poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział 10 - Moją druga pasją zaraz po muzyce jest motocross

VIOLETTA
Dziś była sobota a umówiona byłam tylko z dziewczynami na sok i pogaduchy. A po południu miał wrócić do domu z Barcelony. Zwlokłam się z łóżka i poczłapałam do łazienki. Umyłam się i ubrałam a następnie zjadłam śniadanie. Następnie zabrałam torebkę i wyszłam z domu bo byłam umówiona. Po gadłyśmy trochę, opowiedziały mi też co nie co o Leonie. Po 2 godzinach wróciłam do domu. Bardzo się ucieszyłam bo wrócił tata.
-Cześć tato. Jak tam w Barcelonie?
-Witaj skarbie. Barcelona jak zwykle była piękna... - Mógłby tak opowiadać w nieskończoność gdybym mu nie przerwała.
-Tak dobre tato. Ja już pójdę na górę.
-Dobrze. A poczekaj chwilkę!
-Coś się stało?
-Dziś do nas na kolację przychodzi mój wspólnik wraz z żoną i synem. Ubierz się ładnie.
-Dobrze - Pomyślałam że ten syn taty wspólnika na pewno będzie jakimś gburem lub coś takiego. Nie miałam ochoty spotykać żadnych facetów. No ale cóż. Jak tata prosi to trzeba.

LEON
Tata powiedział mi że dziś idziemy na kolację do jego wspólnika. Może nie byłoby tak źle jakby nie fakt że on ma córkę. A ja nie mam ochoty na widywanie nikogo innego poza moimi przyjaciółkami ze Studio i Violettą. No ale jak tata mówi no to trzeba to zrobić. Ta dziewczyna na bank będzie wredną pustą dziewczyną która jest zapatrzona tylko w siebie.

2 Godziny później - Dom Państwa Castillo

LEON
Właśnie pojechaliśmy pod duży dom. Wysiedliśmy z rozdicami z auta i skierowaliśmy się do wejścia. Po czym tata nacisnął dzwonek do drzwi i po chwili otworzył nam drzwi pan w wieku mojego taty.
-Dzień dobry Germanie - przywitał się mój tata - Dziekujemy za zaproszenie
-Witaj Alexandro - odpowiedział radośnie pan domu - Nie ma za co. W końcu musimy omówić parę ważnych spraw. Witaj Vivien - zwrócił się do mojej mamy
-Witam Germanie. - powiedziała z wielkim uśmiechem moja mama - A gdzie twoja żona?
-Za chwilkę przyjdzie, wiecie jaka ona jest musi pomóc Oldze
-A no tak, oczywiście - powiedziała moja mama a po chwili dodała - A to jest Leon nasz syn
-Dzień dobry - wyciągnąłem dłoń w stronę pana Germana
-Witaj młodzieńcze - miło mi cię poznać, za chwilkę zawołam swoją córkę
-Córeczko zejdź do nas na dół - krzykną German
W tedy zobaczyłem stopy ubrane w eleganckie buty na wysokiej koturnie. Już wtedy wiedziałem że jest to jakaś lalunia zapatrzona tylko w siebie. Po chwili pojawiła się przy germanie jego córka ze spuszczoną głową a dopiero po chwili ja podniosła i ujrzałem kto to jest. Była to Violetta. Cofam to co powiedziałem !! Wcale nie jest to żadna lalunia zapatrzona w siebie tylko piękna dziewczyna którą uwielbiam i ją zawiodłem. Po chwili z rozmyślań wyrwał mnie głos pana Germana.
-Córeczko poznaj. To jest pani Vivien, pan Alexandro i Leon ich syn -przedstawił swojej córce całą naszą rodzinkę - A to jest Violetta. - Podała dłoń moim rodzicom. Ale mi nie powstrzymała się.
-A z Leonem się nie przywitasz?
-Nie my się już znamy- powiedziała a po chwili rzuciła krótkie i oschłe - Cześć
Następnie z kuchni wyszła Angie, mama Violetty i nasza nauczycielka śpiewu w jednym. Udaliśmy się w kierunku jadalni i zasiedliśmy do stołu. Violetta usiadła jak najdalej mnie. Nie mogłem spóścić wzroku z niej.

VIOLETTA
Wspólnikiem mojego taty okazał się tata Leona. Gorzej już być nie mogło. Ja to mam szczęście. W dodatku całą kolację mi się przyglądam. Zaraz nie wytrzymam i albo na niego nawrzeszczę przy wszystkich albo po prostu wstanę i wyjdę stąd. Wybieram jednak tą drugą opcję.
-Przepraszam ale ja już zjadłam, idę do pokoju - powiedziałam całkiem obojętnie - Do widzenia - szybko się pożegnałam i skierowałam się na górę do swojego pokoju. Czułam wzrok Leona na sobie ale jakoś tak mnie to zbytnio nie obchodziło. Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku biorąc do ręki mojego białego laptopa. Chciałam napisać do dziewczyn na komunikatorze. Niestety ktoś mi przerwał pukając do drzwi.
-Proszę - powiedziałam trochę głośniej. W głębi duszy pragnęłam żeby nie był to Leon. A jednak...
-Mogę wejść - oczywiście zobaczyłam Leona
-Jeśli musisz - nie chciałam aby wchodził ale wiedziałam że jest to nieuniknione. Wszedł do pokoju i zamkną za sob,a drzwi.
-Chcę z tobą chwilę porozmawiać. A później wyjdę i nie będę cię więcej zaczepiał jeśli nie będzie to konieczne
-Siadaj - wskazałam na miejsce na łóżku obok mnie - Mów co chciałeś
-Chciałem cię przeprosić za to że w tedy nie przyszedłem. Na prawdę nie mogłem
-Już to mówiłeś. A ja nadal nie wiem nic konkretnego. 
- Dobrze. Powiem Ci wszystko.
-A więc zamieniam się w słuch
-Moją druga pasją zaraz po muzyce jest motocross. W tedy w dniu twojego egzaminu miałem już wychodzić do Studia po treningu ale zatrzymała mnie córka właściciela toru a za razem mój mechanik. Lara. Powiedziała że przyjeżdża sponsor i mam się ścigać. Powiedziałem że mam inne plany. W tedy ona pobiegła po swojego tatę, właściciela toru i on powiedział że jeśli chcę jeszcze się ścigać to mam zostać. Nie miałem innego wyboru Viola. Gdym tam nie został to juz nigdy nie miałbym szans się ścigać. Przepraszam - Skończył mówić a mnie zrobiło się smutno że tak na niego na skończyłam
-Przepraszam. Nie wiedziałam
-Spokojnie. Nikt nie wie. Wiedzą tylko mi rodzice i ty.
-Nikt ze Studio nie wie??
-Nikt. Nie odważyłem się im powiedzieć.
-Wiesz Leon moim zdaniem jednak powinieneś powiedzieć. To są twoi przyjaciele. I jeżeli są prawdziwymi przyjaciółmi to zrozumieją
-Masz rację. - przyznał mi rację. - Przyjaciele? - Zaproponował pi chwili.
Liczyłam na coś więcej niż tylko przyjaźń. No ale cóż najwidoczniej między nim i Larą coś jest.
-Przyjaźń - Uśmiechnęłam się do niego. Zabolało mnie jak Leon wspominał o Larze. No ale cóż taki chłopak jak on może mieć wiele dziewczyn na zawołanie.
-Co powiesz na to aby jutro wybrać się ze mną na tor? - Zaproponował mi Leon
-Z miłą chęcią bym poszła. - Zgodziłam się. Po gadaliśmy jeszcze trochę a około 20 Leon musiał iść wraz z rodzicami do domu.


