środa, 16 lipca 2014

Rozdział 33 - Powiedzmy że wam wierzę

LEON
Obudziłem się z potwornym bólem głowy. Rozejrzałem się po pomieszczeniu w którym spałem. Chwil,a gdzie ja jestem? To nie jest mój dom. Co ja wczoraj zrobiłem? Na fotelu pod ścianą zobaczyłem swoje ubrania. Wstałem i się ubrałem po czym otworzyłem drzwi. Od razu znalazłem się w salonie. Rozejrzałem się po domu i zobaczyłem że w kuchni porusza się sylwetka jakiejś dziewczyny. Wszedłem do kuchni i zobaczyłem że to Stef.
-Co ja tu robię? - Zadałem pytanie
-O już wstałeś. - Powiedziała i się uśmiechnęła.
-Tak - Powiedziałem - To co tu robię? - Ponownie zadałem to samo pytanie
-Nie pamiętasz? - Zadała pytanie zdziwiona. Nie wiedziałem o co jej chodzi. Strasznie bolała mnie głowa.
-Nie. Kompletnie nie wiem o co ci chodzi. - Powiedziałem wkurzony.
-Spaliśmy ze sobą - Powiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy a ja zamarłem.
-Jak to... Ssspaaliśmy? - Zapytałem jąkając się.
-Normalnie. - Odpowiedziała wyraźnie zadowolona z siebie. Wyszedłem z kuchni. znalazłem swoje buty po czym założyłem je na nogi i wyszedłem od niej z domu. Jak ja mogłem zrobić coś takiego? Boże jak ja powiem to Violi? W tym momencie tylko te myśli krążyły po mojej głowie. Nie mogę jej tego powiedzieć. Przecież złamie jej tym serce. Nie będzie chciała mnie znać. Wyciągnąłem telefon po czym wybrałem numer do Maxiego i poprosiłem go o spotkanie. Chwile później zadzwoniłem też o Lu i powiedziałem aby przyszła za 15 minut w to samo miejsce co Maxi.

20 MINUT PÓŹNIEJ W PARKU
-Musisz jej o tym powiedzieć - Odezwała się Ludmiła po tym jak opowiedziałem dla niej i Maxiego całą historię.
-Nie rozumiesz że nie mogę - Zapytałam dziewczynę. Co bym jej powiedział?
-To jaki masz plan? - Zapytał Maxi
-Jak Viola zapyta co robiliśmy jak ona poszła do domu to po protu jej powiemy że poszedłem do ciebie i u ciebie nocowałem okej? - Wytłumaczyłem dla Maxiego.
-No dobra - Zgodził się chłopak w czapce z daszkiem. Ludmiła najwyraźniej nie była zadowolona z mojego planu. No jasne ja też nie byłem zadowolony. Nie chciałem jej oszukiwać ale wiedziałem że jak bym jej powiedział to straciłbym ją już na zawsze. Nie miałem innego wyboru. Mam nadzieję że Stef szybko wyjedzie i Viola nigdy się o tym nie dowie.
-Widzimy się wieczorem tak jak ustalaliśmy wczoraj. O 17 w parku na łące. - Powiedziałem po czym wstałem z ławki na której siedziałem razem z dwójką przyjaciół. Oni tylko pokiwali głowami.
-I pamiętaj Lu ani słowa Violi na temat tego co ci powiedziałem. Ufam ci! - Powiedziałem to w kierunku blondynki i odszedłem w stronę domu. Po co ja wczoraj tyle piłem? Mogłem wracać do domu razem z Violą. Moje rozmyślania przerwał ktoś swoim wołaniem.
-Leon, Leon zaczekaj chwilkę - Odwróciłem się i zobaczyłem Ludmiłę biegnącą za mną
-Co się stało? - Byłem ciekawy w jakim celu mnie goniła.
-Nie możesz jej oszukiwać rozumiesz! Nie masz do tego prawa! - Zaczęła krzyczeć na mnie blondynka.
-A co mam zrobić? Powiedzieć jej i złamać jej serce. Jak się dowie to będzie cierpiała jeszcze bardziej - Powiedziałem zły.
-Nie miałeś prawa rozumiesz? - Zadała kolejne pytanie. Myślała że nie wiem. Wiem to doskonale.
-No i co. Wiem to! Wiem to wszystko ale nic na to nie poradzę! - Zacząłem krzyczeć. Nie było mi lekko.
-Znowu będzie przez ciebie cierpiała - Powiedziała Lu ze łzami w oczach. Wiem że jest jej ciężko. Ja jestem jej przyjacielem a Viola najlepszą przyjaciółką.
-Wiem. Ale zrozum że jak jej to powiem to ją stracę stracę cały swój świta. - Powiedziałem już spokojny. Nie wiem co mam zrobić. Kocham ją. Wszystko ułożyło by się inaczej gdybym wracał z nią do domu.
-Nie mam zamiaru cię kryć. Masz 5 dni żeby jej powiedzieć później ja cię wydam. - Powiedziała to z całkiem poważną miną.
-Nie mogę, zrozum mnie - Powiedziałem to strasznie smutny.
-Nie miałeś prawa jej tego zrobić. A teraz nie masz prawa jej oszukiwać! - Powiedziała to niczym krzycząc. - Rozumiesz? - Zadała pytanie po chwili.
-Ale zrozum że ja tego nie zrobiłem. Nie pamiętam - Powiedziałem już prawie zrezygnowany.
-To że nie pamiętasz cię nie usprawiedliwia. - Powiedziała zła. - Pytałam czy rozumiesz? - Zadała pytanie.
-Rozumiem - Powiedziałem to całkowicie zrezygnowany. Odwróciłem się i odszedłem w stronę domu. Co ja narobiłem? Taka myśl krążyła po mojej głowie.

VIOLETTA - 2 GODZINY PÓŹNIEJ
Jakiś czas temu dostałam sms-a od Fran żebyśmy się spotkali całą paczką w parku tam gdzie zwykle. W sumie to się zgodziłam. jest sobota więc i tak nie mam nic innego do roboty.Szłam sobie właśnie parkiem do wyznaczonego miejsca. Ciekawie co Leon robił kiedy już poszłam do domu. Po chwili dotarłam na naszą łąkę gdzie była już prawie cała paczka. Brakowało tylko Leona, Maxiego i Lu.
-Cześć kochani - Przywitałam się ze wszystkimi
-Cześć Viola - Odpowiedzieli niemal wszyscy na raz
-Jak tam po imprezie - To pytanie skierowałam do chłopaków którzy wczoraj zaszaleli.
-Nie no może być - Powiedział wyraźnie niedospany Tomas. W tym momencie przyszła brakująca dwójka przyjaciół wraz z moim chłopakiem.
-Cześć Wam - Odezwała się Lu
-Hej - odpowiedzieliśmy wszyscy zgodnie. Do mnie podszedł Leon
-Cześć kochanie - Wyszeptał mina ucho i chciał mnie pocałować ale się odchyliłam.
-Ej co jest? - Zawiedziony zadał pytanie
-Wybacz kochanie ale śmierdzisz alkoholem - Powiedziałam z dziwną miną na twarzy.
-A idź ty - Powiedział i poszedł do chłopaków.
-Ludmi co się dzieje - Zadałam pytanie przyjaciółce ponieważ dziwnie przyglądała się dla mnie i dla Leona. Nie była zadowolona.
-Nic. Wszystko jest w porządku. - Odpowiedziała to jakoś bez przekonania.
-Kochanie a co robiłeś wczoraj jak już poszłyśmy z dziewczynami? - Zadałam pytanie chłopakowi.
-Piliśmy jeszcze trochę z chłopakami a później nocowałem u Maxiego - Powiedział po czym spojrzał na chłopaka siedzącego na przeciwko niego.
-Tak, nocował u mnie. - Przytakną Maxi.
Coś mi tu nie gra. Czemu Ludmi ma taką minę. Patrzy to na mnie to na Leona. Leon jak na nią spojrzy to też nie jest zadowolony. Siedzieliśmy i się świetnie bawiliśmy, mieliśmy przekąski które załatwiła Fran i coś do picia. Chłopcy mieli gitarę więc graliśmy i śpiewaliśmy. No i kolejna wymiana spojrzeń między Lu a Leonem. Nie no o co im chodzi?
-Powiecie mi w końcu o co chodzi?- Zadałam pytanie dla Lu i Leona. Patrzyłam na nich na zmianę.
-Nic się nie dzieje Viola wyluzuj - Powiedziała to z wielkim uśmiechem na twarzy Ludmiła. Ale mówiła to jakoś bez przekonania.
-Powiedzmy że wam wierzę - Powiedziałam i sztucznie się uśmiechnęłam. Posiedzieliśmy jeszcze około godziny i zbieraliśmy się do domu. Postanowiłam wracać do domu razem z Leonem, Fran, Cami i Ludmi. Mieszkałyśmy wszystkie blisko siebie a Leon uparł się że musi mnie odprowadzić. Jest taki kochany.
-Kochanie na pewno wszystko w porządku? - Zadałam pytanie swojemu chłopakowi.
-Tak, na pewno. A czemu pytasz? - Zadał pytanie
-Bo Ludmiła jakoś tak dziwnie na ciebie patrzy. - Powiedziałam i spojrzałam na Lu. Ona tylko sztucznie się uśmiechnęła i ponownie wbiła swój wzrok gdzieś daleko. To było strasznie dziwne. No ale skoro mówili że wszystko jest okej to musi być okej. W końcu doszliśmy do mojego domu.
Podeszłam do dziewczyn i przytuliłam każdą z osobna. Na końcu przytuliłam Leona.
-Do zobaczenia jutro w szkole - Powiedziałam i chciałam już wchodzić na swoją posesję kiedy Leon chwycił mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę.
-A buziak na pożegnanie? - Zapytał Leon
-A mówiłam że śmierdzisz? - Zapytałam z dziwną miną na twarzy.
-Oj no ale jakiś mały buziak chyba mi się należy? - Zadał kolejne pytanie. Pocałowałam chłopaka w policzek. Po cym szybko weszłam na podwórko i zatrzasnęłam furtkę.
-Ej tylko w policzek? - Zapytał zawiedziony.
-Było tyle wczoraj nie pić. - Powiedziałam po czym pokazałam mu język. Gdyby nie furtka to na bank bym już nie żyła.
-No dobra jak chcesz. - Powiedział. Pożegnaliśmy się i ja weszłam do domu a oni ruszyli w swoim kierunku.
-Cześć, jestem! - Krzyknęłam wchodząc do domu.
-Jesteśmy w jadalni - Usłyszałam głos taty w odpowiedzi. Ruszyłam w kierunku pomieszczenia gdzie siedzieli domownicy.
-Co słychać? - Zadałam pytanie
-Nic ciekawego, zjesz z nami? - Zadała pytanie mama
-Nie dziękuję, jadłam ze znajomymi - Powiedziałam po czym skierowałam się do pokoju. Weszłam na górę i usiadłam na łóżku. Po chwili wstałam i odłożyłam rzeczy. Weszłam do garderoby i chwyciłam ręcznik i piżamę. Skierowałam się do łazienki. Napuściłam wody do wanny i wlałam płynu do kąpieli. Rozebrałam się i brudne ubrania wrzuciłam do kosza na pranie. Następnie weszłam do wanny i się umyłam. Wyszłam, wytarłam się i ubrałam w piżamę. Wysuszyłam włosy i udałam się do pokoju. Sprawdziłam pocztę ale nic nie było. Położyłam się na łóżku i zaczęłam myśleć nad dziwnym zachowaniem między Lu i Leonem. Niestety nie skończyłam swoich przemyśleń ponieważ zasnęłam.

