środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt !!

Dzisiaj chciałam wam złożyć życzenia i podać wam taki mini plan dodawania rozdziałów :)


24.12.2014r - Świąteczny One Shot Część 1
25.12.2014r - Świąteczny One Shot Część 2
25.12.2014r - Rozdział 23
26.12.2014r - Świąteczny One Shot Część 3
27.12.2014 - Rozdział 24

Raz jeszcze życzę Wesołych i spokojnych świąt :) Całuję mocno :**

One Shot - Świąteczna Miłość - Część 1

Z dedykacją i najlepszymi życzeniami świątecznymi wszystkim czytelnikom :) Wesołych Świąt !!
VIOLETTA
Idę właśnie przez centrum miasta. Wracam z rozmowy kwalifikacyjnej. Oczywiście, kolejna odmowa. Dziś są mikołajki. Na mieście pełno ludzi poprzebieranych za mikołaje. Pełno śniegu i świątecznych ozdób porozwieszanych po całym głównym rynku. W witrynach sklepów świąteczne wystawy. Wszyscy robią zakupy i wyglądają na szczęśliwych. Tylko nie ja. Znaczy jestem szczęśliwa. No, ale święta jak co roku spędzę samotnie. No, bo, kto, by chciał spędzać święta z dziewczyną, która nie ma nic, jest z domu dziecka. Nawet jak faceci się o tym dowiadują, to uciekają, gdzie pieprz rośnie. Chciałabym końcu spotkać takiego idealnego, który nie zwracałby na, to uwagi. Została mi jedynie moja przyjaciółka, Ludmiła, jest dla mnie jak siostra. Zawsze jest przy mnie i mnie wspiera. Mimo, że ona pochodzi z bogatego domu, to nigdy nie przeszkadzało jej to, że ja wychowuję się w domu dziecka, bez rodziców, rodziny i pieniędzy. W pewnym momencie nie zauważyłam oblodzonego chodnika i się poślizgnęłam. Zamknęłam oczy i czekałam na spotkanie z zimnym chodnikiem. Zamiast chodnika, na swoich plecach poczułam czyjeś umięśnione ramiona. Niepewnie otworzyłam oczy. Mój wzrok spotkał się z jego pięknymi zielonymi oczami. Spojrzałam na osobę która mnie złapała. Zdawał mi się dziwnie znajomy. Po chwili postawił mnie na nogach. Przyjrzałam mu się. Uśmiechnął się do mnie a ja wymiękłam. Ma cudowny uśmiech, boskie dołeczki. A jak się uśmiecha to nogi mi miękną.
-Leon - Powiedział i wyciągnął dłoń w moim kierunku. Nagle mnie olśniło i się uśmiechnęłam. Podałam mu rękę a on ją uścisnął.
-Wiem kim jesteś - Powiedziałam z szerokim uśmiechem. Zaśmiał się i popatrzył w moje oczy.
-Ciekawe kto tego nie wie? - Spytał jakby trochę znudzony. Tym razem to ja się zaśmiałam.
-No wybacz jesteś sławnym piłkarzem raczej trudno żeby nikt ciebie nie znał - Powiedziałam. Dopiero teraz puścił moją rękę. Widziałam że dokładnie mi się przygląda. Strasznie się denerwowałam. Kompletnie nie wiem czemu to robi.
-Nadal nie znam twojego imienia piękna - Powiedział, ja poczułam jak robię się cała czerwona. Po chwili miałam całe czerwone policki więc schyliłam głowę.
-Violetta - Powiedziałam szybko. Podszedł do mnie. Nachylił się nad moim uchem. zastanawiałam się co robi.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny - Powiedział. Zaczerwieniłam się jeszcze bardziej. - I ślicznie się rumienisz - Dodał a ja już całkiem byłam jak burak albo pomidor. Po kilku minutach doszłam do siebie i spojrzałam na niego.
-W ramach podziękowań za uratowanie życia zapraszam na kawę - Powiedziałam z nadzieją że się zgodzi.

Już od kilku minut siedzimy w kawiarni i pijemy kawę. Rozmawiamy na różne tematy. Ten chłopak jest nie samowity. I w ogóle nie uważa się za jakąś wielką gwiazdę.
-A twoi rodzice? - Spytał. W końcu zadał pytanie którego tak bardzo się obawiałam. Nie lubię o tym rozmawia. Z moich oczu poleciało kilka łez. Szybko je starłam i z bladym uśmiechem spojrzałam na niego. Cały czas bacznie mnie obserwował.
-Nie znam moich rodziców. Prawdopodobnie zginęli w katastrofie lotniczek kiedy ja miałam rok. Wychowałam się w domu dziecka - Powiedziałam ponownie ocierając łzy. Już chciał mnie przytulić. Ale niestety podszedł do niego tłum fanek. Zaczął rozdawać autografy i robić sobie z nimi zdjęcia. Popatrzyłam na nich chwilkę. Po kilku krótkich minutach uświadomiłam sobie że nie powinien się zemną pokazywać bo to może mu zaszkodzić. Wyjęłam z kalendarza kawałek kartki i napisałam na niej swoje imię oraz numer telefonu. Pomyślałam że jeśli się nie wstydzi takiej koleżanki, że jeśli nie boi się ze mną pokazać to zadzwoni. Podsunęłam karteczkę pod jego kubek tak że było ją widać. Na stoliku zostawiłam należność za dwie kawy i zabierając kurtkę wyszłam.

Wracając do domu minęłam jeszcze kilku mikołajów. Zaczął prószyć śnieg. Weszłam do mieszkania i zjadłam co nieco. Następnie wykonałam wieczorne czynności i się przebrałam. Zrobiłam sobie gorącej czekolady na poprawę humoru. Zaczęłam pisać w pamiętniku jak co wieczór. Po dłuższym czasie położyłam się i szybko zasnęłam.

LEON
Wracałem właśnie z treningu. Szedłem sobie głównym rynkiem. Mijałem mnóstwo poprzebieranych ludzi w czerwone stroje. No tak dziś mikołajki. Mnóstwo śniegu i oblodzone chodniki. W oddali zobaczyłem że ktoś poślizgnął się na oblodzonej powierzchni więc szybko tam ruszyłem i w ostatniej chwili złapałem śliczną brunetkę w swoje ramiona.

Siedzieliśmy z Violettą w kawiarni i piliśmy kawę. Rozmawiało nam się świetnie opowiadaliśmy o sobie, swoim życiu i rodzinie. Można powiedzieć że się poznawaliśmy. Szerokim łukiem omijała temat swoich rodziców więc postanowiłem ją o to spytać.
-A twoi rodzice? - Spytałem. Nie mam nic do stracenia. Najwyżej nic mi nie powie i wyjdzie bez słowa. Z jej oczu automatycznie poleciało kilka łez. Szybko je starła. Obserwowałem ją cały czas.
-Nie znam moich rodziców. Prawdopodobnie zginęli w katastrofie lotniczek kiedy ja miałam rok. Wychowałam się w domu dziecka - Powiedziała ponownie ocierając łzy. Już miałem ją przytulić. Niestety podszedł do mnie tłum fanek. Poprosiły mnie o autografy a mi nie wypadało odmówić. Zacząłem rozdawać autografy i robić sobie z nimi zdjęcia.

