu  chodź pogadamy na górze - Skierowałam się do blondynki.
-Zabierzcie ze sobą Lucię i Leona - Odezwała się moja mama. Świetnie jeszcze tylko Leona mi brakowało.
-Weźcie Lucię a ja przejdę się po ogrodzie - Powiedział Leon po czym na mnie spojrzał. Chwyciłam Lucię za rękę i po chwili byłyśmy już w moim pokoju.
-Viola co się stało? - Zdała pytanie
-Nie nic nie ważne - Powiedziałam i spojrzałam na małą dziewczynkę.
-Lucia co nam powiesz ciekawego? - Zdałam pytanie do dziewczynki.
-A wies ze Leon mofił ze obucił się tylko dla ciepie? - Zdała pytanie malutka
-Lucia kochanie posłuchaj. - Zaczęłam nie pewnie i spojrzałam na Lu ona lekko kiwnęła głową. - Ja i Leon nie jesteśmy już razem - Kontynuowałam. - On kocha Larę i jest z nią szczęśliwy  - Zakończyłam swoją wypowiedź a z moich oczy leciały łzy. To bolało jak mówiłam że jest szczęśliwy z Larą.
-Viola nie płac - Powiedziała malutka - On jej nie kofa - Dodała szybko
-Lucia skąd możesz to wiedzieć - Zdała pytanie ciekawa Lu
-Mówił mi - Powiedziała zadowolona - Zaraz go zawołam - Powiedziała i wybiegła z pokoju.
-Co się dzieje? - Szybko zadała pytanie zdenerwowana Ludmiła
-Całowaliśmy się dziś - Powiedziałam spokojnie z lekkim uśmiechem na samo wspomnienie.
-I? - Kolejne pytanie
-I było cudownie - Powiedziałam ze łzami w oczach.
-No choć Leon - Usłyszałyśmy głos Luci
-Nigdzie nie idę - Powiedział uparcie Leon - Niech dziewczyny sobie porozmawiają - Dodał po chwili. Po minucie już stał w drzwiach a Lucia sadowiła się na łóżku.
-No powiec jej Leon - Powiedziała Lucia do swojego brata
-Co mam powiedzieć i komu? - Zapytał Leon
-Ze nie kofas Laly tylko Viole - Powiedziała z uśmiechem a ja spuściłam głowę w dół i zasłoniłam twarz włosami. Wiedziałam co zaraz powie i wcale nie chciałam tego słuchać. Z moich oczy  kapały łzy.
-Kocham... - Zaczął nie pewnie - Nie ważne kogo - Powiedział szybko.
-Ja chyba wiem kogo - Wtrąciła Lu
-No to się pochwal - Powiedział zły Leon
-Dobra już nic nie mówię - Powiedziała Ludmiła i przytuliła mnie.
-Chodź Lucia idziemy - Powiedział Leon i wyszli z pokoju dziewczyny.
-Kocham cię - Wyszeptałam po wyjściu chłopaka. - Bardzo mi ciebie brakuje - Dodałam. Lu mnie przytuliła. Po około pół godzinie wszyscy poszli do domu. Ja położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć o tym co mówił  Leon.
-Kocham... - Nie skończył kogo. Może nie kocha mnie tylko Larę. Może Lucia się myliła a on nie chciał mówić tego przy mnie. Ale z drugiej strony, po co by  mnie całował?
-Czyżby ten pocałunek nic dla niego nie znaczył? - W mojej głowie krążyło tysiące myśli. Powieki stawały się coraz cięższe. W końcu zasnęłam.

******
Jak widzicie Leon pocałował Vilu. Jakoś nawet mi się podoba ten rozdział :D Mam nadzieję że wam też :D Kolejny będzie już serio we wtorek lub środę :D Całuski robaczki :***

