sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 7 - Dasz mi coś powiedzieć czy nie?

VIOLETTA
Po nocnych rozmowach z dziewczynami wstałam dziś dopiero o 9:30. Wstałam jako pierwsza bo dziewczyny jeszcze smacznie stały. Postanowiłam ich nie budzić. Udałam się do łazienki a później wybrałam ubrania i się ubrałam. Po jakichś 20 minutach wróciłam do pokoju a dziewczyny nadal stały. Chciałam je obudzić ale nie bardzo wiedziałam jak. Postanowiłam włączyć piosenkę En Mi Mundo dość głośno. Po około minucie dziewczyny zerwały się jak poparzone. Wstały i stwierdziły że miałam świetny pomysł na ich obudzenie. Udały się do łazienki aby się umyć i ubrać. Ja w tym czasie przesiadłam na łóżku i rozmyślałam nad tym czy przyjmą mnie do Studia, czemu Leon się wczoraj nie pojawił. No i ta dziewczyna. Na pewno jest dziewczyną Leona. A szkoda. No cóż życie pisze różne scenariusze, nie zawsze te dobre dla nas.
-Ej Violetta!! Słuchasz nas?? - Z rozmyślań wyrwała mnie Fran
-Co?? A tak. A o czym rozmawiałyście?? - Chciałam wybrnąć z tej całej sytuacji.
-Violetta o czym ty myślałaś? - Zapytała mnie Ludmiła która dobrze wiedziała że myślałam o czymś ważnym dla mnie.
-Nie o niczym ważnym.
-Tak jasne. A te nic ważnego to Leon! -powiedziała Camila. I miała racje.
-Co? Nie no co ty! Myślałam o wynikach w Studio.
-Tak jasne. Już ci wierzymy.
-No na prawdę. Ale wy i tak wiecie lepiej.
-A właśnie dziś wyniki egzaminów. Idziemy z tobą dobrze Viola ?
-Tak jasne. Czemu nie. - Uśmiechnęłam się do nich. Następnie zeszłyśmy na śniadanie które przygotowała Olga. Jak zwykle było pyszne. Później udałyśmy się na górę do pokoju po torebki i ruszyliśmy do Studia. Dziewczyny całą drogę o czymś rozmawiały ale ja jie umiałam się skupić. Cały czas myślałam o wynikach w Studio i o mojej nieszczęśliwej miłość do Leona. Właśnie podeszłyśmy pod Studio. Ktoś o jakiejś znajomej posturze siedzi pod drzewem na ławce. Chwila to przecież Leon. Ale co on tutaj robi? Przyszedł do mnie? Nie możliwe. Pewnie czeka na swoich kolegów lub umówił się tutaj ze swoją dziewczyną. Szłyśmy dalej miałyśmy na celu wejść do Studia jak nigdy nic nie zwracając uwagi na Leona. Ale oczywiście mnie się nie udało. Musiał mnie zauważyć.
-Hej.Violetta możemy chwilę porozmawiać? - zapytał tym swoim cudnym głosem.
-No nie wiem. Chyba nie mamy o czym. - powiedziałam mając nadzieję że jednak sobie odpuści i da mi chociaż dzisiaj spokój. Ale nie. Przeliczyłam się.
-No proszę. To tylko 2 minuty rozmowy -i znów usłyszałam błagalny ton w jego boskim głosie. Zgodziłam się bo byłam ciekawa co chce. Zwróciłam się też z prośbą do dziewczyny
-Zostawicie nas na chwilkę samych. Jak możecie to idźcie sprawdzić wyniki egzaminu. - Dziewczyny wszystkie na raz przytaknęły i poszły do środka.

LEON
Violetta zgodziła się ze mną porozmawiać. Całe szczęście. Muszę jej wszystko wyjaśnić. Mam nadzieję że mi uwierzy i będzie chciała mnie słuchać. Dziewczyny zostawiły nas samych więc mam okazję wszystko wyjaśnić.
-Dziękuję że zgodziłaś się ze mną porozmawiać - chciałem dać jej buziaka w policzek ale ona szybko się odwróciła.
-Nie ma problemu. Mów co chciałeś Leon bo nie mam czasu. Wyniki na mnie czekają. Chcę wiedzieć czy się dostałam czy nie. - Powiedziała jakbym był dla niej obojętny. No tak jestem tylko jej przyjacielem nikim więcej.
-To może najpierw chcesz sprawdzić wyniki?
-Nie, mów szybko co chciałeś.
-Chciałem Ci wyjaśnić dla czego wczoraj nie przyszedłem.
-A to już nie ważne. Po prostu nie mogłeś, albo nie chciałeś, miałeś jakieś inne zajęcie, albo po prostu chciałeś się zobaczyć ze swoją dziewczyną zamiast pomóc mnie. Ale to już nie ważne Leon. Poradziłam sobie sama.
-Dasz mi coś powiedzieć czy nie?
-No dobrze mów
-Nie przyszedłem bo naprawdę nie mogłem. Zrozum. Wcale nie spotkałem się z dziewczyną bo jej nie mam. Musiałem zostać gdzieś indziej bo ktoś mi zagroził że coś dla mnie bardzo ważnego zniknie i nie będę mógł więcej wrócić. - Chciałem jej powiedzieć że chodzi o motocross ale się bałem. No cóż i tak pewnie mi nie uwierzy. Trudno taki już mój problem.
-Leon czy ty słyszysz co mówisz? Nawet nie wiem o czym mówisz a dajesz mi jakieś zagadki. Nie rozumiem cię i chyba wcale nie chcę rozumieć. - Rzuciła całkiem obojętnie,a następnie odeszła w stronę wejścia do Studia. Ruszyłem za nią. Wiedziałem że tak będzie. Podeszła do tablicy z wynikami. Stanąłem kawałek dalej.

VIOLETTA
Próbował mi coś wyjaśnić ale w ogóle nic z tego nie zrozumiałam. Mówił do mnie jakimiś zagadkami. Więc postanowiłam uciąć tą rozmowę i udałam się do studia. Widziałam że wszedł za mną i staną kawałek dalej. Podeszłam do dziewczyn i razem podeszłyśmy do tablicy z wynikami. Bałam się spojrzeć. W końcu spojrzałam i odnalazłam swoje imię i nazwisko na liście. Jestem przyjęta :) Cieszę się ale nie wiem czy aby na pewno.
-Dziewczyny dostałam się. - Szepnęłam do dziewczyn tak aby tylko one usłyszały.
-Viola co ci jest? - zapytała z troską w głosie Fran
-Nic.
-To czemu się nie cieszysz? - zapytała Naty
-Bo nie wiem czy będę chciała widywać Leona. - Odpowiedziałam. Pożegnałam się z dziewczynami i ze smutną miną odwróciłam się w kierunku Leona i kierowałam się do wyjścia.On spojrzał na mnie ze zdziwioną miną i podszedł.
-Violetta co się stało? Nie dostałaś się? Czemu jesteś smutna?
-Nie twoja sprawa Leon. I wcale nie jestem smutna. - Wyminęłam go i chciałam iść dalej ale on złapał mnie za nadgarstek i przyciągną do siebie. Byliśmy niebezpiecznie blisko.
-Powiesz mi w końcu czy się dostałaś czy nie?
-Dostałam się. Zadowolony?
-To czemu jesteś taka smutna?- zadał kolejne pytanie tego dnia. Nie odpowiedziałam mu. Odwróciłam się i wyszłam. Udałam się do do domu.