Po około 15 minutach wszystkie fanki odeszły. Odetchnąłem z wielką ulgą machając im. Po chwili uśmiechnąłem się.
-Strasznie cię przepraszam ale to część mojej ... - Powiedziałem i odwróciłem głowę w kierunku gdzie siedziała Viola jeszcze kilka minut temu. - Pracy - Dodałem zdziwiony. Spojrzałem na stolik. Leżały na nim pieniądze. Miałem plan że sam zapłacę za te kawy. No ale wyszło jak wyszło. poprosiłem kelnera o rachunek i podałem mu pieniądze. Zabrałem swoje rzeczy i wyszedłem na zewnątrz. Rozejrzałem się z nadzieją że ją znajdę ale na co liczyłem. Nigdzie nie było widać tej ślicznej brunetki.

Zrezygnowany wróciłem do domu. Od razu przebrałem się i wykonałem wieczorne czynności. Wszedłem do kuchni gdzie był mój przyjaciel ze swoją dziewczyną.
-Co ty taki nie w sosie? - Spytała Ludmiła. Ona zawsze wie kiedy mi coś leży  na sercu. Spojrzałem na nią i chciałem powiedzieć że wszystko jest okej ale jej mina mówi mi że czeka na wyjaśnienia . Spojrzałem jeszcze na przyjaciela a on mnie obserwował.
-U mnie wszystko dobrze - Powiedziałem spokojnie. Patrzyłem na nich. Spojrzeli po sobie a później ponownie na mnie. Mina Ludmiły nie oznaczała nic dobrego.
-Jakoś ci nie wierzę  - Powiedziała i podeszła do mnie. Zawsze wiedzą kiedy coś ukrywam.
-Poznałem dziewczynę. Złapałem ją bo się poślizgnęła. Zaprosiła mnie na kawę w ramach podziękowania. Podeszły do mnie fanki. Rozdałem kilka autografów a jak odwróciłem głowę aby na nią spojrzeć to jej nie było - Powiedziałem szybko. Popatrzyłem na nią a ona mnie przytuliła. Zaśmiałem się lekko i również wtuliłem.
-Znaczy że się stary zakochałeś - Powiedział szybko. Przybiliśmy piątkę po czym poszedłem do pokoju. Szkoda tylko że już nigdy jej nie zobaczę.
-Czy to możliwe że po godzinie rozmowy mogłem się w niej zakochać? - Zadałem sobie pytanie w myślach. - Nie to na bank nie możliwe. Ale te jej oczy i uśmiech, a ten jej słodki nosek i to jak się rumieni. O matko ona jest cała cudowna. - Rozmarzyłem się o niej. Szybko zasnąłem myśląc o brunetce.

KILKA DNI PÓŹNIEJ
LEON
Jak codziennie wracam z treningu. Od mojego spotkania ze śliczną brunetką wracam zawsze tą samą drogą z nadzieją że ją spotkam. Później zahaczam o kawiarnię w której wtedy byliśmy siedzę tam ze dwie godziny i wracam do domu. Niestety zawsze bez skutku. Chciałbym z nią porozmawiać. Wyjaśnić z nią czemu wtedy tak po prostu wyszła. Dzisiaj też tak jest. Siedzę w kawiarni i czekam. Tylko nie wiem na co. Chyba na jakiś cud, albo zbawienie bo od kilku dni się tu nie pojawiła.W końcu dopiłem kawę i za nią zapłaciłem. Wstałem ubrałem kurtkę i wyszedłem z kawiarni. Wróciłem do domu gdzie położyłem się na łóżku jak codziennie i zacząłem myśleć o niej.
-Czemu nie mogę wyrzucić jej ze swojej głowy? - Spytałem sam siebie. Jeszcze chwilkę leżałem myśląc o niej po czym wstałem. Udałem się do kuchni i znalazłem coś do jedzenia. Wróciłem z powrotem do pokoju. Przypomniało mi się że dziś wprowadza się tutaj jakaś koleżanka Ludmiły. -Może dzięki niej zapomnę o Vilu - Pomyślałem

VIOLETTA
Przez te kilka dni Leon się nie odezwał. Czego mogłam się spodziewać. Wyjawiłam mu swoją tajemnicę  i stchórzył jak każdy inny koleś. W dodatku on jest sławnym piłkarzem. A ja? Ja tylko zwykłą dziewczyną z domu dziecka, bez rodziny, pracy i w dodatku bez domu. Dobrze że Lu zgodziła się mnie przygarnąć na kilka dni. Właśnie wkładam swoją walizkę do bagażnika jej auta.
-Vilu mogę wiedzieć czemu masz taki humor? - Spytała wskazując na moją minę. No fakt jakoś nie potrafię zmienić miny odkąd poznałam Leona. Na myśl o nim jestem szczęśliwa. Ale jak przypomnę sobie że nie dzwonił od naszego spotkania to che mi się płakać. W tym momencie jestem na etapie płakania.
-Poznałam chłopaka, można powiedzieć że uratował mi życie. Zaprosiłam go na kawę. Opowiedziałam całą swoją historię włącznie z domem dziecka. Bałam się trochę tego co powie więc skorzystałam z okazji i wyszłam kiedy był zajęty ale wcześniej zostawiłam mu na stoliku numer telefonu. Nie zadzwonił - Wyjaśniłam wszystko dość szybko w dużym skrócie. 
-Znaczy że się zakochałaś - Powiedziała z szerokim uśmiechem na ustach. Ale chwilka przecież nie można zakochać się w człowieku którego się praktycznie nie zna i widziało się go raz w życiu.
-Nie Lu nie zakochałam się tylko świetnie mi się z nim gadało - Wyjaśniłam szybko na poczekaniu. Może się zakochałam ale się do tego nie przyznam. Bo miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje.
-Zwyczajnie chciałabym się z nim spotkać i pogadać - Dodałam. Spojrzałam na nią a jej mina mówiła coś w stylu "Już ci wierzę". Nie dyskutowałyśmy zbyt dużo, wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do jej domu. Weszłyśmy do środka. Lu pokazała mi mój pokój. Pomogła rozpakować walizki. Zajęło to trochę czasu choć wcale nie miałam dużo rzeczy.