piątek, 8 sierpnia 2014

Rozdział 47 - Był wypadek

VIOLETTA
Już od około godziny jestem w domu i powoli zaczynam pakować swoje walizki. W końcu jutro wyjeżdżam i muszę zabrać ze sobą jakieś rzeczy. Wyciągnęłam walizkę z garderoby i położyłam ją na łóżku po czym z powrotem skierowałam się do garderoby po ubrania. W momencie kiedy weszłam do garderoby usłyszałam pukanie do drzwi. Weszłam z powrotem do pokoju.
-Proszę - Zawołałam w stronę drzwi. Drzwi się otworzyły a w progu zobaczyłam Cami i Fran wraz z zapłakaną Lucią.
-Co wy tu robicie? - Zdałam pytanie dziewczynom
-Viola - Podbiegła do mnie malutka blondyneczka i mnie przytuliła
-Co się stało? Gdzie mama? - Zadałam pytania i oczekiwałam odpowiedzi.
-Pzysłam tu z Fran i Cami - Powiedziała po czym znów się do mnie przytuliła i nadal płakała.
-Powiecie mi co się dzieje? - Zadałam pytanie już lekko zdenerwowana.
-Viola... - Zaczęła Cami
-Powiecie wreszcie czy nie? - Zdałam pytanie podnosząc głos. Byłam już mocno zdenerwowana.
-Leon miał wypadek - Powiedziała szybko Fran. Nie wierze w to co słyszę. Byłam w szoku. Momentalnie do moich oczu zaczęły napływać łzy. Oparłam się o ścianę i zaczęłam się po niej zsuwać na podłogę.  Nie docierało do mnie to co powiedziały do mnie dziewczyny.
-Viola nie płac - Powiedziała malutka dziewczynka siadająca na moich kolanach. Lekko się do niej uśmiechnęłam.
-Gdzie on jest? - Zdałam pytanie spoglądając na dziewczyny
-Szpital Akademicki - Szybko powiedziała Fran. Chwyciłam torebkę i wybiegłam z pokoju. Zbiegłam zapłakana na dół.
-Viola co się stało? - Zapytała przestraszona mama.
-Leon miał wypadek jest w szpitalu - Powiedziałam i się rozpłakałam
-Spokojnie wszystko będzie dobrze. - Powiedziała mama przytulając mnie do siebie.
-Ramalo możesz zawieść mnie do szpitala? - Zapytałam pomocnika mojego taty
-Ja cię zawiozę córeczko - Powiedział tata. Szybko chwycił kluczyki i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu a do mich oczu ponownie zaczęły napływać łzy. Kilka minut później byliśmy już w szpitalu. Szybko wysiadłam z samochodu i głównym wejściem weszłam do szpitala. Skierowałam się w stronę recepcji. Stanęłam w kolejce która szybko się skończyła.
-Dzień dobry gdzie leży Leon Verdas? - Zadałam pytanie pielęgniarce podchodząc bliżej biurka.
-A kim pani dla niego jest? - Zdała pytanie pielęgniarka. No tak mogłam się spodziewać takiego pytania. I co ja mam jej odpowiedzieć. Spojrzałam na tatę który stał kawałek dalej i przysłuchiwał się całej rozmowie. Kiwną lekko głową a ja z powrotem odwróciłam się w stronę pielęgniarki.
-Jestem jego dziewczyną - Powiedziałam po czym wytarłam łzy spływające po policzkach.
-W taki razie piętro 5 sala numer 3015 - Powiedziała pielęgniarka sprawdzając w komputerze.
-Dziękuję bardzo - Powiedziałam i podeszłam do taty. Razem poszliśmy do windy i skierowaliśmy się na piętro piąte. Wysiedliśmy  z windy i skierowaliśmy się na lewo. W oddali zauważyłam rodziców Leona. Podeszliśmy do nich spokojnie.
-Dzień dobry - Przywitałam się z rodzicami Leona
-Witaj Violu - Powiedziała mama Leona a jego tata  tylko lekko się uśmiechną. Później mój tata przywitał się z rodzicami Leona
-Co... - Na chwilkę zawiesiłam głos - Co mu jest? - Zdałam pytanie z oczami pełnymi łez.
-Spokojnie Viola - Zaczęła mama Leona - Ma złamaną nogę i wstrząs mózgu. - Dodała po chwili a ja odetchnęłam. Dobrze że nic mu nie jest poważnego.
-Czy ja mogę... - Chciałam kontynuować ale nie mogłam.
-Tak śmiało wejdź do niego - Powiedziała mama Leona. Wyminęłam tatę Leona i podeszłam do drzwi. Nacisnęłam klamkę i weszłam do sali. Podeszłam bliżej łóżka na którym leżał. Był po podłączany do różnych monitorów. W ręku miał podłączoną kroplówkę. Wyglądało to źle. A przynajmniej nie za fajnie. Podeszłam do łóżka i usiadłam na krześle przy Leonie. Chwyciłam jego dłoń. Zaczęłam płakać.
-To wszystko prze zemnie -Wyszeptałam. Gdybym mu nic nie mówiła to nic by mu się nie stało.
-Przepraszam - Powiedziałam i zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Przyłożyłam jego rękę do swojej twarzy.
-Kocham cię bardzo -Powiedziałam. Moje łzy spływały po policzkach i opadały na jego dłonie i na kołdrę. W pewny momencie Leon zaczął dziwnie oddychać.
-Proszę nie zostawiaj mnie - Wyszeptałam. Po chwil jego oddech z powrotem się uspokoił. Położyłam jego rękę na łóżku a na niej położyłam swoją głowę. Moje łzy spływały na jego ręce. W pewnej chwili otworzyły się drzwi a do sali weszli rodzice Leona a za nimi mój tata.
-Viola pojedź do domu. Na pewno jesteś zmęczona - Powiedział tata Leona
-Nie chcę tu zostać - Powiedziałam podnosząc głowę.
-Viola siedzisz tu już dwie godziny - Powiedziała mama Leona
-Chcę tu zostać. - Powiedziałam i z powrotem przytuliłam się do ręki Leona.
-No dobrze skoro chcesz to zostań. Jak się zmęczysz to zadzwoń ktoś po ciebie przyjedzie - Powiedział mój tata i wszyscy wyszli z sali. Przymknęłam oczy i znów zaczęłam płakać myśląc o tym że mogłam mu nic nie mówić. Poczułam jakby Leon poruszał dłonią. Spojrzałam na niego ale nadal leżał nie przytomny. To tylko moja wyobraźnia - Pomyślałam po czym znowu przymknęłam oczy z których kapały łzy.
-Viola, nie płacz - Powiedział zachrypniętym głosem nie zbyt głośno Leon.
-Obudziłeś się - Powiedziałam zadowolona. Ulżyło mi jak nigdy. On tylko lekko się uśmiechnął.
-Przepraszam cię - Powiedziałam
-Za co? - Zadał pytanie zszokowany
-To moja wina - Powiedziałam ze łzami w oczach
-To nie twoja wina - Powiedział a po chwili lekko się skrzywił
-Co ci jest? - Zapytałam wystraszona
-Nic, lekko mnie głowa boli - Powiedział po czym swoją dłonią starł łzy spływające po moich policzkach.
-Powinnam już iść - Powiedziałam i miałam już wstawać i odchodzić ale chwycił mnie za dłoń sprawiając tym że opadłam na łóżko.
-Musisz? - Zdał pytanie po czym chwycił moją dłoń.
-Tak. Ani Diego ani Lara nie byli by zadowoleni że tu jestem - Powiedziałam patrząc w jego oczy
-Nikt się nie dowie - Powiedział po czym mocniej ścisnął moją dłoń. Zdecydowała się zostać chociaż wiedziałam że to nie jest dobry pomysł.