LEON
Kiedy Violetta wyszła ze Studio ruszyłem w stronę dziewczyn. Liczyłem na to że one mi coś powiedzą. Nie myliłem się. Powiedziały mi czemu Viola była taka smutna. 
-Hej. Powiecie mi czemu Viola jest taka smutna?
-Chodzi o ciebie - rzuciła bez zastanowienia Fran a ja nadal nie wiedziałem o co chodzi?
-Ale o co chodzi?
-Chodzi o to że widziała Cię wczoraj na mieście w towarzystwie ślicznej niskiej brunetki z bandamką na włosach i właśnie jak Was widziała to się przytulaliśmy. Domyślam się że tą śliczną brunetką była Lara o której nam opowiadałeś tyle. Prawda?
-No tak to była Lara. Ale co w tym złego? Przecież to tylko moja znajoma.
-A Violetta myśli że to twoja dziewczyna.
-To bzdura.
-My to wiemy ale ona nie. A teraz wybacz Leon ale musimy już iść. - Dziewczyny wyszły ze studio a w nim zaczęło pojawiać się mnóstwo nieznajomych mi twarzy, pewnie przyszli sprawdzić czy się dostali. Wyszedłem ze szkoły i poszedłem do domu. No nic. Będę musiał jej to jakoś wyjaśnić. Ale nawet nie mam jej numeru telefonu.

VIOLETTA
Kiedy weszłam do domu od razu padły pytania na temat mojego przyjęcia do Studia. Musiałam wszystkim z osobna powiedzieć że się dostałam. Później zjedliśmy wspólny obiad a od taty dostałam nową gitarę. Wieczorem się umyłam i położyłam spać myśląc o jutrzejszym, pierwszym dniu w szkole.

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 6 - Ta sprawa ma na imię Leon

VIOLETTA
Przyszły do mnie dziewczyny. Wszystkie tak jak się umawiałyśmy.  Nawet Naty z czego bardzo się cieszę. Dziewczyny przywitały się z moimi rodzicami którzy oznajmili że idą na imprezę do znajomych. Moi rodzice na imprezę. To coś nowego. Idąc na górę zatrzymała nas Olga.
- Dziewczynki co zjecie na kolację? - Zapytała jak zwykle uśmiechnięta i troskliwa Olga
- Hmm. No to dziewczyny na co macie ochotę? - Zadałam pytanie i spojrzałam na dziewczyny wyczekując odpowiedzi.
- Viola to twój dom, twoja kuchnia i twoja gosposia więc ty decydujesz - Powiedziała Camila
- Nie ułatwiacie - Powiedziałam - Może naleśniki? - spojrzałam na dziewczyny
- Tak mogą  być - dziewczyny przytaknęły. Olga powiedziała że przyniesie nam kolacje lub zwoła nas na dół. Poszłyśmy w końcu do mojego pokoju aby dziewczyny mogły zostawić swoje rzeczy. Usiadłyśmy wszystkie na łóżku. Szukałyśmy jakiegoś ciekawego tematu do rozmów. Ale jakoś nic nam nie wpadało do głowy. W pewnej chwili dziewczyny zauważyły że jestem trochę smutna.
- Ej Viola powiedz co się stało. Jesteś jakaś smutna. - zaczęła Naty
- Nic mi nie jest Nati - próbowałam skłamać przed dziewczynami bo zbytnio nie chciałam rozmawiać na ten temat.
- No właśnie widzimy jak to Ci nic nie jest. Mów zaraz o co chodzi! - teraz zaczęła wypytywać mnie Ludmiła. Ona tak łatwo nie odpuści.
- Nie będę rozmawiała na ten temat. Koniec kropka. - nie chciałam rozmawiać na ten temat bo wiedziałam że dostanę przez to jeszcze większego doła.
- No ale... -Ludmiła chciała zacząć drążyć ten temat ale nie dano jej dokończyć ponieważ do pokoju weszła Olga
- Dziewczynki chodźcie na naleśniki do jadalni. - posłała nam ciepły uśmiech
-Już idziemy Olga; Za chwilkę przyjdziemy - zapewniłam moją gosposię
Dziewczyny znów chciały powiedzieć coś na temat o którym nie chciałam rozmawiać.
- No dziewczyny szybko na dół bo naleśniki stygną. I wyszłam jak najszybciej z pokoju.
- Dokończymy ten temat po kolacji - krzyknęła za mną Fran
Udałyśmy się na dół i zasiadłyśmy do stoły gdzie były ustawione 5 nakryć. Kiedy już jadłyśmy dziewczyny dziwnie na mnie patrzyły. Wiedziałam o co im chodzi. Żadna z nas się nie odezwała. Zjadłyśmy kolację i podziękowałyśmy dla Olgi za przepyszną kolację. Udałyśmy się z powrotem na górę do mojego pokoju. Postanowiłyśmy się przebrać w piżamy i poleniuchować już pod kołdrami ale wiedziałam że tak łatwo nie odpuszczą tego tematu. Gdy byłyśmy już przebrane usiadłyśmy na moim łóżku każda ze swoją kołdrą aby się przykryć. No i dziewczyny zaczęły od nowa drążyć ten temat o którym nie chciałam rozmawiać. Ale one dobrze wiedziały o co chodzi.
-Viola powiesz nam co Ci jest? - Spytała jako pierwsza Camila
-No właśnie - dodała Ludmi i Fran
-Nic dziewczyny. Wszystko jest okej. Próbowałam im jakoś wybić z głowy pomysł o gadaniu na takie tematy ale one nie mogły odpuścić.
-A ja wiem co jej jest - zawołała znienacka Nata
-Co? - zapytały wszystkie na raz dziewczyny. A ja modliłam się żeby im nie powiedziała chociaż i tak wiedziałam że ona wie.
-Ta sprawa ma na imię Leon.  I nie przyszedł dziś aby jej pomóc przed egzaminem. - powiedziała Natalia a mnie od razu zrobiło się lżej na sercu. Już wiedziały i nie musiałam nic przed nimi ukrywać.
-To prawda Viola? - zapytała Fran z nie dowierzaniem
-Tak - potwierdziłam i pokiwałam lekko głową
-To czemu nic nam nie powiedziałaś? - zapytała tym razem Camila ze zmartwieniem wymalowanym na twarzy.
-Bo się bałam że mnie wyśmiejecie. - Powiedziałam znacznie ciszej ale i tak usłyszały.
-No co ty Viola. Przecież jesteśmy przyjaciółkami - Zapewniła mnie Ludmiła - No a teraz mów co się stało. - dodała szybko
-No dobra. Jak wracałam ze Studio z mamą powiedziałam jej żeby dalej poszła sama i powiedziałam jej że chcę się przejść. Zgodziła się więc ona udała się w stronę domu a ja do parku. Spacerowałam tam z 30 minut może troszkę krócej lub dłużej aż nagle moje oczy przykula znajoma sylwetka po drugiej stronie ulicy. Jak możecie się domyślić był to Leon. Przytulał się do jakiejś ślicznej brunetki. No i zrobiło mi się przykro. Bo wczoraj obiecał mi że mi pomoże i przyjdzie dziś do Studio aby ze mną poćwiczyć. A tym czasem wolał się spotkać ze swoją dziewczyną. Wystarczyło mi przecież powiedzieć od razu a nie ściemniać że przyjdzie. - opowiedziałam dziewczynom całą historię.
-Violetta pewna jesteś że to była jego dziewczyna? - zapytała mnie Fran
-No tak. A niby kto inny? Przecież tak to wyglądało
-A jak wyglądała ta dziewczyna - znów zabrała głos Naty
-Szczupła brunetka. Mniej więcej mojego wzrostu. Włosy do ramion. Ubrana była w ogrodniczki do tego zwykła koszulka. Trampki a we włosach miała przewiązaną bandamkę.
-Wiem kto to jest - krzyknęła Nata tak jak by doznała  jakiegoś oświecenia.
-Kto ? - zapytałam szybko  ze zdziwieniem w głosie
-Lara! Jest Leona znajomą  - powiedziała Natalia a ja  na nianią dziwnie spojrzałam
-A no tak Leon coś wspominał o swojej dobrej znajomej Larze. Nawet kiedyś nam ją przedstawiał. - dodała Fran
- No nie mówiłam. Na pewno są teraz razem. -powiedziałam już całkowicie bez nadziei.
-No to może teraz są razem. Kto wie? - wypaliła Cami
- No może... - teraz to już miałam łzy w oczach.Wiedziałam że się w nim zakochałam ale nikomu nie chciałam tego mówić. Szybko starłam łzy ale dziewczyny i tak to zauważyły no i musiały to skomentować
-Ktoś tu się zakochał w Leonie Verdasie -walnęła Ludmi
-Chyba sobie żartujesz - powiedziałam i chciałam szybko zmienić temat więc dodałam - A tobie kto się podoba Naty, Fran, Ludmi, Cami?
- Mi jak na razie nikt, ale kto wie może po przesłuchaniach ktoś dojdzie - powiedziała Fran
-Mi tak samo - dodała Ludmiła
-Ja mam na oku takiego jednego chłopaka który przyjedzie do nas za około 2 miesiące na wymianę - dodała szybko Cami
- A mnie podoba się Maxi - powiedziała speszona Naty
-Maxi? - zapytałyśmy wszystkie na raz.
-Kto to jest Maxi? - zadałam pytanie
-Taki przystojny chłopak który nosi czapki i słuchawki na szyi. Świetnie tańczy.
-Aha. No to musisz do niego jakoś zagadać. - chciałam dać redę przyjaciółce ale to chyba nie dało zbyt dużego efektu.
-Wiem. Ale ja nie umiem rozmawiać z chłopakami. Jestem za bardzo nieśmiała i z Maxim jest tak samo. Pewnie znów zostanę sama jak palec.
-Oj Nati nie mów tak. Razem coś wymyślimy. Pomożemy Ci poćwiczyć abyś była bardziej śmiała.- dodała z szerokim uśmiechem na ustach Ludmiła. Po tej rozmowie postanowiłyśmy zmienić temat na jakiś inny ale dziewczyny nie potrafiły przestać nawijać o mnie i Verdasie. Który ma niestety dziewczynę. W końcu udało mi się je przekonać aby w końcu przestały bo i tak nigdy z nim nie będę. Przestały ale chyba nie do końca uwierzyły w moje słowa. Co prawda ja w nie też nie do końca wierzyłam. W końcu włączyłyśmy jakiś film i każda udała się do swojego łóżka. Zaczęłyśmy oglądać film ale żadna z nas nie dotrwała do końca wszystkie zasnęłyśmy w połowie filmu. Ja zasnęłam z myślą o Leonie, jutrzejszych wynikach i o tym czy w poniedziałek w szkole zjawi się właśnie ON.