No to mamy rozdział 10. Kochane robaczki komentujcie i do kolejnego :) Całuję micno :**
P.S Wstawiam na razie wersję roboczą bo jestem na telefonie i nie mam jak poprawić. Wrócę do domu to to zrobię :)

niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 9 - Napisz coś sam a później daj mi tekst a ja się go nauczę.

Hej kochani :) Dziś będę pisała tylko z perspektywy uczniów ze Studia

VIOLETTA
Dzisiejszy dzień nie zapowiadał się fajnie. Wiedziałam że będę musiała porozmawiać z Leonem na temat piosenki do zaśpiewania. Ale chyba nie miałam ochoty. A Pablo wczoraj wspominał że dziś do Studia przyjadą nowi uczniowie z wymiany. Ciekawe kto to będzie. Właśnie jestem w drodze do szkoły, miałam jeszcze trochę czasu więc postanowiłam wybrać trochę dłuższą drogę i poszłam przez park. Myślałam że dzisiejszego dnia nic mnie nie zaskoczy. Praktycznie o wszystkim wiedziałam co ma się dziś wydarzyć. Wiedziałam o rozmowie z Leonem i o nowych uczniach. Ale to co zobaczyłam znów mnie w pewnym sensie dotknęło... Otóż przechodząc przez park zobaczyłam Leona w objęciach tej Lary. Zabolało mnie to. Myślałam że naprawdę nie ma dziewczyny ale on tylko mnie okłamał. Jednak jego dziewczyną była Lara. Ale każdy by się spodziewał że taki przystojny chłopak jak Leon na bank ma dziewczynę. Popatrzyłam na nich szczęśliwych jeszcze chwilkę o ruszyłam do szkoły. Po 10 minutach byłam już pod szkołą. A tam zamyślona wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Przepraszam nie chciałam na ciebie wpaść - przeprosiłam natychmiast nie znajomego
-Nic się nie stało, nie przejmuj się mną - miał Włoski akcent
-Na prawdę Cię przepraszam zamyśliłam się
-Spokojnie. Na prawdę nic się nie stało.
-Dobrze to ja już pójdę
-Federico jestem
-Ja Violetta
-Do zobaczenia Violetta
-Do zobaczenia
Porozmawiałam chwilkę z chłopakiem na którego wpadłam i poszłam dalej. W szkole każda z dziewczyn była zajęta. Naty stała w sali od muzyki i rozmawiała o czymś z Maxim, Fran rozmawiała z Tomasem, Camila rozwiała z jakimś chłopakiem którego nie znam. A Ludmiły nigdzie nie widziałam. Nagle za moimi plecami usłyszałam głos  Leona  za swoimi plecami.
-Violetta!! - wołał mnie już od wejścia do szkoły.
-Co chcesz? Musisz tak krzyczeć?
-Przepraszam - uśmiechną się do mnie tym czarującym uśmiechem - Chciałem się zapytać kiedy napiszemy piosenkę na zaliczenie.
-Nie wiem Leon. Napisz coś sam a później daj mi tekst a ja się go nauczę.
-No dobra napiszę. Ale wolałbym napisać to z tobą - znów uśmiechną się do mnie
-A ja nie. - Chciałam już iść na zajęcia ale coś mi się przypomniało - Zapomniałabym. Pozdrów ode mnie swoją dziewczynę
-Co? Jaką dziewczynę? Przecież mówiłem że nie mam nikogo
-Chyba Lara ma na imię. Nie oszukuj mnie Leon. Widziałam Was dziś w parku.
Odwróciłam się i odeszłam na zajęcia z tańca. Leon na nie nie przyszedł z czego Gregorio nie był zadowolony. Na zajęciach poznaliśmy dwóch nowych uczni z wymiany Federico, na którego wpadłam i Broduey z którym wcześniej rozmawiała Camila. Po zajęciach z tańca mieliśmy zajęcia z moją mamą.

LUDMIŁA
Dzisiaj Violetta jest jakaś nieobecna. Ciekawie co się stało.
-Violetta! - krzyknęłam za nią aby mnie usłyszała
-Tak Lu? Co się stało?
-Nic. Jesteś jakaś taka nieobecna. Coś się stało?
-Nie nic mi nie jest - uśmiechnęła się drętwo.
-No dobra po lekcjach idziemy do Resto na lody i sok to nam wszystko opowiesz - zarządziłam
-No dobrze
-A teraz chodź na zajęcia bo twoja mama urwie nam głowy
-Tak chodź
Na zajęciach nie było nudno ale strasznie mi się dłużyło. Na koniec mama Violetty ogłosiła że nastąpią zmiany w parach w zadaniu. Miałam nadzieję że nie zmieni pary dla Violetty. A właśnie gdzie jest Leon? A dobra nie ważne.
-Tak jak mówiłam następują małe zmiany w składzie par - wyrwała mnie z rozmyślań Angie - Z Camilą zaśpiewa Broduey a z Ludmiłą Federico. Ucieszyłam się że Violetta nadal będzie w parze z Leonem. Pasują do siebie i muszą być razem. A ja się cieszę że będę z Federco. Wydaje się być fajny

                                          VIOLETTA
No i zajęcia dobiegły końca. Oznajmiłam mamie że wybieram się jeszcze z dziewczynami na lody i sok do Resto. Mam się zgodziła. poszłyśmy do Resto i zamówiłyśmy sobie po porcji lodów i szklance soku. Ale dziewczyny długo nie wytrzymały bez zadawania pytań. Mogłam się tego spodziewać.
-No to Violetta powiesz nam co cię gryzie - zaczęła Naty
-Tak jasne. Powiem. Bo i tak nie dacie mi spokoju, prawda?
-Tak właśnie no to mów -poganiała mnie Lu
-A więc jak szłam do szkoły miałam jeszcze dużo czasu do zajęć więc wybrała drogę przez park... Opowiedziałam całą historię dziewczynom. Opowiedziałam co widziałam w parku i jak się czułam. Dziewczyny mnie pocieszały ale to i tak nic nie dało. Po 2 godzinach rozeszłyśmy się do domów. Kiedy zaszłam do domu mama oznajmiła mi że od dziś będzie z nami mieszkał Federiko na którego wpadłam przed szkołą bo jest synem jej przyjaciółki. Tylko go przywitałam i udałam się do pokoju. Napisałam parę słów do pamiętnika. A za chwilę po minimo że była dopiero 18:00 położyłam się spać.