 KILKA GODZIN PÓŹNIEJ
Obudziłam się z głową na łóżku Leona. On głaskał mnie po włosach i był uśmiechnięty. Przyjrzałam mu się dokładnie i również się uśmiechnęłam. Po chwili ziewnęłam i przetarłam oczy.
-Dzień dobry - Przywitał się uśmiechnięty Leon
-Cześć - Odpowiedziałam z uśmiechem. W tym momencie do sali wszedł lekarz i dwie pielęgniarki.
-Dzień dobry panie Verdas - Skierowali się do Leona
-Witam - Odpowiedział Leon trzymając mnie za dłoń. Wydawało mi się to dziwne. Zabrałam od niego swoją rękę i wstałam. Chwyciłam torebkę.
-Pójdę już. - Zakomunikowałam patrząc na Leona - Do widzenia - Dodałam po chwili.i wyszłam z sali. Szłam korytarzem i zobaczyła że z windy właśnie wysiadają rodzice Leona i mój tata.
-Viola - Uśmiechnęła się do mnie mama Leona
-Witam - Przywitałam się ze wszystkimi.
-Co z Leonem? - Zadał pytanie mój tata.
-Już dobrze. Obudził się i są u niego lekarze - Powiedziałam po czym podeszłam do taty.
-Całe szczęście - Powiedział jego tata.
-Proszę mu przekazać że to co się stało nie powinno było się wydarzyć - Powiedziałam ze łzami w oczach po czym skierowałam się do windy a za mną podążał tata. Na dole wsiedliśmy do samochodu i zajechaliśmy do domu. Szybko się odświeżyłam i wyszłam z domu aby na czas dotrzeć do szkoły.

 DIEGO
Dzisiaj na zajęciach Pablo ma nam przedstawić kolejny plan na przedstawienie które odbędzie się w tatrze. Szedłem sobie spokojnie do Studia kiedy podbiegła do mnie Lara.
-Wiesz że Leon miał wypadek? - Zdała pytanie bez powitania
-Cześć - Powiedziałem spokojnie. - Tak wiem - Dodałem po chwili
-Violetta siedziała przy nim całą noc - Powiedziała zła. - Miałeś coś z tym zrobić - Wysyczała przez zęby.
-To było trzeba tobie tam pojechać. - Powiedziałem wkurzony - Viola kocha Leona i nie zamierzam jej zabraniać się z nim spotykać - Powiedziałem
-Co? - Zadała pytanie zszokowana
-To co słyszałaś. Wcale nie chciałem tego robić ale mnie zmusiłaś - Powiedziałem i odszedłem. Tak właśnie. Nie miałem zamiaru całowac wtedy Violetty. A teraz nie mam zamiaru utrudniać jej kontaktu z Leonem bo wiem że ona i tak kocha jego nie mnie. Po kilku minutach doszedłem do studio i zobaczyłem Violettę siedzącą na ławce. Razem z nią siedziały dziewczyny.
-Cześć dziewczyny - Podszedłem i przywitałem się z uśmiechem.
-Cześć Diego - Odpowiedziały zgodnie
-Cześć kochanie - Przywitałem się z Vilu i dałem jej całusa w policzek
-Cześć - Powiedziała po czym ziewnęła
-Oho ktoś tu się nie wyspał - Powiedziałem
-Tak wiesz źle spałam - Odpowiedziała. Wiedziałem czemu się nie wyspała ale nie chciałem zaczynać aby się nie denerwowała. Po kilku minutach byliśmy już w środku i zaczynało się zebranie w głównej sali.

                                           VIOLETTA
Dzisiaj dowiemy się czegoś na temat nowego przedstawienia. Weszliśmy do szkoły  a następnie do sali główniej gzie miało odbyć się spotkanie. Po chwili przyszedł Pablo a Diego chwycił mnie w tali.
-Witam wszystkich - Przywitał się z uśmiechem i spojrzał w swoje notatki
Gdzie Leon? - Zadał pytanie nauczyciel
-On - Zaczęłam ale głos mi się załamał. A miałam być twarda przy Diego -Miał wypadek jest w szpitalu - powiedziałam po czym przytuliłam się do Diego
-W takim razie przedstawienie wystawimy za 2 tygodnie. Mam nadzieję że w tym czasie Leon dojdzie do siebie - Powiedział i spojrzał na mnie.
-Z pewnością - Powiedziałam po czym otarłam łzy.
-W taki razie jako pierwsza piosenka będzie to coś grupowego. napiszecie coś nowego - Powiedział po czym zanotował to w notesie
-Kolejna piosenka to duet Lu i Naty - Powiedział i zanotował to w notesie.
-Po nich wejdą panowie ze swoją grupową piosenką - Powiedział - I na koniec Violetta ze swoją nową piosenką. - Powiedział to po czym zanotował wszystko w notesie i wyszedł. Dziewczyny wybierały się jeszcze na sok i ciacho ale ja postanowiłam wrócić do domu ponieważ była zmęczona.

LEON
Kiedy wyszła ode mnie Violetta poczułem dziwną pustkę. Nie chciałem zostawać tu sam. A przynajmniej bez Violetty. Lekarz szybko mnie zbadał i stwierdził że gips nie będzie potrzebny i obejdzie się na ortezie. Po lekarzu  weszli do mnie rodzice.
-Jak się czujesz synu - Zadała pytanie mama
-Dobrze - Powiedziałem i przymknąłem oczy. Myślałem o Violettcie. O mojej ukochanej
-Violetta prosiła aby ci przekazać że to co się stało nie powinno było się wydarzyć - Powiedział tata. Czyli żałuje. Żałuje że spędziła ze mną noc tutaj. Bardzo mi jej brakuje. Ale ona nie jest moja tylko Diego. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Miałem nadzieję że to Violetta
-Proszę - Odezwała się moja mama. Drzwi od sali się otworzyły a w nich stanęła Lara. Moja nadzieja uciekła gdzieś daleko.
-Dzień dobry - Przywitała się - Można? - Zdała pytanie
-Tak wchodź - Powiedział z niesmaczną miną mój tata.
-Cześć kochanie - Wyminęła moich rodziców i podeszła do mnie. Pocałowała mnie w policzek i usiadła na skrawku łóżka tak jak robiła to Vilu. Moi rodzice natychmiast wyszli z sali i zostawili mnie z nią samego. No tak nie było co się dziwić nie lubili jej. Lara siedziała u mnie do wieczora a później poszła do domu. Po jej wyjściu ułożyłem się wygodnie i przymknąłem oczy. Po chwili usłyszałem dźwięk mojego telefonu co oznaczało że dostałem wiadomość.