*******
Oj, taki troszkę zakręcony ten rozdział ;) Jak widzicie Leon ma dokładnie 5 dni aby powiedzieć o wszystkim Violi. Myślicie że powie? No zobaczymy :) Buziaki :***

poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 32 - Leon może już wystarczy?

LEON
W końcu nadszedł upragniony przez wszystkich  piątek. Jest już po zajęciach a wieczorem wybieramy się na imprezkę do jakiegoś klubu. Mam nadzieję że Viola pójdzie. Chociaż z jej tatą to może być ciężko. No ale może jakoś uda jej się go przekonać.
-To co kto wybiera się wieczorem  na imprezę? - Zadałem pytanie łapiąc moją dziewczynę za rękę.
-No raczej wszyscy - Powiedział szczęśliwy Maxi.Miał racje już wczoraj wszyscy się wybierali.Nie było pewności co do jednej osoby.
-A ty kochanie? - Zapytałem zwracając się do mojej dziewczyny
-Ja chyba raczej nie - Powiedziała smutna. Pewnie jej tata się nie zgodził.
-Jak to nie? - Zapytała zszokowana Ludmiła
-Lu dobrze wiesz że mój tata na samo słowo impreza dostaje zawału. A co dopiero jak bym miała na nią iść. Już by chyba nie żył. - Powiedziała szybko dość smutna. Wiem że zależało jej na tej imprezie.
-A pytałaś go? - Zadałem pytanie
-Nie - Powiedziała. - Ale zrozum że ja wiem jaka będzie odpowiedź mojego taty. - Dodała szybko
-A może jednak nie. Przecież sama mówiłaś że ostatnio się zmienił - Powiedziałem i się uśmiechnąłem do niej.
-No w sumie to się zmienił. Pozwala mi na więcej. Ale nie na aż tyle aby iść na imprezę - Powiedziała szybko
-No to ja z nim porozmawiam i go przekonam - Powiedziałem pewien siebie
-O nie Leon! Wybij to sobie z głowy - Powiedziała zdenerwowana Viola
-Ale czemu? - Zapytałem zawiedziony
-Chcesz żeby zamkną mnie w pokoju i nie wypuścił z niego do 18 urodzin? - Powiedziała to dość przekonująco.
-No nie - Powiedziałem i ruszyliśmy dalej przed siebie. Cała nasza paczka udała się do domów aby przygotować się na wieczorne szaleństwo.
-Jak ty nie idziesz to ja też zostaję w domu - Powiedziałem

VIOLETTA
-Jak ty nie idziesz to ja też zostaję w domu - Powiedział całkiem poważny Leon
-Chyba sobie żartujesz - Zapytałam Leona całkiem rozbawiona. Raczej wątpię w to że Leon zrezygnowałby z imprezy specjalnie dla mnie.
-Mówię całkiem poważnie. - powiedział nadal z poważną miną.
-No skoro tak to czeka cię wieczór spędzony w domu - Powiedziałam i się do niego uśmiechnęłam.
-To się jeszcze okaże - Powiedział po czym chwycił moją rękę i pociągną przed siebie. Szliśmy bardzo dobrze znaną mi drogą. Po prostu prowadził mnie do mojego domu. No proszę. Jak bym sama nie mogła wrócić. Nie mam trzech lat tak jak jego młodsza siostra. Stanęliśmy przed domem. Furtka była zamknięta a tylko ja z naszej dwójki miałam do niej klucz.
-Otworzysz? - Zapytał i wskazał na bramkę.
-Raczej nie. Chyba że sobie to tak - Powiedziałam chytrze się uśmiechając.
-No ale czemu? - Zapytał z całkiem słodkim grymasem na twarzy
-No bo tak. Nie będziesz rozmawiał z moim tatą - Powiedziałam stanowczo.
-No dobrze nie będę. Ale chcę spędzić z tobą trochę czasu - Powiedział i słodko się uśmiechnął. Węszyłam jakiś podstęp. W końcu wyjęłam z torebki klucze i otworzyłam furtkę dzięki której dostaliśmy się na podwórko. Przeszliśmy prosto ścieżką do drzwi i weszliśmy do domu. Akurat kiedy wchodziliśmy do domu z gabinetu wyszedł mój tata. Zamknęłam drzwi
-Cześć tato - Powiedziałam a ten oderwał wzrok od tableta i spojrzał w naszym kierunku.
-Witaj córeczko - Podszedł i dał mi buziaka w policzek
-Dzień dobry panie German - Odezwał się Leon
-Cześć Leon - Odezwał się mój tata. Po chwili podał dłoń dla Leona. - Co cię do nas sprowadza? - Zapytał po chwili
-Chciałem z panem chwilkę porozmawiać jeśli to możliwe - Powiedział peny siebie Leon. Wiedziałam że tak łatwo nie odpuści.
-Leon przestań - Powiedziałam a tata na mnie dziwnie spojrzał
-Viola zachowuj się - Powiedział tata
-Zaufaj mi kochanie - Wyszeptał mi na ucho Leon. Po chwili wszedł razem z moim tatą do gabinetu a ja zła na Leon udałam się do pokoju. Usiadłam na łóżku i chwyciłam książkę która leżała na stoliku obok łóżka. Otworzyłam ją tam gdzie ostatnio skończyłam czytać i wbiłam wzrok w tekst na białych kartkach. Po około 15 minutach do pokoju wszedł Leon. Byłam na niego zła.
-Musiałeś zaczynać? - Zapytałam zła. - Przecież cię prosiłam. -Powiedziałam już całkiem obojętnie
-Przepraszam -Powiedział Leon i położył głowę na moich kolanach. Ja tylko podniosłam głowę do góry a wzrok wbiłam w ścianę która była przede mną.
-Myślałem że się ucieszysz że pójdziesz z nami na ta imprezę - Powiedział nadal leżąc.
-Jak to idę? - Zapytałam z niedowożeniem
-No normalnie, idziesz z nami na imprezę. Ale masz wrócić najpóźniej o 12 w nocy. - Powiedział to z przekonaniem
-Jesteś kochany - Powiedziałam po czym pochyliłam się i złożyłam na jego ustach pocałunek.
-Ja to wiem - Powiedział i się szeroko uśmiechną. Posiedzieliśmy jeszcze chwilę. Później Leon musiał iść. Przecież musiał się wyszykować na imprezę. A on potrzebuje więcej czasu niż dziewczyna. Umówiliśmy się że przyjdzie po mnie o 18. Ciekawie czy się wyrobi.

GODZINA 18 - DOM VIOLETTY
Jest właśnie 18 a Leona nadal nie ma. Jestem już gotowa i w sumie to już tylko na niego czekam. Postanowiłam zejść na dół i poczekać na niego w salonie. Zrobiłam błąd schodząc tutaj.
-Córeczko tylko pamiętaj że masz być najpóźniej o północy w domu - Powiedział tata
-Tak dobrze wiem
-I żadnego alkoholu - Kolejny przykaz
-To też wiem. Czy coś jeszcze? - Zadałam pytanie. Na szczęście nie doczekałam się odpowiedzi ponieważ zadzwonił dzwonek do drzwi. podeszłam i otworzyłam je. Oczywiście był to Leon.
-Cześć kochanie - Przywitał się ze mną
-Hej - Odpowiedziałam krótko
-Dobry wieczór państwu - Zwrócił się do moich rodziców siedzących w salonie
-Brawo Leon. Tylko 15 minut spóźnienia - Powiedziałam i się uśmiechnęłam
-No wybacz. Żeby tak wyglądać - Wskazał na siebie - Potrzeba czasu - Dodał po chwili.
-No tak zapomniałam - Powiedziałam. Po chwili wyszliśmy z domu. Spletliśmy nasze dłonie razem i ruszyliśmy do klubu. Po około 30 minutach dotarliśmy na miejsce. Przed wejściem czekali już na nas wszyscy. Przywitaliśmy się i weszliśmy do środka. Zajęliśmy jeden ze stolików i zamówiliśmy coś do picia. Po chwili otrzymaliśmy zamówione napoje. Oczywiście chłopacy nie mogli się powstrzymać i zamówili alkohol. Jak to oni.
-Leon co ona tu robi? - Ludmiła zadała pytanie dla Leona i wskazała na jakąś osobę za naszymi plecami. Ja i Leon się odwróciliśmy żeby zobaczyć o kogo chodzi.
-No właśnie co ona tu robi? - Ja również zadałam pytanie. Nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Pojawiła się tutaj Stef.
-Przecież jej nie zapraszałem - Powiedział wściekły Leon. - Pilnować też jej nie pilnuję więc skąd mogłem wiedzieć że tu będzie? - Zadał pytanie równie zły jak wcześniej
-Przepraszam kochanie. Nie złość się proszę - Powiedziałam i go przytuliłam. Po chwili na jego twarzy zagościł uśmiech.
-Idziemy potańczyć - zapytał Leon. Ja tylko pokiwałam głową a on wstał i podał mi dłoń. Poszliśmy na parkiet a za nami Lu z Fede i Fran z Tomasem. Akurat leciał wolny kawałek. Zarzuciłam swoje ręce na szyję Leona a on swoje ręce na moją talię. Tańczyliśmy tak około godziny. Później byliśmy zmęczeni więc wróciliśmy do stolika. Ja dopiłam swoja colę a Leon z chłopakami pił. Nie znałam go od tej strony.
-Leon może już wystarczy? - Zapytałam po 10 kieliszku z kolei. Narzucił całkiem niezłe tępo.
-Może jednak nie - Odburkną niczym niesłyszalnie i dalej rozmawiał z chłopakami na jakieś jak mniemam bardzo ważne tematy. Udałam się więc do dziewczyn na parkiet i zaczęłyśmy się wygłupiać i tańczyć. Kontem oka widziałam jak Stef się nam przygląda. Nie zwracałam na nią większej uwagi. Po około 30 minutach naszego szaleństwa wróciłyśmy do stolika.
-Leon idziemy już? Jest 23:47 muszę wracać do domu. - Powiedziałam
-To wracaj. Ja tutaj zostaję - Powiedział po czym wypił kolejny kieliszek.
-Obiecałeś mojemu tacie że mnie odprowadzisz - Powiedziałam po czym zabrałam mu kieliszek. Chłopacy wcale nie wyglądali lepiej.
-A co ty masz trzy latka że trzeba cię pilnować? Poradzisz sobie sama - Powiedział a mnie zrobiło się przykro. Właśnie widać jak mu zależy. - A teraz oddawaj kieliszek - Wybełkotał. Oddałam mu ten kieliszek.
-Dziewczyny zostajecie czy wracacie? - Zadałam pytanie dziewczynom. One tylko popatrzyły na chłopaków.
-Idziemy z tobą Violu - Powiedziały po czym wstały. Wszystkie ruszyłyśmy do wyjścia. Wyszłyśmy z klubu kierując się do mojego domu. Szłyśmy około 30 minut.
-To zapraszam Was do mnie na noc. Nie będziecie teraz wracać same do domu. - Powiedziałam stojąc przy moim domu.
 -Nie będziemy przeszkadzać - Powiedziała Fran za wszystkie dziewczyny. Reszta tyko przytaknęła.
-Ale ja wam nie dam wracać o tej porze do domu - Powiedziałam po czym wepchnęłam je do swojego domu. Tata nie miał nic przeciwko aby moje przyjaciółki nocowały dziś u mnie. One zadzwoniły do swoich rodziców i ich poinformowały. Później przygotowałyśmy materace i dodatkową pościel. Następnie wszystkie po kolei udałyśmy się do łazienki. Około 2 w nocy położyłyśmy się spać.