                                               LEON
Nie poszedłem na zajęcia bo nie miałem ochoty patrzeć na to jak cierpi Violetta prze zemnie. Muszę w końcu powiedzieć Larze że jesteśmy tylko przyjaciółmi i wyjaśnić wszystko Violi.

Wiem, wiem!Głupi rozdział. Ale ostatnio nie mam pomysłów :( Nie bijcie !!

Rozdział 8 - Czy ja mogę zmienić parę?

VIOLETTA
Wstałam dzisiaj dość wcześnie bo parę minut po 6. Postanowiłam nie tracić czasu i udałam się do łazienki i się umyłam następnie w garderobie wybrałam sobie ubranie na pierwszy dzień w szkole i zrobiłam lekki makijaż. Była dopiero 7 więc postanowiłam pójść do pokoju. Spakowałam nuty do moich piosenek, mogą mi się przydać. Później usiadłam na łóżku i napisałam jeszcze parę słów w pamiętniku. Po jakichś 30 minutach Olga zawołała mnie na śniadanie. Zeszłam na dół i zasiadłam do stołu wraz z rodzicami i Ramallo.
-Witam wszystkich - powiedziałam wchodząc do jadalni
-Witaj córeczko - powiedziała jako jedna mama. Tata z Ramallo jak zwykle omawiali jakieś jak mniemam nie cierpiące zwłoki spotkania lub papiery.
-Stresujesz się pierwszym dniem w pracy mamo?
-Nie koniecznie, chociaż może troszeczkę - uśmiechnęła się do mnie jak zwykle promiennie - A jak z tobą
-Dobrze. Znaczy źle. Sama nie wiem.
-Co się dzieje?
-Ciesze się że zaczynam naukę w Studio i że spotkam dziewczyny ale nie chcę spotkać Leona.
-A Leon to ten przystojny brunet?
-Tak i wiesz... - Nie zdążyłam do kończyć bo w słowo wszedł mi tata z jakże niezmiernie ważną informacją.
-Angie,Violetta chciałem Wam powiedzieć że wyjeżdżam na kilka dni do Barcelony w sprawach biznesowych.
-Dobrze kochanie. My już z Violettą musimy iść. Do widzenia. - Pożegnałyśmy się z mamą ze wszystkimi i wyszłyśmy w kierunku Studio. Po drodze mama powiedziała mi że ma nam już pracę w parach na zajęcia ale nie mogłam od niej wyciągnąć co to będzie. Nie dała się. Za to właśnie ją Kocham. Jak coś postanowi to tak robi.

LEON
Jest już 8:00. Zdążyłem zjeść śniadanie i się umyć oraz ubrać. Teraz wychodzę z domu i wsiadam na motor aby za chwilę być pod szkołą i zobaczyć się z Violettą.Ciekawie czy będzie chciała ze mną rozmawiać. Pewnie znając moje szczęście to nie. Dzisiaj przychodzi do Studio też nowa nauczycielka śpiewu ciekawe jaka ona będzie. Już jestem pod szkołą. Idzie Violetta ze swoją mamą. Chyba do niej podejdę.
-Cześć Violetta, Dzień dobry Pani
-Witaj Leonie - odpowiedziała mi miło mama Violetty. I chyba tylko ona jedna miała taki zamiar
-Czego chcesz? - zapytała tak jakbym jej w ogóle nie obchodził. Bo może nie obchodzę. Przecież jestem tylko zwykłym kolegą który w dodatku coś obiecał i tego nie zrobił a później tłumaczył się jak ostatni dupek.
-Spokojnie. Chciałem się tylko przywitać i... może chwilkę porozmawiać - całej rozmowie przysłuchiwała się pani Castillo
-Tylko że ja nie mam ochoty z tobą rozmawiać Leon - mówiąc te słowa patrzyła mi głęboko w oczy. Ale ja nie widziałem w nich nic konkretnego. Może jedynie lekkie rozczarowanie. Nagle podbiegły do nas dziewczyny.
-Cześć Violetta - powiedziały chórkiem  - Dzień dobry pani
-Cześć - odpowiedziała Viola
-O cześć Leon
-Fajnie że w ogóle mnie zauważyłyście
-Ja już muszę iść do zobaczenia na zajęciach dzieciaki - powiedziała mama Violetty i odeszła
-Ta ja też może lepiej zostawię panie same - odszedłem od dziewczyn ale słyszałem jeszcze że pytają Violę co mi się stało. Zastanawiałem się jeszcze o jakich zajęciach mówiła mama Violetty.

VIOLETTA
-Viola a co mu się stało że jest taki wściekły? - zapytały mnie dziewczyny gdy Leon już kawałek
-Po prostu podszedł do mnie i do mamy i się przywitał. Później chciał ze mną rozmawiać ale ja nie chciałam i się obraził.
-Aha
-Dobra chodźcie na zajęcia bo się spóźnię pierwszego dnia - uśmiechnęłam się  do dziewczyn i pobiegłyśmy na zajęcia. Po 5 minutach do klasy weszła moja mama z teczką i jakimiś trzema chłopakami

ANGIE
-Witajcie kochani. Od dzisiaj jestem waszą nową nauczycielką śpiewu.
-Dzień dobry - powiedzieli do mnie uczniowie. wszyscy zgodnie tak jak w pierwszej klasie szkoły podstawowej.
-Mam na imię Angie, a dziś w dodatku chcę Wam przedstawić trzech nowych uczniów
-To jest Tomas, Alfredo i Alejandro
-No to zacznijmy od rozśpiewania a później ktoś mi coś zaśpiewa na koniec podzielę was w dwu osobowe pary i dam Wam ćwiczenie. Zaczynajmy!
Zajęcia minęły mi bardzo fajnie z dzieciakami. Postanowiłam już im przydzielić pary i dać ćwiczenie. Mam nadzieję że Violetta nie będzie na mnie zła.
-No więc teraz powiem Wam jakie będziecie mieli zadanie. Wasze zadanie będzie polegało na napisaniu piosenki w parach o dowolnej tematyce i zaprezentowanie jej za tydzień.
-Dobrze. A czy pani nasz przydzieli sama czy po przez losowanie
-Sama. A więc Francesca będzie z Tomasem, Naty napisze piosenkę z Maxim, Ludmiła zaśpiewa z... Camilą a Violetta z Leonem.

VIOLETTA
No świetnie. Będę musiała śpiewać z Leonem czego bardzo nie chcę. Mam nadzieję że mama zgodzi się mi zmienić parę.