Czekamy na ciebie z przedstawieniem. Dobranoc - Całuje Vilu

Odłożyłem telefon pod poduszkę i ponownie przymknąłem oczy. Po chwili zasnąłem śniąc o mojej małej kruszynce.

                                                                    *************
Jakiś taki dziwny :( Ostatnio nie idzie mi pisanie rozdziałów. Nadają się jeszcze troszkę ?? Kolejny dopiero we wtorek lub środę :D


wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 46 - Pamiętaj kocham cię i nigdy nie przestanę.

Ten rozdział dedykuje wszystkim czytającym :* Dziękuję że jesteście :) To dla mnie wiele  znaczy :**

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
VIOLETTA
Od tygodnia jest już spokojniej. Diego i Leon się nie kłócą. Jedyne co mnie martwi to to że Leon mnie unika. Ale rozumiem go w końcu to ja go skrzywdziłam. Tylko że już tak dłużej nie mogę. Niby jestem szczęśliwa z Diego. Ale to nie to samo. Nie mogę patrzeć jak Leon jest szczęśliwy z Larą. To za bardzo boli. Muszę w końcu z nim porozmawiać i mu powiedzieć co postanowiłam. Zobaczyć go ten ostatni raz.
-Violetta, Violu - Usłyszałam wołanie Fran
-O Fran - Powiedziałam z wielkim uśmiechem
-Co się dzieje? - Zdała pytanie - Gonie cię jakieś 10 minut a ty nic - Powiedziała lekko zdyszana
-Przepraszam. - Powiedziałam - Myślę o tym co powiem Leonowi - Powiedziałam lekko ciszej
-Violetta, Viola kochanie - Usłyszałam wolanie Diego. Mojego chłopaka.
-Cześć Diego -Powiedziałam z uśmiechem i pocałowałam jego policzek. Widziałam że nie był zadowolony liczył na coś innego.
-Viola o czym mówisz? - Zadała pytanie Fran tak aby Diego niczego się nie domyślił
-Kochanie idź do Studio a my z Fran przejdziemy się jeszcze kawałek. - Skierowałam wypowiedź do Diego po czym on ruszył w stronę Studio a my z Fran do parku.
-To powiesz mi o czym mówiłaś? O co chodzi z Leonem? - Pytała dość zdenerwowana Włoszka
-Muszę mu powiedzieć że wyjeżdżam, znikam z jego życia Fran - Powiedziałam ze łzami w oczach
-Viola a co z Diego, z nami, ze Studiem? - Zdała pytanie Fran. Wiem że nie jest to dobry wybór ale nie umiem inaczej.
-Nic, po prostu nie umiem inaczej - Powiedziałam po czym starłam łzy spływające po moim policzku. Po chwili wyjęłam z kieszeni telefon i postanowiłam napisać wiadomość do Leona.

Spotkajmy się w kawiarni na pacu o 13. Proszę Viola

Schowałam telefon i ruszyłyśmy z Fran na zajęcia. Nie wiem czy dobrze robię ale wiem jedno za kilka dni już mnie tu nie będzie.

KILKA GODZIN PÓŹNIEJ

LEON
Dostałem sms-a od Violetty z prośbą o spotkanie. Byłem ciekawy o co chodzi więc postanowiłem pójść. Nie mówiłem nic dla Lary bo by się tylko zdenerwowała. Wszedłem do kawiarni i rozejrzałem się w poszukiwaniach Violetty. Siedziała przy stoliku który znajdował się koło okna.
-Chciałaś się ze mną spotkać - Powiedziałem wchodząc do kawiarni i kładąc kask na krześle obok.
-Tak , chciałam cię przeprosić za to że tyle prze zemnie cierpiałeś. Byłeś moim najlepszym przyjacielem. Chciałam ci jeszcze powiedzieć że już więcej mnie nie zobaczysz.
-Jak to? Nie bardzo rozumiem - Powiedziałem zdezorientowany
-Normalnie. Wyjeżdżam. Znikam z twojego życia. Obiecuje że nigdy mnie już nie zobaczysz.
-Ale dlaczego - Zapytałem mocno zaskoczony całą sytuacją
-Ja już tak nie potrafię. Nie potrafię patrzeć na to jak jesteś szczęśliwy w jej ramionach - Powiedziała ze łzami w oczach.
-Ale... - Chciałem kontynuować ale przerwała mi.
-Pamiętaj kocham cię i nigdy nie przestanę. - Powiedziała po czym wstała i wyszła z kawiarni .
-Ja też cię kocham i nigdy nie przestanę - Wyszeptałem ze łzami w oczach po wyjściu Violi. Straciłem ją na zawsze. Załamany chwyciłem kask i wyszedłem z kawiarni. Włożyłem kask na głowę po czym wyjąłem kluczyki z kieszeni. Usiadłem na motor i ruszyłem przed siebie.
-Pamiętaj kocham cię i nigdy nie przestanę - W mojej głowie cały czas słyszałem słowa wypowiadane przez Viole. Do moich oczu zaczęły napływać łzy. W pewnym momencie nie zauważyłem czerwonego światła i wyjechałem na skrzyżowanie chwilę później poczułem że coś we mnie uderza. Poczułem że upadam a mój motor leci gdzieś daleko. Po momencie straciłem przytomność. Słyszałem sygnał karetki ale nie mogłem się ocknąć...