************************************************
No i tak jak mówiłam dzisiaj jest rozdział związany z nocowaniem u Violetty. Mam nadzieję że się spodobało. W następnym będzie już więcej o szkole dziewczynach, chłopakach nowych uczniach itp :) Do następnego !!


poniedziałek, 2 czerwca 2014

One Shot - Zaginiona - Cz. 2

LEON
Chwileczka to ona! Szła w poobdzieranych ubraniach. Cała posiniaczona i poobijana, w towarzystwie 3 napakowanych mężczyzn. Szedłem za nimi już dłuższy czas. Dziewczyna chyba się zorientowała ale się nie odezwała.

VIOLETTA
Od dłuższego czasu za nami idzie jakiś młody mężczyzna. Nie wiem czemu ale mam wrażenie że on mnie zna. No nic mniejsza o większe. Dziś z tego co wiem wszyscy trzej "panowie" wychodzą. Będę miała szansę na to aby się wydostać, może mi się uda. Doszliśmy do "domu" a ten chłopak co szedł przez całą drogę za nami przyszedł też pod "dom"i staną kawałek dalej tak żeby się "ONI" nie zorientowali. Przyglądałam mu się przez chwilkę. Ale nie dane było mi zawołać o pomoc.
-Właź do środka! - krzyknął jeden z trzech
-Już, już - powiedziałam cicho i spojrzałam na chłopaka ostatni raz z nadzieją.
Siedziałam i rozmyślałam o tym chłopaku co za nami szedł. Dla czego szedł za nami i mi się przyglądał tak bardzo skoro i tak mnie nie zna. A może jednak mnie zna. Po 20 minutach "Panowie" powiedzieli że wychodzą. Dodali żebym nic nie kombinowała i nie wywijała żadnych numerów. Powiedziałam że będę "grzeczna". No ale przecież nie mogłam być grzeczna skoro planowałam w końcu uciec z tego kryminału.

LEON
W końcu wyszli z domu. Wszyscy trzej. Poczekałem aż odjadą na bezpieczną odległość. W tedy podszedłem do drzwi i zapukałem z nadzieją że mi otworzy.
-Kto tam? - w jej głosie słychać było strach
-To ja. ten chłopak co za tobą szedł przez całą drogę. Wpuścisz mnie?
-No nie wiem. To chyba nie jest dobry pomysł. Boje się ciebie. Lepiej idź stąd - mówiła nadal bardzo przestraszona.
-Proszę Cię otwórz. Obiecuję że nic ci nie zrobię. Muszę Ci pomóc. - powiedziałem z nadzieją że jednak mnie wpuści do środka. Słyszałem jak Violetta głośno przełknęła ślinę. Po chwili drzwi się uchyliły a zza nich wyglądała niska, szczupła brunetka. Była dość mocno wystraszona.
-Nie bój się. Nic ci nie zrobię. Jestem Leon
-Violetta - miło mi cię poznać. Dodała trochę pewniejszym głosem ale nadal była bardzo wystraszona.
Opowiedziałem jej szybko kim jestem i co tu robię
-Czyli jednak tata o mnie nie zapomniał? - zapytała uśmiechnięta już od ucha do ucha.
-Nie zapomniał. Obiecałem mu że tym razem wrócę razem z tobą. I zamierzam dotrzymać obietnicy. -Powiedziałem jej co postanowiłem a po chwili dodałem szybkie - Pomożesz mi?
-Tak oczywiście - uśmiechnęła się - Zabierz mnie stąd
Wyszliśmy z domu i złapaliśmy jakąś taksówkę. W między czasie widziałem że ci bandyci wracają do domu więc zadzwoniłem na policje i poinformowałem ich o tym całym zdarzeniu. Powiedzieli że się tym zajmą. Zabrałem Violettę do hotelu w którym miałem wynajęty pokój. Tam dziewczyna się umyła, ubrała w nowe ubrania które za każdym razem gdy wyjeżdżałem dawał mi ojciec dziewczyny i zjadła ciepły posiłek. Ja w tym czasie wyciągnąłem laptopa i prze-bukowałem swój bilet na samolot na jutro i zamówiłem dodatkowy dla Violetty. Chciałem ją jak najszybciej zabrać do domu. Postanowiliśmy zrobić niespodziankę jej tacie więc nic mu nie mówiliśmy.
-Jesteś zmęczona. Połóż się spać - powiedziałem. Przecież musiała nabrać sił
-Nie nie będę spała. posiedzę na fotelu. Jest tylko jedno łóżko w dodatku twoje.
-Ty będziesz spałą na łóżku aja na podłodze. - zaproponowałem
-No dobrze jeżeli to nie zrobi kłopotu