LEON
Tak! Kto jest mistrzem? Leon Verdas! A kto będzie śpiewał w duecie z Violettą? Leon Verdas! Tak się cieszę.
-Czy wszystkim odpowiadają takie pary? - raptem zadała pytanie Angie a ja modliłem się w myślach aby Violetta nie wyskoczyła że chce mnie zmienić. No i tak właśnie się stało
-Czy ja mogę zmienić parę? - zadała pytanie


ANGIE
-A z kim chciałabyś być?
-Mogę śpiewać z Ludmiłą lub Camilą. Byle nie z Leonem - powiedziała moja córka a ja widziałam błagalną minę Leona żeby jednak nie zmieniać pary Violi.
-Wiesz co Violetta?
-Nie
-Pozostaniemy jednak przy takich parach jakie mamy
-Ale mamo...
-Nie ma mowy! W Studio jestem  tylko twoją nauczycielką. Rozmawiałyśmy o tym!
-No ale...
-Dzieciaki zmykajcie już na kolejne zajęcia

VIOLETTA
No i stało się będę śpiewała z Leonem. Nie udało się przekonać mamy na zmianę partnera. No cóż jakoś to przeżyję. Albo i nie. Następnie mieliśmy lekcje tańca z Gregorio któryjest bardzo wymagający i  zajęcia z Beto. Później wybrałyśmy się na lody i pogaduchy do parku z dziewczynami. Nie miałam ochoty już dziś widzieć Verdasa więc unikałam go a po zajęciach szybko wyszłam ze szkoły. Na pogaduchach z dziewczynami spędziłam parę dobrych godzin. Przynajmniej Fran cieszyła się że jest z Tomasem  bo wpadł jej w oko. Nati mówiła że pogada z Maxim. A i dziewczyny nie były niezadowolone. Tylko ja... Do domu wróciłam przed kolacją. Zjadłam ją szybko i jak co wieczór wymyłam się i położyłam spać.

No i mamy kolejny nudny rozdział :) Do następnego robaczki :)


sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 7 - Dasz mi coś powiedzieć czy nie?

VIOLETTA
Po nocnych rozmowach z dziewczynami wstałam dziś dopiero o 9:30. Wstałam jako pierwsza bo dziewczyny jeszcze smacznie stały. Postanowiłam ich nie budzić. Udałam się do łazienki a później wybrałam ubrania i się ubrałam. Po jakichś 20 minutach wróciłam do pokoju a dziewczyny nadal stały. Chciałam je obudzić ale nie bardzo wiedziałam jak. Postanowiłam włączyć piosenkę En Mi Mundo dość głośno. Po około minucie dziewczyny zerwały się jak poparzone. Wstały i stwierdziły że miałam świetny pomysł na ich obudzenie. Udały się do łazienki aby się umyć i ubrać. Ja w tym czasie przesiadłam na łóżku i rozmyślałam nad tym czy przyjmą mnie do Studia, czemu Leon się wczoraj nie pojawił. No i ta dziewczyna. Na pewno jest dziewczyną Leona. A szkoda. No cóż życie pisze różne scenariusze, nie zawsze te dobre dla nas.
-Ej Violetta!! Słuchasz nas?? - Z rozmyślań wyrwała mnie Fran
-Co?? A tak. A o czym rozmawiałyście?? - Chciałam wybrnąć z tej całej sytuacji.
-Violetta o czym ty myślałaś? - Zapytała mnie Ludmiła która dobrze wiedziała że myślałam o czymś ważnym dla mnie.
-Nie o niczym ważnym.
-Tak jasne. A te nic ważnego to Leon! -powiedziała Camila. I miała racje.
-Co? Nie no co ty! Myślałam o wynikach w Studio.
-Tak jasne. Już ci wierzymy.
-No na prawdę. Ale wy i tak wiecie lepiej.
-A właśnie dziś wyniki egzaminów. Idziemy z tobą dobrze Viola ?
-Tak jasne. Czemu nie. - Uśmiechnęłam się do nich. Następnie zeszłyśmy na śniadanie które przygotowała Olga. Jak zwykle było pyszne. Później udałyśmy się na górę do pokoju po torebki i ruszyliśmy do Studia. Dziewczyny całą drogę o czymś rozmawiały ale ja jie umiałam się skupić. Cały czas myślałam o wynikach w Studio i o mojej nieszczęśliwej miłość do Leona. Właśnie podeszłyśmy pod Studio. Ktoś o jakiejś znajomej posturze siedzi pod drzewem na ławce. Chwila to przecież Leon. Ale co on tutaj robi? Przyszedł do mnie? Nie możliwe. Pewnie czeka na swoich kolegów lub umówił się tutaj ze swoją dziewczyną. Szłyśmy dalej miałyśmy na celu wejść do Studia jak nigdy nic nie zwracając uwagi na Leona. Ale oczywiście mnie się nie udało. Musiał mnie zauważyć.
-Hej.Violetta możemy chwilę porozmawiać? - zapytał tym swoim cudnym głosem.
-No nie wiem. Chyba nie mamy o czym. - powiedziałam mając nadzieję że jednak sobie odpuści i da mi chociaż dzisiaj spokój. Ale nie. Przeliczyłam się.
-No proszę. To tylko 2 minuty rozmowy -i znów usłyszałam błagalny ton w jego boskim głosie. Zgodziłam się bo byłam ciekawa co chce. Zwróciłam się też z prośbą do dziewczyny
-Zostawicie nas na chwilkę samych. Jak możecie to idźcie sprawdzić wyniki egzaminu. - Dziewczyny wszystkie na raz przytaknęły i poszły do środka.

LEON
Violetta zgodziła się ze mną porozmawiać. Całe szczęście. Muszę jej wszystko wyjaśnić. Mam nadzieję że mi uwierzy i będzie chciała mnie słuchać. Dziewczyny zostawiły nas samych więc mam okazję wszystko wyjaśnić.
-Dziękuję że zgodziłaś się ze mną porozmawiać - chciałem dać jej buziaka w policzek ale ona szybko się odwróciła.
-Nie ma problemu. Mów co chciałeś Leon bo nie mam czasu. Wyniki na mnie czekają. Chcę wiedzieć czy się dostałam czy nie. - Powiedziała jakbym był dla niej obojętny. No tak jestem tylko jej przyjacielem nikim więcej.
-To może najpierw chcesz sprawdzić wyniki?
-Nie, mów szybko co chciałeś.
-Chciałem Ci wyjaśnić dla czego wczoraj nie przyszedłem.
-A to już nie ważne. Po prostu nie mogłeś, albo nie chciałeś, miałeś jakieś inne zajęcie, albo po prostu chciałeś się zobaczyć ze swoją dziewczyną zamiast pomóc mnie. Ale to już nie ważne Leon. Poradziłam sobie sama.
-Dasz mi coś powiedzieć czy nie?
-No dobrze mów
-Nie przyszedłem bo naprawdę nie mogłem. Zrozum. Wcale nie spotkałem się z dziewczyną bo jej nie mam. Musiałem zostać gdzieś indziej bo ktoś mi zagroził że coś dla mnie bardzo ważnego zniknie i nie będę mógł więcej wrócić. - Chciałem jej powiedzieć że chodzi o motocross ale się bałem. No cóż i tak pewnie mi nie uwierzy. Trudno taki już mój problem.
-Leon czy ty słyszysz co mówisz? Nawet nie wiem o czym mówisz a dajesz mi jakieś zagadki. Nie rozumiem cię i chyba wcale nie chcę rozumieć. - Rzuciła całkiem obojętnie,a następnie odeszła w stronę wejścia do Studia. Ruszyłem za nią. Wiedziałem że tak będzie. Podeszła do tablicy z wynikami. Stanąłem kawałek dalej.