******
Dzisiaj niestety taki króciutki bo nie miałam pomysłu na inny :) Jak widzicie Viola chce po raz kolejny wyjechać a Leon miał wypadek :) Uhu wredna ja :P Buziaki :**

sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 45 - Czuje Ból

VIOLETTA
Wstałam dziś dość wcześnie ponieważ jeszcze przed zajęciami chciałam koniecznie porozmawiać z Leonem.Po chwili rozdzwonił mi się telefon. Spojrzałam na wyświetlacz.Dzwonił Leon. Mimowolnie uśmiechnęłam się ale szybko uśmiech zszedł mi z twarzy. Bałam się tej rozmowy.
-Leon, Leon próbowałam się do ciebie dodzwonić. - Zaczęłam rozmowę bez dopuszczania go do głosu. - Posłuchaj Leon, ja nie wiem jak to wyglądało z zewnątrz ale mogę ci to wytłumaczyć ja... - Chciałam kontynuować ale nie dane było mi dokończyć.
-Violetta! Mam tego dosyć. - Zaczął. Mimowolnie do moich oczu zaczęły  napływać łzy.
-Nie mam siły - Kontynuował powoli
-Nie rozumiem - Powiedziałam zszokowana.
-Już nie mogę. Z nami koniec - Powiedział. Łzy spływały mi po policzkach. Zsunęłam się po ścianie i usiadłam na podłodze i podkuliłam nogi.
-Zrywasz ze mną? - Zapytałam - Nie wysłuchasz tego co mam ci do powiedzenia? - Po chwili zadałam kolejne pytanie.
-Nie chce tego słuchać - Zaczął zmarnowany - Byłem tam. Widziałem wszystko więc nie ma sensu żebyśmy o tym rozmawiali - Dodał po chwili a ja coraz bardziej pogrążałam się w płaczu.
-Nie Leon! - Powiedziałam przez łzy - Przysięgam ci że to nie tak - Dalej mówiłam przez łzy.
-Zrozum! - Zaczął podniesionym tonem. - Nie chodzi o to co się wydarzyło tylko chodzi o to co czuje - Powiedział i jego głos się załamał ale był twardy. Nie dał tego poznać po sobie.
-Powiedz co czujesz - Poprosiłam przez łzy.
-Czuję ból - Powiedział dość głośno
-Leon nie chcę cię stracić - Mówiłam coraz bardziej płacząc. - To wszystko przez Diego - Kontynuowałam
-Nie obchodzi mnie Diego. Obchodzi mnie to co wydarzyło się między nami - Powiedział zły
-Spotkajmy się i porozmawiajmy - Poprosiłam z nadzieją że się zgodzi.
-Nie mogę - Powiedział a kolejne łzy spływały po moich policzkach
-Albo nie chcesz
-Nie. Po prostu nie mam na to siły - Powiedział zmarnowany - Na razie - Powiedział po czym się rozłączył. Rzuciłam telefonem w drugi kont pokoju. Nie miałam już na nic siły. To tak bardzo boli. Kolejne łzy ciekły mi po policzkach.

LEON
Obejrzałem kolejny raz nagranie z wczorajszego występu. Ten moment jak Violetta całuje Diego. To tak cholernie boli. Trzasnąłem laptopem i chwyciłem telefon do ręki. Chwile się zawahałem ale w końcu wybrałem numer do Violetty. Przyłożyłem telefon do ucha i zacząłem chodzić po pokoju. 
-Leon, Leon próbowałam się do ciebie dodzwonić. - Po czterech sygnałach zaczęła rozmowę bez dopuszczania mnie do głosu. - Posłuchaj Leon, ja nie wiem jak to wyglądało z zewnątrz ale mogę ci to wytłumaczyć ja... - Chciała kontynuować ale nie dałem jej dokończyć.
-Violetta! Mam tego dosyć. - Zacząłem poważnie.
-Nie mam siły - Kontynuowałem powoli cały czas będąc poważny
-Nie rozumiem - Powiedziała całkiem zszokowana. Było to słychać w jej głosie.
-Już nie mogę. Z nami koniec - Powiedziałem i poczułem dziwne ukłucie w sercu. Słyszałem jak płacze.
-Zrywasz ze mną? - Zapytała - Nie wysłuchasz tego co mam ci do powiedzenia? - Po chwili zadała kolejne pytanie.
-Nie chce tego słuchać - Zacząłem mówić zmarnowany - Byłem tam. Widziałem wszystko więc nie ma sensu żebyśmy o tym rozmawiali - Dodałem po chwili zastanowienia. Słyszałem coraz głośniejszy płacz po drugiej stronie słuchawki.
-Nie Leon! - Powiedziała przez łzy - Przysięgam ci że to nie tak - Dalej mówiła przez łzy.
-Zrozum! - Zacząłem podniesionym tonem. - Nie chodzi o to co się wydarzyło tylko chodzi o to co czuje - Powiedziałem i mój głos się załamał ale byłem twardy. Nie dałem tego po sobie poznać -Powiedz co czujesz - Poprosiła przez łzy.
-Czuję ból - Powiedziałem dość głośno godnie z prawdą
-Leon nie chcę cię stracić - Mówiła coraz bardziej płacząc. - Ja też - Pomyślałem i lekko się uśmiechnąłem na myśl o kruszynce po drugiej stronie słuchawki.
- To wszystko przez Diego - Kontynuowała zmarnowana
-Nie obchodzi mnie Diego. Obchodzi mnie to co wydarzyło się między nami - Powiedziałem zły. Nie wiem tylko na co byłem zły. Na nią, na siebie czy na Diego?
-Spotkajmy się i porozmawiajmy - Poprosiła z nadzieją w głosie.
-Nie mogę - Powiedziałem i słyszałem jak znów zanosi się płaczem.
-Albo nie chcesz - Powiedziała cicho. Chyba miała nadzieję że tego nie usłyszę.
-Nie. Po prostu nie mam na to siły - Powiedziałem zmarnowany - Na razie - Dokończyłem. Schowałem telefon do kieszeni i ruszyłem na dół. Minąłem mamę i Lucię i wyszedłem z domu. Skierowałem się w stronę parku. Po chwili byłem już na torze. Stanąłem i zauważyłem Larę która coś reperowała.
-No siema - Krzyknąłem do niej tak aby mnie usłyszała. Spojrzała w moją stronę i z powrotem zaczęła coś majstrować
-I jak było na spotkaniu ze sponsorem? - Zadałem bo byłem ciekawy. Mogłem sobie darować to denne przedstawienie i przyjść tutaj.
-Żaden z zawodników nie jest nawet w połowie tak dobry jak ty. Nie mamy sponsora - Powiedziała. A chwilę wcześniej przyznała że jestem dobry. Miło to słyszeć z jej ust.
-Przykro mi - Powiedziałem spokojnie.
-A ty jak? Jak ci poszło? - Zdała pytanie. Chwilę się zawahałem
-Tak, całkiem dobrze - Powiedziałem przypominając sobie przykre wydarzenia z wczoraj.
-To co to za mina? - Zadała pytanie i wskazała na moją twarz.
-Po prostu jestem zmęczony - Powiedziałem lekko kłamiąc.
-Tak. Ale teraz twoje miejsce jest w Studio, z przyjaciółmi, z muzyką, z  Violettą - Powiedziała przekładając narzędzia.
-A może po prostu spróbujemy znaleźć nowego sponsora? - Zdałem pytanie z nadzieją w głosie
-Nie ma takiej opcji Leon - Powiedziała spokojnie - Sam wybrałeś Studio, muzykę - Powiedziała z podniesionym głosem.
-Sam powiedziałeś że chcesz chodzić do Studio - Powiedziała zła - Szanuję twój wybór - Dodała po chwili nadal szukając czegoś w narzędziach. Podałem jej śrubokręt i odszedłem. Nie miałem ochoty iść do Studio ale w końcu zrezygnowany wybrałem się choć na chwilkę.