LEON
Chyba trochę źle potraktowałem Vilu. Ale nie wiem. Sam już dzisiaj nie myślę. Chyba jednak za dużo wypiłem. Chłopaki właśnie poszli do domu. Ja też już się zbieram do domu. Chociaż nie wiem jak tam dotrę.
-Cześć przystojniaku - Usłyszałem głos za swoimi plecami. Odwróciłem się i zobaczyłem Stef.
-Cześć - Odpowiedziałem i się do niej uśmiechnąłem.
-Napijesz się ze mną?- Zadała pytanie. Wiele już mi do szczęścia nie było potrzeba więc się zgodziłem.
-No jasne że tak - Odpowiedziałem. Stef powiedziała żeby usiadł z powrotem przy stoliku a ona udała się po alkohol do baru. Po chwili wróciła z butelką tequili i dwoma kieliszkami.

STEF
Kiedy reszta paczki Leona się ulotniła do domu a on został sam postanowiłam do niego podejść bo w końcu co mi szkodzi. Chciałam się po prostu napić ze starym przyjacielem.
-Cześć przystojniaku - Odezwałam się pewna siebie. Wiedziałam że i tak nic nie zajarzy bo jest już wystarczająco pijany.
-Cześć - Powiedział i się do mnie uśmiechną.
-Napijesz się ze mną? - Zapytałam i szczerze to miałam nadzieję że się zgodzi.
-No jasne że tak - Powiedział pewien siebie. Kazał mu z powrotem usiąść przy stoliku a sama udałam się do baru. Po chwili wróciłam z butelką tequili i dwoma kieliszkami. Usiadłam na przeciwko niego i nalałam do dwóch kieliszków alkoholu. Leon od razu przechylił kieliszek i wypił cały na raz. Miałam szczęście że za moimi plecami stał kwiatek. Zostało mi tylko wylewać alkohol do kwiatka tak aby nie zauważył. W końcu na celu miałam upicie jego nie siebie. Po chyba 10 kieliszku z kolei Leon nie był wstanie normalnie myśleć ale jeszcze trzymał się na nogach.
-Odwiozę cię do domu dobrze? - Zadałam pytanie.
-Yhmmm - Wybełkotał pod nosem. Podeszłam do niego i chwyciłam go pod rękę. Na nogach trzymał się jeszcze całkiem nieźle. Wyszliśmy na zewnątrz i złapałam jakąś taksówkę. Po chwili siedzieliśmy w pojeździe. Podałam kierowcy swój adres, już po 15 minutach byliśmy przed moim domem. Wysiedliśmy z samochodu. Już teraz Leon ledwo trzymał się na nogach. Podeszliśmy do drzwi. Otworzyłam je i znaleźliśmy się w salonie. Ledwo doprowadziłam go do sypialni. Teraz już wystarczy tylko wprowadzić mój plan w życie. Położyłam go na łóżku i rozebrałam. Zostawiłam na nim same bokserki po czym go przykryłam kołdrą. Ja również się rozebrałam i wsunęłam pod kołdrę do Leona. Położyłam się wygodnie. Chwyciłam aparat do ręki zrobiłam kilka zdjęć. Idealnie. Wyglądało to tak jakby serio się ze mną przespał. Wspaniale. Po chwili wstałam i wyszłam z sypialni pozostawiając go tam samego. Położyłam się w salonie i przykryłam się kocem.
-Skoro ja go nie mogę mieć to i ta cała Violetta z nim nie będzie - Pomyślałam po czym zamknęłam oczy i zasnęłam.

*******
No i wprowadzam swój niecny plan w życie. Hhehehe :D Wiem, wiem wredna ja! Hhahaha :D Do następnego :) Buziaki :**

niedziela, 13 lipca 2014

Rozdział 31 - Za piękną blondynką o niebieskich oczach

VIOLETTA
Dzisiaj jest już normalny dzień w szkole. Nie mogę narzekać bo wczorajszy dzień był cudowny. Byłam u Leona i poznałam jego młodszą siostrzyczkę. Jest taka cudowna. Świetnie się bawiłam i chętnie bym to powtórzyła.Miałam dziś iść do Studio z dziewczynami ale jak przyszło co do czego to się okazało że jednak idę sama. Właśnie dotarłam do Studio. Dziś tutaj życie tętniło, nie to co wczoraj. Przechodząc koło ławki która stała przy Studio zauważyłam że siedzi na niej jakaś dziewczyna i strasznie mi się przygląda. Ciekawie o co jej chodzi. Nie zastanawiając się dłużej weszłam do środka szkoły. Przy szafkach zobaczyłam dziewczyny a wraz z nimi stali chłopacy. Oczywiście nie mogło zabraknąć Leona. Który stał tyłem do mnie. Podeszłam do nich po cichu wskazując aby nic nie mówili Leonowi że jestem.Zakryłam mu oczy dłońmi.
-Kim jestem? - Zapytałam kiedy moje dłonie były już na jego oczach.
-Dziewczyną za którą bardzo tęskniłem? - Zadał pytanie
-To zależy za kim tak bardzo tęskniłeś? - Tym razem to ja zadałam pytanie
-Za piękną blondynką o niebieskich oczach -Powiedział Leon. Wszyscy zrobili zdziwione miny. Ja zabrałam ręce z oczu Leona i uderzyłam go w ramię.
-Ja ci dam blondynkę o niebieskich oczach - Powiedziałam zła. I podeszłam do dziewczyn
-Oj kochanie. Przecież wiesz że to był tylko żart. - Stwierdził po czym chciał mnie objąć ale szybko odeszłam kawałek od niego.
-A co jeśli nie? - Zadałam pytanie. Leonowi wyraźnie zrobiło się smutno. Skoro zachciało mu się blondynki o niebieskich oczach to niech teraz cierpi.
 - Powiedział. Ja postanowiłam się z nim jeszcze podroczyć.
 Powiedziałam całkiem obojętnie ale tak na prawdę miałam ochotę mocno go przytulić.
Powiedział smutny patrząc w moje oczy.
-Gdzie? Bo nie widzę. - Powiedziałam to rozglądając się dookoła.
-Na pewno? - Zadał kolejne pytanie. Dziewczyny i chłopaki nic nie mówili. Chyba bali się odezwać.
-Tak na sto procent.  - Powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
-No skoro tak. - Powiedział i odszedł. Poszedł do sali tanecznej gdzie za moment mieliśmy mieć tam zajęcia. Reszta naszej paczki została ze mną. Ja odwróciłam się plecami do szafek. Miałam łzy w oczach. Oparłam się o szafkę i zsunęłam po niej siadając na podłodze. Podkuliłam nogi i schowałam w nie głowę.
-Po co ja w ogóle zaczynałam? - Zadałam pytanie. Momentalnie przy mnie kucnęły dziewczyny.
-Viola nie przejmuj się, widocznie cię nie kochał skoro poszedł. - Powiedziała Ludmi
-Może macie racje. - Powiedziałam i otarłam łzy. - Ale potrzebuję go teraz. Chcę go przytulić a on się obraził. - Powiedziałam a w moich oczach ponownie pojawiły się łzy.