VIOLETTA
On jest taki miły. I pomaga tacie mnie odnaleźć. Chyba coś poczułam do niego. Ale to nie możliwe. Położyłam się spać. Byłam bardzo zmęczona. Przy nim czuję się bezpiecznie. Czułam jak mi się przygląda. Po chwili zasnęłam.

LEON
Proszę państwa Leon Verdas się zakochał. Chyba... tak czuję

Następny  dzień
Leon i Violetta obudzili się w tym samym czasie. Violetta poszła do łazienki a Leon zamówił im jedzenie. Później chłopak udał się do łazienki. W tym czasie do pokoju Verdasa przywieziono śniadanie. Wspólnie zjedli posiłek i zeszli na dół aby oddać kluczyk od pokoju. Wsiedli do taksówki i udali się na lotnisko. Wsiedli do samolotu i po 10 godzinach byli już w Buenos Aires.

                                             ********
No kochani. Oto i jest kolejna część One Shota. Nie wiem kiedy będzie następna. Następna część będzie już ostatnią. Dajcie znać na dole czy wam się podobało.

niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział 5 - Musisz być na tym spotkanu ze sponsorem...

VIOLETTA

Wstałam około 7:30cała zdenerwowana. Zaczęłam powtarzać układ gdy tylko wstałam. Z Leonem wychodziło mi to znacznie lepiej. Jak dobrze że obiecał że przyjdzie do Studia i poćwiczy ze mną jeszcze przed egzaminem. Egzamin mam o 12:00 a z nim umówiłam się o 10:30. Nagle nie wiadomo  skąd do pokoju wleciała Olga i zawołała mnie na śniadanie. Postanowiłam narzucić na siebie tylko jakąś bluzę i zejść na dół aby zjeść śniadanie.
-Witajcie
-Cześć córeczko. Jak się spało? - zapytał tata
-Lepiej byś się zapytał czy nie jest zdenerwowana przed egzaminem - wtrąciła mama
-Dziękuję spałam dobrze. I wiesz mamo trochę się denerwuję. Ale Leon obiecał że przyjdzie specjalnie i mi pomoże poćwiczyć jeszcze.
Tata wyraźnie się zdenerwował kiedy wspomniałam o Leonie
-Kto to jest Leon? Czym się zajmuje? Ile ma lat? Gdzie się uczy? Chcę wiedzieć o nim wszystko! - Zaczął panikować tata jak zawsze.
-Tato! Weź się trochę uspokój. Leon jest moim znajomym. Zajmuje się muzyką i tańcem. Ma lat 17. Uczy się w Studio. To wszystko?
-Tak jak na razie to wszystko. - Przytaknął tata
-Jak na razie? Tato ty się nigdy nie zmienisz! - Krzyknęłam i wstałam od stołu a następnie udałam się do pokoju. Tata mówił abym wróciła ale go nie słuchałam. Następnie udałam się do łazienki aby się umyć i ubrać. Na końcu zrobiłam lekki makijaż. Mam jeszcze trochę czasu do wyjścia więc postanowiłam położyć się na łóżku i włączyłam muzykę aby się rozluźnić.

ANGIE
Tak myślę że German to się jednak nigdy nie zmieni. Znów zaczął przesłuchanie. tym razem na temat nowo poznanego chłopaka. I tak będzie z każdym o kim wspomni? Postanowiłam zapytać się co sądzi na temat mojej pracy. Bo przecież miał mi powiedzieć co myśli a tym czasem nic.
-German, mogę Cię o coś zapytać?
-Tak. A o co?
-Co myślisz na temat mojej pracy?
-Wiesz. Myślałem o tym bardzo długo i sam nie wiem co mam myśleć. W sumie zarabiam wystarczająco dużo pieniędzy aby utrzymać nas i cały dom.
-Ale German nie rozumiesz że to sprawia mi radość. Kochanie zgódź się.
-No dobrze możesz wrócić do pracy.
-Dziękuję Ci Kochanie. Wiedziałam że się zgodzisz. - powiedziałam to i pocałowałam mojego męża.
Tak właściwie to nie wiedziałam czy się zgodzi czy nie. Ale dobrze że powiedział tak. Mam nadzieję że będzie mi się dobrze pracowało w Studio.

Godzina 9:50 - Tor wyścigowy
LEON
-Ale Lara mówiłem Ci że dziś o 10:30 jestem już umówiony i tą osobą nie jesteś ty - powtarzałem to już dla mojego mechanika po raz 10 a do niej nic nie docierało.
-Leon musisz być na tym spotkaniu ze sponsorem.
-Ale mnie nie będzie. Niech ktoś inny się ściga. Mnie nie będzie i koniec kropka.
-Tak? To się jeszcze okaże - Powiedziała stanowczym głosem Lara, odwróciła się na pięcie i poszła do gabinetu swojego ojca.
No tak Lara. Jest moim mechanikiem i córką właściciela. Jak coś zechce lub postanowi to zawsze jest tak jak ona chce. Klei się do mnie od kąd zacząłem chodzić na tor. No idzie nasza gwiazda wraz ze swoim tatusiem. Ciekawe co tym razem wymyśliła.
-Leon słyszałem że nie chcesz się dzisiaj ścigać aby zaprezentować się naszemu sponsorowi.
-Mówiłem już dla Lary że jestem już na dzisiaj umówiony i nie dam rady tutaj zostać.
-A więc Leonie. Postawię sprawę jasno albo zostaniesz i będziesz się ścigał albo idziesz i już tutaj nie wracasz.
-Słucham? każe mi pan wybierać między wyścigami a muzyką? dobrze Pan wie że tto są moje dwie największe pasje.
-Tak wiem. Ale musisz wybrać. Albo jedno albo drugie. To jak?
-No dobrze zostanę. - Kątem oka widziałem jak Lara się chytrze uśmiecha. Jak mogę dać się tak wykorzystywać. No ale oni mi zagrozili. Ale nie mam jak nawet zadzwonić do Violi aby ją przeprosić i powiedzieć że nie przyjdę. Ahhh. Pewnie się na mnie obrazi i nie będzie chciała ze mną rozmawiać. Jednak jestem głupi. Ale nie mogłem powiedzieć że chodzi o dziewczynę. Jest już 11:00. Czuję że Violetta mnie potrzebuje. Zawiodłem ją na pełnej linii.