LARA
Po wyjściu Leona z toru podeszłam do laptopa i odpaliłam filmik z wczorajszego występu Violetty i Diego. Musze powiedzieć że ten pocałunek na końcu był ciosem po niżej pasa. Nie rozumiem jak ona mogła mu to zrobić skoro tak bardzo go kocha. A mina Leona? Widać że go to zabolało. Strasznie mi go szkoda.

DIEGO
Właśnie grałem sobie z Marco na gitarze kiedy do sali weszła Fran.
-Ykhmm - Zaczęła cicho. Chyba nie chciała żebym ją zauważył. Przerwałem grę.
-Ej co jest? - Zdał pytanie Marco
-Próbuje cię zawołać tak abym nie zauważył - Powiedziałem po czym wskazałem na dziewczynę z czarnymi włosami.
-Uuu. To w tobie uwielbiam że jesteś taki inteligentny - Powiedziała z ironią w głosie.
-O wiesz mam o wiele więcej zalet - Zacząłem po czym spojrzałem na Marco. - Ale podobasz się dla niego więc sobie daruję - Powiedziałem i wskazałem na Marco. I on i Francesca mieli strasznie dziwne miny. No tak powiedziałem coś czego raczej nie powinienem mówić.
-Fran dowiem się po co przyszłaś? - Zadał pytanie Marco
-Chciałam tylko spytać czy jesteś pewien że to nie Diego wrzucił nagranie z Leonem do internetu - Zapytała dość zła czarnowłosa.
-O zobacz kto przyszedł - Wskazałem na Leon który właśnie wchodził do sali
-Też bym chciał to wiedzieć - Powiedział całkiem zły Leon. W sumie to mu się nie dziwię.
-Leon wszędzie cię szukaliśmy - Zaczęła panikować dziewczyna
-Przepraszam Fran ale muszę pogadać z tamtym frajerem - Powiedział spokojnie do swojej przyjaciółki po czym palcem wskazał na mnie. Nazwał mnie frajerem? O nie!
-Tamten frajer ma imię - Powiedziałem z uśmiechem -Więc łaskawie go używaj! - Powiedziałem już lekko głośniej
-Dobra Diego ostro przegiąłeś - Zaczął Leon
-I ciekawe co z tym zrobisz? - Zadałem pytanie. I zmieniłem ton ze spokojnego na lekko wredny.
-Leon nie! - W tym momencie do sali weszła Violetta