Teraz stoimy w kuchni i przygotowujemy coś smacznego na obiad. Lu powiedziała że jej chłopak i kolega mają zaraz wrócić z jakiegoś tam treningu. Po kilku minutach zadzwonił do drzwi więc Lu poszła otworzyć a ja kończę gotować. Po chwili wróciła do kuchni.
-Kochana pozwól że ci przedstawię - Zaczęła a ja szybko się odwróciłam. Swój wzrok skupiłam na chłopaku którego trzymała za rękę. - Mój chłopak Federico - Powiedziała przywitałam się z nim
-Violetta - Powiedziałam z uśmiechem. Po chwili przeniosłam swój wzrok na drugiego chłopaka. Zatkało mnie lekko.
-Leon - Powiedziałam zdziwiona. Ludmiła i Federico spojrzeli na nas dziwnie. Patrzyłam na niego i nie wiedziałam co mam  powiedzieć.
-Violetta - Powiedział również bardzo zdziwiony. Chyba też nie wiedział co ma powiedzieć.
-Nie zadzwoniłeś -Postanowiłam przerwać ciszę. Wyminęłam ich i poszłam do swojego tymczasowego do pokoju. Słyszałam jeszcze jakieś rozmowy. Usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć czemu trafiłam akurat na niego.Wolałabym go nie spotkać niż ponownie robić sobie nadzieję.

Moje rozmyślania po kilku minutach przerwało pukanie do drzwi. Spojrzałam w tamtym kierunku. W drzwiach stanął właśnie Leon. Ponownie odwróciłam głowę i zaczęłam myśleć.
-Jak miałem zadzwonić? - Spytał i usiadł obok mnie. Spojrzałam na niego. Znów te jego oczy. Przypomniało mi się jak mnie w tedy złapał.
-Wystarczyło wybrać mój numer i zadzwonić - Powiedziałam. Przecież to żadna filozofia.
-Nie miałem numeru - Wyjaśnił szybko.
-Zostawiłam ci go w kawiarni na stoliku - Powiedziałam. Cały czas patrzyłam w jego czy. Westchnął i zacisnął oczy kładąc rękę na głowie.
-Ale tam nic nie było - Powiedział szybko. Spojrzał na mnie.Popatrzyłam na niego i chwilkę się zastanowiłam. No w sumie może mieć rację. Jak tak pomyśleć to albo te fanki zgarnęły karteczkę albo gdzieś spadła i on jej nie zauważył.
-Czyli się nie przestraszyłeś że jestem z domu dziecka? - Spytałam niepewnie. Muszę to wiedzieć inaczej nie chcę zaczynać z nim przyjaźni.
-Posłuchaj dla mnie nie ważne jest czy masz rodziców czy nie, gdzie się wychowałaś lub to ile masz kasy. Dla mnie jest ważne jedynie to co nosisz w sercu - Powiedział i się uśmiechnął. Mówiąc to patrzył w moje oczy więc mu wierzę. Uśmiechnęłam się lekko i przytuliłam do niego. On lekko mnie objął. Przeszedł mnie dziwny dreszcz jak dotknął moich pleców więc szybko się od niego odsunęłam.

Wyszliśmy z pokoju i skierowaliśmy się do kuchni. Ludmiła akurat nakładała spagetti na talerze więc usiedliśmy i czekaliśmy. Po chwili dostaliśmy nasze porcje. Zjedliśmy i wspólnie z  Leon posprzątaliśmy a Ludmiła i Federico poszli do pokoju. Po tym jak skończyliśmy sprzątać wróciłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku. Zaczęłam myśleć o Leonie. Właśnie nie wiem czemu akurat o nim.
-Chciałam go ponownie spotkać i spotkałam - Pomyślałam i się uśmiechnęłam - To jak przeznaczenie - Uśmiechnęłam się na samą myśl o przystojnym brunecie. Szkoda tylko że nigdy nie będziemy razem. Dwie różne, osoby, dwie różne osobowości. On bogaty, przystojny, sławny piłkarz i ja szara myszka, bez rodziców, z domu dziecka, biedna i bez pracy. To nie ma prawa się udać nawet jeśli bardzo bym chciała...

******************
Mam nadzieję że to coś Wam się spodobało. Jutro dodam kolejną część :)
Tym czasem zostawiam was i uciekam :) Wesołych Świąt

wtorek, 23 grudnia 2014

Rozdział 22 - No to napijmy się wina

VIOLETTA
-Jak mogłeś nie powiedzieć mi tak ważnej rzeczy? - Zadałam pytanie dla Leona. Byłam zdenerwowana.
-Oj kochanie przepraszam - Powiedział i chciał do mnie podejść ale ja cofnęłam się do tyłu.
-To jest ważny projekt a ty mi zapominasz o tym powiedzieć? - Zadałam pytanie cała zdenerwowana
-Kochanie przepraszam wyleciało mi z głowy - Zaczął się tłumaczyć i drapać po głowie.
-Chyba jestem twoją asystentką powinieneś mówić mi takie rzeczy - Powiedziałam stanowczo cała zdenerwowana.
-Powinienem ale zapomniałem - Powiedział smutny. Ponownie próbował do mnie podejść ale ja się szybko odsunęłam i chwyciłam torebkę która leżała na moim fotelu.
-Zabieram Jima z przedszkola i jedziemy do Lu - Rzuciłam wychodząc z gabinetu Leona.
-Viola zaczekaj - Zawołał mnie spokojnie. Minęłam się z klientem Leona i wyszłam z budynku.
Na dole złapałam taksówkę i ruszyłam nią do przedszkola Jima. Poprosiłam kierowcę aby zaczekał i odebrałam małego z przedszkola. Tym razem obyło się bez problemów. Wsiedliśmy ponownie do pojazdu, podałam kierowcy adres a ten ruszył w drogę. Mój telefon ciągle wydzwaniał. oczywiście był to Leon.

Odebrałam Jima z przedszkola i wszystko jest okej. - Violetta

Wysłałam mu sms-a i wyłączyłam telefon. Podpisałam się bardzo oficjalnie. Już dawno tak nie pisałam. Schowałam telefon z powrotem do torebki. Dojechaliśmy na miejsce i zapłaciłam za taksówkę.

-Lu rozumiesz to? - Zadałam pytanie
-Viola ale zrobiłaś mu awanturę za nic - Powiedziała spokojnie moja przyjaciółka. W sumie miała rację.
-Lu ja mam tak coraz częściej - Powiedziałam a ona zrobiła zdziwioną minę więc postanowiłam kontynuować. - Mogłabym się z nim kłócić o wszystko. Ostatnio zostawił laptopa w salonie a ja miałam ochotę na niego nawrzeszczeć. Wcześniej mi to nie przeszkadzało. - Powiedziałam szybko i spojrzałam na nią.
-Może jesteś w ciąży - powiedziała z uśmiechem.
-Co? - Zadałam pytanie zdenerwowana - Chyba sobie żartujesz - Powiedziałam
-No żartuję - Powiedziała spokojnie. Przytuliłam ją mocno i posłałam ciepły uśmiech. Miałam się już zbierać ale spojrzałam na fotel gdzie wcześniej siedział Jim. Teraz na nim spał. Lu przeniosła swój wzrok tam gdzie ja.
-Jak słodko śpi - Wyszeptała tak aby nie obudzić małego.
-Tak ale będę musiała go zbudzić aby wracać do domu - Powiedziałam spokojnie.
-To przenocujcie u mnie - Powiedziała Lu. Uśmiechnęłam się lekko.
-Dobry pomysł - Powiedziałam.
-Tylko wyślij dla Leona sms-a - Spojrzałam na nią surowym wzrokiem. - No co? - Zadała pytanie spokojnie - W końcu ma prawo wiedzieć co dzieje się z jego dzieckiem - Dodała szybko. Wyjęłam i włączyłam telefon.
-27 połączeń nieodebranych - Spojrzałam na wyświetlacz.
-Trudno - Pomyślałam po czym weszłam do aplikacji wiadomości aby napisać wiadomość dla Leona.