LEON
-Oj kochanie. Przecież wiesz że to był tylko taki żart. - Stwierdziłem i już miałem ją przytulić ale szybko się ode mnie odsunęła. 
-A co jeśli nie? - Zadała kolejne pytanie. Posmutniałem. Mój żart zmienił się w kłótnię między nami.
-Przecież wiesz że kocham jedynie brunetkę o czekoladowych oczach. - Powiedziałem. Miałem nadzieję że już się skończy ta nasza "sprzeczka".
-Fajnie. To idź i jej poszukaj. Na pewno się ucieszy - Powiedziała całkiem obojętnie. Tak jakby jej już nie zależało.
-Przecież stoi na przeciwko mnie - Powiedziałem już całkiem smutny. Ona się tylko rozejrzała dookoła
-Gdzie? Bo nie widzę. - Zadała pytanie
-Na pewno? - Chciałem się upewnić
-Tak na sto procent - Powiedziała i się złośliwie uśmiechnęła. Widziałem że Fran chciała jej  coś powiedzieć. Ale niestety nikt się nie odzywał. Bali się jakiej kol wiek reakcji ze strony Violi lub mojej.
-No skoro tak. - Powiedziałem i się odwróciłem. Wszedłem do sali tanecznej gdzie za chwilę miały  się odbyć nasze pierwsze zajęcia dzisiejszego dnia. Usiadłem na parapecie i wbiłem swój wzrok w plac zabaw znajdujący się w parku przy Studio na którym bawiło się mnóstwo dzieci. Spojrzałem na zegarek wiszący nad drzwiami.Świetnie. jak zwykle Gregorio się spóźnia a później będzie kazał zostać nam po lekcji.Po chwili do sali weszła reszta naszej klasy. Violetta szła dość smutna na końcu. Wszyscy usiedli gdzieś pod oknami na podłodze i czekali aż zjawi się nasz nauczyciel tańca. Nieoczekiwanie do sali wszedł Pablo.
-Dzieciaki - Zaczął - dziś nie będzie Gregoria. Macie godzinę wolną. Jeśli chcecie to możecie zostać tu w sali lub iść do parku. - Powiedział po czym wyszedł z sali. Większość postanowiła zostać w sali więc i ja zostałem. Nie miałem ochoty nigdzie iść.

VIOLETTA
Nie mogę tak dłużej. Wszyscy postanowiliśmy zostać w sali. Muszę go przeprosić. Ale się nie odważę. Ale tak bardzo chcę go przytulić.   Postanowiłam do niego podejść. Najwyżej powie że nie chce mnie znać. Nie stop Viola! Bądź dobrej myśli! Przecież on cię kocha! Ruszyłam w stronę parapetu na którym siedział Leon.
-Chciałam cię przeprosić za moje zachowanie- Odezwałam się a Leon szybko odwrócił głowę w moją stronę i usiadł prosto.
-To raczej ja powinienem cię przeprosić - Powiedział - Nie powinienem był zaczynać o tej blondynce. Przepraszam - Dodał szybko.
-To moja wina - Powiedziałam - Nie powinnam była się obrażać wiem że chciałeś powiedzieć to tylko na żarty. - Dodałam szybko. Leon wstał i mocno mnie do siebie przytulił.
-Kocham Cię - Powiedział a mi zrobiło się lżej na sercu.
-Ja ciebie też bardzo mocno kocham - Dodałam i złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek.

#*#*#*
Właśnie wychodzimy ze szkoły całą paczką.Wybieramy się dzisiaj do parku nad jezioro aby trochę pogadać. Na tej samej ławce co wcześniej siedzi ta sama dziewczyna i znów dziwnie przygląda się mi i Leonowi. O co jej chodzi? Mam jakieś złe przeczucia. Przeszliśmy obok niej.
-Leon kochanie - Nagle odezwał się głos za nami. Leon się odwrócił a ja razem z nim. Stanęłam obok niego i trzymałam mocno jego rękę.
-Dziewczyno czy ty kiedykolwiek dasz mi spokój? - Zadał pytanie bardzo zły Leon
-Leon kto to jest? - zapytała blondynka która wcześniej siedziała na ławce i wskazała na mnie. Leon chwycił mocniej moją dłoń.
-Tobie nie muszę się tłumaczyć - Powiedział Leon do blondynki.
-Kochanie nie denerwuj się tak bardzo - Ponownie powiedziała do niego ta lafirynda. Do moich oczu napływały powoli łzy.
-Nie mów tak do mnie! - Powiedział całkowicie zły Leon. Cały czas nie puszczał mojej ręki. A nawet ściskał ją bardziej. Jakby bał się że uciekną.
-No ale kotku. Chodź tu do mnie. Pójdziemy do domu spędzimy razem cudowne popołudnie. - po tych słowach nie wytrzymałam i wyrwałam swoją rękę z ręki Leona i pobiegłam na łąkę do parku. Usiadłam pod drzewem i nie mogłam uwierzyć w to co właśnie się stało. Płakałam, strasznie płakałam. Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie się stało. W tym momencie dręczyło mnie wiele pytań.
-Viola proszę cię nie płacz - Odezwała się Francesca
-Kiedy nie mogę - Powiedziałam i rozpłakałam się jeszcze bardziej
-Malutka nie płacz - Odezwała się Ludmiła i mnie mocno przytuliła.
-Kim była ta dziewczyna? - zadałam pytanie do dziewczyn chociaż wiedziałam że one pewnie nie będą wiedziały wiele więcej niż ja.
-No dobra. Czas powiedzieć prawdę. - Odezwała się Ludmiła. Wszystkie na nie spojrzałyśmy.
-Jaką prawdę?- Zapytałam zszokowana
-Jeszcze zanim przyjechałaś do Buenos Aires i zanim zaczęłaś chodzić do Studio. Dużo przed tym ja i Leon byliśmy parą. - Powiedziała to a ja byłam w totalnym szoku. Po chwili Lu zaczęła kontynuować. - W tedy po tygodniu naszego związku  zjawiła się tamta dziewczyna. Jest to była dziewczyna Leona. Ma na imię Stef. Leon chodził z nią jeszcze jak mieszkał we Włoszech. Wtedy jej się udało rozwalić nasz związek bo uwierzyłam jej a nie Leonowi. Później dowiedziałam się od mamy Leona całej prawdy.Tobie też będzie mówiła że Leon ją zdradził. Tylko proszę cię nie wierz jej. Leon to cudowny chłopak i nie daj go sobie zabrać - Lu opowiedziała w skrócie całą historię. Spojrzałam w stronę z szkoły i zobaczyłam że idzie tu Leon. Nie wiedziałam co mam o tym wszystkiem myśleć ale wiedziałam że Lu na pewno mówi prawdę.
-Viola proszę cię nie płacz. To co mówiła tamta dziewczyna to kompletna bzdura. - Mówił zdenerwowany Leon
-Wiem - Powiedziałam i mocno się do niego przytuliłam. Cały czas trzymał mnie mocno w swoich objęciach i nie wypuszczał. Czułam się bezpiecznie. Tylko przy nim. Nie mogłabym go stracić. Posiedzieliśmy na łące jeszcze jakiś czas i zaczęliśmy zbierać się do domów. Leon chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę mojego domu. Szliśmy całkiem spokojnie. Przytuleni do siebie.
-Masz racje. - Usłyszałam za sobą ten głos. Tej wrednej blondynki. - Ciesz się nim póki możesz. Długo to nie potrwa - Szła za nami i cały czas coś mówiła
-Nie przejmuj się nią - Wyszeptał mi do ucha Leon - Za chwilę odpuści jak nie będziesz zwracała na nią uwagi.- Dodał również szepcząc mi na ucho. Miał rację. Szybko odpuściła i poszła w innym kierunku. Leon odprowadził mnie pod drzwi.
-To ja już pójdę. - Powiedział. Ja położyłam ręce na jego plecach i mocno go przytuliłam.
-Dobrze - Powiedziałam nadal go trzymając

-A puścisz mnie? - Zapytał
-Nie - Powiedziałam. Była dopiero 12 w południe. Nie miałam ochoty się z nim rozstawać na resztę dnia.
-Ale ja serio muszę iść. Mama prosiła aby dziś popilnować Luci bo musi gdzieś wyjść a opiekunka nawaliła. Jest chora czy coś. - Powiedział a mi zrobiło się kompletnie smutno i znów zaczęłam płakać. Ten dzień jest okropny.
-No dobra to idź. - Oderwałam się od niego.
-Kocham Cię strasznie - Powiedział Leon po czym pocałował mnie.
-Ja ciebie też kocham - Powiedziałam. Puściłam rękę Leona i weszłam na naszą posesję. Po chwili zamknęłam bramkę.
-No to do jutra - Powiedział Leon
-Do jutra - Powiedziałam i weszłam do domu.

*******************
Taki sobie ten rozdział. Średnio mi się podoba. Jak to by powiedziała Stef "Cieszcie się Leonettą póki możecie" Do następnego :) Buziaki :***

-Jeżeli macie jakieś pytanie do bohaterów zapraszam do zakładki "Pytanie do Bohatera"
-Jeśli macie jakieś pomysły co do mojego opowiadania to wpiszcie je w zakładce "pomysły" być może coś mi się przyda :)

piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 30 - To moja dziewczyna, ma na imię Violetta

Ten rozdział dedykuję moim dwóm wiernym czytelniczkom. To dla Was Tinita Blanco i Patty :* Uwielbiam Was :D Pamiętajcie o  tym !!

VIOLETTA
Budzik który wskazywał godzinę 6:30 uporczywie dzwonił i nie dawał mi spać. Jednym ruchem ręki uderzyłam w małe urządzenie i wyłączyłam uporczywy dźwięk. Zsunęłam z siebie kołdrę. Usiadłam po czym nałożyłam na swoje stopy kapcie. Skierowałam się do łazienki. Zdjęłam z siebie piżamę i weszłam pod prysznic. Umyłam całe ciało swoim czekoladowym mydłem. Następnie spłukałam pianę i umyłam włosy. Wyszłam i owinęłam się ręcznikiem. Wysuszyłam włosy po czym je wyprostowałam. Wytarłam ciało i narzuciłam szlafrok. Udałam się do garderoby i ubrałam. Dziś było dość chłodno więc włożyłam dżinsy i sweterek. Na lewy nadgarstek założyłam zegarek i gumkę do włosów. Na nogi założyłam trampki. Wróciłam do łazienki aby zrobić lekki makijaż. Po wyjściu z łazienki skierowałam się na dół do jadalni. Przy stole siedzieli rodzice.
-Dzień dobry - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy do rodziców
-Witaj - Powiedziała mama. Tata wcale się nie odezwał. Był za bardzo zajęty czytaniem jakichś dokumentów na swoim tablecie. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść tosty które zrobiła Olga. Wypiłam sok który znajdował się w szklance.
-Dziękuję bardzo - Powiedziałam i odeszłam od stołu kierując się na górę. Weszłam do pokoju i z garderoby chwyciłam torebkę pasującą do mojego dzisiejszego ubioru. Schowałam do niej jakiś notes i długopis, chusteczki, klucze i telefon oraz kartę od mojej szafki w szkole. Wyszłam z pokoju i skierowałam się po schodach na dół. Otworzyłam drzwi.
-Do widzenia. Miłego dnia! - Krzyknęłam stojąc przy drzwiach. Po chwili wyszłam na zewnątrz i zamknęłam za sobą drzwi. Ruszyłam w stronę Studia. Pomyślałam że ten dzień będzie idealny i nic tego nie zmieni. Po 15 minutach dotarłam do Studio. Na placu przed szkołą gdzie zawsze ktoś tańczył lub śpiewał było dziwnie pusto. Ani jednej żywej duszy. Podeszłam do drzwi i zobaczyłam na nim ogłoszenie.