VIOLETTA
Właśnie szłam do Beto po nuty i przechodziłam koło sali od muzyki w której zamiast zajęć często odbywały się próby. W sali usłyszałam dziwne krzyki i znajome mi głosy. Były to głosy Leona i Diego.
-Leon nie! - Weszłam do sali krzycząc. Nie wierzę że się kłócą. Ale po co? Co im to da? Obydwaj mieli wkurzone miny.
-Co jest co się znowu dzieje? - Zdałam pytanie ze łzami w oczach.
-Przyszedłem sobie wyjaśnić pewne sprawy z twoim nowym typem - Powiedział Leon a mnie to bardzo zabolało. Koniec. Skreślił mnie na zawsze.
-Zdaje się że w końcu dotarło do Leona to że teraz będziemy się spotykać. - Powiedział Diego drwiącym głosem.
-Może byś się zamkną na chwilę i dał nam wreszcie spokój? - Zdałam pytanie. Chciałam tylko przez chwilkę porozmawiać z Leonem. Wytłumaczyć mu wszystko.
-Leon chodź gdzieś gdzie będziemy mogli porozmawiać. - Zaproponowałam chłopakowi. Miał złą minę.
-Nie - Powiedział stanowczo i nie zamierzał się nigdzie stamtąd ruszać.
-Halo, halo, nie ładnie odmawiać dziewczynie kiedy prosi - Znowu wtrącił się Diego.
-Zamknij się! - Krzyknął bardzo zły Leon
-Coś nie tak? - Zadał pytanie Pablo który wszedł do sali.
-Wszystko w porządku Pablo - Odpowiedział Diego i odstawił gitarę na miejsce po czym staną pod ścianą.
-No ja myślę - Powiedział Pablo i skończył naszą kłótnię wołając resztę uczniów do sali. Zaczęły się zajęcia ale ja byłam kompletnie nie obecna. Myślałam jedynie o Leonie.
-Chciałbym wam pogratulować wczorajszego występu - Powiedział Pablo po czym popatrzył na nas wszystkich. Po chwili kontynuował zajęcia.
-Dorze. Dziś mam dla was nowe ćwiczenie - Zaczął Pablo
-No nie! Ani chwili wolnego - Zaczął marudzić Broduey. Pablo tylko na niego spojrzał i nic nie powiedział.
-W tym ćwiczeniu będziecie śpiewać w języku obcym - Powiedział Pablo
-Będziemy pisać coś nowego? - Zadała pytanie ucieszona Cami
-Nie użyjemy tych piosenek co już mamy - Powiedział stanowczo nauczyciel i zerkną w swoją kartkę.
-Pablo możemy śpiewać w duetach? - Zadał pytanie Diego z chytrym uśmiechem i spojrzał na mnie.
-Ludmiła zaśpiewa Destinada a brillar  - Powiedział wskazując na blondynkę.
-Marco i Francesca przetłumaczą Podemos - Powiedział wskazując na chłopaka i czarnowłosą dziewczynę.
-Violetta zaśpiewa En mi mundo w wersji solowej - Powiedział po czym wskazał na mnie. Ja lekko się uśmiechnęłam i przytaknęłam
-A Euforie zaśpiewają w duecie Leon i Diego - Powiedział nauczyciel a Diego wybuchnął głośnym śmiechem. Leon miał wkurzoną minę. - Morze w końcu rozwiążecie swój konflikt - Powiedział po czym skierował swój wzrok na Cami
-Reszta zaśpiewa w grupie Ser Mejor a głosem prowadzącym będzie Camila - Powiedział z uśmiechem. Po chwili wyszedł pozostawiając nas samych w sali. Diego gdzieś poszedł więc będzie spokój.
-Leon, Leon - Zaczęłam go wołać. Nie zareagował po prostu wyszedł. Do moich oczu napłynęły łzy a po chwili postanowiłam wrócić do domu.

DIEGO
Postanowiłem już dzisiaj nie mieszać się w żadne sprzeczki więc tuż po zajęciach z Pablo wyszedłem ze szkoły i skierowałem się do lasu. Byłem tam umówiony z moją wspólniczką.
-No wreszcie jesteś Dieguito - Powiedziała z wrednym uśmieszkiem
-Co chcesz? - Zdałem pytanie. Wcale nie chciałem krzywdzić Violetty. Wiem że kocha Verdasa. No ale niestety nie mam innego wyboru.
-Jak Violetta pocieszasz ją? - Zadała pytanie. Mogłem się domyślić że chodzi jej tylko o jedno.
-Jak na razie próbuje jeszcze wszystko wyjaśnić Verdasowi ale myślę że długo to nie potrwa. - Powiedziałem spokojnie.
-No ja mam nadzieję - Powiedziała - Chcę już zająć się Leonkiem i odciągnąć go od Studia.
-Dobrze daj mi jeszcze trochę czasu - Poprosiłem
-Ale się pośpiesz bo twój ojczulek wszystkiego się dowie - Powiedziała i odeszła.

Rozdział 44 - Niechciany pocałunek

TRZY DNI PÓŹNIEJ

VIOLETTA
Dzisiaj jest przedstawienie. Właśnie jesteśmy po raz ostatni na scenie bez kamer. Ostatnia próba. A później już tylko nerwy i stres. bardzo się denerwuje że coś pójdzie nie tak. A najbardziej boję się tego że Diego coś wykombinuje.
-Viola możemy przećwiczyć jeszcze tekst piosenki - Podszedł Diego
-Skoro musimy. - powiedziałam po czym wzięłam kartkę z tekstem i zaczęłam śpiewać. Podczas śpiewania nie myślałam o Diego tylko o Leonie.
-Właśnie Leon! - Pomyślałam - Gdzie on jest? -Pytałam siebie w myślach. W końcu piosenka dobiegła końca a ja wyszłam z sali. Skierowałam się "Za kulisy" naszej niezbyt dużej sceny
-Maxi wiesz może co z Leonem? - Zdałam pytanie przyjacielowi a on przecząco pokiwał głową. Byłam coraz bardziej zdenerwowana. A co jak nie przyjdzie? Nie to nie możliwe napisał by jakiegokolwiek sms-a.
-Zgadnij kto to? - Poczułam na swoich oczach czyjeś dłonie
-Jak mniemam spóźnialski uczeń studio - Powiedziałam
-Nie znam takiego - Powiedział i odsłonił mi oczy. Odwróciłam się i ujrzałam Leona. Przytuliłam go szybko i w tym momencie za kulisy przyszła Ana. Zmierzyła nas wzrokiem po czym podeszła do dziewczyn.
-Nie znasz mnie? - Zapytał z dużymi oczami
-Czekaj, czekaj chyba skądś cię znam - Powiedziałam z uśmiechem
-Jestem Leon - Przedstawił mi się mój własny chłopak
-Violetta - Powiedziałam
-A więc Violu czy masz chłopaka - Zadał pytanie
-Ależ oczywiście Leonie - Odpowiedziałam dość wesoła. Dziewczyny dziwnie przyglądały się naszej rozmowie.
-A kim jest ten szczęściarz? - Zadał pytanie
-Stoi przede mną - Powiedziałam i ponownie przytuliłam się do Leona.
-Hoy Somos Mas - Powiedział Pablo wchodząc za kulisy.  Popatrzył na grupkę uczniów - Na scenę - Wszyscy którzy byli przydzieleni do tej piosenki pobiegli na scenę. Zostałam praktycznie tylko ja i Diego. Po kilku minutach cała grupka zeszła ze sceny.
-Leon - Pablo wskazał na mojego chłopaka. - Scena jest twoja - Powiedział po czym usiadł wygodnie przed monitorem
-Powodzenia kochanie - Powiedziałam szeptem. Leon spojrzał mi w oczy z uśmiechem na twarzy po czum lekko musną mój policzek swoimi ustami i zniknął na scenie. Następnie wszyscy razem zaśpiewaliśmy nową piosenkę pod tytułem Euforia. Podczas piosenki wykonaliśmy również nowy układ którego uczyła nas Jackie. Wszystko wyglądało świetnie. Zeszliśmy ze sceny i mieliśmy chwilkę na odetchnięcie.