VIOLETTA
Próbował mi coś wyjaśnić ale w ogóle nic z tego nie zrozumiałam. Mówił do mnie jakimiś zagadkami. Więc postanowiłam uciąć tą rozmowę i udałam się do studia. Widziałam że wszedł za mną i staną kawałek dalej. Podeszłam do dziewczyn i razem podeszłyśmy do tablicy z wynikami. Bałam się spojrzeć. W końcu spojrzałam i odnalazłam swoje imię i nazwisko na liście. Jestem przyjęta :) Cieszę się ale nie wiem czy aby na pewno.
-Dziewczyny dostałam się. - Szepnęłam do dziewczyn tak aby tylko one usłyszały.
-Viola co ci jest? - zapytała z troską w głosie Fran
-Nic.
-To czemu się nie cieszysz? - zapytała Naty
-Bo nie wiem czy będę chciała widywać Leona. - Odpowiedziałam. Pożegnałam się z dziewczynami i ze smutną miną odwróciłam się w kierunku Leona i kierowałam się do wyjścia.On spojrzał na mnie ze zdziwioną miną i podszedł.
-Violetta co się stało? Nie dostałaś się? Czemu jesteś smutna?
-Nie twoja sprawa Leon. I wcale nie jestem smutna. - Wyminęłam go i chciałam iść dalej ale on złapał mnie za nadgarstek i przyciągną do siebie. Byliśmy niebezpiecznie blisko.
-Powiesz mi w końcu czy się dostałaś czy nie?
-Dostałam się. Zadowolony?
-To czemu jesteś taka smutna?- zadał kolejne pytanie tego dnia. Nie odpowiedziałam mu. Odwróciłam się i wyszłam. Udałam się do do domu.

LEON
Kiedy Violetta wyszła ze Studio ruszyłem w stronę dziewczyn. Liczyłem na to że one mi coś powiedzą. Nie myliłem się. Powiedziały mi czemu Viola była taka smutna. 
-Hej. Powiecie mi czemu Viola jest taka smutna?
-Chodzi o ciebie - rzuciła bez zastanowienia Fran a ja nadal nie wiedziałem o co chodzi?
-Ale o co chodzi?
-Chodzi o to że widziała Cię wczoraj na mieście w towarzystwie ślicznej niskiej brunetki z bandamką na włosach i właśnie jak Was widziała to się przytulaliśmy. Domyślam się że tą śliczną brunetką była Lara o której nam opowiadałeś tyle. Prawda?
-No tak to była Lara. Ale co w tym złego? Przecież to tylko moja znajoma.
-A Violetta myśli że to twoja dziewczyna.
-To bzdura.
-My to wiemy ale ona nie. A teraz wybacz Leon ale musimy już iść. - Dziewczyny wyszły ze studio a w nim zaczęło pojawiać się mnóstwo nieznajomych mi twarzy, pewnie przyszli sprawdzić czy się dostali. Wyszedłem ze szkoły i poszedłem do domu. No nic. Będę musiał jej to jakoś wyjaśnić. Ale nawet nie mam jej numeru telefonu.

VIOLETTA
Kiedy weszłam do domu od razu padły pytania na temat mojego przyjęcia do Studia. Musiałam wszystkim z osobna powiedzieć że się dostałam. Później zjedliśmy wspólny obiad a od taty dostałam nową gitarę. Wieczorem się umyłam i położyłam spać myśląc o jutrzejszym, pierwszym dniu w szkole.

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 6 - Ta sprawa ma na imię Leon