OGŁOSZENIE
W dniu dzisiejszym (poniedziałek) Studio 21 zostaje zamknięte z powodu ważnego zebrania nauczycieli. Zapraszamy na zajęcia we Wtorek.

Dyrektor Studio 21
Antonio Ornantez

No to świetnie. Studio jest dzisiaj zamknięte a moja mam nie raczyła mnie o tym. Właśnie chciałam wyjąć telefon z torebki i zadzwonić do Leona ale ktoś objął mnie w tali. Tym kimś był oczywiście Leon. Jego boskie perfumy poznam wszędzie. Odwróciłam się i go przytuliłam.
-Hej Kochanie - Odezwał się pierwszy po czym musną mój policzek.
-Cześć - Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
-A księżniczka co nie na zajęciach? - Zapytał
-Zajęcia są odwołane - Powiedziałam i wskazałam na kartkę wiszącą na drzwiach. On uważnie ją przeczytał.
-Właśnie wracam do domu a później zadzwonię do dziewczyn  i umówię się z nimi na jakieś plotki czy coś - Powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Ej no - Powiedział prawie obrażony
-Co?
-Nie chcesz spędzić cudownego dnia ze swoim chłopakiem? - Zapytał
-No nie wiem - Zawahałam się przez chwilę - A co proponujesz? - Dodałam po chwili namysłu.
-Zapraszam cię do siebie - Powiedział z uśmiechem po czym chwycił moją dłoń i poprowadził w stronę swojego domu. Nie stawiałam oporów bo wiedziałam że z nim i tak nie wygram. Po około 20 minutach drogi dotarliśmy do wielkiego domu. Leon wyją klucze z kieszeni spodni i otworzył drzwi po czym wpuścił mnie pierwszą a sam wszedł za mną. Wyminą mnie i staną kawałek przede mną. Po chwili usłyszałam jak ktoś woła Leona.
-Leon, Leoś wlóciłeś juz? - Moim oczom ukazała się mała dziewczynka która w tym momencie wdrapywała się na ręce do chłopaka.
-Tak. Odwołali nam zajęcia w szkole - Powiedział i ja przytulił. - A ty czemu nie jesteś w przedszkolu? - Zadał pytanie małej dziewczynce
-Bo jestem chola. - Powiedziała a po chwili sztucznie zakaszlała. - Słysys jak kaslam? - Zadała pytanie Leonowi. Była taka słodka.
-No tak słyszę - Powiedział rozbawiony Leon. Tak słodko razem wyglądają. Zawsze chciałam mieć młodsza siostrę. Z moich rozmyślań wyrwała mnie mała dziewczynka nagłym pytaniem o mnie.
-Leon, a kto to? - Zapytała i wskazała palcem na mnie.
-To moja dziewczyna, ma na imię Violetta - Powiedział i postawił małą na nogi.
-Jestem Lucia - Podeszła do mnie mała dziewczynka i podała dłoń. - Pobawis się ze mną lalkami? - Zapytała po chwili
-No jasne że tak. Pokażesz mi gdzie je masz? - Zapytałam dziewczynkę. Ona chwyciła mnie za rękę i pociągnęła na górę. Weszłyśmy do małego królestwa. Był to pokój małej księżniczki. Kazała mi usiąść na podłodze i wyjęła lalki. Zaczęłyśmy się bawić. Trwało to około 15 minut.
-Jesteś dziewcyną Leona? - Zadała pytanie mała.
-Tak. - Odpowiedziałam szybko
-A ja jestem jego siostsyckom - Powiedziała słodko Lucia
-Jesteś strasznie słodka - Powiedziałam do małej kopi Leona. Była tak bardzo do niego podobna. te same oczy, usta i nos. Nie da się ukryć że to rodzeństwo. Tylko czemu Leon nigdy o niej nie wspomniał.
-Wiem. Leon mi to mófi casem - Strasznie sepleniła. Podeszła do mnie i usiadła przytulając się do mnie. W tym momencie do pokoju wszedł Leon. Uśmiechną się do nas.
-To jak tam dziewczyny? - Zapytał.
-Super - Powiedziała malutka nadal się do mnie tuląc.
-Lucia puść Violę. Zabieram ją teraz do siebie. - Powiedział Leon a mała wtulała się we mnie jeszcze bardziej.
-Nie, teraz moja kolej. Ty mas jom codziennie - Powiedziała z wielkim grymasem
-Ty teraz idziesz spać - Leon zabrał mi małą i położył do łóżka. - A jak wstaniesz to do nas przyjdziesz dobrze? - Zapytał i ucałował ją w czółko
-Dobze - Powiedziała - Viola dasz mi buziaka? - zapytała po krótkiej chwili. Podeszłam i ucałowałam ją w policzek po czym razem z Leonem wyszliśmy z pokoju małej księżniczki i skierowaliśmy się w lewo do pokoju szatyna. Staną tyłem do drzwi a przodem do mnie. Ułożył rękę na klamce.
-Uwaga. Będziesz trzecią dziewczyną która tutaj wejdzie. - Powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy.
-A tymi dwiema pierwszymi były? - Zapytałam. Byłam strasznie ciekawska.
-Moja mama i Lucia - Uśmiechną się i otworzył drzwi do pokoju. Weszłam do środka i zobaczyłam granatowe ściany. Po lewej stronie były drzwi, a zaraz obok wisiał telewizor.. Pod oknem stało biurko a po prawej stronie na przeciwko telewizora było ogromne łóżko. W kącie obok drzwi stała gitara. Ja usiadłam po turecku na łóżku a Leon zajął miejsce na krześle przy biurku.
-Co będziemy robić? - Zapytałam po chwili ciszy.
-No nie wiem. A co chcesz? - Zapytał.
-No nie wiem. Skoro ty nie masz pomysłu to pójdę do domu. Nie będę ci przesładzała. - Powiedziałam obojętnie. Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę drzwi. Przy drzwiach Leon chwycił mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę. Przytulił mnie mocno.
-Nie chcę abyś wychodziła - Powiedział i przytulił mnie jeszcze mocniej. - Obejrzymy jakiś film? - Dodał po chwili. Poszedł do półki stojącej obok telewizora i zaczął wybierać film. Wybrał horror wiedziałam że tak będzie. Położyliśmy się na łóżku. Wtuliłam się mocno w Leona a on objął mnie swoją ręką. Straszny to on nie był. W sumie taki średni. W połowie filmu do pokoju Leona weszła malutka blondynka. Położyła się koło mnie i mocno się przytuliła. Leon chyba jej nie zauważył.
-Kochanie wyłącz ten film. - Powiedziałam
-Czemu? Przecież nie jest taki straszny - Zapytał naburmuszony Leon
-Dziecko tu jest - Powiedziałam i wskazałam na małą Lucię
-O Lucia. Co tu robisz? - Zadał pytanie dla malutkiej wyłączając telewizor.
-Psysłam - Powiedziała - A teraz idę do mamusi zapytac kiedy obiat - Wysepleniła i pobiegła na dół.
-Polubiła cię - Powiedział pewny Leon
-Tak myślisz?- Zapytałam i położyłam się z powrotem na łóżku.
-Ja nie myślę ja to wiem - Powiedział po czym pochylił się nade mną.
-Taki jesteś pewien? - Zapytałam
-Tak. W moim życiu są trzy najważniejsze mi kobiety. I zależy mi aby się lubiły. - Powiedział
-Aha. - Powiedziałam nie pewnie.
-Nie martw się. Tymi osobami jesteś ty, moja mama, i Lucia - Powiedział
-Jesteś świetnym bratem. - Powiedziałam - Zazdroszczę ci. Też zawsze chciałam mieć rodzeństwo - Dodałam szybko.
-Nie przejmuj się. Czasem jest strasznie wkurzająca - Dodał Leon. Po chwili pochylił się nade mną jeszcze bardziej i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. W tym czasie do pokoju wbiegła siostra Leona. Ale on nie przerywał.
-Fujj - Odezwał się głosik małej dziewczynki. Oderwaliśmy się od siebie i cicho zaśmialiśmy.
-Mama woła cie na dół - Powiedziała mała Lucia
-Zaraz wracam - Powiedział Leon. Wyszedł z pokoju a ja się podniosłam do pozycji siedzącej. Na przeciwko mnie usiadła mała dziewczynka.