11:15 - STUDIO
VIOLETTA
Leona nadal nie ma. pewnie mnie wystawił do wiatru. Byłam głupia że tak się cieszyłam na to spotkanie. Pewnie jest teraz ze swoją dziewczyną i razem świetnie się bawią. Lepiej zacznę sama ćwiczyć bo nic z tego nie będzie. O idą dziewczyny. A co one tu robią?
-Hej Viola - powiedziały chórkiem
-Cześć dziewczyny - Powiedziałam z uśmiechem - A co wy tu robicie?
-Przyszłyśmy trzymać za Ciebie kciuki - Powiedziała Fran
-A co ty tu robisz tak sama? - dodała szybko Ludmi
- Dziękuję. Jesteście świetnymi przyjaciółkami. Miałam być z Leonem ale chyba mnie olał.
-Na pewno miał jakiś ważny powód - Usprawiedliwiała go Camila
-Cami nie broń go. Wiem że taki chłopak jak ona ma wielkie powodzenie u dziewczyn. - dodałam całkiem smutna.
Nagle z za drzwi usłyszałam że ktoś mnie woła.
-Violetta Castillo proszona na egzamin
-To ja ! Już idę - Trzymajcie kciuki - dodałam szybko w stronę dziewczyn.
Na sali nauczyciel pokazał mi kroki. Było to dokładnie te same kroki co pokazywał mi Leon. Ciekawa jestem skąd on je znał. Pomyślałam że obok mnie stoi  właśnie on. Zatańczyłam cały układ bez żadnej pomyłki. Nauczyciele mi podziękowali i powiedzieli że wyniki pojawią się jutro około 12:00. Gdy wyszłam z sali czekały na mnie dziewczyny i mama.
-I jak ci poszło? -Zapytali wszyscy na raz
-Dobrze- powiedziałam i się lekko uśmiechnęłam - Pomyślałam że tańczę z Leonem
-Ajjj Viola  chyba ktoś tu się zakochał - Powiedziała Ludmi
-O nie, nie, nie. Nic z tych rzeczy - Powiedziałam lekko zirytowana
-A ja myślę że jednak twoje przyjaciółki mają rację - dodała mama
-I ty mamo?
-Tak ja też - dodała z chytrym uśmiechem
-Dziewczyny! Mam pomysł. - Mamo czy dziewczyny mogą przyjść dziś do mnie na noc? -zwróciłam się do mamy
-Myślę że nie będzie problemu.
- A więc zapraszam Was na wieczór do mnie. Posiedzimy, pogadamy, oglądniemy jakiś film.
Nagle Naty odwróciła się i miała już wychodzić. Ale nie wiem czemu.
-Ej Naty ty też - dodałam z uśmiechem - Wszystkie bez wyjątku.
-Ja też? - Pytała z nie dowierzaniem Natalia
-Tak ty też. Czemu pomyślałaś że ty nie?
- Wiesz nikt nigdy nigdzie mnie nie zapraszał. zawsze byłam taką szarą myszką. Nikt się nie chciał ze mną kolegować.
-Od dzisiaj się to zmieni - uśmiechnęłam się
-Widzimy się wszystkie u mnie o 19:00 Adres ma Fran
Dodałam i wyszłam ze Studia wraz z mamą kierując się w stronę domu

Godzina 18:30 - Dom Violetty
Wszystko jest już przygotowane. Czekam na dziewczyny. Co do Leona to widziałam go dzisiaj jak wracałam do domu  z jakąś dziewczyną. Mówiłam że kogoś ma. A dziewczyny mi mówiły że nie. Myliły się. Może nie znają go tak dobrze jak im się wydaje. Dzwonek do drzwi! To pewnie dziewczyny !!

-------------------------------------------------------------------------------
No i jest rozdział 5. jak Wam się podoba? Nie umiem pisać krótszych przykro mi :) Jutro pojawi się kolejna część One Shota. A w następnym rozdziale napiszę o nocowaniu u Violetty i o rozmowach Violetty i dziewczyn na temat chłopaków. Do następnego.




piątek, 16 maja 2014

One Shot - Zaginiona - Część 1

    Tego One Shota dedykuję Wikss, Natalce i  Sylwi :) Dziewczyny dziękuję za wsparcie.
                                                Mam nadzieję że Wam się spodoba :)


ONA
- Córka biznesmena. Uważana za zaginioną od 2 lat. Za jej odnalezienie wyznaczona jest duża suma pieniędzy.

ON - Syn bogatego człowieka. Przyjaciel rodziny zaginionej. Obiecał że JĄ odnajdzie.

                                                          NARRATOR
Jest ładny majowy dzień. To dziś mija równo 2 lata odkąd zginęła piękna, młoda dziewczyna. Pewien młody człowiek dokładnie rok temu poznał jej rodzinę i obiecał jej ojcu że odnajdzie dziewczynę. A dziś w 2 rocznicę jej zaginięcia chłopak wybiera się w kolejną podróż w celu odnalezienia dziewczyny. Jest to 30 raz kiedy wyjeżdża. Tym razem jedzie do Hiszpanii a dokładniej do Barcelony. Coś go tam ciągnie. Właśnie przyjechał aby pożegnać się z ojcem dziewczyny. Za 2 godziny ma samolot. Zapukał do drzwi ogromnego domu.

                                            LEON

-Dzień dobry Olga - przywitał się z gosposią
-Witaj Leonie. Co Cię tu sprowadza?
-Przyszedłem do Germana. Jest w domu?
-Tak, już go wołam odparła Olga
Nagle z salonu wyszedł German.
-Co Cię tu sprowadza? - Zapytał German
-Chciałem się pożegnać
-Jak to? Wyjeżdżasz czy się wyprowadzasz?
-Nie, chwila. Chyba się nie zrozumieliśmy German. Przecież obiecałem że odnajdę Violettę. Wyjeżdżam kolejny raz aby jej poszukać.
-Achch tak, rozumiem. W takim razie życzę Ci "Powodzenia"
-Dziękuję bardzo. Obiecuję że tym razem wrócę z pańsko córką albo wcale.
-Och Leon nie mów tak. Będzie co ma być
-Tak wiem, ale czuję że teraz ją znajdę
-No dobrze, a gdzie i kiedy jedziesz?
-Wyjeżdżam dziś. Za 2 godziny mam samolot. Tym razem chcę pojechać do Barcelony. Coś mnie tam ciągnie. Czuję że tam ją znajdę.
-Rozumiem. Mam nadzieję że ją znajdziesz. Nie ważne czy ona żyje czy nie. Chcę wiedzieć.
-Panie German! Proszę nie myśleć w ten sposób. Wracam za 2 tygodnie z pańską córką.
-Mam nadzieję Leonie, mam nadzieję
-Tak, a teraz przepraszam ale muszę już iść
-Dobrze. Do widzenia i powodzenia. Jesteśmy w kontakcie więc w razie potrzeby dzwoń.
-Dobrze. Do widzenia. Niech się pan nie martwi.
Wyszedłem z domu państwa Castillo i wsiadłem do wcześniej zamówionej taksówki którą udałem się na lotnisko. Przeszedłem odprawę i usiadłem w samolocie. Włożyłem słuchawki i włączyłem muzykę. Obmyślałem plan poszukiwania. W pewnym momencie odpłynąłem w głęboki sen.Obudziły mnie dopiero słowa z głośników "Proszę zapiąć pasy, za chwilę lądujemy!", więc zapiąłem pasy wedle polecenia. Po 30 minutach byłem w drodze do hotelu, w którym miałem rezerwację.. Rozmyślałem o tym czy uda mi się znaleźć tą dziewczynę. Dotarłem do hotelu. Zapłaciłem za przejazd, i wszedłem do środka.
-Hola. Miałem tu rezerwację na nazwisko Verdas.
-Hola.Tak zgadza się. Pokój z łożem małżeńskim może być? - Odpowiedziała recepcjonistka
-Tak może być.
-W takim razie pokój numer 2028 na 12 piętrze.
-Dziękuję bardzo
-Udanego pobytu - dodała uśmiechnięta recepcjonistka.
Nie miałem siły na odpowiedź więc tylko się uśmiechnąłem i udałem się na górę do pokoju. Pokój był duży. Ale nie przyjechałem aby tu wypoczywać. Nagle w kieszeni zaczął dzwonić mi telefon. To German.
- Halo Panie German
-Witaj Leonie. Jak minęła podróż?
-Dobrze, nawet bardzo dobrze. Jutro zaczynam poszukiwania pańskiej córki.
-To wspaniale Leonie. Bardzo Ci dziękuję.
-Nie ma problemu. Kończę już bo muszę obmyślić jakiś plan poszukiwania.
-Tak, dobrze. Rozumiem. Jedyna nadzieja w  tobie.
-Do usłyszenia
Nie potrafię z nim rozmawiać, kiedy słyszę jego nadzieję w głosie.A co jeśli jej nie znajdę? Nie STOP!! Verdas dasz radę !! MUSISZ!!