Jim zasnął u Lu. Będziemy u niej nocować. Do zobaczenia jutro. Kocham cię - Całuję Viola

Odłożyłam telefon i skierowałam się do kuchni. Pomogłam dla Ludmi przygotować kilka kanapek i herbatę. Weszłyśmy z powrotem do dużego pokoju. Zbudziłam Jima i dałam mu kolację. Następnie położyłam go spać usiadłam w salonie na kanapie i czekałam na Lu. Postanowiłam sprawdzić telefon czy nie dostałam żadnej wiadomości. Była jedna. Oczywiście od Leona. Uśmiechnęłam się sama do siebie.

Już tęsknię. Przepraszam za dziś Kocham mocno - Całuję Leon

LEON
Odpisałem na sms-a Vilu i odłożyłem telefon na stoliku. Wszedłem do kuchni i wziąłem piwo do ręki. Ponownie skierowałem się do salonu gdzie usiadłem na kanapie. Upiłem łyka zimnego piwa i odstawiłem butelkę na stoliku. Po kilku sekundach bezczynnego siedzenia usłyszałem dzwonek do drzwi. Podszedłem do drzwi i je otworzyłem. Stała za nimi Stef.
-Hej ja do Jima - Powiedziała i wepchnęła się do środka.
-Jima nie ma - Powiedziałem i wskazałem na drzwi aby wyszła.
-No to napijmy się wina - Powiedziała i usiadła na kanapie w salonie. Skierowałem się do kuchni po dwa kieliszki i butelkę wina. Wszedłem z powrotem do salonu i nalałem do dwóch kieliszków wina.

NARRATOR
Po kilku godzinach Leon i Stef byli już po trzech butelkach wina. Obydwoje nie wiedzieli co robią i co mówią. Blondynka podeszła do bruneta który ledwo trzymał się na nogach.
-Chodź odprowadzę cię do łóżka - Powiedziała pewna swoich słów. Szatyn nie myśląc długo zgodził się na propozycję blondynki. Weszli na górę do sypialni szatyna. Blondynka posadziła go na łóżku. Już miała wychodzić z sypialni ale coś ją tknęło. Pchnęła Leona na łóżko i usiadła na nim okrakiem. Zaczęła go całować, po kilku sekundach schodziła swoimi ustami na szyję chłopaka. Zaczęła odpinać jego koszulę.
-Co ty robisz? - Ledwo zapytał chłopak
-Cicho, spokojnie - Powiedziała blondynka po czym zdjęła mu koszulę a chwilę później spodnie. Wstała i sama szybko się rozebrała. Ponownie zaczęła całować chłopaka. Tym razem i on oddawał jej pocałunki. Po kilku minutach doszło do czegoś więcej.

*********
No i pojawił się kolejny rozdział :) Mam nadzieję że się podoba. Pamiętajcie że już tylko do końca dzisiejszego dnia możecie wysyłać prace na konkurs :D Kocham was :** <3

piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 21 - Jestem twoją mamą

Przypominam o konkursie :)

VIOLETTA
Dzisiaj w końcu wraz z Leonem zjawiliśmy się w firmie. W końcu należy trochę popracować. Jim jest w przedszkolu jak należy. Dzisiaj Leon ma kilka spotkań a później jedziemy do domu odpoczywać jak zwykle.
-Kochanie słuchasz mnie? - Zadał pytanie Leon
-Tak, tak - Powiedziałam i posłałam mu ciepły uśmiech
-Tak? - Zadał pytanie - To co mówiłem? - Zadał kolejne pytanie po chwili
-No nie wiem - Przyznałam i usiadłam przy biurku.
-Viola co się dzieje? - Zadał pytanie
-Nic. Po prostu się zamyśliłam - Powiedziałam z uśmiechem.
-Na pewno? - Zadał pytanie nie dowierzając
-Tak - Powiedziałam z uśmiechem. Leon musnął moje usta i udał się do swojego gabinetu.
-Jak by ci się nudziło to wpadnij do mnie - Powiedział i wszedł do środka.Zaczęłam robić swoje czyli uzupełniać i przeglądać dokumenty.

W końcu po kilku godzinach  skończyłam. Leon ma właśnie ostatnie spotkanie.
-Dzień dobry - Usłyszałam jakiś damski głos. Podniosłam głowę i zobaczyłam blondynkę z długimi włosami. Ubrana była dość elegancko.
-Dzień dobry - Odpowiedziałam - W czym mogę pomóc? - Zadałam pytanie po kilku sekundach
-Ja do Leona Verdasa - Powiedziała nieco wrednym głosem.
-Pan prezes ma spotkanie - Powiedziałam spokojnie. Postanowiłam być oficjalna i nie nazywać Leona po imieniu przy tej kobiecie. - Proszę usiąść i poczekać - Powiedziałam i wskazałam białe fotele za jej plecami. Kobieta skierowała się we wcześniej wskazanym prze zemnie kierunku i spoczęła na jednym z wielu foteli.

LEON
Moje ostatnie spotkanie właśnie dobiegało końca. Mam tyle zleceń że nie wiem w co ręce włożyć.
-Czyli wszystko mamy ustalone tak? - Zadał pytanie prezes wielkiej firmy dla którego mam zrobić projekt domu.
-Tak wszystko - Powiedziałem zgodnie z prawdą.
-W takim razie czekam na telefon - Powiedział i wstał
-Dobrze - Powiedziałem po czym również wstałem. Razem wyszliśmy z gabinetu.
-Do widzenia - Pożegnał się ze mną
-Do widzenia - Odpowiedziałem
-Do widzenia - Odezwała się Vilu. Klient posłał jej ciepły uśmiech i wyszedł. Odwróciłem się w jej kierunku i oparłem dłonie o jej biurko.
-To co zbieramy się? - Zadałem pytanie. - Mam już dość roboty na dziś - Dodałem po chwili.
-Jeszcze nie - Powiedziała. Zrobiłem zdziwioną mnę.
-Ta pani do ciebie - Powiedziała i wskazała na kogoś za moimi plecami.
-Cześć Leon - Powiedział jakiś znajomy dla mnie głos. Odwróciłem się i to co zobaczyłem zaskoczyło mnie.
-Cześć - Powiedziałem po kilku sekundach.
-Możemy porozmawiać? - Zadała pytanie. Nie mam pojęcia po co tu przyjechała.
-No to rozmawiajmy - Powiedziałem i oparłem się o biurko Violetty.
-Na osobności - Powiedziała dość głośno
-Albo mówisz teraz i tutaj albo wcale - Powiedziałem oschle
-Chcę zobaczyć się z moim synem - Powiedziała a mnie zamurowało.
-Zostawiłaś go pięć lat temu a teraz chcesz się z nim raptem zobaczyć? - Zadałem pytanie zły
-Tak chcę go zobaczyć - Powiedziała stanowczo
-Zapomnij - Powiedziałem po czym odwróciłem się przodem do Violetty.
-Chodź idziemy -Powiedziałem i chwyciłem ją za dłoń. Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do auta. Kontem oka zauważyłem że z firmy wyszła też Stef.
-Kochanie to była mama Jima? - Zadała pytanie Viola
-Tak - Odpowiedziałem nadal zły. Odwróciłem się do niej twarzą i złożyłem na jej ustach pocałunek.
-Nie przejmuj się nią - Powiedziałem spokojnie. Po kilku sekundach odpaliłem silnik i ruszyliśmy w kierunku przedszkola.