LEON
Zeszliśmy ze sceny. Wszyscy byli bardzo zadowoleni. Została ostatnia piosenka. Nie wiem czemu ale mam przeczucie że Diego coś kombinuje. Widziałem że Diego zaczyna coś mówić do vilu więc postanowiłem mu przerwać. Podszedłem do mojej ukochanej i chwyciłem ją za dłonie
-To nie możliwe. Jesteś wszędzie - Powiedział zły Diego. Nie zwracałem na niego uwagi.
-Wszystko dobrze? - Zdałem pytanie mojej ukochanej. Wyraźnie coś ją gnębiło.
-Tak. Kiedy cię widzę - Powiedziała z uśmiechem na ustach.
-Nie możesz tego załatwić później? - Zdał pytanie dość zły Diego ale nie zamierzałem zwracać na niego uwagi.
-Będę na ciebie patrzył, więc nie myśl o nim tylko śpiewaj dla mnie - Poprosiłem z uśmiechem na ustach. Viola lekko pokiwała głową a ja się uśmiechnąłem jeszcze bardziej.
-Dobrze - Powiedziała uśmiechnięta po czym mocno mnie przytuliła.
-Viola, Diego na scenę! - Powiedział Pablo i Violetta się ode mnie odkleiła. Viola pobiegła na scenę a Diego przystaną i popatrzył na mnie.
-Życzyłbym ci powodzenia ale wiem że nie będzie ci potrzebne - Rzuciłem z sarkazmem w głosie.
-No chodź zaśpiewać ze mną - Powiedział wrednie Diego po czym zniknął na scenie. Pokręciłem głową po czym ruszyłem za nimi i stanąłem tak aby widzieć Vilu. Zaczęła grać muzyka a Viola spojrzała w moją stronę. Kiwnąłem głową. Zaczęła śpiewać. Po kilku minutach piosenka dobiegała końca. został udawany pocałunek i koniec. W pewnym momencie Violetta pocałowała Diego. Ale wcale nie na niby tyko na prawdę. Jak ona mogła mi to zrobić? Nie wierzę. Jestem strasznie zły.
-Leon, Leon czekaj - Zaczął wołać za mną Fede. Odwróciłem się na chwilę ale zobaczyłem że w moją stronę biegnie Violetta. Szybko odwróciłem się w stronę wyjścia i wybiegłem ze szkoły.

VIOLETTA
Kończyła się już piosenka. Miałam właśnie podejść do Diego i odwrócić się plecami do kamery. Miałam udać że go całuję. W pewnej chwili poczułam że się potykam. Wylądowałam wprost w ramionach Diego. Miałam nadzieję że mnie postawi. Myliłam się wykorzystał chwilę i mnie pocałował. Spojrzałam w stronę Leona był strasznie zły. Zobaczyłam że wychodzi a mi w oczach zaczęły się  zbierać łzy.
-Leon, Leon czekaj - Fede zaczął wołać Leona. On się odwrócił w jego stronę ale kiedy mnie zobaczył odwrócił się z powrotem i wybiegł ze szkoły. Nie mogę uwierzyć w to co zrobił Diego.
-Viola - Zaczęły dziewczyny
-Wiem co chcecie powiedzieć - Powiedziałam ze łzami w oczach. - Ale ja tego nie zrobiłam - Kontynuowałam - Po prostu się potknęłam - Dokończyła wypowiedź po czym przytuliłam się do Fran.
-Violetta możemy porozmawiać? -Zaczął krzyczeć Diego
-Zejdź mi z oczu - Powiedziałam i miałam już odchodzić ale Diego chwycił mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę.
-Jesteś mi winna wyjaśnienia - Powiedział z uśmiechem całkiem spokojnie.
-Przez ciebie Leon nie chce ze mną rozmawiać - Powiedziałam ze łzami w oczach
-To by było w opór dziwne gdyby chciał po tym jak pocałowałaś mnie na scenie na oczach całego świata. - Powiedział z wrednym uśmiechem wymalowanym na twarzy. Wyrwałam swoją rękę z jego uścisku i uciekłam ze łzami w oczach. Poszłam do domu i położyłam się spać. Musze to wszystko wyjaśnić jutro Leonowi. Tak bardzo się boję że mi nie uwierzy.

DIEGO
Violetta pobiegła do domu a ja umówiłem się  w lesie z moją wspólniczką. W końcu przyszła.
-Zrobiłem jak chciałaś. Pocałowałem Violettę na oczach Verdasa - Powiedziałem bez zastanowienia
-Dobrze - Odpowiedziała z pewnym błyskiem w oku.
-Teraz musisz zająć się pocieszaniem Violki a ja zajmę się Leonem - Dodała po chwili
-Ej! - Krzyknąłem - Umowa była tylko na to że ją pocałuję - Powiedziałem zły.
-No dobra czyli mogę wszystko powiedzieć twojemu ojcu? - Zadała pytanie. Dobrze wiedziała ze się zgodzę bo nie chcę aby tata cokolwiek wiedział.
-No dobra - Powiedziałem zmarnowany
-No grzeczny chłopiec - Powiedziała po czym odeszła. Ja zmarnowany ruszyłem do domu.

Obserwatorzy

Polecamy

Dodaj Swojego bloga do spisów