VIOLETTA
Przyszły do mnie dziewczyny. Wszystkie tak jak się umawiałyśmy.  Nawet Naty z czego bardzo się cieszę. Dziewczyny przywitały się z moimi rodzicami którzy oznajmili że idą na imprezę do znajomych. Moi rodzice na imprezę. To coś nowego. Idąc na górę zatrzymała nas Olga.
- Dziewczynki co zjecie na kolację? - Zapytała jak zwykle uśmiechnięta i troskliwa Olga
- Hmm. No to dziewczyny na co macie ochotę? - Zadałam pytanie i spojrzałam na dziewczyny wyczekując odpowiedzi.
- Viola to twój dom, twoja kuchnia i twoja gosposia więc ty decydujesz - Powiedziała Camila
- Nie ułatwiacie - Powiedziałam - Może naleśniki? - spojrzałam na dziewczyny
- Tak mogą  być - dziewczyny przytaknęły. Olga powiedziała że przyniesie nam kolacje lub zwoła nas na dół. Poszłyśmy w końcu do mojego pokoju aby dziewczyny mogły zostawić swoje rzeczy. Usiadłyśmy wszystkie na łóżku. Szukałyśmy jakiegoś ciekawego tematu do rozmów. Ale jakoś nic nam nie wpadało do głowy. W pewnej chwili dziewczyny zauważyły że jestem trochę smutna.
- Ej Viola powiedz co się stało. Jesteś jakaś smutna. - zaczęła Naty
- Nic mi nie jest Nati - próbowałam skłamać przed dziewczynami bo zbytnio nie chciałam rozmawiać na ten temat.
- No właśnie widzimy jak to Ci nic nie jest. Mów zaraz o co chodzi! - teraz zaczęła wypytywać mnie Ludmiła. Ona tak łatwo nie odpuści.
- Nie będę rozmawiała na ten temat. Koniec kropka. - nie chciałam rozmawiać na ten temat bo wiedziałam że dostanę przez to jeszcze większego doła.
- No ale... -Ludmiła chciała zacząć drążyć ten temat ale nie dano jej dokończyć ponieważ do pokoju weszła Olga
- Dziewczynki chodźcie na naleśniki do jadalni. - posłała nam ciepły uśmiech
-Już idziemy Olga; Za chwilkę przyjdziemy - zapewniłam moją gosposię
Dziewczyny znów chciały powiedzieć coś na temat o którym nie chciałam rozmawiać.
- No dziewczyny szybko na dół bo naleśniki stygną. I wyszłam jak najszybciej z pokoju.
- Dokończymy ten temat po kolacji - krzyknęła za mną Fran
Udałyśmy się na dół i zasiadłyśmy do stoły gdzie były ustawione 5 nakryć. Kiedy już jadłyśmy dziewczyny dziwnie na mnie patrzyły. Wiedziałam o co im chodzi. Żadna z nas się nie odezwała. Zjadłyśmy kolację i podziękowałyśmy dla Olgi za przepyszną kolację. Udałyśmy się z powrotem na górę do mojego pokoju. Postanowiłyśmy się przebrać w piżamy i poleniuchować już pod kołdrami ale wiedziałam że tak łatwo nie odpuszczą tego tematu. Gdy byłyśmy już przebrane usiadłyśmy na moim łóżku każda ze swoją kołdrą aby się przykryć. No i dziewczyny zaczęły od nowa drążyć ten temat o którym nie chciałam rozmawiać. Ale one dobrze wiedziały o co chodzi.
-Viola powiesz nam co Ci jest? - Spytała jako pierwsza Camila
-No właśnie - dodała Ludmi i Fran
-Nic dziewczyny. Wszystko jest okej. Próbowałam im jakoś wybić z głowy pomysł o gadaniu na takie tematy ale one nie mogły odpuścić.
-A ja wiem co jej jest - zawołała znienacka Nata
-Co? - zapytały wszystkie na raz dziewczyny. A ja modliłam się żeby im nie powiedziała chociaż i tak wiedziałam że ona wie.
-Ta sprawa ma na imię Leon.  I nie przyszedł dziś aby jej pomóc przed egzaminem. - powiedziała Natalia a mnie od razu zrobiło się lżej na sercu. Już wiedziały i nie musiałam nic przed nimi ukrywać.
-To prawda Viola? - zapytała Fran z nie dowierzaniem
-Tak - potwierdziłam i pokiwałam lekko głową
-To czemu nic nam nie powiedziałaś? - zapytała tym razem Camila ze zmartwieniem wymalowanym na twarzy.
-Bo się bałam że mnie wyśmiejecie. - Powiedziałam znacznie ciszej ale i tak usłyszały.
-No co ty Viola. Przecież jesteśmy przyjaciółkami - Zapewniła mnie Ludmiła - No a teraz mów co się stało. - dodała szybko
-No dobra. Jak wracałam ze Studio z mamą powiedziałam jej żeby dalej poszła sama i powiedziałam jej że chcę się przejść. Zgodziła się więc ona udała się w stronę domu a ja do parku. Spacerowałam tam z 30 minut może troszkę krócej lub dłużej aż nagle moje oczy przykula znajoma sylwetka po drugiej stronie ulicy. Jak możecie się domyślić był to Leon. Przytulał się do jakiejś ślicznej brunetki. No i zrobiło mi się przykro. Bo wczoraj obiecał mi że mi pomoże i przyjdzie dziś do Studio aby ze mną poćwiczyć. A tym czasem wolał się spotkać ze swoją dziewczyną. Wystarczyło mi przecież powiedzieć od razu a nie ściemniać że przyjdzie. - opowiedziałam dziewczynom całą historię.
-Violetta pewna jesteś że to była jego dziewczyna? - zapytała mnie Fran
-No tak. A niby kto inny? Przecież tak to wyglądało
-A jak wyglądała ta dziewczyna - znów zabrała głos Naty
-Szczupła brunetka. Mniej więcej mojego wzrostu. Włosy do ramion. Ubrana była w ogrodniczki do tego zwykła koszulka. Trampki a we włosach miała przewiązaną bandamkę.
-Wiem kto to jest - krzyknęła Nata tak jak by doznała  jakiegoś oświecenia.
-Kto ? - zapytałam szybko  ze zdziwieniem w głosie
-Lara! Jest Leona znajomą  - powiedziała Natalia a ja  na nianią dziwnie spojrzałam
-A no tak Leon coś wspominał o swojej dobrej znajomej Larze. Nawet kiedyś nam ją przedstawiał. - dodała Fran
- No nie mówiłam. Na pewno są teraz razem. -powiedziałam już całkowicie bez nadziei.
-No to może teraz są razem. Kto wie? - wypaliła Cami
- No może... - teraz to już miałam łzy w oczach.Wiedziałam że się w nim zakochałam ale nikomu nie chciałam tego mówić. Szybko starłam łzy ale dziewczyny i tak to zauważyły no i musiały to skomentować
-Ktoś tu się zakochał w Leonie Verdasie -walnęła Ludmi
-Chyba sobie żartujesz - powiedziałam i chciałam szybko zmienić temat więc dodałam - A tobie kto się podoba Naty, Fran, Ludmi, Cami?
- Mi jak na razie nikt, ale kto wie może po przesłuchaniach ktoś dojdzie - powiedziała Fran
-Mi tak samo - dodała Ludmiła
-Ja mam na oku takiego jednego chłopaka który przyjedzie do nas za około 2 miesiące na wymianę - dodała szybko Cami
- A mnie podoba się Maxi - powiedziała speszona Naty
-Maxi? - zapytałyśmy wszystkie na raz.
-Kto to jest Maxi? - zadałam pytanie
-Taki przystojny chłopak który nosi czapki i słuchawki na szyi. Świetnie tańczy.
-Aha. No to musisz do niego jakoś zagadać. - chciałam dać redę przyjaciółce ale to chyba nie dało zbyt dużego efektu.
-Wiem. Ale ja nie umiem rozmawiać z chłopakami. Jestem za bardzo nieśmiała i z Maxim jest tak samo. Pewnie znów zostanę sama jak palec.
-Oj Nati nie mów tak. Razem coś wymyślimy. Pomożemy Ci poćwiczyć abyś była bardziej śmiała.- dodała z szerokim uśmiechem na ustach Ludmiła. Po tej rozmowie postanowiłyśmy zmienić temat na jakiś inny ale dziewczyny nie potrafiły przestać nawijać o mnie i Verdasie. Który ma niestety dziewczynę. W końcu udało mi się je przekonać aby w końcu przestały bo i tak nigdy z nim nie będę. Przestały ale chyba nie do końca uwierzyły w moje słowa. Co prawda ja w nie też nie do końca wierzyłam. W końcu włączyłyśmy jakiś film i każda udała się do swojego łóżka. Zaczęłyśmy oglądać film ale żadna z nas nie dotrwała do końca wszystkie zasnęłyśmy w połowie filmu. Ja zasnęłam z myślą o Leonie, jutrzejszych wynikach i o tym czy w poniedziałek w szkole zjawi się właśnie ON.

************************************************
No i tak jak mówiłam dzisiaj jest rozdział związany z nocowaniem u Violetty. Mam nadzieję że się spodobało. W następnym będzie już więcej o szkole dziewczynach, chłopakach nowych uczniach itp :) Do następnego !!


poniedziałek, 2 czerwca 2014

One Shot - Zaginiona - Cz. 2

LEON
Chwileczka to ona! Szła w poobdzieranych ubraniach. Cała posiniaczona i poobijana, w towarzystwie 3 napakowanych mężczyzn. Szedłem za nimi już dłuższy czas. Dziewczyna chyba się zorientowała ale się nie odezwała.