Od kilku kilku minut siedzimy spokojnie z Violą na kanapie w salonie. Zjedliśmy obiad a teraz oglądamy telewizję. Mały kursuje między swoim pokojem a salonem i co raz wymyśla nowe zabawy.
-Tato to może zagramy w grę? - Zadał pytanie kolejny raz schodząc po schodach.
-Nie - Powiedziałem i przytuliłem się do Violi. Ona lekko się uśmiechnęła nie odrywając oczu od telewizora.
-A wiesz co tato? - Zadał pytanie maluch
-Co synku? - Zapytałem i czekałem na odpowiedź
-Tatusiu chciałbym mieć braciszka - Powiedział a mój uśmiech momentalnie znikł. Nadal przytulony byłem do Vilu. Ona odwróciła głowę w stronę Jima.
-Wiesz Jim o to trzeba poprosić ciocię - Powiedziałem i spojrzałem na Violę. Dostałem lekko po głowie
-Ciociu chcę braciszka - Powiedział mały podchodząc do Violi. Wdrapał się na jej kolana i popatrzył w jej oczy.
-Wiesz Jim zastanowię się - Powiedziała po czym pocałowała Jima w czoło. Po kilku minutach Jim pobiegł z powrotem na górę a ja popatrzyłem w oczy Violetty. Złożyłem na jej ustach namiętny pocałunek po chwili ona zaczęła oddawać moje pocałunki. Niestety przerwał nam dzwonek do drzwi. Niechętnie oderwałem się od ust mojej kruszynki i wstałem udając się w kierunku drzwi.
-Co ty tu robisz? - Zadałem pytanie dość głośno gdy zobaczyłem kto stoi za drzwiami.
-Przyszłam odwiedzić swojego syna - Powiedziała pewna siebie. Po chwili obok mnie zjawiła się Viola. Objąłem ją ramieniem.
-A ona co tu robi? - Zadała pytanie zła i zszokowana za razem.
-Mieszka - Odpowiedziałem spokojnie. - Więcej nie będę ci się tłumaczyć. - Dodałem po chwili
-I może wychowuje mojego syna? - Zadała pytanie zła
-Ktoś musi - Powiedziałem nadal spokojnie - Ciebie nie było 5 lat. I nie interesowałaś się nim - Powiedziałem już lekko zły.
-Chcę odzyskać mojego syna - Powiedziała stanowczo.
-Zapomnij - Powiedziałem dość głośno. Kontem oka zauważyłem jak Jim schodzi po schodach.
-No pięknie - Pomyślałem i dyskretnie pokazałem dla Violi że Jim do nas podchodzi.
-Tatusiu kto to? - Zadał pytanie mały przytulając się do Vilu. Ona położyła swoje dłonie na ramionach Jima a po chwili zaczęła go gładzić po głowie.
-Hej mały - Powiedziała Stef i kucnęła przy nim.
-Dzień dobry - Przywitał się i spojrzał na mnie i na Vilu. Modliłem się aby Stef nic nie wypaplała.
-Kim pani jest? - Zadał pytanie mały. Wiedziałem że to już koniec. Ona nie powstrzyma się przed niczym. Zrobi wszystko aby mi go odebrać.
-Jestem twoją mamą - Powiedziała.
-No i stało się - Pomyślałem. Mały ponownie spojrzał na mnie i na Violę po czym ponownie przeniósł swój wzrok na Stef. Ona chwyciła jego małe rączki w swoje dłonie.
-Ja nie mam mamy - Powiedział i wyrwał swoje rączki z jej dłoni. Mocniej wtulił się we Violę.
-Kocham tylko ciocię - Powiedział po czym podniósł swoją małą główkę i spojrzał na nas.
-Kochanie ale to ja jestem twoją mamą - Powiedziała ponownie chwytając go za rączki.
-Ja nie mam mamy - Powtórzył po czym wyrwał swoje dłonie z uścisku Stef i odkleił się od Vilu. Jego małe stopki skierowały się na górę. Popatrzyłem na Vilu i ona pobiegła za nim na górę. Spojrzałem na Stef.
-Wyjdź stąd i nie wracaj - Powiedziałem po czym otworzyłem drzwi. Wyszła spokojnie z domu.
-Nie zostawię tak tego - Przystanęła i wypowiedziała te słowa. Szybko zamknąłem drzwi.

Stanąłem przed drzwiami do pokoju Jima. Zastanawiałem się co mam mu powiedzieć. Już chciałem wejść do środka ale się powstrzymałem.
-Co mam mu powiedzieć? - To pytanie krążyło mi po głowie już od kilku minut. Postanowiłem dłużej nad tym się nie zastanawiać tylko wejść do pokoju. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Na łóżku siedziała Viola z Jimem. Siedzieli odwróceni do mnie tyłem
-A co jeśli tata mnie odda? - Usłyszałem pytanie z ust małego.
-Nie odda cię - Powiedziała Viola - Obiecuję ci - Dodała po czym zaczęła głaskać go po pleckach.
-Nie oddam was nikomu - Powiedziałem po czym usiadłem koło moich dwóch skarbów i przytuliłem się do nich.

Siedzieliśmy tak sporo czasu aż w końcu wszyscy razem przytuleni do siebie zasnęliśmy na łóżku u Jima.

Konkurs - Przypomnienie !!