                                 TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Jak co rano od tygodnia wstałem i się umyłem. Jestem tu tydzień i zero efektów. Schowałem zdjęcie dziewczyny, portfel i telefon do kieszeni i wyszedłem do miasta. Szedłem ulicami słonecznej Barcelony. aż naglę zobaczyłem jakąś dziewczynę. Była bardzo podobna do córki pana Germana...

********************************************************************************
No i jak Wam się podoba ?? Niedługo część druga :)
A wy dziewczyny co sądzicie ?? Dawajcie znać na dole. Mam nadzieję że Wam się spodoba bo to mój pierwszy One Shot
.
Do następnego. Buziaki !! :*

piątek, 2 maja 2014

Rodział 4 - Denerwujesz się?

                                           VIOLETTA

Wstałam około 8 rano. Przesłuchania w Studio mam dopiero o 12. Poszłam do łazienki i się umyłam a następnie udałam się do garderoby aby wybrać ubranie na dziś. Następnie udałam się na dół aby zjeść śniadanie.
-Dzień dobry - Przywitałam się ze wszystkimi jak codziennie rano
-Witaj
-Co dziś jemy? - spytałam z ciekawości
-Tosty z dżemem
-Okej
Gdy zjadłam śniadanie dochodziła dopiero 10. Mam jeszcze trochę czasu do wyjścia więc postanowiłam poćwiczyć jeszcze piosenkę. Tak się wciągnęłam że czas tak szybko zleciał.Jest 11:30. Schodzę na dół aby za chwilkę wyjść do Studio 21.
-Mamo, to ja idę! - krzyknęłam
-Zaczekaj - odezwała się mama
-Coś się stało?
-Nie. Pójdę z tobą
-Dobrze - uśmiechnęłam się promiennie
Nagle z kuchni jak poparzona wybiegła Olga.
-No odwróć się skarbeńku - powiedziała jak zwykle zadowolona
-Ale po co? - zapytałam ale w między czasie odwróciłam się tyłem do Olgi, tak jak mnie o to wcześniej poprosiła. Olga lekko kopnęła mnie w pupę.
-A to za co? - zapytałam niezbyt zadowolona
-To na szczęście
-W takim razie "nie dziękuję" aby nie zapeszyć
Po chwili razem z mamą wyszłyśmy z domu  i ruszyłyśmy w stronę Studio. Rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się po drodze. Droga minęła nam bardzo szybko. Po chwili znajdowałyśmy się przy wejściu.
-Denerwujesz się? - zapytała mnie mama
-Tak troszeczkę - powiedziałam i się uśmiechnęłam lekko aby ukryć zdenerwowanie
-Nie masz  czego jak zwykle pójdzie Ci świetnie córeczko. Wierzę w ciebie.

                                          FRANCESCA

Właśnie całą grupą skończyliśmy zajęcia z tańca i wyszliśmy przed szkołę. Były to już nasze ostatnie zajęcia. Nagle zobaczyłam Violettę. Stała i rozmawiała z jakąś kobietą. Wyglądała na spokojną jak na kogoś kto za 15minut ma zdawać egzamin.
-Patrzcie to Violetta - powiedziała Naty
-Tak, chodźmy do niej - powiedziałam z uśmiechem
Ruszyliśmy w stronę Violetty i nie znajomej nam kobiety. Podeszliśmy do niej całą grupą. Stanęliśmy za nią i przysłuchiwaliśmy się rozmowie. Rozmawiały bardzo swobodnie. Jakby były najlepszymi przyjaciółkami. Kobieta która z nią rozmawiała powiedziała:
-Viola chyba ktoś do Ciebie
I nagle w naszą stronę odwróciła się uśmiechnięta Viola
-Hej kochani - powiedziała uśmiechnięta jak zwykle Violetta, i przywitała się z każdym całusem w policzek.
-Cześć Viola - odpowiedzieliśmy wszyscy zgodnie
-Wyglądasz na wyluzowaną jak na 10 minut przed egzaminem - wtrąciła Ludmiła
-No dobra powiem Wam. Troszkę się stresuję - powiedziała jak zwykle uśmiechnięta
-Aha, rozumiemy - powiedziałam razem z Cami w tym samym czasie a wszyscy zaczęli się śmiać.
Widziałam jak Leon patrzy na Violettę, był uśmiechnięty i miał takie małe iskierki w oczach. Zakochał się. Leon Verdas się zakochał we Violi. Aj byłam taka zadowolona. Mój przyjaciel się zakochał.
-Chcę Wam kogoś przedstawić - powiedziała Viola
-Kogo? - zapytałam zaciekawiona
-To moja mam, ma na imię Angie
-Miło nam panią poznać - powiedziała większość z nas
-A to Fran, Cami, Ludmi, Naty, Maxi, Andres, Leon i Braco
-Mnie Was również - powiedziała uśmiechnięta kobieta.
Fajną mamę ma Violetta. Jest świetna taka miła.
-Dobrze, chodźmy do środka - powiedziała już lekko poddenerwowana Violetta
Ruszyliśmy wszyscy do środka aby słyszeć kiedy będą wołać Violettę na egzamin. Wszyscy życzyli Violettcie szczęścia. Tylko nie Leon. On tylko patrzył. To coś podejrzanego

                                                LEON

Wszyscy życzyli szczęścia Violi. Ja chciałem zrobić to na osobności. W końcu odeszła od reszty aby się odstresować. Postanowiłem podejść i zagadać.
-Hej. Chciałem Cię przeprosić
-Witaj. Ale za co? - zapytała ze zdziwieniem
-Za to że nie zgodziłem się Ci pomóc w tańcu.
-A zapomnij o tym. Poradzę sobie sama - powiedziała niby obojętnie ale kiedy to mówiła to widziałem że jest smutniejsza
-Na prawdę Cię przepraszam. I jeżeli chcesz to Ci pomogę. dziś po egzaminie ze śpiewu
-No dobrze - uśmiechnęła się promiennie
-Violetta Castillo - usłyszeliśmy głos za drzwiami
-To ja idę
-Powodzenia -zdążyłem jeszcze powiedzieć to trochę głośnie w  stronę Violi 
Violett ruszyła w stronę sali. Po pewnym czasie zniknęła za drzwiami. Wszyscy stanęli w drzwiach. Obserwowali ją. Stała na scenie i ślicznie śpiewała, błyszczała niczym gwiazda. Moja gwiazda. Nie stop! Leon o czym tym ty myślisz? O Violettcie. Uśmiechnąłem się sam do siebie.