VIOLETTA
Od dłuższego czasu za nami idzie jakiś młody mężczyzna. Nie wiem czemu ale mam wrażenie że on mnie zna. No nic mniejsza o większe. Dziś z tego co wiem wszyscy trzej "panowie" wychodzą. Będę miała szansę na to aby się wydostać, może mi się uda. Doszliśmy do "domu" a ten chłopak co szedł przez całą drogę za nami przyszedł też pod "dom"i staną kawałek dalej tak żeby się "ONI" nie zorientowali. Przyglądałam mu się przez chwilkę. Ale nie dane było mi zawołać o pomoc.
-Właź do środka! - krzyknął jeden z trzech
-Już, już - powiedziałam cicho i spojrzałam na chłopaka ostatni raz z nadzieją.
Siedziałam i rozmyślałam o tym chłopaku co za nami szedł. Dla czego szedł za nami i mi się przyglądał tak bardzo skoro i tak mnie nie zna. A może jednak mnie zna. Po 20 minutach "Panowie" powiedzieli że wychodzą. Dodali żebym nic nie kombinowała i nie wywijała żadnych numerów. Powiedziałam że będę "grzeczna". No ale przecież nie mogłam być grzeczna skoro planowałam w końcu uciec z tego kryminału.

LEON
W końcu wyszli z domu. Wszyscy trzej. Poczekałem aż odjadą na bezpieczną odległość. W tedy podszedłem do drzwi i zapukałem z nadzieją że mi otworzy.
-Kto tam? - w jej głosie słychać było strach
-To ja. ten chłopak co za tobą szedł przez całą drogę. Wpuścisz mnie?
-No nie wiem. To chyba nie jest dobry pomysł. Boje się ciebie. Lepiej idź stąd - mówiła nadal bardzo przestraszona.
-Proszę Cię otwórz. Obiecuję że nic ci nie zrobię. Muszę Ci pomóc. - powiedziałem z nadzieją że jednak mnie wpuści do środka. Słyszałem jak Violetta głośno przełknęła ślinę. Po chwili drzwi się uchyliły a zza nich wyglądała niska, szczupła brunetka. Była dość mocno wystraszona.
-Nie bój się. Nic ci nie zrobię. Jestem Leon
-Violetta - miło mi cię poznać. Dodała trochę pewniejszym głosem ale nadal była bardzo wystraszona.
Opowiedziałem jej szybko kim jestem i co tu robię
-Czyli jednak tata o mnie nie zapomniał? - zapytała uśmiechnięta już od ucha do ucha.
-Nie zapomniał. Obiecałem mu że tym razem wrócę razem z tobą. I zamierzam dotrzymać obietnicy. -Powiedziałem jej co postanowiłem a po chwili dodałem szybkie - Pomożesz mi?
-Tak oczywiście - uśmiechnęła się - Zabierz mnie stąd
Wyszliśmy z domu i złapaliśmy jakąś taksówkę. W między czasie widziałem że ci bandyci wracają do domu więc zadzwoniłem na policje i poinformowałem ich o tym całym zdarzeniu. Powiedzieli że się tym zajmą. Zabrałem Violettę do hotelu w którym miałem wynajęty pokój. Tam dziewczyna się umyła, ubrała w nowe ubrania które za każdym razem gdy wyjeżdżałem dawał mi ojciec dziewczyny i zjadła ciepły posiłek. Ja w tym czasie wyciągnąłem laptopa i prze-bukowałem swój bilet na samolot na jutro i zamówiłem dodatkowy dla Violetty. Chciałem ją jak najszybciej zabrać do domu. Postanowiliśmy zrobić niespodziankę jej tacie więc nic mu nie mówiliśmy.
-Jesteś zmęczona. Połóż się spać - powiedziałem. Przecież musiała nabrać sił
-Nie nie będę spała. posiedzę na fotelu. Jest tylko jedno łóżko w dodatku twoje.
-Ty będziesz spałą na łóżku aja na podłodze. - zaproponowałem
-No dobrze jeżeli to nie zrobi kłopotu

VIOLETTA
On jest taki miły. I pomaga tacie mnie odnaleźć. Chyba coś poczułam do niego. Ale to nie możliwe. Położyłam się spać. Byłam bardzo zmęczona. Przy nim czuję się bezpiecznie. Czułam jak mi się przygląda. Po chwili zasnęłam.

LEON
Proszę państwa Leon Verdas się zakochał. Chyba... tak czuję

Następny  dzień
Leon i Violetta obudzili się w tym samym czasie. Violetta poszła do łazienki a Leon zamówił im jedzenie. Później chłopak udał się do łazienki. W tym czasie do pokoju Verdasa przywieziono śniadanie. Wspólnie zjedli posiłek i zeszli na dół aby oddać kluczyk od pokoju. Wsiedli do taksówki i udali się na lotnisko. Wsiedli do samolotu i po 10 godzinach byli już w Buenos Aires.

                                             ********
No kochani. Oto i jest kolejna część One Shota. Nie wiem kiedy będzie następna. Następna część będzie już ostatnią. Dajcie znać na dole czy wam się podobało.

niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 5 - Musisz być na tym spotkanu ze sponsorem...

VIOLETTA

Wstałam około 7:30cała zdenerwowana. Zaczęłam powtarzać układ gdy tylko wstałam. Z Leonem wychodziło mi to znacznie lepiej. Jak dobrze że obiecał że przyjdzie do Studia i poćwiczy ze mną jeszcze przed egzaminem. Egzamin mam o 12:00 a z nim umówiłam się o 10:30. Nagle nie wiadomo  skąd do pokoju wleciała Olga i zawołała mnie na śniadanie. Postanowiłam narzucić na siebie tylko jakąś bluzę i zejść na dół aby zjeść śniadanie.
-Witajcie
-Cześć córeczko. Jak się spało? - zapytał tata
-Lepiej byś się zapytał czy nie jest zdenerwowana przed egzaminem - wtrąciła mama
-Dziękuję spałam dobrze. I wiesz mamo trochę się denerwuję. Ale Leon obiecał że przyjdzie specjalnie i mi pomoże poćwiczyć jeszcze.
Tata wyraźnie się zdenerwował kiedy wspomniałam o Leonie
-Kto to jest Leon? Czym się zajmuje? Ile ma lat? Gdzie się uczy? Chcę wiedzieć o nim wszystko! - Zaczął panikować tata jak zawsze.
-Tato! Weź się trochę uspokój. Leon jest moim znajomym. Zajmuje się muzyką i tańcem. Ma lat 17. Uczy się w Studio. To wszystko?
-Tak jak na razie to wszystko. - Przytaknął tata
-Jak na razie? Tato ty się nigdy nie zmienisz! - Krzyknęłam i wstałam od stołu a następnie udałam się do pokoju. Tata mówił abym wróciła ale go nie słuchałam. Następnie udałam się do łazienki aby się umyć i ubrać. Na końcu zrobiłam lekki makijaż. Mam jeszcze trochę czasu do wyjścia więc postanowiłam położyć się na łóżku i włączyłam muzykę aby się rozluźnić.