Kochani chciałabym wam przypomnieć o konkursie. Konkurs trwa do 24 grudnia. Czyli zostało już tylko kilka dni . A ja dostałam tylko 3 prace. Mam nadzieję że pojawi ich się więcej :) Jeśli potrzebujecie więcej czasu to bardzo proszę o wiadomość w komentarzach lub na e-maila i przełożę termin :)

Pozdrawiam Paula :)

P.S Rozdział jeszcze dziś :P

piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział 20 - Ty i Jim jesteście dla mnie najważniejsi

Pamiętajcie o konkursie :D

VIOLETTA
Leniwie otworzyłam oczy i chwyciłam do ręki dzwoniący telefon. Nie patrząc na wyświetlacz odebrałam telefon i przyłożyłam go do ucha.
-Halo? - Zapytałam ziewając
-Czas wstawać śpiochu - Usłyszałam znajomy głos po drugiej stronie słuchawki. Mimowolnie się uśmiechnęłam po czym usiadłam do pozycji siedzącej i przetarłam oczy.
-Już? - Zadałam pytanie zdziwiona
-Tak - Powiedział spokojnie - Jeśli chcesz odprowadzić Jima na czas do przedszkola - Dodał po chwili.
-No tak już - Powiedziałam z uśmiechem na ustach i wstałam po czym wsunęłam na nogi kapcie wyszłam z pokoju kierując się na dół.
-Co dziś będziesz robiła? - Zadał pytanie z nutką ciekawości w głosie
-Najpierw odprowadzę Jima do przedszkola - Zaczęłam - A później pojadę do firmy i trochę popracuję - Dodałam po chwili
-Wiesz że nie musisz? - Zadał pytanie
-A ty chcesz żeby szef mnie zwolnił? - Odpowiedziałam pytaniem na pytanie - A tak serio to nie chcę siedzieć cały dzień w domu - Dodałam po chwili
-No dobrze - Powiedział wesoły. - Muszę już kończyć - Dodał po kilku sekundach
-Kocham cię - Powiedziałam
-Ja ciebie też - Odpowiedział po chwili - Pa - Dodał i się rozłączył. Odłożyłam telefon na szafkę i wstawiłam wodę. Następnie przygotowałam kanapki dla Jima na śniadanie. Po zrobieniu odpowiedniej ilości kanapek ruszyłam w kierunku schodów. Weszłam na górę i skierowałam się do pokoju chłopca.
-Jimi wstawaj - Powiedziałam wchodząc do pokoju. Mały od razu usiadł na łóżku i przetarł oczy. Wstał z łóżka i pobiegł do łazienki. Byłam zdziwiona. Nawet jak Leon go budzi nie wstaje tak chętnie. Wyszłam za nim i zajrzałam do łazienki. Właśnie wycierał rączki. Zabrałam go do garderoby i podałam odpowiednie na dzisiejszy dzień ubrania. Następnie wyszłam aby Jim mógł się ubrać. Zeszłam na dół i usiadłam przy stole czekając na chłopca.

Właśnie odprowadziłam Jima do przedszkola. Teraz kieruję się na przystanek aby za chwilkę znaleźć się w firmie. Muszę się czymś zająć bo inaczej będę się nudziła przez cały dzień. Wsiadłam do autobusu i wyjęłam z torebki dzwoniący telefon.
-Halo? - Zapytałam spokojnie z uśmiechem na ustach
-Viola co dziś robisz? - Usłyszałam głos Lu
-Teraz jadę do firmy a później odbieram Jima z przedszkola - Powiedziałam nadal uśmiechnięta
-Znajdziesz czas aby wypić kawę z przyjaciółką? - Zadała pytanie z nadzieją w głosie.
-No jasne - Powiedziałam - To o 12  w naszej kawiarence w centrum - Powiedziałam i się rozłączyłam. Nie wiem czemu ale Lu miała strasznie dziwny głos. Weszłam do firmy i skierowałam się do swojego biura. Usiadłam przy biurku a następnie włączyłam komputer. Chwyciłam dokumenty i zaczęłam je uzupełniać, wpisywać, przepisywać, układać, liczyć.

Wybiegłam z firmy spoglądając na zegarek. Mam dokładnie 10 minut do spotkania z Lu. Przyśpieszyłam trochę i już po kilku minutach była w kawiarni. Weszłam do środka i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Po prawej stronie zauważyłam przyjaciółkę która posłała mi  ciepły uśmiech. Podeszłam do stolika i przywitałam się z nią. Usiadłam i postawiłam torebkę na krześle obok.
-Czy coś podać? - Usłyszałam głos kelnerki. Podniosłam głowę do góry i posłałam jej ciepły uśmiech.
-Tak - Powiedziałam uśmiechnięta - Poproszę late i to smakowicie wyglądające ciacho - Powiedziałam wskazując na ciastko leżące na talerzyku Ludmi.
-Dobrze - Powiedziała notując to w swoim notesiki i odeszła. Zamówienie dostałam po kilku minutach. Zaczęłyśmy rozmowę z Lu.

-Oj zobaczysz będzie dobrze - Powiedziałam z uśmiechem po kilku godzinach naszej rozmowy. Zdążyłyśmy wypić już kilka kaw.
-Mam nadzieję -Powiedziała blado się uśmiechając.
-Wybacz ale teraz muszę lecieć po Jima do przedszkola - Powiedziałam spoglądając na zegarek.
-Rozumiem- Powiedziała. Wstałyśmy i zapłaciłyśmy za kawy po czym wyszłyśmy z kawiarni. Pożegnałyśmy się i ruszyłyśmy w dwóch różnych kierunkach.

Po kilku minutach drogi dotarłam do przedszkola. Weszłam do środka i skierowałam się do sali Jima. Weszłam i zamknęłam drzwi.
-Dzień dobry - Przywitałam się z przedszkolanką która siedziała przy biurku.
-Witam - Odpowiedziała wstając od biurka. - A pani po kogo? - Zapytała niezbyt miło
-Po Jima - Powiedziałam i wskazałam na chłopca biegnącego w moim kierunku.
-Ciocia Viola -Powiedział i przytulił się do mnie.
-Cześć szkrabie - Powiedziałam biorąc go za rączkę
-Przepraszam ale ja nie mogę oddać pani Jima - Powiedziała z chytrym uśmiechem na ustach
-Do odbierania małego upoważniona jest jedynie pani Francesca i pan Leon - Powiedziała i spojrzała na mnie. Ukucnęłam przy małym i spojrzałam na niego.
-Wrócę po ciebie niedługo dobrze? - Zadałam pytanie
-Obiecujesz ciociu? - Zapytał smutny
-Tak - powiedziałam po czym dałam mu buziaka w policzek i wyszłam z sali. Zamykając drzwi zauważyłam jak Jimi siada na fotelu przy drzwiach. Był bardzo smutny. Wyjęłam z torebki telefon i wykręciłam numer do Leona.
-Coś się stało skarbie? - Zadał pytanie
-Tak - Powiedziałam zła
-Co? - Zadał pytanie również lekko zdenerwowany
-Przedszkolanka nie chce mi oddać Jima - Powiedziałam nadal zła - Powiedziała że tylko ty i Fran możecie go odebrać - Dodałam jeszcze bardziej zła.
-Spokojnie - Powiedział
-Zadzwoń do Fran - Powiedziałam - Ja nie mam do niej numeru -Dodałam po kilku sekundach -Proszę
-Spokojnie - Powiedział po raz kolejny - Idź do parku obok przedszkola i tam poczekaj - Powiedział.
-Dobrze - Powiedziałam - Kocham cię - Dodałam szybko
-Ja ciebie też - Powiedział po czym się rozłączył. Poszłam do parku i usiadłam na ławce.