LEON
Zszedłem do mamy na dół. Ciekawy jestem co chciała że kazała mi tutaj przyjść. Nie mam dobrych przeczuć co do pozostawiania Violetty samej z Lucią.
-Leon tutaj jest obiad dla ciebie i Violetty - Moja mam wskazała mi na dwa talerze stojące na blacie. Chwyciłem talerze.
-Jesteś wspaniała mamo - Powiedziałem i ruszyłem z powrotem na górę. Już miałem wejść do pokoju kiedy usłyszałem ciekawą rozmowę po między dwiema dziewczynami pozostawionymi w pokoju.
-Kochas mojego blata? - zadała pytanie Lucia
-Bardzo - Odpowiedziała Violetta. Mimo wolnie się uśmiechnąłem.
-Nie skzywdzis go plawda? - Zadała kolejne pytanie moja młodsza siostrzyczka.
-Obiecuje że nie - Ponownie powiedziała Vilu
-A nie zostawis mnie? Obiecaj ze bedziesz tu psychodzic - Powiedziała.
-Nie zostawię obiecuję - Powiedziała ponownie miłość mojego życia. W tedy wszedłem już do pokoju z dwoma talerzami.
-Dla ciebie - Powiedziałem i podałem talerz z obiadem dla Violi.
-Dziękuję - Powiedziała. Usiadłem pomiędzy dziewczynami i zaczęliśmy jeść. Lucia miała dziwną minę.
-A ja? - Zapytała
-Twoja porcja jest na dole - Powiedziałem i mała szybko pobiegła na dół. Zjedliśmy w ciszy. Po zjedzeniu odniosłem talerze na dół. Jak wróciłem zastałem Violę rozmawiającą przez telefon. Po chwili jednak skończyła rozmowę.
-Z kim rozmawiałaś? - Zapytałem ciekawski
-Z kochankiem - Powiedziała i wystawiła język
-Nawet tak nie żartuj - Powiedziałem zdenerwowany
-Żartuję. Nie denerwuj się. Umówiłam się z dziewczynami na kawę. Będę musiała już iść - Powiedziała a ja posmutniałem
-Myślałem że zostaniesz jeszcze - Stwierdził ze smutną miną - To przez Lucię? - Zapytał po chwili
-Nie no co ty. Jest cudowna- Powiedziała Vilu z uśmiechem. - Tylko zadawała mi dziwne pytania zanim przyszedłeś z obiadem. - Dodała po chwili.
-Wiem słyszałem. - Viola zrobiła pytającą minę. - Stałem za drzwiami i podsłuchiwałem - Powiedziałem
-O co jej chodziło? - Zapytała niepewnie brunetka
-Nie wiem. Musiała cię bardzo polubić. - Powiedziałem
-Skoro tak mówisz - Powiedziała uśmiechnięta Vilu. - Odprowadzisz mnie do drzwi?
-Serio musisz iść? - Zapytałem zawiedziony
-Tak. Obiecałam im - Powiedziała. Chwyciła swoje rzeczy i ruszyliśmy na dół. Tam podbiegła do nas Lucia
-Idzies juz? - Zapytała Violi
-Tak. Musze już iść - Odpowiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy
-A pzyjdzies jesce ? - Zapytała smutna Lucia
-Oczywiście. Jeżeli Leon mnie zaprosi to tak - Powiedziała z uśmiechem. Po chwili ucałowała policzek mojej siostrzyczki. Mała pobiegła na górę.
-Do widzenia - Krzyknęła Viola do mojej mamy
-Do zobaczenia Violu - Usłyszeliśmy głos mojej mamy dobiegający z kuchni. Wyszliśmy na zewnątrz.
-Odprowadzę cię - Powiedziałem do Violi
-Nie musisz - Odpowiedziała z uśmiechem.
-Ale chcę - Odpowiedziałem uparcie.
-Ale na prawdę nie musisz - Powiedziała po czym złożyła na moich ustach bardzo namiętny pocałunek. Odwzajemniłem go. Pożegnaliśmy się i Viola poszła w kierunku domu aja wszedłem do środka.

VIOLETTA - WIECZÓR
To był cudowny dzień. Najpierw spędziłam pół dnia z Leonem, a później dziewczyny wyciągnęły mnie na kawę i ploty. Oczywiście musiały mnie o wszytko wypytać. Kiedy wróciłam do domu zjadłam kolację wraz z rodzicami i udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Udałam się do pokoju i przeczesałam włosy. Sprawdziłam telefon. Żadnych wiadomości ani powiadomień. Położyłam się do łóżka i zgasiłam lampkę.

LEON - WIECZÓR
To był idealny dzień. Kiedy poszła Viola spotkałem się jeszcze z chłopakami. Pogadaliśmy trochę. Wróciłem do domu i zjadłem kolację z rodzicami i Lucią. Następnie udałem się do łazienki gdzie się umyłem. Włożyłem spodnie i koszulkę na ramiączkach. Sprawdziłem telefon. Nic. Chciałem napisać jeszcze do Vilu ale było już późno więc zrezygnowałem. Otworzyłem okno po czym zgasiłem światło i położyłem się do łóżka. Przykryłem się kołdrą i zasnąłem myśląc o ślicznej  brunetce i małej blondynce. Świetnie się razem dogadują.

*********************
Łał to chyba najdłuższy rozdział jaki napisałam :) Podoba mi się :D Więc nie będę narzekała. Cieszcie się Leonettą póki możecie, bo planuję coś co Wam się nie spodoba. Do następnego robaczki :) Buziaki :**



czwartek, 10 lipca 2014

Rozdizał 29 - Wiesz że ubrudziłaś się lodem na nosie?

VIOLETTA
Dzisiaj mamy Niedzielę. Jest jakoś parę minut po 10. Właśnie kieruję się w stronę parku aby zaraz później znaleźć się na torze motocrossowym. Wiem że Leon dziś miał na 9 trening więc o 10:30 kończy. Zrobię mu niespodziankę. Ciekawie czy się ucieszy. I mam nadzieję że nie trafię na Larę. Ona to mi dopiero działa na nerwy. Tak jej nie lubię. I mam nadzieję że to co mówiła nigdy się nie sprawdzi. Właśnie weszłam na tor. Rozglądam się za Leonem. O widzę go. Udałam się w kierunku mojego chłopaka. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam że rozmawia z Larą
-Cześć przystojniaku - Podeszłam do Leona i stanęłam za jego plecami. On szybko się odwrócił i szeroko uśmiechną.
-Cześć piękna - Odpowiedział po czym położył swoją dłoń na moim policzku i pocałował mnie czule w usta. Oczywiście odwzajemniłam pocałunek. Kontem oka widziałam jak Lara gotuje się ze złości.
Po oderwaniu się od siebie stykaliśmy się jeszcze czołami i uśmiechaliśmy się do siebie.
-Zamierzacie jeszcze długo się tam miziać - Zadała pytanie Lara. Mój uśmiech zszedł z twarzy. Leon odwrócił się w jej stronę ciągnąc mnie za sobą. Podeszłam i stanęłam po lewej stronie Leona. On mocno mnie objął.
-Coś jeszcze chcesz? - Zapytał niezbyt zadowolony Leon.
-No to co robimy z tym motorem? - Lara zadała pytanie.
-Tak jak ci mówiłem. Podregulujesz to i owo i będzie śmigał jak nowy. Możesz zajrzeć jeszcze do silnika. - Powiedział po czym chwycił mnie za rękę i poszliśmy w stronę dobrze znanego mi miejsca czyli do szatni Leona. Powiedział abym poczekała chwilkę a on się przebierze. Po chwili ponownie ujrzałam mojego chłopaka. Podał mi dłoń i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
-Leon, Leon zaczekaj chwilkę - Odezwał się jakiś męski głos za naszymi plecami. Odwróciliśmy się oby dwoje. Niestety nie znałam tego faceta.
-Co jest Luis - Odezwał się do niego Leon
-Nie wiem czy Lara ci mówiła, ale w sobotę masz wyścig... - Chciał kontynuować ale Leon mu nie dał skończyć.
-Tak, tak wiem. Przyjdę jeszcze poćwiczyć. - Powiedział całkiem obojętnie.
-No tak ale przesiadasz się na zupełnie nowy motor. - Powiedział
-Jak to na nowy? Lara nic mi nie mówiła - Powiedział zły Leon.
-Tak właśnie myślałem. Chciała żebyś bez przygotowania usiadł na nowy motor. - Po tych słowach wypowiedzianych przez mechanika Leon mocniej ścisną moją dłoń. - Przyjdź w piątek po swojej szkole to objaśnię ci co i jak. Pojeździsz sobie i będzie dobrze. - Dodał po chwili.
-Dobrze, dziękuję że mi powiedziałeś. - Powiedział Leon po czym pożegnał się z Luisem. Po chwili ponownie szliśmy do parku.
-Co powiesz na rowery? - Zaproponował Leon.
-Hmm... To całkiem dobry pomysł - Odpowiedziałam szybko. Skierowaliśmy się do wypożyczalni rowerów mieszczącej się w parku. Wypożyczyliśmy dwa rowery i wsieliśmy na nie. Jeździliśmy wspólnie około 2 godzin. W końcu oddaliśmy rowery.
-To teraz lody - Powiedziałam wskazując na budkę z lodami która stała kawałek dalej.
-No dobra. Jak sobie życzysz. - Powiedział po czym podał mi dłoń. Podeszliśmy do budki z lodami.
-Jakie chcesz? - Zapytał Leon
-Czekoladowe - Powiedziałam z wielkim uśmiechem. Leon zamówił lody. Już chciał płacić ale ja wyjęłam swój portfel z torebki i miałam zapłacić za swoje lody.
-Co ty robisz? - Zapytał zdziwiony Leon
-Płacę za swoje lody - Odpowiedziałam również zdziwiona.
-Ja płacę za nas oboje - Powiedział Leon
-Przestań ja zaproponowałam i ja płacę za siebie - Powiedziałam, byłam zła na Leona. Jeszcze stać mnie na lody.
-Dobra, dobra. I tak ja płacę.- Po tych słowach wyją z portfela odpowiednią sumę pieniędzy i zapłacił. Schował portfel do tylnej kieszeni spodni i podał mi rękę. Ponownie ruszyliśmy przed siebie.
-Ciesze się że przyszłaś - Powiedział znienacka. Od razu pojawił mi się uśmiech po jego słowach.
-Ja też. Bardzo się za tobą stęskniłam - Powiedziałam z uśmiechem.
-Wiesz że ubrudziłaś się lodem na nosie? - Zadał pytanie. przetarłam dłonią po nosie i spojrzałam na nią. Nie było tam śladu po lodzie.
-Chyba jednak nie. - Powiedziałam i się uśmiechnęłam. Leon swoim lodem zrobił mi kropkę na nosie.
-Teraz już tak. - Stwierdził z szerokim uśmiechem. Nie pozostałam mu dłużna i umazałam jego policzek. W tedy zaczęliśmy się ganiać z Leonem po parku. Ludzie patrzyli na nas strasznie dziwnie. Ale nie obchodziło to nas. Byliśmy tylko my. Ja i on. Cieszyliśmy się swoim towarzystwem. Po naszej zabawie usiedliśmy na ławce. Odpoczęliśmy chwilkę. Leon zaproponował spacer na plaże. Zgodziłam się.
-Wiesz że bardzo cię kocham? - Zapytał Leon.
-Wiem - Powiedziałam - Ja też cię bardzo kocham - Dodałam po chwili. Usiedliśmy na piasku. Robiło się już dość chłodno. Pora dnia była również dosyć późna. Siedzieliśmy obok siebie a Leon trzymał mnie za rękę. W pewnym momencie powiał zimny wiatr a mnie przeszły ciarki.
-Zimno ci? - Zapytał Leon
-Tylko troszeczkę - Powiedziałam. Leon zdjął swoją bluzę i włożył ją dla mnie. Sam usiadł za moimi plecami i mocno mnie przytulił. Właśnie teraz czułam się bezpiecznie.
-Dziękuję, ale nie musiałeś - Powiedziałam.
-Tak, nie musiałem. A jutro miałabyś katar i byś kichała. - Stwierdził Leon
-No tak masz rację - Przyznałam mu rację i wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.Obejrzeliśmy zachód słońca i postanowiliśmy wracać do domu. Leon odprowadził mnie pod same drzwi. Chciałam zdjąć i oddać mu bluzę.
-Strasznie mi się spodobała ta bluza - Powiedziałam rozpinając zamek.
-Tak? - Złapał moją dłoń którą rozpinałam bluzę.
-Tak. Jest strasznie fajna. - Powiedziałam a Leon nadal trzymał mnie za dłoń. - I pachnie tobą. - Powiedziałam po chwili. Czułam jak pojawia mi się rumieniec na policzkach więc spuściłam głowę w dół.
-Uwielbiam jak się rumienisz. - Powiedział i pocałował mnie w policzek. - A bluza jest twoja. - Dodał szybko
-Jak to moja? - zadałam pytanie z niedowierzaniem. Przecież Leon nigdy nikomu nie dawał swoich ubrań.
-No mówiłaś że ci się podoba? - Ja lekko przytaknęłam głową. - No to jest dla ciebie. Ładnie w niej wyglądasz. A jak będzie ci zimno to ją włożysz i pomyślisz o mnie - Powiedział szybko nie przerywając.
-Dziękuję - Powiedziałam. Po chwili Leon podszedł bliżej mnie i pocałował mnie bardzo namiętnie w usta, odwzajemniłam jego pocałunek. Po chwili oderwaliśmy się od siebie.
-Musze już iść bo rodzice będą się denerwować. - Powiedziałam.
-No ja też muszę już iść - Powiedział
-Dobranoc kochanie - Odezwał się pierwszy Leon
-Dobranoc - Powiedziałam do niego z uśmiechem lekko przygryzając dolną wargę. Leon poczekał aż wejdę do domu i wtedy ruszył w kierunku swojego domu. Ja cały czas miałam uśmiech na twarzy. Nie zdążyłam wejść do domu i tata zaatakował mnie pytaniami. A już myślałam że się zmienił.
-Gdzie byłaś tak długo? - Pierwsze pytanie
-Z Leonem -Powiedziałam spokojnie.
-Co robiliście? - Drugie pytanie
-Spacerowaliśmy, jeździliśmy na rowerach, jedliśmy lody, ganialiśmy się po parku, poszliśmy na plażę, przytulaliśmy się i całowaliśmy. - Powiedziałam całkiem spokojnie. Tata jakby w ogóle nie zareagował na moje słowo "Całowaliśmy się". Kiedyś zrobiłby mi kazanie.
-Czemu wróciłaś tak późno? - Trzecie pytanie
-Bo trochę się zeszło zanim wróciliśmy z plaży - Odpowiedziałam po raz trzeci całkiem spokojnie.
-Czyja to bluza? Pytanie czwarte. Chyba zbliżamy się do końca
-Leona. Dał mi ją - Odpowiedziałam po raz kolejny na pytanie zadane przez tatę.
-Dość tego przesłuchania German - Z kuchni wyszła moja mama. Pocałowała mnie w policzek na przywitanie.
-Śmigaj do pokoju córeczko - Powiedziała a ja wykonałam prośbę. Weszłam na górę, a następnie skręciłam do pokoju. Zostawiłam na biurku torebkę a bluzę Leona położyłam na łóżku. Skierowałam się do garderoby skąd wzięłam piżamę i ręcznik. Udałam się do łazienki. Zdjęłam z siebie ubranie i wrzuciłam je do kosza na pranie. Weszłam pod prysznic i szybko sie umyłam. Następnie się wytarłam, ubrałam i umyłam dokładnie twarz. Przeczesałam włosy i wyszłam z łazienki kierując się do pokoju. Weszłam i chwyciłam swój telefon. Chciałam sprawdzić czy nie mam żadnych wiadomości.