ANGIE
Tak myślę że German to się jednak nigdy nie zmieni. Znów zaczął przesłuchanie. tym razem na temat nowo poznanego chłopaka. I tak będzie z każdym o kim wspomni? Postanowiłam zapytać się co sądzi na temat mojej pracy. Bo przecież miał mi powiedzieć co myśli a tym czasem nic.
-German, mogę Cię o coś zapytać?
-Tak. A o co?
-Co myślisz na temat mojej pracy?
-Wiesz. Myślałem o tym bardzo długo i sam nie wiem co mam myśleć. W sumie zarabiam wystarczająco dużo pieniędzy aby utrzymać nas i cały dom.
-Ale German nie rozumiesz że to sprawia mi radość. Kochanie zgódź się.
-No dobrze możesz wrócić do pracy.
-Dziękuję Ci Kochanie. Wiedziałam że się zgodzisz. - powiedziałam to i pocałowałam mojego męża.
Tak właściwie to nie wiedziałam czy się zgodzi czy nie. Ale dobrze że powiedział tak. Mam nadzieję że będzie mi się dobrze pracowało w Studio.

Godzina 9:50 - Tor wyścigowy
LEON
-Ale Lara mówiłem Ci że dziś o 10:30 jestem już umówiony i tą osobą nie jesteś ty - powtarzałem to już dla mojego mechanika po raz 10 a do niej nic nie docierało.
-Leon musisz być na tym spotkaniu ze sponsorem.
-Ale mnie nie będzie. Niech ktoś inny się ściga. Mnie nie będzie i koniec kropka.
-Tak? To się jeszcze okaże - Powiedziała stanowczym głosem Lara, odwróciła się na pięcie i poszła do gabinetu swojego ojca.
No tak Lara. Jest moim mechanikiem i córką właściciela. Jak coś zechce lub postanowi to zawsze jest tak jak ona chce. Klei się do mnie od kąd zacząłem chodzić na tor. No idzie nasza gwiazda wraz ze swoim tatusiem. Ciekawe co tym razem wymyśliła.
-Leon słyszałem że nie chcesz się dzisiaj ścigać aby zaprezentować się naszemu sponsorowi.
-Mówiłem już dla Lary że jestem już na dzisiaj umówiony i nie dam rady tutaj zostać.
-A więc Leonie. Postawię sprawę jasno albo zostaniesz i będziesz się ścigał albo idziesz i już tutaj nie wracasz.
-Słucham? każe mi pan wybierać między wyścigami a muzyką? dobrze Pan wie że tto są moje dwie największe pasje.
-Tak wiem. Ale musisz wybrać. Albo jedno albo drugie. To jak?
-No dobrze zostanę. - Kątem oka widziałem jak Lara się chytrze uśmiecha. Jak mogę dać się tak wykorzystywać. No ale oni mi zagrozili. Ale nie mam jak nawet zadzwonić do Violi aby ją przeprosić i powiedzieć że nie przyjdę. Ahhh. Pewnie się na mnie obrazi i nie będzie chciała ze mną rozmawiać. Jednak jestem głupi. Ale nie mogłem powiedzieć że chodzi o dziewczynę. Jest już 11:00. Czuję że Violetta mnie potrzebuje. Zawiodłem ją na pełnej linii.

11:15 - STUDIO
VIOLETTA
Leona nadal nie ma. pewnie mnie wystawił do wiatru. Byłam głupia że tak się cieszyłam na to spotkanie. Pewnie jest teraz ze swoją dziewczyną i razem świetnie się bawią. Lepiej zacznę sama ćwiczyć bo nic z tego nie będzie. O idą dziewczyny. A co one tu robią?
-Hej Viola - powiedziały chórkiem
-Cześć dziewczyny - Powiedziałam z uśmiechem - A co wy tu robicie?
-Przyszłyśmy trzymać za Ciebie kciuki - Powiedziała Fran
-A co ty tu robisz tak sama? - dodała szybko Ludmi
- Dziękuję. Jesteście świetnymi przyjaciółkami. Miałam być z Leonem ale chyba mnie olał.
-Na pewno miał jakiś ważny powód - Usprawiedliwiała go Camila
-Cami nie broń go. Wiem że taki chłopak jak ona ma wielkie powodzenie u dziewczyn. - dodałam całkiem smutna.
Nagle z za drzwi usłyszałam że ktoś mnie woła.
-Violetta Castillo proszona na egzamin
-To ja ! Już idę - Trzymajcie kciuki - dodałam szybko w stronę dziewczyn.
Na sali nauczyciel pokazał mi kroki. Było to dokładnie te same kroki co pokazywał mi Leon. Ciekawa jestem skąd on je znał. Pomyślałam że obok mnie stoi  właśnie on. Zatańczyłam cały układ bez żadnej pomyłki. Nauczyciele mi podziękowali i powiedzieli że wyniki pojawią się jutro około 12:00. Gdy wyszłam z sali czekały na mnie dziewczyny i mama.
-I jak ci poszło? -Zapytali wszyscy na raz
-Dobrze- powiedziałam i się lekko uśmiechnęłam - Pomyślałam że tańczę z Leonem
-Ajjj Viola  chyba ktoś tu się zakochał - Powiedziała Ludmi
-O nie, nie, nie. Nic z tych rzeczy - Powiedziałam lekko zirytowana
-A ja myślę że jednak twoje przyjaciółki mają rację - dodała mama
-I ty mamo?
-Tak ja też - dodała z chytrym uśmiechem
-Dziewczyny! Mam pomysł. - Mamo czy dziewczyny mogą przyjść dziś do mnie na noc? -zwróciłam się do mamy
-Myślę że nie będzie problemu.
- A więc zapraszam Was na wieczór do mnie. Posiedzimy, pogadamy, oglądniemy jakiś film.
Nagle Naty odwróciła się i miała już wychodzić. Ale nie wiem czemu.
-Ej Naty ty też - dodałam z uśmiechem - Wszystkie bez wyjątku.
-Ja też? - Pytała z nie dowierzaniem Natalia
-Tak ty też. Czemu pomyślałaś że ty nie?
- Wiesz nikt nigdy nigdzie mnie nie zapraszał. zawsze byłam taką szarą myszką. Nikt się nie chciał ze mną kolegować.
-Od dzisiaj się to zmieni - uśmiechnęłam się
-Widzimy się wszystkie u mnie o 19:00 Adres ma Fran
Dodałam i wyszłam ze Studia wraz z mamą kierując się w stronę domu

Godzina 18:30 - Dom Violetty
Wszystko jest już przygotowane. Czekam na dziewczyny. Co do Leona to widziałam go dzisiaj jak wracałam do domu  z jakąś dziewczyną. Mówiłam że kogoś ma. A dziewczyny mi mówiły że nie. Myliły się. Może nie znają go tak dobrze jak im się wydaje. Dzwonek do drzwi! To pewnie dziewczyny !!

-------------------------------------------------------------------------------
No i jest rozdział 5. jak Wam się podoba? Nie umiem pisać krótszych przykro mi :) Jutro pojawi się kolejna część One Shota. A w następnym rozdziale napiszę o nocowaniu u Violetty i o rozmowach Violetty i dziewczyn na temat chłopaków. Do następnego.




Obserwatorzy

Polecamy

Dodaj Swojego bloga do spisów