LEON
-Przepraszam ale muszę wracać do domu -Powiedziałem podchodząc do klientów.
-Myślę że już wszystko mamy ustalone - Powiedziałem po chwili - W razie czego proszę dzwonić - Powiedziałem i podałem dłoń klientom na pożegnanie. Odwróciłem się i ruszyłem do swojego auta.
-Stary co się dzieje? - Usłyszałem głos Fede więc się odwróciłem
-Viola nie może odebrać małego z przedszkola bo nie jest upoważniona - powiedziałem -Musze jechać - Dodałem i wsiadłem do auta otwierając szybę.
-Dobra to jedź - Powiedział po czym ruszył do swojego auta. Odpaliłem silnik i ruszyłem w kierunku domu.

Po około 40 minutach drogi dojechałem pod przedszkole Jima. Wysiadłem z samochodu i ruszyłem w kierunku parku. Zobaczyłem Violettę siedzącą na ławce w parku. Siedziała tyłem do mnie więc podszedłem do niej cicho. Położyłem swoje dłonie na jej oczach.
-Zgadnij kto - Wyszeptałem do jej ucha
-Leon - Powiedziała zadowolona chwytając moje dłonie. Wstała i podeszła do mnie. Przytuliła się mocno.
-Miałeś zadzwonić do Fran - Powiedziała
-Mam jechać? - Zadałem pytanie smutny
-Nie - Powiedziała po czym musnęła moje usta. - Chodź po Jima - Powiedziała i chwyciła mnie za dłoń. Szybko ruszyliśmy w kierunku przedszkola. po kilku minutach znajdowaliśmy się w sali Jima. Jim siedział na fotelu przy wejściu.
-Dzień dobry - Powiedziałem po czym nauczycielka momentalnie zjawiła się przy mnie. Cały czas trzymałem Vilu za rękę. Jim gdy usłyszał mój głos szybko wstał i przybiegł do nas.
-Wróciłaś ciociu - Powiedział zadowolony
-Przecież obiecałam - Powiedziała po czym przytuliła go mocno do siebie.
-Niech pani sobie gdzieś zapisze że ta pani - Powiedziałem wskazując na Vilu - Będzie odbierała Jima - Powiedziałem po czym chwyciłem Vilu za rękę i wyszliśmy z sali. Skierowaliśmy  się szybko do szatni gdzie Jim się ubrał i wyszliśmy z przedszkola.

Po wyjściu z przedszkola skierowaliśmy się na pizzę do pobliskiej restauracji, następnie zliczyliśmy plac zabaw a później wróciliśmy do domu. Jest właśnie 22 wieczorem leżę w łóżku i czekam na moją ukochaną.
-Przepraszam - Powiedziała kładąc się obok mnie
-Za co? - Zadałem pytanie zdziwiony
-Prze zemnie musiałeś przerwać spotkanie z klientem - Powiedziała smutna
-Przestań - Powiedziałem stanowczo - Ty i Jim jesteście dla mnie najważniejsi - Powiedziałem i musnąłem jej usta. Po chwili nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne. Viola cały czas je pogłębiała. Błądziłem dłońmi po jej plecach a moje pocałunki schodziły na szyję kruszynki.
-Chcesz? - Zadałem pytanie a ona w odpowiedzi pokiwała głową.
Po kilku minutach w końcu doszło do TEGO. Po wszystkim zasnęliśmy wtuleni w siebie.

Kolejny krótki, beznadziejny i bezsensowny rozdział :/ Chyba powoli kończę z pisaniem :( Nie idzie mi to ostatnio :(

P.S - Pamiętajcie o konkursie na OS :D

sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 19 - Czemu akurat złoty?

VIOLETTA
Dzisiaj ponownie obudziłam się w sypialni Leona. Chciałam sięgnąć na szafkę po telefon i sprawdzić godzinę. Położyłam dłoń na szafce ale nie było tam telefonu. Dopiero teraz przypomniałam sobie o tym co się z nim stało. Uśmiechnęłam się sama do siebie i odwróciłam się na drugi bok. Popatrzyłam na śpiącego Leona. Po chwili wtuliłam się w niego. Poczułam jak obejmuje mnie swoim ramieniem.
-Hej księżniczko - Powiedział po czym otworzył oczy i musnął mnie w usta
-Cześć kochanie - Powiedziałam z uśmiechem po naszym oderwaniu. Leżeliśmy kilka minut w ciszy.
-Tato, ciociu już wstałem - Zawołał mały wskakując na nasze łóżko
-Super - Powiedziałam z uśmiechem po czym poczochrałam włosy małego. Po kilku minutach wstaliśmy, zjedliśmy śniadanie i się ubraliśmy oraz umyliśmy  się.

-Macie wszystko? - Zadał pytanie Leon już po raz kolejny
-Tak wszystko - Powiedziałam biorąc torbę do ręki. Leon wymyślił że dziś zamiast do pracy i do przedszkola jedziemy na plaże za miasto. Pomysł mi się podoba tym bardziej że dziś jest strasznie gorąco. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Po kilku minutach drogi Leon zaparkował przy jakimś parku. Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Muszę coś załatwić. Poczekajcie chwilkę - Powiedział po czym musnął mój policzek. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na małego który siedział z tyłu i grał na tablecie Leona.

Po kilku minutach zauważyłam że Leon wraca do auta z czymś w ręku. Czekałam spokojnie na to aż przyjdzie. Wsiadł do samochodu i podał mi pudełko. Spojrzałam na niego a następnie na pudełko. Było ślicznie zapakowane w papier w kropki i miało kokardkę.
-Co to? - Zadałam pytanie zdziwiona
-Otwórz i zobacz  - Powiedział po czym chytrze się uśmiechnął. Z uśmiechem zrobiłam to o co poprosił. Wyjmując pudełko z papieru zobaczyłam obrazek na pudełku. Wyjęłam go do końca i spojrzałam z poważną miną na Leona. Jego uśmiech również znikł.
-Leon chciałam zwykły najzwyklejszy i najtańszy telefon a nie najnowszy model iPhona - Powiedziałam lekko zła.
-Nie podoba ci się? - Zadał pytanie smutny
-Podoba - Odpowiedziałam - Ale Leon zrozum on jest za drogi - Powiedziałam po czym oddałam telefon dla Leona.
-To prezent - Powiedział z uśmiechem oddając mi pudełko.
-Nawet ty nie masz tak drogiego telefonu - Powiedziałam i z powrotem oddałam mu pudełko z drogim prezentem.
-Bo mój stary jeszcze działa - Powiedział - Ale również planuję zmienić - Dodał po chwili i oddał mi pudełko.
-Nie przyjmuję zwrotów - Powiedział stanowczo. Po chwili pocałował mnie czule a za razem namiętnie. Uśmiechnęłam się lekko i spojrzałam na pudełko.
-Czemu akurat złoty? - Zadałam pytanie odpakowując telefon.
-Akurat taki mi się spodobał - Powiedział z uśmiechem nie odrywając wzroku od drogi. Uśmiechnęłam się sama do siebie.