                                            VIOLETTA

Śpiewała i myślałam o Leonie. Nie wiem czemu ale myśl o nim mnie uspakajała. Skończyłam.
-Dobrze - powiedział dyrektor. Zapraszamy jutro.
Dziękuję - uśmiechnęłam się lekko i zeszłam ze sceny a następnie ruszyła w stronę wyjścia. Tam czekała na mnie mama i moi przyjaciele.
-Bardzo dobrze Ci poszło. Dobrze śpiewałaś, nie stresowałaś się, nie fałszowałaś, było czysto i to jest najważniejsze.
-Dziękuję - powiedziałam. tak moja mam zna się na śpiewie. Kiedyś była nauczycielką śpiewu w szkole muzycznej.
-Skąd Pani wie tyle o śpiewaniu? - zapytał dyrektor szkoły
-Kiedyś byłam nauczycielką śpiewu
-O to się dobrze składa. Może szuka Pani pracy?
-Nie wiem. Nie zastanawiałam się nad tym
-My szukamy nauczycielki śpiewu. I gdyby Pani się zdecydowała to bylibyśmy chętni.
-Dobrze. Porozmawiam jeszcze z mężem i dam znać jutro. - powiedziała mama. A ja czułam że ona będzie tutaj pracowała.
-Dobrze. - Dyrektor poszedł prowadzić dalszą część egzaminów
-Viola idziesz do domu? - zapytała mnie mama
-Nie. Ja zostaję jeszcze tutaj
-Dobra. Tylko wróć na kolację do domu.
-Dobrze- pokiwałam głową i pomachałam mamie.
Mama udała się do wyjścia a ja z Leonem pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i poszliśmy ćwiczyć. Dobrze się przy tym bawiliśmy. Śmialiśmy się, wygłupialiśmy, tańczyliśmy. Z nim czułam się tak inaczej taka bezpieczna. Czas razem szybko nam miną. Musiałam już wracać do domu na kolację.
-Wiesz Leon ja już muszę wracać.
-No to Cię odprowadzę - powiedział pewnie siebie Leon
-Nie nie trzeba przejdę się sama. Nie rób sobie kłopotu - powiedziałam z godnie z prawdą
-Ale to żaden kłopot - powiedział. Chodź - dodał. I ruszył w stronę wyjścia.
Ruszyłam za Leonem. Znów zaczęliśmy się wygłupiać. Po chwili doszliśmy do mojego domu.
-No to idę - powiedziałam
-Zaczekaj chwilkę
-O co chodzi?
-Chciałem Ci życzyć powodzenia na jutrzejszym egzaminie
-Dziękuję - przytuliłam chłopaka
-Będę jutro w szkole to jeszcze raz przećwiczymy układ.
-Dobrze. W takim razie do zobaczenia jutro
Leon ruszył w stronę swojego domu a ja weszłam do siebie. Olga powiedziała że jest już kolacja. Zasiadłam wraz z rodzicami do stołu i zjadłam kolację. Następnie udałam się na górę gdzie się umyłam i położyłam spać.

                                               ANGIE

Rozmawiałam z Germanem na temat mojej pracy w Studio 21. Długo debatowaliśmy na temat tego. W końcu powiedział że się zastanowi i powie mi rano co myśli na ten temat.

                                         FRANCESCA
W końcu Leon się przełamał i zaproponował Violi pomoc. Tak się cieszę. Mój przyjaciel się zakochał i zasługuje na szczęście.

                                                LEON
Wróciłem do domu i zjadłem kolację wraz z rodzicami. Później udałem się na piętro do łazienki i położyłem się spać. Zasnąłem jak zwykle myśląc o Violettcie.

                     ******************************
                          No i macie kolejną moją porcję wypocin. Bez sensu prawda?
                                                     Mam dwa pytania do Was :)

                                              1. Czy rozdziały nie są za długie?
                                   2.Czy nie za dużo w nich opisuję szczegółów?


                                    Do następnego !!

środa, 30 kwietnia 2014

Rozdział 3 - Pojawiają ci się iskierki w oczach

                                       VIOLETTA

Wstałam i od razu zaczęłam myśleć o chłopaku ze Studia. Czemu ciągle o nim myślę i nie mogę zapomnieć? Przecież nawet go nie znam. Po krótkim rozmyślaniu wstałam i udałam się do łazienki gdzie się umyłam i wykonałam makijaż a następnie do garderoby aby się ubrać.

15 minut później
Wszyscy są już na dole i zaczynają jeść śniadanie. Brakuje już tylko mnie.
-Dzień dobry - przywitałam się
-Witaj - odpowiedzieli wszyscy zgodnie
-Zjem szybko śniadanie i wybieram się do Studio 21 aby oddać dokumenty
-No skoro musisz - skomentował tata
-Och tato, musisz być taki? - zapytała
- Dobrze córciu idź i oddaj te dokumenty. - Mama szybko przerwała naszą małą sprzeczkę.

Słyszałam jeszcze jak rodzice się lekko posprzeczali. Udałam się do Studio 21 aby w końcu oddać dokumenty

15 minut później
W końcu dotarłam do Studia 21. Widzę "tego chłopaka". Nie wiem czemu ale cieszę się na jego widok jak małe dziecko na widok lizaka. No niestety nie mogę dłużej na niego popatrzeć. dzwoni dzwonek i on wraz ze swoimi kolegami poszedł na lekcje. No cóż trudno.
Zapukałam do pokoju nauczycielskiego
-Proszę - usłyszałam głos z za drzwi
-Dzień dobry - zajrzałam i się przywitałam
-Ach, to ty Violetto! Chodź do środka - powiedział dyrektor
-Przyniosłam kartę zgłoszeniową
-A wspaniale! Tak jak mówiłem egzamin ze śpiewu jest jest jutro a z tańca w sobotę
-Dobrze, dziękuję - uśmiechnęłam się
-Jeżeli chcesz to rozejrzyj się jeszcze trochę w szkole
-Tak zrobię. Dziękuję,do widzenia
-Do zobaczenia
Po chwili wyszłam z pokoju nauczycielskiego i ruszyłam w stronę sali tanecznej. Zobaczyłam zajęcia jakiejś grupy. Zobaczyłam tam też "tego chłopaka". Mają strasznie wymagającego nauczyciela. Zajęcia właśnie się skończyły. Nauczyciel krzykną do nich "Jak zwykle nic nie umiecie" i wyszedł z sali przy czym dziwnie się na mnie popatrzył. Podeszła do mnie grupka uczniów. W śród nich był właśnie "ten niesamowity chłopak".
-Nie przejmuj się tym nauczycielem. On tak zawsze. - Powiedziała z uśmiechem na twarzy blondynka.
- A tak w ogóle Cześć - powiedziała dziewczyna o czarnych włosach.
-Hej - postanowiłam się przywitać
-Co tutaj robisz? Jesteś nowa?
-Jutro zdaję egzamin ze śpiewu, a w sobotę z tańca. Dyrektor pozwolił mi się rozejrzeć po szkole.
-A fajnie. W szkole jest fajnie. Zobaczysz!
-Tak,na pewno - uśmiechnęłam się nie pewnie
-Ja jestem Francesca (Fran) to Camila (Cami), Naty i Ludmiła (Lu, Ludmi) a dalej jest Maxi, Andres Leon  i Braco
-Ja jestem Violetta, Viola, Vilu jak kto woli.
Podałam każdemu dłoń na powitanie. Ale kiedy złapałam Leona za rękę to przeszedł mnie dziwny dreszczyk. A więc tak ma na imię ten niesamowity chłopak LEON