Ten dzień był cudowny. Dziękuję Ci bardzo. Bardzo za tobą tęsknię. Kocham Cię. Dobranoc <3 - Leon

Tak był udany. Dziękuję za bluzę. Też za tobą tęsknię. Kocham Cię. Dobranoc <3 - Viola

Odłożyłam telefon na szafkę obok łóżka i wlazłam pod kołdrę. Położyłam się wygodnie i zamknęłam oczy.

******************
Nie wyszedł tak jak chciałam, ale mi się podoba. Nie wiem kiedy dodam kolejny. Więc cieszcie się rozdziałem i Leonettą. O matko rozdział cały o Leonettcie :O Szok... No okej to do następnego :)
Buziaczki :***

wtorek, 8 lipca 2014

Rozdział 28 - Na ciebie bym nie mógł

VIOLETTA
Oczywiście jak co weekend zwlokłam się z łóżka dopiero o 10:00. Od razu udałam się do łazienki i się umyłam. Następnie się wytarłam i narzuciłam na siebie szlafrok. Udałam się do garderoby gdzie wybrałam luźne ciuchy. Z racji tego że dziś cały dzień będę leniuchowała nie robiłam makijażu. Zeszłam na dół. Rozejrzałam się po salonie i jadalni ale nie było tam rodziców. Weszłam do kuchni i zastałam tam Olgę.
-Dzień dobry - Przywitałam się - Rodziców nie ma?
-Dzień dobry - Odpowiedziała czarnowłosa gosposia - Mama wyszła załatwić coś do Studio a twój tato pojechał po jakieś dokumenty do firmy.
-Aha. - Powiedziałam i zabrałam się za śniadanie które przygotowała Olga. Zjadłam je dość szybko.  Wychodząc z kuchni wpadłam na tatę który właśnie wszedł do domu.
-Cześć Violu. Ubierz się elegancko na 17. Przychodzi mój nowy wspólnik z córką. - Powiedział szybko tata.
-Dobrze - Odpowiedziałam i nie zdążyłam się obejrzeć a tat już był u siebie w gabinecie. Udałam się do pokoju i usiadłam na łóżku. Odpaliłam laptopa i zalogowałam się na facebook. Niestety nikt nie był aktywny. Wyłączyłam komputer i posprzątałam pokój. Była dopiero 13, postanowiłam coś poczytać. Chwyciłam książkę i zaczęłam ją czytać. Opowiadała o zawiedzionej miłości dwojga nastolatków. Po przeczytaniu około połowy książki wybiła godzina 16. Tak się wciągnęłam że za chwilkę się nie wyrobię z przygotowaniem. Weszłam do garderoby gdzie wybrałam miętową spódniczkę, białą bluzkę oraz miętowe sandały na koturnie. Następnie z przygotowanymi rzeczami ruszyłam do łazienki. Weszłam pod prysznic i odkręciłam wodę, w tej chwili pomyślałam że ciekawe czy będzie też Leon z rodzicami. Przypomniałam sobie również wczorajsze słowa Lary. A co jeśli to co mówiła okaże się prawdą. Wole o tym nie myśleć. Mam wrażenie że Leon jest inny niż ona mówi. Oby tak było. W końcu przerwałam swoje przemyślenia i wyszłam z pod prysznica. Wytarłam się i wysuszyłam włosy, po chwili je wyprostowałam i zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam się w ubranie przygotowane wcześniej. Zrobiłam makijaż i byłam już gotowa. Wychodziłam już z łazienki. Przez moją głowę przeleciała myśl jaka będzie ta dziewczyna. Nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Gdy szłam korytarzem słyszałam jakieś nieznajome mi głosy na dole.
-Córeczko chodź do nas na dół. - Usłyszałam wołanie taty. Udałam się w kierunku schodów. Powoli  zeszłam na dół i weszłam do salonu. Zobaczyłam tam tylko tatę i jakiegoś mężczyznę.
-Dzień dobry - Odezwałam się jako pierwsza bo oni mnie nie widzieli.
-Dzień dobry. Jestem Alano - Przywitał się ze mną mężczyzna. Tak na oko był w wieku mojego taty.
-Jestem Violetta. Miło mi pana poznać. - Powiedziałam i rozglądałam się za jego córką. Po chwili weszła do salonu wraz z Olgą.
-O matko nie wieżę! - Krzyknęłam - Ludmi - Dodałam szybko, po czym podbiegłam i przytuliłam moją przyjaciółkę.
-Vola to ty. - Powiedziała z wielkim uśmiechem Ludmi. - Więc to ty mieszkasz w tym wielkim pałacu - Dodała szybko.
-Tak to ja - Mówiłam i zaśmiałam się.
-To wy się znacie? - Zapytał tata Lu. Mój tata miał równie zdziwioną minę.
-Tak chodzimy razem do Studio. - Powiedziałyśmy w tym samym czasie. Po chwili z kuchni przyszła moja mama która przywitała się z tatem Lu i z Ludmi. Po jakichś pięciu minutach naszych luźnych rozmów usłyszałam dzwonek do drzwi. Tata skierował się w ich stronę aby otworzyć. Ujrzałam za nimi rodziców Leona i Leona. Wiedziałam że przyjdzie. Podeszłam do mojego taty i przywitałam się z panią Verdas i panem Verdas. Następnie podeszłam do Leona.
-Cześć - Powiedziałam z szerokim uśmiechem.
-Hej - Odpowiedział i pocałował mój policzek. Po chwili złapał mnie za rękę. Dziwne jest to że mój tata nie miał nic przeciwko.
-Chodź pokażę ci kto jeszcze u nas jest. - Powiedziałam i pociągnęłam go w stronę salonu. Lu stała akurat odwrócona do nas plecami.
-Leon poznaj córkę nowego wspólnika naszych rodziców. - Powiedziałam do Leona. Słyszałam jak Lu cicho się zaśmiała ale się nie odwracała.
-A ty. Poznaj mojego chłopaka Leona. - Lu szybko się odwróciła do nas twarzą.
-Cześć miło mi cię poznać. Jestem Ludmiła - Powiedziała a następnie wyciągnęła rękę w stronę Leona. Stał troche  zszokowany ale szybko się ogarną.
-Hahaha, bardzo śmieszne - Powiedział lekko zły.
-Gniewasz się? Na mnie? - Zadałam pytanie i zrobiłam słodkie oczka.
-Na ciebie bym nie mógł - I ponownie pocałował mój policzek.
-Dzieciaki chodźcie do stołu- Odezwała się moja mama. We trójkę ruszyliśmy do stołu. Ja usiadłam koło taty a Leon obok mnie. Zaraz obok Leona siedziała Lu. Jedliśmy w ciszy. Po upływie około 30 minut tata pozwolił iść nam do pokoju. Znaczy mi i Lu. A Leona poprosił aby został razem z nimi. Ciekawe o co chodzi.