Po kilku minutach jazdy dotarliśmy na miejsce. Plaża za miastem rzeczywiście była śliczna. A w dodatku było tu prawie pusto. Zabraliśmy koce z auta i ruszyliśmy aby rozłożyć się jak najbliżej brzegu. Położyliśmy koce i resztę rzeczy. Zdjęłam z siebie sukienkę i położyłam się na kocu. Leon i Jim poszli pływać. Swoją drogą jeden i drugi nieźle pływa. Leżałam tak sobie od godziny i się opalałam. W pewnym momencie ktoś zasłonił mi słońce. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Leona. Był mokry.
-Zapraszam do wody - Powiedział po czym podał mi dłoń.
-Dziękuję - Powiedziałam po czym ponownie zamknęłam oczy. - Wolę się opalać. - Dodałam po chwili.
-Tak? - Zadał pytanie
-Tak - Przytaknęłam i nadal spokojnie leżałam.
-No to zobaczymy - Powiedział. Po chwili poczułam jego mokre ręce na swoim ciele. Otworzyłam oczy i zobaczyłam że Leon trzyma mnie na rękach i idzie w stronę wody.
-Leon postaw mnie natychmiast - Powiedziałam lekko zdenerwowana
-O ciocia idzie pływać - Powiedział z uśmiechem Jim który budował zamki z piasku
-Jimi ratuj ciocię - Powiedziałam błagalnym tonem
-Nie chce mi się - Odpowiedział po  czym ponownie zaczął się bawić.
-Leon proszę cię - Powiedziałam zdenerwowana.
-Nie ma mowy - Powiedział i dalej dumnie szedł przed siebie. Objęłam go jeszcze mocniej i trzymałam się mocno jego szyi.
-Leon ja nie umiem pływać -Postanowiłam się w końcu przyznać. Pomyślałam że jak już będę w wodzie to jednak będzie za późno.
-Co? - Zadał pytanie rozbawiony
-Nie śmiej się - Powiedziałam smutna kiedy mnie stawiał
-Przepraszam- Powiedział i pocałował mnie w policzek. - Chodź nauczę cię pływać - Dodał po czym chwycił moją dłoń.
-Nie chcę - Powiedziałam i wyrwałam swoją dłoń z jego i ruszyłam w stronę koca.
-No chodź - Powiedział po raz kolejny - Jak teraz się nie nauczysz to nigdy tego nie zrobisz - Dodał po kilku sekundach
-Nie chcę z tobą - Powiedziałam nie odwracając się w jego stronę.
-Nie ufasz mi? - Zadał pytanie smutny
-Nie wiem - Powiedziałam niepewnie.

LEON
-Czyli jednak mi nie ufasz? - Zadałem pytanie zły
-Tego nie powiedziałam - Powiedziała i chciała do mnie podejść ale ja się odsunąłem. Akurat obok nas przechodziły dwie młode dziewczyny. Popatrzyłem na nie. Chciałem zagrać na nerwach dla Vilu.
-Hej przystojniaku - Powiedziały i zatrzymały się przy nas. Szybko przeniosłem wzrok na Violę która patrzyła na mnie.
-Cześć - Odpowiedziałem obojętnie. Nadal patrząc na Viole
-Idziesz z nami popływać? - Zadały pytanie. Czułem że nie spuszczają ze mnie wzroku.
-Chyba - Powiedziałem spokojnie i spojrzałem na dziewczynę po swojej prawej stronie. Następnie ponownie spojrzałem na Violettę. Cały czas stała tak samo. Przyglądała mi się a w oczach miała łzy.
-Chyba mnie tutaj nie zostawisz? - Zadała pytanie powstrzymując łzy.
-A dlaczego nie? - Zadałem pytanie lekko zły. - Przecież mi nie ufasz - Dodałem już spokojniej.
-Serio musimy przy nich rozmawiać? - Zadała pytanie wskazując na dwie blondynki stojące obok mnie.
-Dobra dziewczyny spadajcie - Powiedziałem spokojnie
-No jasne skarbie. Jakbyś nas potrzebował będziemy tam - Powiedziała jedna z blondynek i wskazała miejsce gdzieś w oddali. Odeszły. Stałem w miejscu i przyglądałem się Violi. Czekałem na to co zrobi. Zrobiła kilka kroków moją stronę i wyciągnęła dłonie.
-Przepraszam - Powiedziała lekko smutna. Chwyciłem jej dłonie i przyciągnąłem do siebie.
-Ja też - Powiedziałem i mocno ją przytuliłem. Po kilku minutach oderwaliśmy się od siebie, spojrzałem w jej oczy i pocałowałem delikatnie. Po kilku sekundach się od siebie oderwaliśmy.
-Chodź nauczę cię pływać - Powiedziałem i chwyciłem ją za rękę.
-Ale obiecujesz że nie pozwolisz mi się utopić? - Zadała pytanie a ja się lekko uśmiechnąłem.
-No jasne że nie - Powiedziałem z lekkim uśmiechem i ruszyliśmy w kierunku wody.

W końcu po kilku godzinach nauki pływania postanowiliśmy odpuścić. Wszyscy byli już męczeni więc postanowiliśmy wracać do domu. Po drodze zajechaliśmy do restauracji zjedliśmy obiad. Teraz Jim bawi się w pokoju a my z Violą leżymy w sypialni i oglądamy telewizję.
-Tato pobawisz się ze mną? - Zadał pytanie Jim wskakując na łóżko i przytulając się do Violi.
-Jim nie mam siły - Powiedziałem nie odrywając wzroku od telewizora.
-No dobra - Powiedział i zmarnowany wybrał się do swojego pokoju.
-Jutro mam spotkanie z klientem za miastem - Powiedziałem spokojnie - Nie będzie mnie od rana do wieczora - Dodałem po chwili zastanowienia
-No dobrze - Powiedziała lekko smutna.
-Odprowadzisz i odbierzesz jutro Jima? - Zadałem pytane z nadzieją w głosie. 
-Tak nie ma problemu - Odpowiedziała radośnie.

VIOLETTA
Leżeliśmy tek jeszcze trochę. Później Leon przygotował kolację. Zjedliśmy wszyscy razem. Następnie udałam się z Jimem na górę i pomogłam mu się umyć. Przebrany w piżamę maluch ułożył się wygodnie w łóżku a ja mu poczytałam. Wykończona wróciłam do sypialni i również przebrałam się w dres. położyłam się na łóżku i wtuliłam w Leona. Zasnęłam po kilku sekundach od zamknięcia oczu.

*************
Witam kochani :) Mam nadzieję że jeszcze o mnie nie zapomnieliście :D
Strasznie przepraszam że nie dodawałam tak długo rozdziału ale mam remont w domu i kompletnie nie wiedziałam gdzie jest laptop. Teraz pozostawiam do waszej oceny rozdział 19 :D Mam nadzieje że się podoba :)
Buziaki :**

P.S Pamiętajcie o konkursie na One Shota :D

Obserwatorzy

Polecamy

Dodaj Swojego bloga do spisów