                                        FRANCESCA
Fajna jest ta nowa Viola. I coś mi się wydaje że wpadła w oko Leonowi. Patrzył na nią tak inaczej niż na inne dziewczyny. Miał takie słodkie iskierki w oczach. Może im troszkę pomogę? Tak, czemu nie? To dobry pomysł.
-Viola może potrzebujesz pomocy w przygotowaniach do egzaminu? - postanowiłam zacząć działać
Dziewczyny dziwnie na mnie spojrzały.
-Tak. W sumie to w tańcu bym potrzebowała pomocy.
-O w tańcu to Leon jest najlepszy - spojrzałam na chłopaka. Viola również przeniosła wzrok na niego.
A dziewczyny po mojej minie wywnioskowały o chodzi
-Tak to prawda Leon jest najlepszy z nasz wszystkich - Dodała Ludmiła
-Nie, nie Fran to nie jest dobry pomysł,po zatem Ludmi są lepsi ode mnie. - Próbowałem się wykręcić.
-Oj Leon ale kto jak nie ty pomoże Vilu? - spojrzałam ponownie na przyjaciela błagalnym wzrokiem
-Może Maxi - odpowiedział niczym skacząc pod sufit z radości
-Wiecie co? ja nie chcę robić nikomu problemu. Poćwiczę sama - Powiedziała Vilu
Widać było że jest jej przykro że Leon nie chce jej pomóc.

                                              LEON
Och jaki jestem głupi. Czemu się nie zgodziłem? Ale teraz to już za późno.
-To ja już pójdę. Do zobaczenia - Powiedziała Vilu
-To pa! Powodzenia - Powiedziała Fran
-Leon pozwól no na chwilkę do mnie - Zawołała mnie Fran niezbyt zadowolona
-Co chcesz Fran?
-Czemu się nie zgodziłeś? Przecież widzę jak patrzysz na Violę
-Jak?
-Jak na żadną inną dziewczynę. A w dodatku pojawiają ci się iskierki w oczach na jej widok.
-Och proszę cię Fran nie wymyślaj już
Postanowiłem dalej już nie słuchać stwierdzeń Fran tylko iść na kolejne zajęcia. No cóż głupi byłem że się nie zgodziłem. Ale taka dziewczyna jako ona na bank ma chłopaka.

                                      VIOLETTA
Szkoda że Leon odmówił pomocy. No ale nie oszukujmy się taki chłopak jak on ma na bank jakąś super ładną i inteligentną dziewczynę. No cóż poradzę sobie jakoś sama lub poproszę Maxiego o pomoc. Właśnie wchodzę do domu. Ciekawe jak zareaguje tata na wiadomość że poznałam nowych znajomych.
-Cześć, jestem! - Powiedziałam wchodząc do domu
Z kuchni od razu wybiegła Olga i poinformowała mnie że za 10 minut jest obiad. Weszłam na górę do swojego pokoju i zostawiłam tam rzeczy. Sprawdziłam również powiadomienia na Facebooku i Twitterze. Do znajomych na Facebooku zaprosiła mnie Fran, Cami i Ludmi. Następnie zeszłam na dół i zasiadłam wraz z rodzicami i Ramallo do stołu.
-Jak Ci się podoba Studio? - zaczęła rozmowę mama.
-Bardzo fajnie, w Studio jest dużo muzyki tańca. ta szkoła jest pełna energii. Poznałam kilku nowych znajomych.

                                        GERMAN
Jak ja nie cierpię kiedy Viola opowiada o tym studio. Jak ona może tam chodzić. Chyba tego nie zniosę.
-Violetta koniec! - krzyknąłem raptownie
-Ale o co Ci chodzi tato?
-Koniec! Zabierasz papiery i odchodzisz ze Studio!!
-Ale tato jak to? - mówiła moja córka bliska płaczu.
-Tak to koniec. Ze śpiewaniem, tańczeniem, znajomymi, i chłopakami.
-Geramn skończ! - wtrąciła moja żona
-Tato ale ty tak nie możesz!! - wykrzyczała i pobiegła do pokoju

                                       VIOLETTA
Nie wierzę że ojciec znowu to robi. jak on może. Najpierw woził mnie i mamę jak walizki po całym świecie a teraz nie pozwala mi spełniać swoich marzeń. Nie rozumiem go w końcu. Najpierw się zgadza a teraz tuż przed egzaminami każe mi zabierać papiery. Cała zapłakana zasnęłam.

2 godziny później
O kurcze jak już późno. Spałam chyba dobre dwie godziny. Ktoś puka. Mam nadzieję że to nie tata.
-Chcę zostać sama - krzyknęłam
-Ale to my mama i Olga - i nagle drzwi się uchyliły
-Tak chodźcie - powiedziałam uśmiechając się lekko.
-Córciu ja wiem że jest Ci teraz ciężko. Ale ja postaram się porozmawiać z tata i zobaczymy co da się zrobić. - mama lekko się uśmiechnęła
-A ja mam dla Ciebie tort czekoladowy na poprawienie humoru - dodała Olga
-Och Olgita, dziękuję ci bardzo - uśmiechnęłam się już promienniej
Nagle w drzwi do mojego pokoju znów ktoś zapukał. Teraz byłam pewna że to jest mój paskudny ojciec. Nie chciałam go widzieć ale jednak musiał go jakoś przekonać aby zostać w szkole.
-Prosze - krzyknęłam nie pewnie
-Mogę wejść - zobaczyłam tatę za drzwiami
-Tak - powiedziałam oschle
-Córeczko chciałem cię przeprosić za moje zachowanie przy obiedzie
-No i co w związku z tym?
-Możesz iść na te egzaminy do Studia. Nie musisz zabierać papierów
-Dziękuję - powiedziałam I mam nadzieję że więcej nie będziesz zmieniał zdania - dodałam
Patrzyłam na dziwną minę taty z której nie dało się nic wyczytać. Po chwili pojawił się na niej uśmiech. Mama i Olga też się uśmiechnęły.

40 minut później
Jet już późno a ja muszę jutro wcześnie wstać. Właśnie idę do łazienki aby się przebrać. Za chwilkę kładę się do łóżka. Jeszcze łyk wody i mogę kłaść się spać. Gaszę światło i zamykam oczy. Zasypiam znów myśląc o Leonie i jego zielonych oczach.

                       **************************
   No i jak Wam się podobają moje beznadzieje wypociny ?? Lipa jak zwykle. No cóż do następnego.

Obserwatorzy

Polecamy

Dodaj Swojego bloga do spisów