LEON
Tata Violi pozwolił iść dziewczynom do pokoju a mnie kazał zostać razem z nimi. Ciekawe o co chodzi. Wolałem już siedzieć z dziewczynami niż tutaj i słuchać gadania na jakieś firmowe tematy.
- Czy wiesz że Viola i Leon są razem - Zwrócił się pan German do mojego taty.
-German!! - Zaczęła Angie
-Na prawdę? Nie chwaliłeś się synu - Powiedział mój tato.
-Bo nie było czym - Powiedziałem
-Jeżeli ją skrzywdzisz. To będziesz miał ze mną do  czynienia młodzieńcze - Powiedział ponownie pan German
-Dobrze. Obiecuję że jej nie zranię. - Powiedziałem. Na prawdę nie miałem takiego zamiaru. Po czym wstałem od stołu i skierowałem się na górę. Już na schodach słyszałem głośne chichy dziewczyn. No tak mnie tam pouczają a one bawią się w najlepsze. Zapukałem do drzwi.
-Proszę - Usłyszałem głos mojej dziewczyny z za drzwi. Nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka.

VIOLETTA
Usłyszałam pukanie i pomyślałam że to Leon więc szybko odpowiedziałam.
-Proszę - Powiedziałam. Już po chwili Leon zaglądał do środka.
-Mogę? - Zapytał wsadzając głowę do środka.
-No nie wiem nie wiem - Powiedziałam i spojrzałam na Ludmi. - Co ty na to Lu? - Zapytałam blondynki która siedziała na przeciwko mnie.
-No nie wiem. - Powiedziała Lu - A co my z tego będziemy miały? - Zapytała chytrze.
-Hmmm.... - Leon chwilę się zastanowił - Violi mogę dać buziaka. - Powiedział a mi szybko na twarzy pojawił się uśmiech.
-No to wchodź - Powiedziałam i poklepałam miejsce na łóżku obok siebie. Leon usiadł i oparł się o poduszkę. ja zrobiłam dość dziwną minę.
-Kłamca - Powiedziałam ni z tego ni z owego.
-Słucham? - Powiedział wystraszony Leon
-Obiecałeś mi buziaka - Powiedziałam zła
-Oj no przepraszam - Powiedział po czym musną mój policzek. Ja nadal siedziałam zła.
-No a teraz co  jest? - Zadał kolejne pytanie Leon
-Takiego to nie chcę - Powiedziałam. Lu nam się tylko przyglądała.
-Viola ale ty jesteś niezdecydowana - Powiedziała w końcu blondynka.
-No wiem - Powiedziałam i się uśmiechnęłam. Leon w tym czasie chwycił mnie za podbródek i odwrócił moją głowę w jego stronę. Pocałował mnie bardzo namiętnie. Całowaliśmy się już dłuższą chwilę.
-Już mi się robi nie dobrze - Powiedziała Lu i zrobiła dziwną minę. My się od siebie oderwaliśmy i uśmiechnięci spojrzeliśmy na Lu i jej dziwną minę. Po chwili ja przytuliłam się do Leona i rozmawialiśmy długo we tróję na różne tematy. W okolicach 22 Leon i Lu musieli już iść do domu więc się z nimi pożegnałam i udałam się do łazienki. Przebrałam się i poszłam spać. To był cudny dzień.

*****************
Łał nawet mi się podoba :) Ale nie do końca :P Znów mnie nie ma. Więc nie wiem kiedy będzie kolejny. Do następnego :***

niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 27 - Ciesz się nim póki możesz.

VIOLETTA
Dzisiaj był ostatni dzień nauki w Studio i nareszcie nadszedł czas na weekend. Gregorio dał nam straszny wycisk. Kazał powtarzać nam jedną choreografię 10 razy i za każdym razem było coś nie tak. A to źle zrobiliśmy obrót, za mało energicznie wyskoczyliśmy do góry. Albo źle ruszyliśmy głową. Najlepiej by było gdybyśmy w ogóle nie oddychali. Chyba miał dziś gorszy dzień. Ale on zawsze ma gorszy dzień. Z moich rozmyślań wyrwał mnie czyjś głos. Jego właścicielem był Leon.
-Hej piękna - Odezwał się niespodziewanie wyrywając mnie z moich myśli.
-Cześć - Powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko - Idziemy do parku na lody? - Zapytałam szybko
-Niestety nie mogę - Powiedział a ja momentalnie posmutniałam.
-Czemu? - Zapytałam nadal smutna
-Mam trening na torze - Powiedział - Chcesz iść ze mną? - Dodał po chwili
-A mogę?
-No jasne, chodź - Powiedział i chwycił mnie za rękę. Ruszyliśmy w stronę toru. Cieszyłam się że mogę tam pójść z Leonem ale obawiałam się spotkania z Larą. Ostatnio mnie straszyła kiedy jeszcze nie byłam z Leonem,a teraz? Jestem ciekawa co wymyśli. Szliśmy w ciszy. Po chwili doszliśmy na tor. Chciałam zostać na ławce przy wejściu na tor ale Leon pociągną mnie tam gdzie ostatnio. Zatrzymaliśmy się przy szatni Leona. Po drodze widziałam jak Lara na nas patrzyła.
-Poczekaj tutaj chwilkę, zaraz wracam. - Powiedział i czule pocałował mnie w policzek. Ja ścisnęłam mocnej jego rękę. Nie chciałam zostawać tutaj sama.
-Co się dzieje?- Zapytał ponownie odezwał się Leon
-Nie chcę tu zostać sama. Widziałeś jak patrzyła Lara? Znowu mi coś nagada. - Powiedziałam.
-Nie bój się. Jak coś to mi powiesz. Już ja sobie z nią porozmawiam - Powiedział. Ale ja  nadal nie jestem zbyt przekonana. -  No chyba że chcesz tam wejść razem ze mną - Dodał Leon i śmiesznie poruszał brwiami.
-Zapomnij - Powiedziałam już z uśmiechem na twarzy. - Wybieram tą ławkę-Wskazałam na białą ławkę za moimi plecami. Leon przytakną i wszedł do szatni. Widziałam jak Lara zmierzała w moim kierunku ale na szczęście ktoś ją zawołał. Leon po chwili wyszedł z szatni przebrany w swój strój do jeżdżenia. Podał mi butelkę wody i  powiedział żebym poczekała przy torze jak  chcem popatrzyć jak jeździ a jak nie to żebym została na ławce. Oczywiście wybrałam tą pierwszą opcję z nadzieją że nie natknę się na Larę. Jednak stało się inaczej. Po 10 minutach od zniknięcia Leona na torze podeszła do mnie pani mechanik.
-Szczęśliwa jesteś z Leonem? - Zadała całkiem zwyczajne pytanie całkiem spokojnie.
-No tak. A co zazdrościsz? - Odpowiedziałam i po sekundzie zadałam pytanie.
-Ciesz się nim póki możesz. To długo nie potrwa - Powiedziała złowrogo
-Czy ty coś sugerujesz? - Zapytałam zdenerwowana
-Nie. Ale Leon przez przypadek może się upić i całkiem przez przypadek się ze mną przespać. Ktoś ci pokaże nasze wspólne zdjęcia. Ty z nim zerwiesz, a wtedy Leon będzie potzrebował pocieszenia które znajdzie w moich ramionach. - Opowiedziała mi cały swój plan. Musiała go dość starannie zaplanować.
-Tak się nigdy nie stanie. A wiesz dla czego? - Powiedziałam po czym czekałam na odpowiedź dziewczyny. Ona tylko pokręciła przecząco głową.  - Bo sobie ufamy. Wiem że Leon nigdy by czegoś takiego nie zrobił. - Powiedziałam
-To się jeszcze przekonasz - Powiedziała zadowolona z siebie. - Udanego związku. - Odeszła. Przemyślałam jeszcze raz to co mi powiedziała i do moich oczy zaczęły napływać łzy. A co jeśli \to co ona mówiła okaże się prawdą? Nie przeżyję tego. Nagle podszedł do mnie Leon. Ja zaczęłam nerwowo ścierać łzy.
-Płakałaś? Coś się stało? - Zapytał wyraźnie smutny.
-Nic mi nie jest. Jedynie coś mi wpadło do oka. - Powiedziałam. Leon zajrzał do mojego oka.
-Nic tam nie ma. - Stwierdził po dokładnym obejrzeniu mojego oka.
-Musiało już wypaść. - Powiedziałam ze sztucznym uśmiechem. Leon pocałował mój nos. Po czym skierował się do szatni aby ponownie ubrać się w swoje ubrania. Po 5 minutach wyszedł i ponownie dzisiejszego dnia chwycił mnie za rękę. Wyszliśmy z toru i skierowaliśmy się do parku. Spacerowaliśmy po parku, byliśmy na lodach, Leon pokazał mi kolejne magiczne miejsce. Było to wielkie drzewo różane. Obok stała ławka. Leon powiedział że od tej pory to nasza ławka. Później odprowadził mnie do domu. Pod moim domem pożegnaliśmy się. Leon nie odszedł do póki nie weszłam do środka. Nie powiedziałam mu o mojej rozmowie z Larą. Zaraz po wejściu do domu udałam się do łazienki. Następnie w pokoju weszłam na facebooka. Położyłam się spać po 22. To był fajny dzień z wyjątkiem rozmowy z Larą.

******************
O matko jaki beznadziejny... Prawda?? No ale udało mi się coś napisać. Jutro wracam do domu więc postaram się coś napisać. Jeżeli macie jakieś pomysły na moje opowiadanie proszę Was bardzo napiszcie w zakładce "Pomysły" być może mi się przydadzą, może nie, a może odrobinę zainspirują. Całuję :****

Obserwatorzy

Polecamy

Dodaj Swojego bloga do spisów